IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Festyn

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11, 12, 13  Next
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
First topic message reminder :


Święto Zakochanych liczy sobie długą tradycję, zapoczątkowaną jeszcze za czasów, kiedy monarchia na dobre stanowiła główną władzę w Zigguracie.
Wedle legendy młodzieniec imieniem Julian Montag na jednym z przyjęć poznał młodą Romualdę Capturek, w której od razu się zakochał ze wzajemnością. Niestety, oboje pochodzili ze zwaśnionych ze sobą rodzin. Para, wiedziona miłosnym porywem wzięła więc ze sobą potajemny ślub. Niedługo po tym wydarzeniu w mieście doszło do konfliktu pomiędzy przyjaciółmi Juliana i Romualdy, który skończył się śmiercią Markucja, przyjaciela Juliana. Jako, że w młodzieńcu płynęła gorąca krew, nie pozostał temu obojętny i przystąpił do pojedynku Tybalcjuszem, przyjacielem Romualdy, którego zabił. Ściągnęło to na niego nieszczęście w postaci wygnania na pustynię, natomiast na Romualdę - wydanie za mąż za kuzyna. Nieszczęsna dziewczyna nie chcąc popełnić bigamii wybłagała od Audytora Walentego z Sanktuarium miksturę, która miała wprawić ją w stan podobny śmierci, by po wybudzeniu uciec z Julianem daleko, na obrzeża miasta. Niestety, Audytor nie zdążył poinformować o sprytnym planie Juliana, który zobaczywszy bezwładne ciało swojej ukochanej postanowił w rozpaczy wbić sztylet prosto w swe młode serce. W tej samej chwili przebudziła się Romualda. Widząc śmierć swojego najdroższego popełnia samobójstwo, używając tej samej broni. Historia ta, wyjaśniona przez Audytora Walentego rodzinom nieszczęsnych kochanków doprowadziła do pogodzenia zwaśnionych przez lata rodów.

Całą legendę przeczytać można w książce Shake'a Williamsa zatytułowanej "Julian i Romualda". Posąg pary zakochanych jest jedną z figur, którą minąć można podczas spaceru w parku.

Z okazji Święta Zakochanych w Drugiej Strefie rok rocznie (pomijając okres wojny a także tyranii Wielkiego Dyktatora) odbywa się festyn, podczas którego wziąć udział można w różnych konkursach oraz zabawach. Na ten krótki czas zanikają bariery pomiędzy klasami społecznymi, i wszyscy mieszkańcy miasta bawią się razem. Choć jak wiadomo, elita miasta woli spędzać czas ze sobą, a nie z biedakami. Na kilku zablokowanych na potrzeby festynu ulicach porozstawiane są kramiki, w których można kupić wszelkie bibeloty związane z Świętem Zakochanych. Tańce, tego dnia trwają do białego rana.
Tradycyjnie zakochani wymieniają się w tym czasie prezentami i czułościami.

Podczas święta działa także ZAKOCHANA POCZTA. Każda z postaci może wysłać swojej wybrance lub wybrankowi anonimową kartkę. Wystarczy wysłać jej treść na konto Mistrza Gry. Walentynki zostaną rozesłane w sobotę 14.02.2015 na skrzynki pocztowe postaci.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
To właśnie się stało! Ani razu nie wspomniałaś Marchanta w swoim poście! 12 luty trafia do kalendarza!
Uśmiechnął się lekko na ten prosty wywód.
- Nie do końca o to mi chodziło - powiedział. - Choć jestem pod wrażeniem twojej wiedzy matematycznej - dodał, bo naprawdę był. - Ja mówiłem o miłości... - dodał jakimś tak wyjątkowo delikatnym tonem. - Dlaczego dwoje ludzi, którzy pozornie do siebie nie pasują, może kochać się tak mocno by ich związek i uczucie pozostały niewzburzone? To chyba nie do końca tak proste jak równanie matematyczne...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 243
avatar
Ezekiel Fitzroy
< Rozpoznaj coś tam lol2

Poszedł z nią za rękę. Chociaż nie lubił dotyku. Nie był jednak doktorem Nedem Beowulfem, żeby się brzydzić ludźmi. To było nawet... przyjemne. Takie pozytywne i dobre.
