IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Opuszczony szpital psychiatryczny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin

Przed Wielką Wojną budynki opieki zdrowotnej były rozsiane po całym mieście. Tu, na pograniczu dwóch dzielnic, znajdował się szpital psychiatryczny, który nie tylko zajmował się chorymi na umyśle, ale również był ośrodkiem badań nad ludzką psychiką, cokolwiek to znaczy.
Tuż po rozpoczęciu wojny personel szpitala przetransportował swoich pacjentów w bezpieczniejsze miejsce, tutaj zaś zaczęto przyjmować rannych rebeliantów. W końcu jednak i oni się stąd wynieśli.
Po wojnie, gdy wszystko wokół było jednym wielkim rumowiskiem, uznano, że nie ma sensu odbudowywać szpitala i z powrotem sprowadzać tu chorych.
Większość pozostawionego przez personel wyposażenia zostało rozgrabione tuż po wojnie. Podobno wciąż można tu znaleźć resztki lekarstw czy dokumentów, których nie zdążono zabrać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 57
avatar
Arabella Friery
// początek

Bella prowadziła swe siostrzyczki kamienistą drogą, która już dawno nie została uprzątnięta. Cegłówki zalegały wokoło opuszczonego budynku, zapewne służąc dzieciakom za zabawki. Jedyne, jakie mogły mieć. Najstarsza z trójki, rozglądała się pilnie, by móc odpowiednio wcześnie zareagować na ewentualne zagrożenie, o jakie nietrudno w tych czasach i w tych rejonach. W pogotowi mając karabin, zaciskała na nim palce, obserwując okolicę spod czarnej grzywki.
- Jak będziemy mieć szczęście, to znajdziemy łóżka, które jeszcze nie wynieśli.
Rzuciła do sióstr i zatrzymała się, odwracając spojrzenie gdzieś na lewo. Wydawało się jej, że słyszy jakiś podejrzany szmer? Albo była już przewrażliwiona, albo chuchała na zimne. Nie chciała, by dziewczynom spadł włos z głowy, chociaż znając je, pewnie szły sobie swobodnie. Przynajmniej w jej mniemaniu.
- Słyszałyście coś?
Zapytała cicho, jednak zaraz stwierdzając, że nic się nie czai nigdzie, ruszyła znowu, docierając do drzwi starego zakładu psychiatrycznego. Otworzyła je powoli, zaglądając przez szparę do środka i wsuwając najpierw lufę karabinu, by przekonać się co czeka je wewnątrz. A czekał jedynie pusty i cichy korytarz.
Arabella opuściła broń i weszła dalej, przytrzymując drzwi Sol i Preshea.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 105
avatar
Solara "Sol" Sandwalker
// Początek

Sol lazła za Bellą jak ten baranek na ścięcie, niby to zachowując względną ciszę, jednak nucąc sobie pod nosem jakąś beztroską melodyjkę. Siostrzyczka czuwała, więc niby po co i ona miała by to robić. Tym bardziej na tym zadupiu, gdzie w najbliższej okolicy dosłownie nic nie było. Nic, poza tym na wpół rozwalonym szpitalem psychiatrycznym.
- Spider, serio? Będziemy mieszkać w domu dla czubków? - Widząc wnętrze budynku, teatralnie zmarszczyła nosek. Nie bacząc na siostry, przyśpieszyła, rozglądając się na lewo i prawo.
- Tu jebie, jakby się ktoś... o feeeeee. Tutaj się faktycznie ktoś... ten tego. No. O kurwa! - Dostrzegłszy coś w jednym z pokoi, czym prędzej wbiegła do środka. Przez chwilę dało się słyszeć jakieś zgrzyty i inne dziwne dźwięki. Zaraz później Sol wypadła z pomieszczenia. Poruszając się na jakimś zdezelowanym wózku inwalidzkim.
