IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Biurowiec

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
First topic message reminder :


Jeden z wielu wieżowców stojących w centrum. Na najwyższych piętrach mieszczą się w nich biura Zarządu Kopalni, kancelaria prawna, czy wydawnictwo książkowe. Na parterze oraz pierwszym piętrze budynku mieści się recepcja oraz niewielkie bistro, z którego często korzystają pracownicy. Można ją minąć w drodze do windy. Biurowiec roi się też od studentów, którzy próbują, lub którym udało się zdobyć tu staż. Istnieje możliwość wynajęcia pomieszczenia dla prowadzenia własnego interesu, lub wynajęcia sali.

Bertram & Harmon Inc.
Kilka wyższych pięter zajmuje firma deweloperska Bertram & Harmon Inc., która od lat specjalizuje się w projektowaniu i budowaniu wszelkiego rodzaju obiektów przemysłowych. Bertram & Harmon Inc. powstało jeszcze przed wojną, a założycielami byli ojcowie obecnych właścicieli.

C. Lennox - Detektyw
Biuro prywatnego detektywa znajduje się na trzecim piętrze (tu można poczytać więcej!). Średniej wielkości pomieszczenie zostało urządzone w oszczędny, ale schludny sposób. Już w pierwszych dniach swojego istnienia, biuro Lennoxa wzbudziło zainteresowanie pierwszych, acz drobnych klientów.

Pracownicy fabularni biur Zarządu Koplani:
 


