IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Liściki Aurorki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
flower
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Maeve Reilly
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Szanowni Państwo,

Bardzo proszę o przyjęcie zwrotu załączonego do listu pierścionka. Niestety wykonanie nie odpowiada podanym przeze mnie wytycznym, ergo nie pasuje na palec właścicielki. Do listu dołączam rachunek i liczę na szybki zwrot pieniędzy.

V. Howard


W paczuszce oprócz listu znajdowały się również wspomniany przez Victora rachunek i pierścionek.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Szanowny Panie, bądź szanowna Pani,

Najmocniej przepraszam za ów pomyłkę. Zakładam, że nie każdy byłby równie wyrozumiały co Pan/Pani. W zaistniałych okolicznościach pierścionek mógł przepaść jak kamień w wodę, bądź też persona, w której ręce trafił wykorzystałaby sytuację i domagała się "znaleźnego". Pańska osoba jest żywym dowodem na to, że są w tym mieście jeszcze przyzwoici ludzie, co niezmiernie mnie cieszy.

Z wyrazami wdzięczności,
V. Howard
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Szanowna Pani Osel,

To przykre, lecz coraz częściej doświadczam jak ludzie bardzo ludzie zapominają o wartościach takich jak prawość i uczciwość. Pani jednak przywróciła mi nadzieję za co szczerze dziękuję.
Ja również mam nadzieję, że nowe zamówienie zostanie wykonane z większą dokładnością. Gwoli ścisłości pierścionek przeznaczony mojej siostrze, nie wybrance. Jeśli dane mi będzie znaleźć kiedyś tę jedyną mój podarunek dla niej z pewnością okaże się mniej skromny.

Z poważaniem,
V. Howard
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Szanowna Pani Osel,

Piszę ten list przy porannej kawie i uśmiecham się w duchu, wiedząc, że udało mi się Pani choć odrobinę zrewanżować umilając jej dzień. Choć teraz to z kolei Pani list ucieszył mnie, więc chyba znowu mam u Pani otwarty dług?
Takie słowa mogła napisać tylko istota równie skromna co dobra. Pani Osel, nalegam by zdradziła mi Pani gdzie spotkam kobiety Pani podobne - takie, które szczere uczucie cenią bardziej niż materialne wartości?

Życzę Pani udanego dnia!

Z poważaniem,

V. Howard
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Szanowna Pani Osel,

Jeśli wcześniej obraz Pani osoby wyidealizowałem, tak teraz stał się on jak najbardziej rzeczywisty. Przynajmniej do czasu, aż udowodni mi Pani coś przeciwnego. Choć wymieniliśmy dotychczas zaledwie kilka listów nie potrafię sobie jednak wyobrazić, by tak się stało. Może uda się mnie Pani jednak zaskoczyć.
A skoro mowa o zaskoczeniu to rzeczywiście często bywa ono figlem, który płata nam los, kiedy najmniej się tego spodziewamy. Tak jak zdarzyło mi się to w Pani przypadku. Niemniej będę się rozglądał.

Z poważaniem,
V. Howard

PS.
Najmocniej proszę by wybaczyła mi Pani tę drobną plamę w rogu kartki. List ten piszę w czasie krótkiej przerwy w pracy, a przetrwanie jej niemożliwe jest bez kawy, której kroplę - przez nieuwagę autora - może Pani podziwiać w prawym dolnym rogu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Droga Auroro