- Patrzcie co mam! - Zaszczebiotała, wielce uradowana i zaczęła jeździć wkoło dziewczyn.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 96
avatar
Preshea Vallance
//Początek

Znaleźć jakąś miejscówkę, jakiś nocleg. Tak, tak. Żeby im tyłki znowu nie zmarzły w jakąś noc feralną. Weszły na obszar starego miasta, po którym zostały tylko gruzy. Człapały i człapały dostając się do miejsca, które swoim wyglądem zewnętrznym nie zachęcało. Ale patrzy się przecież na wnętrze, prawdaa? Przecież to jest najważniejsze.
Ufna w prognozy swojego serca, nie była specjalnie zawiedziona kiedy znalazły się już przy drzwiach frontowych. Lepsze to niż nic, nawet jeśli będą musiały spać tam gdzie kiedyś spali wariaci. Korytarzem naprzód. Wtem, Spider zadeklarowała, że coś usłyszała.
- Co? Słyszały co? - zerknęła w tył, zerknęła w bok i powróciła wzrokiem na swą siostrę. Nic nie słyszała, a potem sama Arabella nie mogła powstrzymać rozproszenia swoich małych pajączków. Za Sol zniknęła również Sky, która weszła do innego pomieszczenia niż starsza o rok siostra. Dwa łóżka na środku sali. Przeszedł ją dziwny dreszcz, który wpłynął proporcjonalnie na grymas na twarzy. Wróciła czym prędzej do sióstr na korytarz. Widząc Sol uśmiechnęła się od ucha do ucha.
- To da się podreperować!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 105
avatar
Solara "Sol" Sandwalker
- Podreperować? A po co? Działa świetnie! - Nie przestawała krążyć po pomieszczeniu, skrzypiąc przy tym przeraźliwie. Jeśli ktokolwiek tu był, to już dawno odnotował ich przybycie. No co zrobić, Sol rzadko się przejmowała takimi drobiazgami.
- Czyli co, tutaj zostajemy? - Rozglądnęła się na boki. Zajrzała też do pokoju, tego, z którego przed chwilą wyszła Sky.
- Zaklepuję największe znalezione łóżko! - Wyszczerzyła się do sióstr. Nie to, żeby zamierzała w nim spać. Gdyby miała w nim spędzać samotnie noce, pewnie odwiedzałaby jedną z dziewczyn, by zasnąć tuż obok, wtulona w bliską osobę.
- Co myślisz Sky? Da radę to wszystko jakoś doprowadzić do używalności. Kąpiel mi się marzy... ciepły obiad, a później jakaś ostra wiksa. Może jak się urządzimy, skoczymy do miasta? - Najlepiej napaść na jakiś sklep z alkoholem i zabrać tyle butelek ile tylko zdołają unieść. To, że miały przez jakiś czas nie zwracać na siebie uwagi jakoś nie przeszkodziło Solarze w snuciu takich, a nie innych planów.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 57
avatar
Arabella Friery
Arabella wywróciła oczami, mając ochotę palnąć się w czoło, gdy Słoneczko zaczęło krążyć po pomieszczeniach, jakby była u siebie. A nie była! Większa możliwość, że ktoś tu już się zabunkrował, tak jak i one zamierzały. Kobieta trzymała cały czas broń w pogotowi, nie zdążywszy jednak zatrzymać ani jednej, ani drugiej siostry przy sobie. Stała więc na pustym korytarzu, nie wiedząc za którą podążyć i tylko czekając aż się coś stanie. Tak, Bella zawsze czekała na to co złe. Jakby chciała wyprzedzić czas i wydarzenia.
Na szczęście tym razem było lepiej i zaraz pojawiła się Sol na wózku inwalidzkim, co nie mogło nie wywołać uśmiechu rozbawienia na twarzy Spider. Pokręciła ona głową i popukała się w czoło, patrząc wymownie na siostrzyczkę.
- Z tym miastem, to może jeszcze poczekajmy.
Arabella, przewiesiła sobie karabin przez ramię i zaszła Sol od tyłu, łapiąc za rączki wózka i mocno go odpychając od siebie, co poskutkowało kilkumetrową jazdą Słoneczka.