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Wto Mar 01, 2016 1:26 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
Uśmiechnęła się, wyraźnie rozbawiona. Uczucia i emocje, które dawno temu odstawiła na bok, teraz stawały się pretekstem do nowych eksperymentów i badań nad samą sobą. A także nad Faustem. Stanowiły inny rodzaj badań, choć Hazel wielokrotnie stwierdzała w myślach, że relacje międzyludzkie to takie same reakcje, jak między pierwiastkami. Tylko bardziej chaotyczne. Mniej przewidywalne. Z Faustem jednak potrafili wypracować coś stabilnego. Posuwali się w tej materii na przód.
- Chcesz pozostawić mi wolną rękę w emocjonalnych eksperymentach? - wstała, przygładziła spódnicęw talii. - Nie wiń mnie potem za rezultaty.
Podeszła do Thorstena, nachyliła sie, by jeszcze raz go pocałować. Tym razem lekko, to było niemal muśnięcie kącika jego ust.
- Tak. Dwudziesta druga brzmi odpowiednio. - odparła, nadal mając twarz na przeciw jego twarzy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 281
avatar
Thorsten Faust
- Wiesz że lubię ryzyko... więc... - wzruszył ramionami, tak dawał jej wolną rękę - rezultaty? Mogą być różne, nie zawsze oczekuję sukcesu. A wiesz kiedy jest najprzyjemniej, gdy nie czekając na sukces osiągam go. Oczywiście nie jest tak że nie planuję i owszem można powiedzieć, że planuję, że każde nasze spotkanie było zaplanowane, bo i tak było, nooo może po za tym pierwszym, ale to było jak chwycenie okazji, jak w interesach... A teraz - ponownie wzruszył ramionami - pozostało mi czekać lub i dać wolną rękę innym.
Gdy pocałowała go ponownie, odwzajemnił pocałunek, położył na jej policzkach swoje dłonie i pocałował ponownie.
- Ah miałem cię zapytać, pójdziesz ze mną na pokaz mody, zazwyczaj nie korzystam z takich atrakcji, ale pomyślałem, że ty mogła być - spojrzał na nią trochę nie pewnie, nie wiedział jak zareaguje na to zaproszenie. Jeszcze nie pokazywali się nigdzie razem, nie licząc kilku wyjść do teatru. Dlatego też nie znał jej reakcji. Nie wiedział nawet czy mogła by być tym zainteresowana, jemu sam pokaz był bez różnicy, ale jej, mógłby być może sprawić przyjemność.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
Znów popatrzyła pobłażliwie na Thorstena.
- Ależ, mój drogi, ja nie jestem ryzykiem. - wyprostowała się, pozwalając by dłonie Thorstena osunęły się z jej twarzy. - Jestem najlepszą z możliwych i kompatybilnych opcji, jaką możesz wybrać. Jestem rozwiązaniem, które jest najbardziej korzystne.
Pomimo swojego zaangażowania, nadal nie rozumiała ryzyka, jakie niesie ze sobą... miłość? Oddanie? Była niczym naukowiec na nowych niezbadanych oparach. Testowała na razie pierwszą cześć, dopiero się uczyła. Nic jeszcze nie wiedziała o zazdrości czy bólu porzucenia. Sama autorka nie wie, jak Hazel by na to zareagowała.
- Pokaz mody? - zmarszczyła brwi, ale wygladała jakby się zastanawiała. Nie interesowały ją takie zabawy, tracenie czasu na coś, co jest niczym w obliczu świata. Ale skoro miałby to być wieczór spędzony w towarzystwie Thorstena, na pewno nie bedzie straconym. Zwłaszcza, że zobaczy go w towarzystwie innych, bedzie mogła dorzucić parę algorytmów do obrazu Fausta.
- Jesli zabranie kogoś takiego, jak ja na towarzyskie spotkanie nie będzie dla ciebie problemem... - wzruszyła ramionami z uśmiechem. Tak, zgadzała się. Zdecydowanie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 281
avatar
Thorsten Faust
Była pewna siebie. To wiedział, ale gdyby nie była nie była by tu i teraz, nie całowała by go. Może związek ich był dla niej czymś nowym, o ile to związkiem można było nazwać. Poniekąd tak. Dla Fausta było to też nowe życiowe doświadczenie.
Pewność siebie kobiety odpowiadało mu, była złożona i prosta zarazem. To też mu odpowiadało. Patrzyła na świat pewnym schematem, swoim własnym. Tak jak i on.
Gdzieś normalny związek... Ale co będzie jeśli kiedyś panie pytanie kim jesteś Fauście, co jej odpowiesz?
Zamyślił się długo myślał.
- Nie obchodzi mnie towarzystwo innych, no może poza paroma osobami interesuje mnie to czy ty będziesz się dobrze czuła, czy chcesz tam być i czy w ogóle ma sens tam bycie? - przerwał chwilę myślał - dla mnie to też nie jest priorytet, dla mnie w tym całym wydarzeniu najważniejsza jest twoja osoba i twoje samopoczucie... - spojrzał na zegarek - mogła by być już dwudziesta druga - dodał.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
- Nie przejmuj się mną. - powiedziała łagodnie. - Moje dobre samopoczucie nie jest zależne od innych ludzi.
Faust był wyjątkiem. Ale przecież już to wiedział. Nie trudno było się domyślić po tym, jak Hazel go traktuje, jak pozwala mu na wiele, jak uśmiecha się w jego towarzystwie tak, jak nie uśmiecha się przy innych.
- Popatrz na to spotkanie pod względem korzyści. Jesli jakieś są, to powinieneś iść, a ja z przyjemnością dotrzymam ci towarzystwa.
Zaśmiała się na jego ostatnie słowa.
- Cieprpliwosci. - te słowa wypowiedziała już wlasciwie przez ramię, kierując się do drzwi. - Do zobaczenia, panie Faust.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 281
avatar
Thorsten Faust
- Korzyści... hmm? - podrapał się po brodzie. Czy mógł mieć z tego korzyści.
- Dobrze zatem zechciej dotrzymać mi towarzystwa był nie czuł się zagubiony w świecie, pozorów, iluminacji, pięknych strojów i udawanych gestów po za tym wino zapewne będzie dobre - rzucił na koniec.
Potem powiódł za nią spojrzeniem, za jej ruchami, talią, za Hazel.
- Tak cierpliwość, do zobaczenia pani Blackshear - rzucił, jeszcze za nim wyszła. Tak była inna. Zdecydowanie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
Złapała za klamkę, otworzyła drzwi i obejrzała się przez ramię.
- Uwielbiam czerwone wino. - powiedziała na odchodne z uśmiechem po czym wyszła.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
/ początek

Hazel przyszła na umówione spotkanie z Olivierem Blackiem. Wcześniej przeanalizowała możliwe scenariusze, podsumowała algorytmy zachować. Jedyne co miała to logika i zamierzała ją wykorzystać. Od tego zależał projekt. A ona do swoich projektów była bardzo przywiązana.
Ubrana w ładny kobiecy komplet, porozmawiała z sekretarką, po czym została wprowadzona do gabinetu. Nie to, że miała potrzebę ładnie wyglądać. Po prostu uznała, że będzie to uprzejme. Lekki naturalny makijaż podkreślał jej specyficzną urodę. Włosy jednak miała nieco w nieładzie, jak zawsze.
- Panie Black. - skinęła uprzejmie głową.
Pod pachą trzymała dużą teczkę ze wstępnymi projektami, równaniami i notatkami.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
/ początek