Szanowna Pani Osel,

Nie chciałbym, by troskała się Pani z mojego powodu. Wątpię, by rzeczywistość miała mnie rozczarować i Panią zachęcałbym myśleć podobnie. Skoro jednak tak trudno Panią przekonać, pozwolę sobie jedynie zauważyć, że i moja osoba mogłaby być rozczarowaniem dla Pani! Podzielilibyśmy wtedy ten sam los, co czyniłoby nas kompanami niedoli. Wydaje mi mi się więc, że nie taki diabeł straszny, prawda?
Ależ droga Pani, nigdy nie pomyślałbym iż Pani pytanie jest objawem impertynencji! Za to z chęcią na nie odpowiem. Pracuję w szpitalu, a właściwie wciąż odbieram wykształcenie na wydziale chirurgii. Teraz łatwo Pani może policzyć mój wiek, zgadza się? Nie wypada pytać damy o jej wiek, więc postaram się wiek Pani odgadnąć, a Pani - jeśli zechce - zdradzi mi w kolejnym liście, czy mam rację.
Wydaje mi się więc, że ma Pani między 25, a 30 lat. Dlaczego tak myślę? Ponieważ cechuje Panią skromność, której brak dziś młodym dziewczętom. Nie jest to jednak jedyny powód. Moją mylnie otrzymaną paczkę, odesłała Pani z powrotem, a tak z kolei postępują jedynie osoby uczciwe i odpowiedzialne. Odpowiedzialności niestety często uczymy się dopiero w małżeństwie, co wskazywałoby na starszy Pani wiek. Wydaje mi się jednak iż wyczytałem między wierszami iż zamężna Pani nie jest - choć mogę się mylić - dlatego nie sądzę by miała Pani więcej jak trzydzieści lat. Pani imię z kolei wskazywałoby na młodszy wiek, a przynajmniej jedyna Aurora jaką znam przyjaźni się z moją młodszą siostrą. Cóż, teraz gdy przedstawiłem Pani swój tok myślenia mam nadzieję, że nie odbierze Pani tego jako obrazy, jeśli źle oszacowałem Pani wiek.

Z poważaniem,
Victor Howard
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Szanowna Pani Osel,

Czyżbym w swoim poprzednim liście okazał się zbyt śmiały? Zapewne nie powinienem był zaczynać tematu wieku, dopóki Pani nie wyrazi zgody. Niemniej jeśli zdarzyło mi się Panią urazić, najmocniej przepraszam.

Z poważaniem
Victor Howard
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Szanowna Panno Osel,

Nawet nie zdaje sobie Pani sprawy jak bardzo mi ulżyło, gdy dzisiejsza poczta trafiła w me ręce. Widząc Pani nazwisko nakreślone w miejscu nadawcy przez chwilę odczułem jednak trwogę. Wszak istniała możliwość, że mie Pani w tym liście zbeszta i zakaże więcej do siebie pisywać. Niesamowicie cieszy mnie więc, że moje obawy okazały się niepotrzebne.
Jeśli mogę być z Panią szczery powodem, dla którego wybrałem medycynę wcale nie była chęć niesienia pomocy. Owszem, to właśnie tym zajmuję się każdego dnia, ale nie dlatego zostałem lekarzem. Medycynę wybrałem, bo wiedziałem, że jej podołam. Że będę walczył o życie każdego pacjenta, nawet jeśli będzie to pojedynek skazany na porażkę. Że nie przestanę dążyć do sedna choroby i pokonam ją. Ale, proszę mi wybaczyć, chyba nieco zanadto się rozpisałem.
Mylnie oceniłem Pani wiek, więc jeszcze raz przepraszam. Spróbuję więc jeszcze raz - ma Pani między 20, a 25 lat? Mam nadzieję, że nie ryzykuję za wiele tym pytaniem i jeśli nie jest to Pani w smak proszę po prostu nie odpowiadać. Niemniej liczę, że zdradzi mi Pani chociaż co studiuje?
Mine również czas goni do pracy, toteż życzę Pani udanego dnia i z niecierpliwością czekam na kolejny list!

Z poważaniem,
Victor Howard

PS.
Wspomniała Pani o wybrance mojego serca. Muszę jednak wyznać, że moje serce nie ulokowało jeszcze jednak nigdzie swoich uczuć, a ja wciąż pozostaję kawalerem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Droga Panno Osel,

Rzeczywiście trudno było mi się uwolnić od tych myśli, toteż nie pozostaje mi nic innego jak podziękować Pani za swoje wyzwolenie. Choć sam nie jestem od Pani wiele starszy - dzielą nas zaledwie cztery lata - wątpię, czy przestałbym do Pani pisywać, gdybym liczył sobie więcej lat. Pani listy są dla mnie przyjemną odskocznią od rzeczywistości. Jak świeży wiatr o poranku. Ot słodka chwila relaksu po pracy. Przepraszam, chyba nieco zagalopowałem się w tych porównaniach.
Niemniej trudno byłoby się nie zgodzić z Pani ojcem w kwestii historii sztuki. Gdyby jednak miała Pani wybór - jakie wybrałaby studia?
Pani rozmyślania nie gniewają mnie - a wręcz przeciwnie! Miło mi, że osoba taka jak Pani poświęca myśli komuś takiemu jak ja! Zdradzę Pani, że niesamowicie wzmacnia to moje męskie ego. A skoro już jesteśmy w temacie to może właśnie ów ego jest przyczyną mojej ambicji? Mnie samemu trudno ocenić, czy bardziej jestem uparty, czy ambitny. Wolę oczywiście myśleć, że to ta druga z wymienionych cech jest mi bliższa.
Z kolei zaproszenie - owszem otrzymałem. Zastanawiałem się nawet, czy powinienem w kolejnym liście zapytać, czy Getrud Osel to Pani krewny, czy jest to zwykła zbieżność nazwisk?