Dobrze, że wziął trochę pieniędzy ze sobą. Zazwyczaj dużo nie wydawał albo... albo było to wszystko przeznaczane na kolejne wynalazki lub części do samodzielnych prac mechanicznych. W każdym razie...! Puścił dłoń dopiero w momencie podejścia do jednego ze stoisk. Kupił trochę waty cukrowej. Oczywiście, różowej. Włożył ręce do kieszeni i czekał aż pan przy stoisku zrobi tę bombę kaloryczną dla Greyówny.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 791
avatar
Mabel Grey
A ponieważ nic nie powiedział Mabel nie domyśliła się, że wata będzie dla niej, bo rzadko ktoś robił coś dla niej ot z dobrego serca. Prezenty też rzadko dostawała. Dlatego nie liczyła nawet na watę tylko dla siebie. A może jednak?
- Mi też kupisz? - zapytała patrząc jak sprzedawca nawija na patyczek różową watę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 313
avatar
Lucy Brightlight
Ale spaliłam! Żal.
- To była metafora, Victorze...- powiedziała Lucy. Uważała, że to banalnie proste. Ona, pochodząca z wyższej klasy średniej i pan Marchant, przystojny, z męskim wąsem, przypominający umięśnione rzeźby w parku. Pasowali do siebie jak marzenie. Tylko ta głupia Cotton stała na drodze do wiecznego szczęścia i spełnienia.
- Czy ja wiem?
Popatrzyła na niego. Czyżby był zakochany do szaleństwa w jakiejś pannie? Czy był w takiej samej sytuacji jak ona z przeboskim panem Marchantem?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 243
avatar
Ezekiel Fitzroy
- Przecież to dla ciebie. - powiedział odwracając się w jej stronę. Zerknął kątem oka na sprzedawcę. W sumie to Ezek nie lubił tak bardzo słodyczy. Nawet jeśli Nico wciskał mu ciasta do spróbowania. Nawet jeśli żywił się w większości tymi plackami.
- Chyba, że mamy jeść razem. - roześmiał się i już sięgał po patyczek.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 791
avatar
Mabel Grey
- Tak? - zdziwiła się i posłała mu, a raczej różowej wacie cukrowej szeroki radosny uśmiech. - No dobra, możem zjeść razem! - Nie chciała się dzielić, ale ostatecznie... No to był Ezek. Jemu by nie odmówiła! Już po watę sięgała, kiedy to samo zrobił jej towarzysz, więc ich palce pewnie znowu na chwilę się zetknęły. Cofnęła rękę, kiedy jej ciało przeszedł... co to właściwie było? Prąd? Przeleciała ją chmara motyli?
- Eej, Ezek, ty też to poczułeś? - zapytała wyraźnie skołowana. Tak, ona wciąż wierzyła, że to tylko jakieś dziwne anomalie pogodowe.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Widzę, że już sumiennie nadrabiasz!
- Ach tak - uniósł lekko brwi i poczuł rosnącą konsternację. Nie jego wina, że jej wywód zabrzmiał naukowo, nie filozoficznie.
- Ja muszę przyznać zupełnie tego nie rozumiem - westchnął. - Jakby człowiekiem, kierowały jakieś siły, z którymi nie może się mierzyć. Siły które zniewalają twoje ciało i umysł, aż nie możesz oderwać się od tej jednej myśli...