Isleen zaanonsowała panią Blackshear. Brack poprosił by ją wpuściła i przygotowała im kawę. Kobieta weszła do gabinetu a on wstał by ją przywitać. Zlustrował ją szybkim spojrzeniem i uprzejmością zamaskował zaskoczenie. Spodziewał się raczej babochłopa w roboczym kombinezonie. Tymczasem przed nim stała kobieta o bystrym spojrzeniu.
- Pani Blackshear. Miło mi panią poznać.- wyszedł zza biurka i gestem ręki wskazał wygodną kanapę i stolik w rogu gabinetu.- Myślę, że tam nam będzie wygodniej.
Po chwili asystentka podała im kawę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
Przez chwilę patrzyła na wskazane miejsce, ptasim spojrzeniem analizowała sytuację. Zawsze to robiła. Dawała sobie kilka sekund na złożenie następujących po sobie algorytmów i wybraniem kolejnych do wyboru. W końcu usiadła. Kawę odsunęła na bok, przed nią na stole położyła teczkę, zaczęła przeglądać dokumenty, ale nagle jakby się zreflektowała, przymknęła teczkę i popatrzyła wprost na Blacka.
- Panie Black, jest pan osąbą która z pewnością jest zainteresowana źródłem energii w naszym mieście. To pewnie nie wyklucza źródeł alternatywnych.
Powiedziała to ot tak po prostu. I prosto z mostu. Nie interesowały ją gierki słowne, więc od razu przeszła do konkretów. Jesli jednak Black był takim człowiekiem, jak przypuszczała, nie będzie mu to przeszkadzać.
- Więc myślę, że oboje możemy sobie pomóc nawzajem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
W tym samym czasie Oliver posłodził swoja kawę i dolał do niej odrobinę mleka. Przyglądał się poczynaniom kobiety i stwierdził, że ta chyba zupełnie zapomniała o jego obecności. Pomyślał, że w sumie to brakowało by zaczęła sobie mamrotać pod nosem jakieś formułki albo obliczenia.
W momencie kiedy na niego spojrzała Oliver akurat unosił filiżankę do ust. Spokojnie wypił i odstawił filiżankę na spodeczek. Niebieskie spojrzenie zatrzymało się na kobiecie a trybiki w głowie analizowały i kalkulowały. Musiał być ostrożny. Nie wiedział co stoi za tą kobietą, wiedział jednak z kim współpracuje. Gdyby przyszła z polecania Osela sytuacja wyglądałaby nieco inaczej.
- Oczywiście, że jestem zainteresowany źródłami energii.- potwierdził, bo to było logiczne na jego stanowisku musiał wiedzieć co w trawie piszczy.
- Chyba nie bardzo panią rozumiem?- celowe zagranie ze strony Blacka.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
Hazel znowu nie odpowiedziała od razu, wpatrywała się w Blacka, zastanawiając się mimowolnie czy ten pyta poważnie. Miała go za inteligentnego człowieka, jak mógł nie rozumieć do czego to wszystko zmierza? Powinien się domyślić już po liście. Czy próbował ją wciągnąć w jakieś gierki?
- Pracuję nad wdrożeniem uranium do ogólnego przemysłu energetycznego. - powiedziała po prostu. - Będzie o wiele bardziej wydajny, a w gruncie rzeczy również tańszy. Ponadto to alternatywne źródło. Daje to wiele możliwości. - wyliczała. - Są to jednak badania bardzo kosztowne, a nie wszyscy patrzą przychylnie na ten projekt.
Nie powiedziała, że potrzebuje inwestora. Nie było potrzeby. To przecież wydawało sie jasne.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
- Wiem czym się pani zajmuje ale wiem też również z kim pani współpracuje. Dlatego też wizyta pani nieco mnie zaskoczyła.- spojrzał kobiecie prosto w oczy.
- Przyznaję, że uranium mnie interesuje i kilka razy rozmawiałem z panem Oselem na jego temat i być może byłbym skłonny zainwestować nieco środków w badania nad nim,- zawiesił znacząco głos.- niestety do póki współpracuje pani z Fitzroyem nie sądzę by nasze ścieżki się łączyły.- było to bardzo proste nie będzie sponsorował kochanka Em, tym bardziej w obecnej sytuacji i przy swoich planach.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
Hazel przekrzywiła glowe, oczy jakby zmieniły akomodację po ptasiemu. Wyglądała tak... jakby jej się styki w mózgu zaczęły palić. Nie zajmowała się plotkami, nie rozumiała Gierek towarzyskich, emocje były jej obce i kompletnie nie rozumiała, dlaczego Olivier używa argumentów, które nie mają znaczenia w świetle nauki i postępu. Jeśli kiedykolwiek Hazel była wściekła, to właśnie w tym momencie. Położyła dłonie na krawędzi stołu, zacisnęła palce, a niebieskie spojrzenie wbiła w równie niebieski mur na przeciwko niej.