Pozdrawiam!
Victor Howard

PS.
Mogę więc liczyć, że zastanę Panią na ów przyjęciu?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Droga Panno Osel,

Muszę przyznać, że czasami rzeczywiście trudno jest się obchodzić z osobami upartymi. Szczególnie, kiedy są to pacjenci, którzy "wiedzą lepiej". Wątpię jednak, by była Pani osobą tej maści, dlatego pozwolę sobie zauważyć, że upartość niekoniecznie jest cechą negatywną. Często mylona jest z zawzięciem, a to w końcu ono pomaga nam dążyć do raz postawionych sobie celów. Mnie samemu zdaje się jakbym ostatnio zgubił drogę. Zapomniał o celach i zboczył z kursu. Czuję się nieco zagubiony, jednak Pani listy działają na moje nerwy kojąco jak miód. Może więc czas by podziękować Pani, że nie znudziła się jeszcze i wciąż do mnie pisuje?
To bardzo mądre podejście do rzeczy. Powtórzę się, jednak muszę Pani jeszcze raz powiedzieć, że jest Pani wyjątkowo dojrzała na swój wiek.
Getrud Osel to Pani brat? Co za przypadek! Tak, miałem okazję poznać go na wieczorze kawalerskim Henry'ego Marchanta! Choć kojarzyłem go już wcześniej z podobnych przyjęć.
Co do przyjęcia - ja z kolei jestem ciekawy, czy Pani uda się rozpoznać mnie. Proponuję więc, byśmy nie zdradzali swoich tożsamości. Przynajmniej nie dopóki jedno z nas odnajdzie drugie. Czy zgadza się Pani na taki układ? Wiem, dla Pani zadanie jako współorganizatorki jest o wiele trudniejsze, ale mam nadzieję, że nam się uda.

Mam nadzieję, że do zobaczenia!
Victor Howard
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Droga Panno Osel!

Mam nadzieję, że nie wyrzuci Pani tego listu nie przeczytawszy wpierw treści i że ucieszy się Pani z niego, tak jak ja ucieszyłem się z otrzymanego. Na początek chciałbym zaznaczyć iż nie moją winą jest zwłoka w odpowiedzi. Wszystkiemu najwyraźniej winna jest poczta, która Pani list dostarczyła do mnie wczorajszego popołudnia. Nawet sobie Pani nie wyobraża mojego zaskoczenia, kiedy zobaczyłem jej nazwisko jako nadawcy. Nie otrzymawszy od Pani odpowiedzi przez tak długi czas zacząłem godzić się z faktem, że może Pani nie chcieć utrzymywać już ze mną kontaktu. Choć smuciła mnie myśl, że nie potrafiła Pani powiedzieć mi tego wprost. Wiedząc teraz jednak, że byłem w błędzie nie mogę przestać się śmiać. Proszę mi wybaczyć!
Skupmy się jednak na zawartych w Pani liście treściach. Nie, to zdecydowanie nie egoistyczne z Pani strony. Musze jednak rozczarować Panią - zjawiłem się na przyjęciu, choć tylko na krótką chwilę, jako iż przypadł mi dyżur w szpitalu. Nie bezpośredni - tego wieczoru miałem być pod telefonem i niestety telefon zadzwonił. Niemniej jeśli nie przyszło mi z Panią porozmawiać to zapewne dlatego, że olśniła mnie Pani uroda. Były bowiem na przyjęciu dwie damy, których nie odważyłem się zagadnąć. Teraz, kiedy wspomniała Pani o "rażącym" kolorze włosów, wiem już, że była Pani jedną z nich. Choć przyznaję, że po upływie miesiąca nie pamiętam zbyt wielu szczegółów, tym bardziej, że widziałem Panią jedynie z daleka. Niemniej teraz już wiem, że jest Pani nie tylko mądra, ale i piękna. Żałuję jedynie, że nie rozpoznała Pani mnie w żadnym z gości. Podpowiem, że  przebrany byłem za rycerza.