Jeśli tak na to patrzeć byli w podobnej sytuacji. On wprawdzie nie był zabójczo zakochany w Michelle, ale też żywił do niej niechciane uczucia. Byłoby mu bardziej na rękę, gdyby potrafił całkowicie ją olać. Ale nie potrafił.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 243
avatar
Ezekiel Fitzroy
- Potem jak wszystko zjesz, mogę kupić drugą. - uśmiechnął się jak nigdy przedtem. Uroczo i może nawet chłopięco. Mimo swoich trzydziestu lat na karku, wyglądał w przeciwieństwie do brata, na znacznie mniej. Nikt im nie wierzył, że są braćmi bliźniakami. Ale oni nie rozumieli, że każdy miał swoje prywatne jajeczko!
Też to poczuł. Taki prąd, że aż zaiskrzyło się wokół. Nawet pan w sklepiku to zobaczył. Chciał pewnie rozłożyć ręce, przybliżyć ich głowy do siebie "and now kiss!".
- Poczułem co? - strugał głupa. Oddał jej watę i trochę sobie jej urwał z góry.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 791
avatar
Mabel Grey
A Mabel spodobał się ten uśmiech, choć nie przywiązała do niego większej wagi. Nie znała go długo, nie wiedziała czy i jak się uśmiechał wcześniej, lub kiedy jej nie było.
Może dlatego w przeciwieństwie do innych dziewcząt bardziej podobał jej się Ezekiel od brata? Bo młodziej wyglądał. Albo to tylko kwestia gustu, co też jest możliwe!
- No ten prąd... nie wiem, nie mam pojęcia co to było - obruszyła się, bo poczuła się trochę głupio, że ona poczuła, a on nie i jeszcze pomyśli Ezekiel pomyśli, że zmyśla, zamiast myśleć, że jest wyjątkowa. Sięgnęła po trochę waty.
- Ezekiel? - popatrzyła się na niego z dziwnym wyrazem w oczach. - A czy ty... no jakby to powiedzieć? Albo inaczej... Ile masz lat?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 313
avatar
Lucy Brightlight
- Tak, tak - pokiwała głową. - Na tym polega człowieczeństwo, że nie znamy w pełni własnych pobudek - mówiła, całkiem pewna siebie. - Może to trochę na tej zasadzie, jak w tym dramacie... "Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro. Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro."- przywołała "Frosta" Gątego.- Wydaje mi się, Victorze, że to naturalne.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 243
avatar
Ezekiel Fitzroy
- Wiem, czułem. - zaśmiał się beztrosko. Dotknął palcem swojego podkoszulka. Potarł materiał od boku, po żebrach w górę i w dół. Potem dotknął ręki Mabel, ale nic się nie działo chociaż mógł przysiąc, że i tak czuł mrowienie! Ale odsunął się przenosząc ręce ponownie za plecy.
- A na ile wyglądam?
Podbierał akurat kawałek waty kiedy zapytała go o wiek.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Popatrzył na nią jak w lusterko. A w jego oczach było coś więcej niż zwykłe zainteresowanie jej osobą. Podziw. Była taka młoda, a przynajmniej wydawała się być jeszcze młoda. A tak potrafiła przemawiać z taką mądrością.
- Nie wiem co powiedzieć - odparł po chwili. - Zupełnie nie wiem co powiedzieć. Rzadko zdarza mi się, by ktoś wprawiał mnie w taki... podziw. Tak, to dobre słowo. Przemawiasz z taką pewnością siebie i mądrością, Lucy, że... wpędzasz mnie w zakłopotanie - podrapał się po szyi. I teraz pytanie. Mówił poważnie, czy tylko udawał?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 791
avatar
Mabel Grey
- Czułeś? - ucieszyła się. Czyli jednak nie weźmie jej za kłamczuchę, albo wariatkę! Zaraz, moment. Od kiedy ją to obchodziło?
Trochę się zdziwiła na ten gest. Tak, ona zdecydowanie też czuła mrowienie! Posłała mu pytające spojrzenie, a potem znowu zerknęła na swoją dłoń. Czy to z nią było coś nie tak?
Podniosła wzrok na Ezekiela.