- Pomimo zainteresowania, pomimo korzyści, jakie przyniesie panu projekt, pomimo możliwości monopolu na energię jądrową, podejmuje pan decyzję na tle emocjonalnym? Z powodu naukowca z którym współpracuję? Z powodu tego, że pan go... jak mniemam... nie lubi?
Na wszystkie maszyny! Do tego doprowadzają emocje?! Do irracjonalizmu nawet na płaszczyźnie interesów? - po prostu nie mogła w to uwierzyć. Olivier Black powinien być z siebie dumny, że zdołał wprawić Hazel w tak wielkie zdumienie. Zależało jej na projekcie, zależało jej na sukcesie. A do tego potrzebowała Nicolasa.
- Fitzroy jest uznanym naukowcem. - oczy zrobiły jej się chłodne i zdystansowane. Cały blask jaki zyskały dzięki związkowi z Faustem znów zgasł pozostawiając miejsce tylko na chłodne kalkulacje. - Nie poświęcę dobra projektu i jego sukcesu dla niedorzecznych warunków, których podstawą są interpersonalne nieporozumienia. Jeżeli nie potrafi pan tego ominąć, to owszem, nasze ścieżki się nie łączą. Nie jest pan jedyną opcją, jaką posiadam.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
To był problem naukowców, nie widzieli czubka nosa poza swoimi badaniami i nie zwracali uwagi na okoliczności, wpływy i możliwości jakie dawały. Czasami miał wrażenie, ze rozumują w kategoriach czerni i bieli gdy tym czasem wykorzystywanie tysiąca odcieni szarości było o wiele zabawniejsze. Theresa na pewno by się z nim zgodziła. Była mistrzynią w takich gierkach. To jednak nie był czas by myśleć o tej kobiecie. Przeniósł uwagę na swojego gościa.
- To pani do mnie przyszła a nie na odwrót.- zauważył chłodno. – Oczywiście, że może pani szukać kogoś innego. Na pewno ktoś taki się znajdzie. Jednak to nie bez przyczyny jest pani w tym gabinecie. Jest pani inteligentną kobietą zdaje pani sobie sprawę, że rząd patrzy nieprzychylnym okienna ten projekt i w każdej chwili może go zablokować. Wtedy nawet pan Osel nic nie poradzi a po drugie co dosyć istotne pracuje pani pod jego patronatem. – miał nadzieję, że zrozumiała co chciał jej powiedzieć, jeżeli nie to nie była warta poświęcanego jej czasu i pieniędzy, które przeznaczono na jej badania.
- Nie ma ludzi nie zastąpionych.- skwitował lekko i mogło mu chodzić o zastąpienie jej w badaniach jak i Fitzroya. – I jeżeli pieprzenie mojej żony przez Fitzroya uważa pani za nieporozumienie interpersonalne to chyba od czasu do czasu powinna pani wyjść z laboratorium.- spokojnie dopił swoją kawę. Miał swoje palny i swoje dojścia choć współpraca z Blackshear mogła być przydatna nie był mu nieodzowna.
- Niech pani sobie to na spokojnie przemyśli. Jak ważny jest dla pani sukces projektu i czy nie wart jest drobnych poświęceń. W końcu tylko skupiając się na celu można osiągnąć swój sukces.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
Była obojętna i wyglądało, jakby słowa Oliviera spływały po niej jak po kaczce. Owszem, w przypadku Hazel było tak, jak Black pomyślał - nie widziała nic poza własnymi badaniami. To była najważniejsza część jej życia i na tym się skupiała. Nie rozumiała uczuć, nie rozumiała zależności politycznych. Masa atomowa w równaniach musiała się zgadzać. Tylko tyle. I aż tyle. A teraz właśnie ważyły się losy jej projektu. Fitzroy był bardzo dobrym mechanikiem. Ale przecież potrzebowała go nie z sympatii. A zatem było jeszcze inne rozwiązanie.
- Jestem najlepsza w tym co robię. I wiem co robię. - powiedziała z pewnością w głosie, a i może pewnego rodzaju surowością. Zamknęła teczkę. - Proszę mi znaleźć równie dobrego mechanika, co Fitzroy i oboje będziemy zadowoleni ze współpracy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
- Widzi pani a ja jestem najlepszy w tym co ja robię.- odbił piłeczkę w jej stronę z zupełną swobodą.- Zależy pani na realizacji projektu? Nie chciałaby pani w przyszłości mieć nieograniczonych funduszy i nieograniczonych możliwości na kreowanie i modyfikowanie swoich dokonań?- brwi Olivera uniosły się pytająco.- Mieć poparcie w swoich działaniach i monopol bez ingerencji osób trzecich? Propozycja jest prosta.- lekko się uśmiechnął i strzepnął niewidzialny pyłek z marynarki.
- Myślę, że z tym nie będzie problemu choć może się pani trafić nieoszlifowany diament, który zmuszona będzie pani obrobić. Z tym chyba nie będzie problemu.- czyżby miał kogoś na myśli.
Pewnie jeszcze chwilę rozmawiali nim w końcu Hazel opuściła gabinet.