- Trzeba się rozglądnąć. Sol sprawdź pomieszczenia tutaj, Sky ty piętro. Ja przejdę się dookoła szpitala. I pamiętajcie... ostrożnie.
Tak, jak miały tutaj zostać, to musiało być sprawdzone wszystko dokładnie. Bella nie mogła sobie pozwolić na beztroskę. Miała kogoś do opieki i to trzymało ją przy zyciu. Posłała dziewczynom znaczące spojrzenie i ruszyła na powrót do wyjścia. Zniknęła za drzwiami i ruszyła wokół budynku. Powoli, czujnie i ostrożnie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 96
avatar
Preshea Vallance
To był ten moment, w którym powinna się odezwać i powiedzieć coś mądrego, jednak stała z uśmiechniętą buzią patrząc na piękną jazdę wózka z Słoneczkiem. Potem powiedziała coś co zaniepokoiło Sky.
- Sol... To była sala operacyjna, na pewno mają jakieś... Sypialnie. - rzuciła całkiem sensowną wypowiedź. Prawdopodobnie natrafią na podobnych do siebie poszukiwaczy szczęścia, ale kto ich tam wie? Taki duży, duży, duży opuszczony szpital... Taki duży, duży samotny. I przytulny. Z pościelą może i poduszką. Gdzieś tam. U góry.
- Dobra! To ja idę. - zaczęła maszerować przed siebie w celu znalezienia schodów, które po chwili zlokalizowała. Szkoda, ze nie była uzbrojona. No, jeśli liczymy pas z torbą z narzędziami, który miała przypięty na ubrania. Po wejściu na górę zaczęła rozglądać się po pokojach mijając różne dziwne pomieszczenia.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 105
avatar
Solara "Sol" Sandwalker
- Sal... aha. - Pokiwała niepewnie głową. Chyba nie do końca docierało do niej jakie to operacje mogły mieć miejsce w szpitalu dla czubków, no ale uznała, że nie będzie się zwierzać ze swojej niewiedzy. Po prostu wzruszyła ramionami. Operacyjna, czy nie. Duże łóżko było zaklepane dla Niej!
- Sprawdzić? No... no dobrze. Mamciu. - Ostatnie słowo wypowiedziała cichuteńko, pod nosem, zaraz później uśmiechając się uroczo w stronę Belli. Po chwili już jej nie było. Skrzypienie wózka, na którym wciąż się poruszała, pozwalało jednak bez trudu określić ścieżkę, którą przemierzała przez stare, poniszczone korytarze dawnej "wieży błaznów".
Poszukiwania były długotrwałe, jednak wcale, ale to wcale, nie nużące. W każdym pokoju można było znaleźć coś ciekawego. Łóżka, do których można było przypiąć krnąbrnego faceta, salka za pancernym szkłem gdzie znajdowała się jakaś dziwna aparatura, pełna kabli, podpiętych do dziwnych talerzy z uchwytami. Sol udało się znaleźć nawet jakieś pomieszczenie pełne strzykawek! To na co jednak wpadła później, przerosło jej najśmielsze oczekiwania.
- Dziewczynyyyy! Tutaj! Szybko! - Wrzasnęła głośno, chcąc przykuć uwagę siostrzyczek. No musiały to zobaczyć. Nie mogło być inaczej! Na pewno nie widziały jeszcze tak przytulnego, jak ten, pokoju. I to całego wyścielonego mięciutkimi poduszkami! Nawet jakieś fikuśne piżamki leżały tutaj na podłodze. Luksus!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 57
avatar
Arabella Friery
Arabella stawiała ostrożnie kroki między odłamkami murów, jakie zalegały na ziemi, utrudniając poruszanie się, bez konieczności spoglądania pod nogi. A Spider chciała mieć spojrzenie utkwione przed sobą, rozglądać się po otoczeniu, a nie wgapiać w ziemię. Dłonie pewnie trzymając na karabinie, przeszła kilka metrów, nim dotarła do rogu, za którego wysunęła główkę. Nie chciała wypaść na nic ani na nikogo, co przysporzyłoby jej kłopotów. Tak, zdecydowanie chuchała na zimne.