- Nie wiem... dwadzieścia... pięć? Sześć? Siedem? - wzruszyła ramionami. - No, ale co ci miałam mówić! Przypomniało mi się, że śniło mi się dzisiaj, że byłeś rozwodnikiem. I chciałam się zapytać, czy to prawda?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 313
avatar
Lucy Brightlight
Bez względu na to czy rzeczywiście tsk było, czy jedynie uważał, Lucy zakłopotana spuściła wzrok.
- Może zostawmy ten temat - stwierdziła w końcu. Pomyślała, że w innych okolicznościach, gdyby była w gabinecie z panem Marchantem, ten by zakluczył drzwi i uwiódłby ją na swoim biurku - co tak często sobie wyobrażała!, mówiąc następnie, że ją kocha aż po grób. Ale niestety! Nie przebywała z Marchantem, a w miłym towarzystwie Victora.
- Ale jeśli jesteś zauroczony dziewczyną o innych zainteresowaniach... to może warto je podzielić? - gdyby tylko wiedziała, że Minnie to dziwka! Podzielenie dziwkarskich zainteresowań przez Victora byłoby skandaliczne. Co na to opinia publiczna? A co na to dupa Victora?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 243
avatar
Ezekiel Fitzroy
- Trzydzieści. - powiedział. No tak, najwyższy czas, żeby się hajtać, a on jeszcze nawet nie ma nikogo na oku. Znaczy, no! Nikt by go nie podejrzewał. Ezekiel był materiałem na starego kawalera. Taki zajęty pracą i obowiązkami człowiek, który opowie ci później na starość historię, która odmieni twoje młodzieńcze życie.
- Nieee haha... nie jestem rozwodnikiem. - pokręcił przecząco głową, a włosy podskoczyły mu radośnie wokół głowy. Podniósł ją i spojrzał w niebo, szybko jednak wrócił do panny Grey.
- Nicholas niedługo będzie brać ślub. Z Lily Fassbender, w sumie... będą mieszkać u nas... - Trudno powiedzieć czy mu to pasowało, a może nie. Wzruszył ramionami.
- A właśnie, mówiłaś ostatnio o... jakimś Brice'u i Jimie...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 791
avatar
Mabel Grey
Tyle aż się nie spodziewała, więc jeśli jej się przyglądał to mógł wychwycić, że na jej twarzy odbiło się zaskoczenie. Ale tylko krótkie, bo panna Grey szybko przyswajała sobie wszystkie nadzwyczajne informacje i przechodziła do nich do porządku dziennego.
- To dobrze! Bo w tym śnie twoja była żona była ładniejsza ode mnie - poskarżyła się. Z jakiegoś powodu w ogóle jej się to nie podobało. Nie wiedziała tylko z jakiego.
- Nic mi to nie mówi - wzruszyła ramionami. - Ale jak będzie u was mieszkać to... będzie ci w nocy głośno. - Poklepała go krzepiąco po ramieniu. Sama miała takiego sąsiada, który od czasu do czasu sprowadzał sobie dziwki do mieszkania, a potem ruchał je tak głośno, że nie mogła spać. Wtedy zwykle obrabiała domy nocą.
- No mówiłam - przypomniała sobie. - I co?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Pokiwał głową na zgodę. Lucy zresztą i tak wyczerpała już temat. Bo Victor po tym jej wywodzie nie mógł zrobić więcej jak się z nią zgodzić i wyrazić swój podziw.
- Nie jestem zauroczony dziewczyną, ja tylko... - potoczył wzrokiem po okolicy. Co tylko? Sam właściwie nie wiedział co.
- To ciężki temat. Nie wiem, czy na pewno chcę go ciągnąć. Nie wiem, czy chcę wiedzieć co do niej czuję - przyznał jej się. Sam właściwie się dziwił jak łatwo się przed Lucy otwiera. No właśnie, otwiera? Co to miało być, Howard? Masz ją rwać, a nie swoją duszę przed nią wylewać!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 243
avatar
Ezekiel Fitzroy
- Żona... - prychnął pod nosem, bo zabawnie to brzmiało. Nie mógł sobie siebie wyobrazić w roli męża i ojca zarabiającego na chleb dla swojej rodziny. Pomyślał potem jak źle się ludziom żyje. Że jeszcze trzeba by zastanawiać się i martwić o to co do garnka wrzucić. Tak teraz to mógł nawet głodny chodzić, nie przejmował się. I nie narzekał. Dobrze mu się żyło jak na przeciętnego człowieka.