Mam nadzieję, że żadne więcej listy nie zaginą po drodze na poczcie!
Victor Howard
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Droga Auroro,

Mam nadzieję, że nie pozwalam sobie za wiele, zwracając się do Pani po imieniu? Niemniej nie potrafię wyrazić jak bardzo cieszę się, że mimo tej drobnej igraszki losu nasz kontakt się nie urwał.
Ach, a Pani wciąż pozostaje skromna jak zawsze. Szczerze podziwiam to w Pani. Sam chciałbym mieć w sobie tyle pokory. Niestety wciąż sprawia mi to wiele trudności. Ale może nie powinienem tego pisać? Chciałbym by znała mnie Pani od tej lepszej strony, przynajmniej dopóki nie polubi mnie Pani na tyle, by nie przeszkadzały jej niedoskonałości. Proszę mnie więcej tak nie komplementować. Trudno mi zareagować inaczej jak szerokim uśmiechem i dumą, a odczytując listy w przerwie przy pracy, współpracownicy krzywo na mnie patrzą, gdy tak szczerzę się do kartki papieru.
Niemniej chciałbym Panią spytać o radę. Mam nadzieję, że nie wyśmieje mnie Pani, gdy zawierzę jej swoje troski. Ale czuje, że to właśnie Pani mnie zrozumie i nie będzie oceniać. Choćby przez fakt, że (jeszcze) się nie znamy.
Sprawa wygląda tak: Jakiś czas temu poznałem kobietę. Poznała mnie w trudnej dla mnie chwili. Utknęliśmy razem w windzie, gdzie w panikę popchnęła mnie klaustrofobia - zwykle nieszkodliwa, jednak bardzo krępująca w podobnych sytuacjach. Jej udało się mnie jednak uspokoić, a ja jako dżentelmen poczułem się w obowiązku, by odwdzięczyć się tej miłej damie, chociażby kawą. Niestety - nie wiedziałem, że ów kobieta wcale nie była tym, za kogo się podawała. Ba! Daleko jej było do elity, okazało się, że to zwykła nędznica ze slamsów. Oczywiście natychmiast zerwałem z nią wszelki kontakt. Poczucie winy nie pozwoliło mi jednak o niej zapomnieć. Wciąż czuję się jakbym winny jej był przysługę, za pomoc, której wtedy mi udzieliła. Co Pani o tym myśli? Czy powinienem zaprzątać sobie tą sprawą głowę? Mam nadzieję, że prosząc Panią o radę nie proszę o za wiele.

Pozdrawiam,
Victor Howard

PS.
Co zaś się tyczy spotkania zapewne znajdzie się jeszcze ku temu okazja. Mam nadzieję Jestem pewien, że wkrótce.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Droga Auroro,

Dopiero teraz dotarł do mnie Twój list. Musiał zostać zatrzymany dłużej na poczcie, chociaż w zaistniałych okolicznościach cieszę się, że w ogóle dotarł. Burza była dość sporym zaskoczeniem i mam nadzieję, że zastała Cię w jakimś bezpiecznym miejscu? Martwiłem się, czy nie stało się coś Tobie, lub Twojej rodzinie?
Jak mogłaś już zauważyć nie mam nic przeciwko porzucaniu formalnych zwrotów, a wręcz przeciwnie! Cieszę się, że to zaproponowałaś. Jako mężczyzna nie miałem śmiałości wyjść z taką propozycją, nie chcąc Cię urazić. Co się zaś tyczy Twojego pytania - owszem, uważam, że to śmiałe posunięcie, ale w bardzo pozytywnym tego słowa znaczeniu. Zwroty grzecznościowe narzucają nam często zachowanie dystansu, nawet tam gdzie go nie potrzebujemy, albo nawet wolelibyśmy uniknąć. Więc niech Twoje serce nie drży - ta propozycja nie była nazbyt śmiała.
Odnośnie mojego problemu... Prawdopodobnie nie będę już miał do czynienia z tą kobietą, choćbym chciał. Doszły mnie słuchy, że zginęła podczas burzy. Jeśli to prawda mój problem został rozwiązany bez mojego udziału. Nie chciałbym, żebyś się o mnie martwiła i choć nigdy nie życzyłbym tej dziewczynie śmierci cieszę się, że nie będziesz już musiała się martwić. I pozwól mi zapewnić się, droga Auroro, że nie żywię urazy za udzieloną mi radę. Wręcz przeciwnie - jestem Ci wdzięczny. I teraz to może ja pokuszę się o nazbyt śmiałe wyrażenie. Znamy się wyłącznie drogą listowną, ale wcale nie czuję się jakbyś była mi obca. Powiedziałbym wręcz, że ta korespondencja dodaje mi śmiałości - w innych okolicznościach zapewne nie odważyłbym spytać Cię o radę tej materii. Niemniej dziękuję za nią i Twoje wsparcie.