Ale czy to nie dzięki temu cała trójka jeszcze żyła? Arabella odpowiedziałaby, że właśnie tak.
Wyszła zza budynku i ruszyła dalej, mając nadzieję, że dziewczyny też radzą sobie tak jak powinny. Nie chciała wrócić i je zszywać po raz kolejny. Może sama powinna była sprawdzić pomieszczenia a je wysłać na zewnątrz? Tylko zapewne gdyby tak zrobiła, jej myślenie byłoby podobne. Najlepiej gdyby kazała im siedzieć na tyłku, sama wszystko przeczesując. Tylko, że w taki sposób dawno straciłaby siły. Musiały współpracować.
Gdy Spider znalazła się na tyłach szpitala niestety nie słyszała wołania Sol. Na całe szczęście nie było ono związane z wzywaniem pomocy. Sandwalker musiałaby radzić sobie sama, albo z pomocą Sky.
Powietrze było gorące, wiatr nie dawał ukojenia, a kobieta czuła, że najchętniej zrzuciłaby z siebie cały strój. Marząc o chłodnej kąpieli, przystanęła w cieniu budynku, opierając się o ścianę i wyciągając z plecaka butelkę wody. Wypuściła z dłoni karabin, który zawisnął przy boku i odkręciła zakrętkę, by dać sobie chwilę ulgi. Napiła się i przetarła czoło, do którego kleiły się ciemne kosmyki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 96
avatar
Preshea Vallance
Maszerowała dziarsko kukając to do jednego, to do drugiego pomieszczenia. Część z nich była zamknięta. Sky oczywiście nie omieszkała zastanawiać się nad tym jakie skarby mogły odkryć przed nią kolejne drzwi. Znalazła coś co określiła zaraz dyżurką od razu przypisując temu miejscu miano szpitala. Ale jaki to szpital ma też kraty niczym w więziennych celach? Ściany zniszczone, lekko brudne, naruszone już mocno przez czas. Szafki pootwierane na oścież, jakby ktoś specjalnie grzebał w nich żeby znaleźć coś pożytecznego. Shea podeszła do jednego z regałów dyżurki, wysunęła długą szufladę i zaglądnęła do środka. Pourywane, wyszczerbione kartki papieru. Połączone w akty, pospinane w pliki, lekko nadpalone czy brudne. Tę szafkę ktoś musiał wcześniej otworzyć! Nachyliła się sprawdzając usmalony czymś bok. Wsunęła ją z powrotem dostrzegając, że trzeba mocniej popchnąć, aby odpowiednio weszła. Wysunęła kolejną, następną aż w końcu znalazła nietkniętą ani ręką ludzką, ani czasem. Wyjęła jedną z kart, otworzyła na pierwszej stronie przejeżdżając dłonią po chropowatej powierzchni. Zdjęcie ładnej nastolatki. Mogła mieć nawet tyle samo lat co sama Vallance. Odwróciła dłoń dotykając fotografii wierzchem palców. Palcem wskazującym przejechała po nazwisku odczytując jego dźwięczne brzmienie półgłosem. Po chwili lektury odstawiła wszystko na miejsce i zadumana wróciła na korytarz krocząc nim już spokojniej, w skupieniu. W końcu znalazła oddział łóżek, do którego dołączona była jedna, większa łazienka. W tym też momencie blondynka usłyszała krzyk siostry. Obracając się na pięcie przewróciła oczami i zeszła na dół. Chwilę jej zajęło zanim nie zjawiła się w odpowiednich drzwiach. Dosłownie przejechała na posadzce, zatrzymując się spektakularnym chwyceniem za framugę.