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
/ początek

Oliver spędził cały dzisiejszy dzień w papierach. Zadzwonił do Emily, że spóźni się na kolację ale nie miał wyboru. Bywały takie dni jak dzisiaj i nic na to człowiek nie poradził. W odruchu dobrego serca, którego nie miał puścił Isleen do domu. I tak mu już dziś nie będzie potrzebna. W sumie gdyby nie to, że nie utrzymywał kontaktów seksualnych z pracownikami to chętnie by jej znalazł zajęcie na swoim biurku.
Póki co miał jednak przed sobą stos papierów, raportów i sprawozdań. Westchnął ciężko i zabrał się do przekopywania przez tę stertę. Część musiał podpisać, na inne naniósł poprawki i zostawił na biurku asystentki do przepisania. Przygotował kilka wykresów i obszerną prezentację na następne posiedzenie rady nadzorczej.
W końcu wstał od biurka i podszedł do okna by spojrzeć na pogrążające się w mroku miasto. Stał tak dłuższy czas i właściwie już miał się zbierać do domu, kiedy do głowy wpadł mu doskonały pomysł. Wrócił się do biurka i naszkicował szybki plan. tak to mogło przynieś czasowe rozwiązanie problemu.
Dokumenty zamknął w szufladzie biurka i zadowolony zebrał się do domu.

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 172
avatar
Diana Cotton
/początek

Po biurze rozlegał się miarowy stukot obcasa o biurko. Kilka osób zapewne to irytowało i rzucali w stronę Diany jednoznaczne spojrzenia, ale ta tego nie zauważała. Ze skupieniem przepisywała raport dla Blacka. Mrużyła oczy, a palce trafiały w określone litery na maszynie. Z braku innego zajęcia dzisiejszego dnia robiła to sama, a nie zlecała jakiejś nieopierzonej stażystce, chociaż pewnie lubiła je gnębić z równą skutecznością co Black, nie wliczając oczywiście molestowania seksualnego w pracy. W końcu zebrała wszystkie kartki, włożyła w przezroczystą koszulkę i poszła do gabinetu przełożonego. Nie jedynego zresztą.
Zlekceważyła obecność Isleen, może jedynie posyłając jej jakiś sztuczny uśmiech. Zapukała, jednak nie czekała na zaproszenie i weszła do środka. W swojej perfekcji i wyrachowaniu niemal dorównywała Reebentoff, różniąc się od niej tym, że jej nogi zawsze zakrywały eleganckie, dopasowane spodnie w połączeniu z marynarką.
- Panie Black, ostatnie kursy węgla. - podniosła rękę z dokumentami do góry. Olivier musiał się przyzwyczaić, że Diana nigdy nie odezwie się do niego jak wystraszona myszka, nie z tym charakterem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
/ Początek