Pozdrawiam,
Victor

PS.
Zapewne masz mnóstwo zajęć, które nie pozwalają Ci pisywać listów całymi dniami, jednak chciałbym Cię prosić o szybką odpowiedź. Albo przynajmniej krótką notatkę, że nic Ci nie jest. Teraz to ja martwię się o Ciebie!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Droga Auroro,

Ulżyło mi słysząc, że nic Ci nie jest. Mam nadzieję, że nie rozczaruję Cię mówiąc, że w chwili zdarzenia nie było mnie w szpitalu? Zjawiłem się tam jednak, kiedy tylko przeszła burza. W szpitalu rzeczywiście panował istny chaos, jednak szybko udało nam się zażegnać kryzys. Większość pacjentów wymagała jednorazowego opatrzenia ran. Wciąż jednak brakuje nam miejsca dla wszystkich rannych. Nie będę jednak zanudzał cię pracą. A może w końcu ty opowiesz mi o czym się uczysz? Podzielisz się anegdotą o wykładowcach? Chciałbym dowiedzieć się więcej o twoim życiu.
Chyba nie potrafiłbym się na Ciebie pogniewać. No, może gdybyś napisała, że zaręczyłaś się, nie poznawszy mnie wcześniej.
Powinnaś chyba wiedzieć, że zamierzam wziąć udział w wyprawie ratunkowej. Oczywiście odezwę się, kiedy tylko wrócę. Wolałem Cię powiadomić, byś nie zastanawiała się dlaczego tak długo nie nadchodzi wiadomość z mojej strony. Choć pewnie nie zwróciłabyś uwagi, gdyby trwało to dłużej niż zwykle. Wątpię byś wyczekiwała moich listów tak bardzo jak ja Twoich. Niemniej do usłyszenia, droga Auroro! Życz mi szczęścia na wyprawie!

Pozdrawiam!
Victor
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Kochana Auroro!

Wróciłem cały i zdrowy, jedynie zmęczony. Na Twój list odpiszę niebawem! Nie chciałem tylko byś się martwiła.

Pozdrawiam,
Victor
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Droga Auroro,

Choć cały jestem w nerwach postanowiłem odpisać na Twój list, w nadziei, że przyniesie mi to ukojenie. Nie wiem, czy powinienem Ci o tym pisać. Wiem tylko, że zwariuję, jeśli komuś o tym nie powiem. Wzdrygniesz się zapewne nie raz, czytając ten list, za co już teraz pragnę Cię przeprosić. Bo widzisz... Wróciwszy z wyprawy odebrałem paczkę przeznaczoną dla mojego współlokatora. Otworzyliśmy ją razem w szpitalu. W środku była Wybacz mi, że Ci o tym piszę! W środku była ucięta ręka Wiktorii Beowulf. Mój przyjaciel dostał zawału, gdy to odkrył. Na szczęście udało mi się uratować jego życie. Z kolei życie Wiktorii...
Wybacz mi najmocniej, Auroro. Moja droga listowna przyjaciółko. Nie powinienem obarczać cię takimi problemami. Chyba nie dam rady odpisać na Twój list. Obiecuję jednak zrobić to gdy tylko będę w stanie.

Twój
Victor
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Panienko Osel

Proszę wybaczyć mi długi brak odzewu, ale ostatnie wydarzenia nie pozwalały sięgnąć mi po pióro. Właśnie wróciłem z wyprawy i pierwsze kroki musiałem skierować na uczelnię, by przygotować terrarium dla Buibuia, którego udało mi się ponownie odnaleźć. Wydaje mi się, że tym razem przyniosłem samicę i jeśli nie mylę się w osądach, to moja praca może się w końcu rozwinąć.
Jeszcze tak mało wiemy o faunie okolicznych terenów!
Mam nadzieję, że książka nad którą zacząłem pracować, będzie kiedyś z pożytkiem edukować następne pokolenia.
Ale nie o tym chciałem.
Panienko Osel, czy zrobi mi panienka ten zaszczyt i zgodzi się na spotkanie?