- No co tam? Może lobotomia? - uśmiechnęła się krzywo, raczej grymaśnie i weszła do środka. - To chyba coś... w rodzaju szpitala psychiatrycznego. - mówiąc to miała uniesioną wysoko głowę w górę. Patrzyła na biały sufit i nie odrywała od niego wzroku. - ...ale znalazłam łóżkaaaa...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 105
avatar
Solara "Sol" Sandwalker
- Lobo co? - Sol zmarszczyła brwi. - Zresztą nieważne... Łóżka znalazłaś? Też coś. Ja znalazłammm... - Rozglądnęła się po pomieszczeniu bez klamek z wyłożonymi czymś miękkim ścianami i podłogą. Najwyraźniej nie do końca była pewna jak określić to miejsce.
- Ja znalazłam łóżkosalę, o! Czyż nie jest wspaniała? Patrz! - Nie czekając na reakcję Sky, nabrała rozpędu i w pełnym pędzie skoczyła na jedną ze ścian. Dało się słyszeć stłumione pacnięcie, a chichrająca się dziewczyna bez większego uszczerbku opadła na równie miękką podłogę. Sandwalker przeturlała się bliżej Vallance i wbiła rozbawione spojrzenie w, uczepioną z tej perspektywy sufitu, Sky. No cóż. Miała może i te dwadzieścia z górką lat, ale wciąż w duszy była zwariowaną, rządną zabaw i łaknącą śmiechu i radości nastolatką. A przynajmniej tak długo, jak czuła się bezpieczna w towarzystwie swoich sióstr.
- To co, zostajemy tutaj? Będziemy mogły wszystkie trzy spać razem! Panu Skorpionowi też się na pewno spodoba. - Wydobyła z plecaka jakiś poskręcany, metalowy przedmiot, który po kilku sekundach spędzonych na podłodze drgnął i podniósł do góry, ukazując szczypce i groźny, zakończony szpikulcem, ogon. Robo-zwierz zaczął dreptać po izolatce, zwiedzając nowe dla siebie otoczenie.
- Swoją drogą, musimy go jakoś nazwać. - Sol przekręciła się na brzuch i zaczęła machać nogami, obserwując wyrośniętego, mechanicznego pajęczaka.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 96
avatar
Preshea Vallance
Sky właściwie domyślała się gdzie jest. Czytała o tym... Trochę. Ale nie za dużo, bo później zabrali jej książkę. Chamy jedne. Bez większych oporów, a również z nieukrywaną sobie rosnącą ciekawością, podskoczyła ze dwa razy niewysoko żeby później skoczyć wyżej i opaść tyłkiem na miękką podłogę.
- Jestem za. Ale weźmy jakieś... Pierzynki czy coś. Huh? - Rozłożyła ręce na boki gapiąc się w sufit i przez przypadek walnęła Sol prosto w twarz.
- Praszam, praszam. Coś ci jest? - Mogła jej nos złamać i... i w ogóle! Zaraz się do siostrzyczki przytuliła.
- Siostro, siostro, spać mi się chce. - Kij, że ją zaraz udusisz.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 105
avatar
Solara "Sol" Sandwalker
Może i Preshea domyślała się co to za miejsce, Sandwalker nie miała jednak bladego pojęcia. Owszem, znała izolatki, nie raz, jako ta bardziej psocąca i nadpobudliwa, bywała w końcu w takowej w sierocińcu. Tam jednak była to ciemna, kamienna i chłodna komórka pod schodami. Nie taki genialny pokój zabaw jak ten.
- Ałaaaaa! - Zawyła z wyrzutem. Cios nie był za silny, tak więc obyło się bez uszkodzeń. Nie można jednak tak bezkarnie lutować komuś w twarz!
- Blond włosy Ci się na mózg rzucają? - Mruknęła, gdy Sky przytuliła ją w ramach przeprosin. W tym momencie w móżdżku Sol zrodził się diabelski plan zemsty. Biedna blondynka nie miała niestety możliwości zobaczenia uśmieszku, który pojawił się na ustach Sandwalker.