Kolejny dzień w biurze. Ostatnio zlewały mu się wszystkie w jedno. Brakowało mu rozrywki. wieczory spędzane w towarzystwie dzieciaków i Em nie były zbyt stymulujące. Potrzebował ostrej rozrywki albo upicia się do nieprzytomności. Liczył na odpowiedź od Teresy ale niestety nadal się jej nei doczekał. Pogrywała sobie z nim był tego pewien.
Siedział pochylony nad cholernymi tabelkami, kiedy do gabinetu wparowała mu Cotton. Jak zwykle nie poczekała aż Isleen ją zaanonsuje dlatego przez dłuższą chwilę nie odrywał wzroku od swoich tabelek, by dopiero za moment podnieść głowę i spojrzeć na Cotton. Czy ta kobieta miała w swojej garderobie coś innego niż spodnie?
- Dziękuję pani Cotton.- wyciągnął rękę by podała mu dokumenty. - I jak wyniki?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 172
avatar
Diana Cotton
Stanęła przed jego biurkiem, czekając aż łaskawie podniesie wzrok. Na wszystkie zębatki, nie miała czasu, żeby przed nim sterczeć. Mógł sobie darować, bo to i tak nie robiło na niej większego wrażenia.
Podała mu dokumenty na wyciągniętą rękę.
- Za wysokie. Dziewięć kredytów? Zaraz dojdziemy do dziesięciu. Co niektórzy mieszkańcy nawet tyle nie zarabiają. - skrzywiła się nieco. Nie podobało jej się to. Tylko wróżyło kłopoty.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
Nie otworzył podanych dokumentów tylko odłożył jej na biurko. Wiedział co powinno w nich być dlatego też odpowiedź Diany w żadnym razie go nie zaskoczył. Miał nadzieję, że jego pomysł na jakiś czas przyniesie rozwiązanie kilku problemów. Póki co wiedziało o nim tylko kilka osób.
-Uhm.- skwitował tylko. w sumie nic go nei obchodziło ile zarabiają biedacy to był ich problem on miał swoje jak choćby puszczalska żona albo właściwie kadłubek żony. Wiedział jednak co w perspektywie może to przynieść. Już wojsko miało sporo pracy.
- Pewne sytuacje są nieuniknione.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 172
avatar
Diana Cotton
Gdyby Diana wiedziała, że Black ma jakiś pomysł to pewnie zapytałaby mu się czemu nie mówi nic głównej księgowej, która mogłaby rozplanować wydatki i zyski kopalni. Nie, po co. To, że każdy członek rady nadzorczej próbuje coś ugrać dla siebie z podupadającego interesu to rozumiała. Tylko czemu nie zacząć myśleć logicznie i chłodno reasumując różne wyjścia z trudnej sytuacji, najrozsądniejsze dla miasta?
- Hm, pewnie. Niech ludzie decydują czy wolą zapłacić rachunki czy kupić jedzenie, albo leki. - powiedziała nieco poirytowana. Naprawdę rozumiała tą podwyżkę do 7 kredytów, ale 9 to już była przesada. Kalkulując poprzednią podwyżkę wysunęła wnioski, że idealnie starczy na potrzeby kopalni. Ale rada przecież musi się nachapać.
- Czy coś jeszcze będzie panu potrzebne? - spytała, patrząc się na niego w zwyczajowy, ponury, choć raczej profesjonalny sposób.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
Wtedy odpowiedziałby, że jest tylko księgową więc i tak będzie musiała zrobić co się jej każe w odpowiednim czasie. Black już dawno temu nauczył się, że lepiej nei informować zbyt wielu osób o ważnych kwestiach. Nie trudno było o przeciek tak też i w tej chwili o planach wiedzieli tylko najważniejsi. Księgowej nikt do nich nei zaliczał. Zresztą była kobietą w męskim świecie czego się spodziewała, nawet to że starał się wyglądem upodobnić niczego nie zmieniało.
- Takie jest życie. Przetrwają zawsze najsilniejsi czyż nie? Zresztą sama pani nie porzuci pracy na rzecz ideałów.- nie przejmował się trzecią strefa nie od dziś było to wiadomo. Interesowały go tylko kredyty. Jego serce już dawno skamieniało.
-Nie wiem, być może.- zabrał się za przeglądanie papierów, któż przyniosła każąc jej czekać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 172
avatar
Diana Cotton
- Dla ideałów nie trzeba porzucać pracy. Czasami wystarczy być rozsądnym człowiekiem.
Czyżby to była szpila w kierunku Blacka? Na pewno mądrze zaowalowane stwierdzenie "jest pan idiotą". Patrzyła się jak przegląda papiery, dając mu chwilę. Westchnęła nieco poirytowana. Nienawidziła jak ktoś traktował ją w ten sposób, jak młodą podlotkę, od której każdy oczekuje, że będzie robić wszystko co pan i władca rozkaże.
- Dla "być może" nie mam czasu. Proszę o konkrety, panie Black.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Biurowiec
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-