Z pozdrowieniami
Romesey Hannon
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Droga Auroro,

Przeczytałem Twój list jeszcze raz. Ten, który napisałaś, gdy ja byłem już na wyprawie. Wszak nie dostałaś jeszcze na niego odpowiedzi. Tak przyjemnie czytać Twoje listy, w których pokazujesz mi jak patrzeć na samego siebie w sposób, którego sam nie znam. W Twoich oczach wydaje się być bohaterem, a jestem tylko mężczyzną wykonującym swój zawód jak każdy inny człowiek. Miło mi jednak wiedzieć, że myślisz o mnie tak dobrze. Oby tylko realia nie okazały się odbiegać zbytnio od Twojego wyobrażenia. Niemniej Twój sekret będzie ze mną bezpieczny, obiecuję.
Zadziwę Cię - historia sztuki wcale mnie nie nudzi i nie jest mi też obca. Ale Tobie też udało się zadziwić mnie. Nie sposób nawet wyrazić słowami mojego zdziwienia! Wojsko? Powiedz proszę, że taka myśl zawróciła Ci w głowie tylko najbardziej szalony psikus, jaki mogłabyś wykręcić rodzicom, a nie przez chęć narażania życia, jeśli znaleźlibyśmy się w stanie wojny. Jakkolwiek by nie było potrafiłaś rozróżnić błędną, fantazyjną myśl i dokonać właściwego wyboru. Mówię tu o spokojnej egzystencji. Więc nie, droga Auroro. Nie świadczy to źle o Twoim charakterze. Wręcz przeciwnie! A ja przyznam Ci się, że sam mam czasami ochotę zrobić coś szalonego. Może któregoś dnia oboje siebie zaskoczymy?
O wyprawie pewnie słyszałaś już więcej niż zdołałbym Ci opowiedzieć, ale jeśli chcesz usłyszeć nowości to mój przyjaciel czuje się już lepiej. Obudził się ze śpiączki i miejmy nadzieję jego stan będzie się już tylko poprawiał!
Dziękuję, że mnie wysłuchałaś, bo nie wątpię ani odrobinę, że list mój przeczytałaś i przepraszam za ten list, który dotarł do Ciebie w poprzednim tygodniu. Powinienem był się opanować, zamiast kreślić w panice kolejne wersy. Mam nadzieję, że mi wybaczysz.

Victor
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Droga Auroro,

Nie wiem, czy określiłbym się mianem pasjonata, sztuka i jej historia to jednak tematy bliskie duszy mojej siostry. Dlatego obeznany jestem w tym temacie bardziej, niż można by się spodziewać. Myślę, że Ty i moja siostra świetnie byście się zrozumiały. Co się zaś tyczy Twojego wyobrażenia mojej osoby z medycznym czasopismem w dłoni - przyznaję, często zdaje mi się takie czytywać. Lub inne książki poświęcone medycynie. Przyznam, że z większą chęcią czytuję tylko Twoje listy. I teraz to ja zdradziłem tajemnicę Tobie. Strzeż jej pilnie.
Auroro, nie chodzi o to, że w Ciebie nie wierzę, choć w tym konkretnym wypadku nie chciałbym rozbudzić w Tobie odwagi, by szalone marzenie nie powróciło ze zdwojoną siłą. Dlatego pozwól nam zakończyć temat, byśmy oboje mogli zachować czyste sumienie. Przyznam jednak, że propozycja zrobienia razem czegoś szalonego brzmi bardzo zachęcająco. Dopóki nie jestem znanym i poważanym lekarzem, chyba nie muszę przejmować się swoją reputacją w tym zakresie? Ale co z Tobą, Auroro? Czy jako córka znanego i poważanego gentlemana możesz pozwolić sobie na odrobinę nierozwagi?
Zamierzasz spotkać się z Hannonem? A to dopiero - też go znam! Może opowie Ci jak kolejny raz przeprowadziłem operację na jego nodze? Ta historia na pewno dużo bardziej strwoży Cię, gdy usłyszysz ją na żywo, niż gdybym ja miał opowiedzieć Ci ją drogą listowną.
I tak droga Auroro mój list do Ciebie znowu dobiega końca. Dziękuję za Twoją wyrozumiałość i wiedz, że i Ty zawsze możesz liczyć na mnie.