- Już ja Ci dam spać. Pffff. - Fuknęła z rozbawieniem i zaczęła młodszą siostrę łaskotać. A biorąc pod uwagę przewagę fizyczną, Sky nie za bardzo miała jak się przed tym obronić.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Odpoczywając, Arabella miała okazję rozejrzeć się po terenie opuszczonego szpitala. Na jego tyłach znajdował się dawny ogród, po którym niegdyś spacerowali pacjenci. Z lewej strony, otoczony półtorametrowym płotem, znajdował się ogródek warzywny. Teraz zamiast pięknych zielonych trawników i dorodnych warzyw znajdowały się tam tylko cegły, metalowe belki i rury, pozostałości po altance na narzędzia. Coś jednak było nie tak w tym wszystkim. Ktoś poukładał cegły w równe stosy, a metalowe pręty odsunął pod dawną bramę ogródka warzywnego. Z daleka dało się również zauważyć dwa metalowe garnki. Jeśli Arabellę ciekawi, co tam jest, może spróbować się tam dostać. By tego dokonać, musi jednak pokonać płot.

Rzucasz dwiema kostkami na kondycję.
Jeśli uzyskasz więcej niż 20 punktów, udaje ci się wdzięcznie pokonać płot i zeskakujesz po drugiej stronie.
Jeśli uzyskasz powyżej 15 punktów, udaje ci się przedostać na drugą stroną, ale spadasz na tyłek.
Jeśli nie uzyskasz 15 punktów, musisz szukać innej drogi, idąc wzdłuż płotu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 96
avatar
Preshea Vallance
Łaskotki były jej największą wadą. Nie dało się ujść temu bodzianiu, tykaniu i łaskotaniu. Po prostu nie potrafiła się powstrzymać od śmiania, a na domiar złego, przeważnie przegrywała w pojedynku siłowym, więc również i teraz zaczęła płakać ze śmiechu błagając siostrę, aby przestała. Potem przyszła hiperwentylacja, bo nie mogła złapać oddechu i wyglądała pewnie jak dziki wąż wijący się w trochę dziwny sposób po całej miękkiej podłodze.
- Wygrałaś, stop, sopp, stp! - Półklęczała na podłodze wyglądając jakby ją z pralki przed chwilą wyjęli. Uniosła ręce do góry na znak poddania się. - Może poszukamy czegoś... albo Arabelli skoro mamy już gdzie spać? - rzuciła próbując doprowadzić włosy do ładu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 57
avatar
Arabella Friery
Spider przyglądała się temu co kiedyś było ogrodem, popijając wodę małymi łyczkami i w końcu zakręcając butelkę i odrywając plecy od muru. Wpakowała wodę do plecaka i spojrzała za siebie, kierując się w stronę pozostałości po latach świetności. Oczywiście, że chciała sprawdzić o co chodzi w tej całej, misternie ułożonej kompozycji. Czyżby jednak ktoś tu jeszcze niedawno przebywał? Niedawno? W dalszym ciągu?
Kobieta podeszła do płotu i chwilę szukała wejścia, na koniec jednak domyślając się, że nie obejdzie się bez wspinaczki.
(16)
Spider poprawiła ułożenie karabinu i zaczęła mozolną wspinaczkę na drugą stronę, już witając się z gąską, gdy noga w ostatniej chwili się jej pośliznęła i kobieta była zmuszona lądować na tyłku.
- Psiakrew...
Jęknęła, podnosząc się i otrzepując tyłek. Ale uśmiechnęła się zaraz pod nosem, bo pokonała przeszkodę i mogła rozejrzeć się tym dziwnym ogródku. O co tu chodziło?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Brawo! Udało się dostać na drugą stronę. Trochę bolało, ale czego się nie robi, szukając skarbów?
Teraz możesz się rozejrzeć. Tu cegły, tam pręty, siam belki... Tych ostatnich niestety nikt równo nie poukładał i leżały w nieładzie. Wszystko zaś pokrywała grupa warstwa pyłu, co świadczyć mogło tylko o tym, że ktokolwiek to zrobił, było to bardzo dawno temu.