- Będę musiał przyjść wtedy do ciebie. - pokręcił głową. Dziwne. Dobrze mu się z nią znowu rozmawiało. Nie tak jak z Charlotte, którą poznał w parku, ale po prostu jakoś inaczej. To był mit, że Ezekiel nie potrafił rozmawiać z kobietami. Czasem po prostu wolał się nie odzywać.
- Nie no, żartuję. - powiedział przenosząc znowu ręce za siebie. Wzruszył rękami. O co chciał zapytać? Ach, zapomniał? Nieważne!
- Hmm... w sumie nie wiem... - mruknął zerkając na stoisko z jakąś biżuterią. Tanią, bo tanią, ale jednak biżuterią. Jakieś kolczyki, pierścionki, wisiorki i łańcuszki.
- Widzisz coś ciekawego?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 313
avatar
Lucy Brightlight
- Ach! więc jednak to o dziewczynę chodzi! - Lucy znowu się uśmiechnęła. Chyba tym razem nieco triumfalnie, że zgadła. - Obejrzała się za stoiskiem z koralikami. Niby lubiła błyskotki, ale... po co jej kolejne? Miała perły i złoto od matki! Z resztą, na bazarach zawsze sprzedawano tandetę.
- Skoro masz takie wątpliwości, to... Czy to w ogóle ma sens? Gdybyś kochał, nie miałoby to znaczenia.
Tak, tak! Dlatego tak pragnęła by pan Marchant ją pokochał swym szczerym sercem. Lucy nie chodziło o pieniążki a o czyste uczucie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 791
avatar
Mabel Grey
Mabel ostatnio przechodziła przez podobne rozterki. Jak przyszło co do czego też nie potrafiła wyobrazić sobie siebie w roli żony. Tak w ogóle to chyba pasowałoby jej to z Bricem przedyskutować. Że chyba jednak na pewno nic z tego ślubu na razie nie będzie.
- Czemu? Możesz wpadać! Wiesz gdzie mieszkam... No mniej więcej! Jak lubisz spać na podłodze pod kocem to zapraszam! - A Mabel jak Mabel. Nie ruszały ją konsensusy obecnych czasów. Żyła jak chciała i robiła na co miała ochotę. - Może nawet dam ci poduszkę? - dodała Mabel wspaniałomyślna.
- No to ja też nie wiem! To powiedz jak sobie przypomnisz!
Obejrzała się w stronę stoiska. Och, Mabel uwielbiała biżuterię! Rzadko kiedy jakąś zachowywała. Zwykle sprzedawała, żeby jakoś przeżyć, ale jeśli coś naprawdę jej się spodobało to zachowywała.
- O to jest ładne! I to... i to... to też! A to jakie ładne! - I tak Mabel pokazywała mu po kolei przeróżne pierścionki, kolczyki i zawieszki. - A może to ładniejsze? Czy jednak tamto?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Na ustach Victora zagubił się jakiś błędy uśmiech.
- Lucy, jeśli mogę być z tobą szczery... To zawsze chodzi dziewczynę - roześmiał się. Czyż nie tak było? Czyż nie uganiali się za kobietami, by potem zawracać sobie nimi głowę? Miał tylko nadzieję, że one chociaż przechodziły podobną katorgę.