Pozdrawiam,
Victor
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Kochana Auroro,

Nie byłbym starszym bratem, gdybym nie spłatał młodszej siostrze żadnego figla. Ciekawi mnie jednak co też wyczyniał Twój brat?
Co się zaś tyczy szaleństwa, o którym wspomniałaś - nie będę przeczył. Nie pozwoliłbym, by stała Ci się krzywda, nawet jeśli sam miałbym przez to ucierpieć. Jeśli zaś dojdzie kiedyś do tego, że Ty i ja poweźmiemy coś szalonego, postaram się, by Twój ojciec o niczym się nie dowiedział. Ani nikt, kto mógłby zaszkodzić Twojej, czy mojej reputacji.
Z kolei powściągliwością się nie przejmuj. Szczerość jest naturalną cechą, która przychodzi wraz z zaufaniem, którym zaczynamy drugą osobę obdarzać. Dlaczego więc miałoby mi to przeszkadzać? Tym bardziej, droga Auroro, że i ja odsłoniłem się przed Tobą.
Oby więc panu Hannonowi udało się odkryć coś niezwykłego, bym mógł być dumny, że przyczyniłem się do postępu nauki. A skoro już mowa o Hannonie, zastanawiam się, czy może Tobie wiadomo jaka relacja łączy go z panną Hearness? Na wyprawie wciąż wodził za nią oczami, a ona z wielkim przejęciem asystowała przy każdej operacji, wystawiając się tym samym na nieprzyjemne widoki.
I ja życzę Ci udanego dnia i podobnie jak Ty czekam niecierpliwie na odpowiedź!

Victor
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Droga Auroro,

Nie, moje żarty były mniej inwazyjne, choć pewnie moja siostra byłaby w tej kwestii innego zdania. Wierzę też, że podobnie jak ona, Ty odwdzięczałaś się bratu pięknym za nadobne.
Będąc szczerym wątpię, czy odważyłbym się z równą szczerością kierować słowa do Ciebie, gdybym musiał powiedzieć Ci je w oczy. A Ty? Myślisz, że z równą łatwością przyszłoby Ci zwierzyć mi się ze swych sekretów, gdybyśmy spotkali się twarzą w twarz?
Nie wątpię, że pan Hannon z chęcią opowiedziałby Ci swoją historię, gdybyście poznali się nieco lepiej. Wzbudzasz zaufanie Auroro.
Niechaj Twój dzień będzie równie przyjemny i owocny jak mój.

Pozdrawiam!
Victor Howard
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Kochana Auroro,

Skoro takie jest Twoje życzenie nie będę pytał. Choć przyznaję, że ciekawy jestem, czy i ty wykazałaś się podobną przebiegłością jak Twój brat. Najbardziej zastanawia mnie jednak, czy miałaś aby podobne pomysły jak moja siostra. Przypominasz mi ją w pewien sposób. Może to stąd moja rosnąca sympatia do Twojej osoby, choć prawie Cię nie znam?
Cieszę się Auroro, że ufasz mi i pokładasz tak wielką wiarę w mą skromną personę. Obym nigdy nie rozczarował Twojego zaufania. Z drugiej jednak strony nie zdradziłaś mi nic, czym mógłbym zaszkodzić Twojej reputacji, gdybym naprawdę okazał się podłym człowiekiem. A jednak stałem się powietnikiem Twoich sekretów. Coraz bardziej wydaje mi się, że mam do czynienia z wyjątkowo zmyślną i przebiegłą osóbką. A w tym przypadku nie chciałbym byś odebrała to jako obelgę, a wręcz przeciwnie! Komplement! Niewiele znam osób, które tak gładko złapałyby dwie sroki za jeden ogon, droga Auroro.
Tak, Beowulf był moim przełożonym. Niestety. Wątpię, bym mógł w ogóle trafić gorzej. Więc z nadzieją, że będzie już tylko lepiej kończę swój list i liczę na rychłą odpowiedź!

Twój Victor
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant


Ostatnio zmieniony przez dr Joshua Grant dnia Pią Lip 24, 2015 1:25 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Liściki Aurorki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Kartoteka :: Poczta i rozmowy telefoniczne-