Cóż, czas bliżej się przyjrzeć temu wszystkiemu. Rzut na percepcję.
Jeśli będziesz mieć więcej niż 21 punktów, dojrzysz, że cegły stoją na drewnianych paletach, a pod jedną z nich coś się kryje.
Jeśli będziesz mieć więcej niż 18 punktów, za cegłami zobaczysz stertę śmieci, które wyglądają dość egzotycznie, jak na miejsce, w którym się znajdują.
W innym przypadku pozostaje sprawdzenie, co też kryje się w porzuconych garnkach.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 105
avatar
Solara "Sol" Sandwalker
Wygrywanie pojedynków na łaskotki dawało Sol mściwą satysfakcję. Nie bardzo mogła konkurować z siostrzyczkami wiedzą. Odpowiednie też raczej nie było danie którejś z nich w zęby, tak więc pozostawało jej tylko to. Gdy Preshea się poddała, Sandwalker wstała, przybierając pozę Pani i Władczyni, i napawając się zwycięstwem. Dopiero po chwili pomogła Sky się podnieść.
- Spider pewnie lata wkoło szpitala, po raz dziesiąty sprawdzając tą samą norkę i upewniając się, czy żyjący w niej robak aby na pewno nie zje Nas w całości... Nie możemy tutaj poleniuchować? - Zapytała z nadzieją, choć i tak wiedziała jaka będzie odpowiedź na to pytanie. Nie wiedząc czemu, jej bratnie dusze jakoś nie bardzo podzielały jej opinię na temat najlepszego sposobu spędzania wolnego czasu.
- No chyba żeeee.... jesteś pewna, że coś ciekawego możemy znaleźć. I że będziesz mi mówiła co, co jest. - Wyszczerzyła się. Zdawała sobie sprawę, że Vallance jest bardziej oczytana i sporo wie. Pomimo swojego lenistwa, Solara nie była głupia. Wprost uwielbiała dowiadywać się nowych rzeczy. Oczywiście o ile nie kosztowało ją to zbyt wiele zachodu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 57
avatar
Arabella Friery
17

Arabella odetchnęła, kaszląc zaraz z powodu kurzu, jaki wzbił się w trakcie jej upadku. Pomachała dłonią przed twarzą i powoli przeszła z jednego końca ogródka na drugi, rozglądając się po otoczeniu. Niestety chyba blask słońca oślepił pajączka na tyle, że nie mogła zauważyć nic konkretnego i pozostało jej jedynie zaglądanie do starych garów.
A mogła się bawić z siostrami!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 96
avatar
Preshea Vallance
Poprawiła włosy, rozplątując najpierw kucyki, żeby rozczesać je szybko, co było niezwykle trudne, ale chwilę później wyglądała jak człowiek. Kucyki wróciły na miejsce. Wstała na równe nogi poprawiając pas, torbę. Wszystko w porządku. Doszła do wniosku, że szukanie Belli będzie bezsensowne, chociaż się o nią martwiła, słowa Sol bardziej ją zainteresowały.
- Hmhm... Powinna być tutaj taka większa sala. I kuchnia, może gabinet. - powiedziała wychodząc z łóżkopokoju. - Prowadź siostro. wskazała kierunek w korytarzu i przepuściła Słoneczko przodem.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Dwa garnki wśród ruin. Cóż, ani to niezwykłe, ani normalne. Skoro już są, to czemu by do nich nie zajrzeć?

Rzucasz dwiema kostkami:
12, 10 - Na dnie jednego z nich znajdujesz 10 Ril, na dnie drugiego - 3 Kredyty! Trochę upaćkane, ale zawsze pieniądze!
11, 9, 7 - W jednym jest potężna dziura. Jak coś mogło zardzewieć na pustyni? Ano, niestety mogło. W drugim natomiast znajdujesz całkiem sprawny śrubokręt i klika śrubek.