- Może i tak, ale nie znam jej długo. Skąd mam wiedzieć, że to uczucie z czasem nie stanie się silniejsze? - No dobra, teraz ewidentnie bredził. - Chociaż masz rację. Wiele sensu w tym nie widzę. To byłaby typowa historia Juliana i Romulady bez szczęśliwego zakończenia. - A niech się dziewczyna zaciekawi, a co! Chociaż powoli zaczynał tracić nadzieję, że uda mu się ją wyrwać. Przyjemnie jednak mu się z nią rozmawiało i nawet jeśli nie myślał teraz takimi kategoriami to mógł w tym momencie zyskać przyjaciółkę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 313
avatar
Lucy Brightlight
- Nie wszystkie historie kończą się dobrze. Tak jak... och! nie porównuj się do Juliana i Romualdy! Na wszystkie maszyny! Przecież oni nie mieli szczęśliwego zakończenia! - pokręciła głową. - To może być niezdrowe.
Może i się zaciekawiła ale nie chciała wypytywać go o prywatne sprawy. Niech sam decyduje ile powie. Lucy nie zamierzała naciskać w żaden sposób.
- Może się stać silniejsze, może osłabnąć, Victorze. Nie jesteś w stanie tego przewidzieć.
Za to ona mogła przewidzieć swoją miłość do pana Marchanta!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 243
avatar
Ezekiel Fitzroy
Podrapał się po głowie patrząc na to jak... wybiera sobie prezent. Potem spojrzał z niemrawą miną na pana przy stoisku. I podrapał się po karku nawet zwracając swój wzrok na rozochoconą świecidełkami Mabel. Powinna się Crow nazywać.
Pochylił się nad jednym ze stołów, praktycznie przyklejając się do Mabel. Przeprosił ją zaraz, ale to nie jego wina. Było dużo ludzi na tym festynie. Chciał sięgnąć ręką i coś jej pokazać. Albo wziąć do ręki upatrzoną rzecz. Co prawda, zawiesił oko na takim szklanym pojemniczku, który mógł zostać przyczepiony do łańcuszka czy sznurka, ale pomyślał, że Mabel szybko mogłaby sobie tym krzywdę zrobić. Znalazł coś odpowiedniego i wziął w dłoń, nadal pochylony.
- A takie coś? - zapytał prostując się powoli.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Była tak rzadko spotykanie dobrze wychowaną kobietą, że aż zaczął żałować, że wykazywała tak mało zainteresowania jego osobą. Kogoś takiego życzyliby sobie jego rodzice w roli wybranki jego serca. Gdyby jeszcze tylko była z elity...
- Jestem lekarzem. Myślę, że jakoś poradzę sobie z tym nadmiarem niezdrowia - uznał rozbawiony myślą, że rzeczywiście przyrównał siebie i Michelle do Juliana i Romualdy.
- Gdyby tak tylko dało się spojrzeć w przyszłość... - pokręcił głową. - A może mi powróżysz droga Lucy? - zapytał wyciągając ku niej dłoń. - Nie obrażę się, możesz zmyślać. Te wszystkie wróżki i tak nic innego nie robią - parsknął śmiechem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 791
avatar
Mabel Grey
Mabel z kolei miała wielką frajdę przeglądając te wszystkie świecidełka. Nawet nie zwróciłaby uwagi, że zostali z Ezekielem tak razem ściśnięci, gdyby jej nie przeprosił. A jej to właściwie nawet nie przeszkadzało. Wrona, nie wrona, ale na pewno kobieta, która sama takich rzeczy nigdy nie miała. Pewnie dlatego tak ją do biżuterii ciągło. Chociaż wbrew pozorom Mabel wcale nie była taką chłopczycą. Lubiła sukienki, biżuterię i buty. No rasowa kobieta!
- Ooo! - chwyciła zawieszkę w dłoń i otworzyła. - Śliczne! Znalazłeś dla mnie, czy dla siebie? - wolała się upewnić. Może chciał to jakiejś innej dziewczynie wręczyć? Ale przecież nie mogło być innej dziewczyny! Sam jej przecież tak w Morganie powiedział. Więc musiało być dla niej!
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Festyn
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11, 12, 13  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: * EVENTY * :: Święto Zakochanych-