8, 6, 4 - Garnki okazały się puste, ale za to pod garnkami, znajdujesz nieco przysypany piaskiem niewielki scyzoryk. O, nawet dwa! Tępe koszmarnie, ale co tam! Czyżby scyzoryki na budowie były czymś nielegalnym, że ktoś je tak ukrył?
5, 3, 2 - Niestety, w garnkach zostały tylko resztki jakiegoś jedzenia. Nie dość, że paskudnie wygląda, to jeszcze potwornie śmierdzi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 105
avatar
Solara "Sol" Sandwalker
Zostawiły plecaki i część rzeczy w łóżkopokoju, pod opieką skorpiego. Same zaś ruszyły dalej, przeczesując kolejne pomieszczenia. Zawsze lubiąca coś robić Sol, rozłożyła pałkę teleskopową i zaczęła wymachiwać nią przed sobą.
- Taki prawdziwy, prawdziwy gabinet? Z wielkim biurkiem, zdjęciem w ramce i teczkami dokumentów? Może będą tam też jakieś gablotki z czymś ładnym? - Sandwalker najwyraźniej ten pomysł spodobał się najbardziej. Pamiętała jeszcze gabinet w sierocińcu i dokładanie w podobny sposób wyobrażała sobie ten, który mogą zastać tutaj. Oczywiście nie dało się nie wyłapać, że liczyła również na jakieś ciekawe znajdźki. Nie byłaby sobą, gdyby nie próbowała wyłuskać z tak ciekawego miejsca kilku interesujących ją szpargałów. Trzeba przyznać, czasami zachowywała się jak jakiś chomik.
- Tooooo... teraz tędy. - Zadecydowała, po raz kolejny skręcając w jakiś długi korytarz z dużą ilością drzwi po bokach. Najwyraźniej kompletnie nie spoglądała na oznaczenia sal, co zdecydowanie mogło utrudniać znalezienie wspomnianego już gabinetu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 57
avatar
Arabella Friery
6

Bella z rezygnacją popatrzyła w puste garnki i odrzuciła je gdzieś na bok, by pod spodem odnaleźć dwa scyzoryki. Sprawdzając ich ostrza rozczarowała się po raz drugi i pokręciła głową, chowając je jednak do torby. Zawsze lepiej coś mieć, prawda? Westchnęła, gdy okazało się, że jej starania poszły na marne i zacisnęła pięści. Nienawidziła uczucia gdy coś jej nie wychodziło. Zawsze starając się zdobyć coś dla sióstr, miała dość, gdy zawodziła. Nabrała głęboko w płuca gorącego powietrza i podniosła spojrzenie, wbijając je w to co ją tu przyciągnęło.
Zaraz jednak się ruszyła, by jeszcze raz przejść się po tym rozwalonym ogródku. Oh jakże marzyło się jej odnalezienie ostatniej, jedynej, zielonej natki. Ona sama nie musiała jeść. Oddałaby ją siostrom!
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
A więc pierwszy skarb w kieszeni. Chcesz więcej? To znów rzucaj na percepcję. Tym razem stoisz bliżej cegieł, więc wystarczy 17 punktów, by dostrzec, że coś pod nimi jest. Jeśli zaś będziesz mieć więcej jak 20 punktów, dostrzeżesz błysk w stercie gratów.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 57
avatar
Arabella Friery
20

No! Opłaciło się ponowne przejście wzdłuż tej samej ścieżki. Arabella myślała już, że wróci w miejscu z którego przyszła, by wspiąć się po ogrodzeniu, ale na szczęście dostrzegła, że pod cegłami coś się znajduje. Miała ochotę nawet zrzucić z siebie plecak i karabin, ale będąc cholernie ostrożną, postanowiła jedynie przykleknąć na jedno kolano, by zajrzeć i postarać się dostrzec coś co przyciągało swą uwagę.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Opuszczony szpital psychiatryczny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 7Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Opuszczony szpital psychiatryczny
» Opuszczony Magazyn.
» Podziemny szpital
» Szpital i przychodnia lekarska

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Obrzeża-