IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Redakcja Radia Wolny NeoZiggurat

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry

Główna siedziba Radia Wolny NeoZiggurat to z zewnątrz zwyczajna kamienica, jakich wiele w Drugiej Strefie. Wewnątrz, tuż za drzwiami, jest recepcja, a za nią potężne drzwi prowadzące do sal konferencyjnych. Na wyższych piętrach znajdują się biura dziennikarzy, potężne przestrzenie “wspólnej pracy twórczej” oraz to, co stanowi serce redakcji - studio nagraniowe i cała maszyneria służąca nadawaniu audycji.
Radio Wolny NeoZiggurat jest niezależną od rządu rozgłośnią. Działają na własną rękę, a ich pensje są znacznie niższe niż dziennikarzy prasowych.
Program radiowy obejmuje między innymi wiadomości nadawane dwa razy dziennie, felietony społeczno-kulturalne, recenzje, wywiady ze sławami z miasta i nie tylko, teatr radiowy raz w tygodniu, codzienną listę przebojów i wiele wiele innych. Późną nocą, gdy grzeczne dzieci leżą już w łóżkach, nadawany jest program Tylko Dla Dorosłych czyli Święto Ognia Cały Rok.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2573
avatar
Theresa Reebentoff
/ początek

Obcasy Theresy stukały głucho po drewnianej podłodze, gdy wchodziła do biur radia. W dłoni tkwił tlący się papieros, który co chwilę, wolnym ruchem, trafiał do pomalowanych na czerwono ust. Kiedy przechodziła przez open space, by dotrzeć do pokoju dyrektora - Samuela Thereforda - wiele par oczu zwróciło się w jej kierunku. Znali ją. Przecież całe środowisko dziennikarskie się znało, media podbierały sobie tematy, czasem żonglowały nimi całkiem świadomie między sobą. Parę osób przywitało się ostrożnie, nie wiedząc co Theresa Reebentoff tak właściwie tu robi.
Nie zapukała do gabinetu. Po prostu weszła, jakby to było jej własne biuro i bez zbędnych ceregieli, jakimi jest kurtuazyjna uprzejmość, usiadła na krześle na przeciw Samuela. Założyła nogę na nogę. Theresa uśmiechnęła się leciutko, jednym kącikiem ust. Zaciągnęła się po raz ostatni, a potem zgasiła papierosa w popielniczce. Nie spuszczając mężczyzny z oczu. Na pewno wiedział o stosunku burmistrza do jej artykułów. Na pewno znał ich treść. Na pewno tematyka była bliższa rozgłośni radiowej niż spętanej politycznymi węzłami "Kronice".
- Panie Thereford - zaczęła głosem słodkim niczym pączki wpieprzane przez Madeleine - Załóżmy, że "Kronika" ma dość wąskie pole do popisu. Załóżmy, że napawa mnie to irytacją. - przekrzywiła głowę. Przechyliła się nieco do przodu, oparła łokieć na kolanie, a głowę na zwiniętej w pięść dłoni. - Załóżmy, że składa mi pan ofertę pracy. - usta rozciągnęły się w uśmiechu, nie ukazującym zębów.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Samuel trzymał w dłoniach pomysły Hale'a na kolejną audycję. Podniósł spojrzenie na drzwi, które zostały z bezczelnością otwarte bez jakiegokolwiek ostrzeżenia, naruszając kruchą strefę osobistą. Widząc swojego gościa wyprostował się i odłożył kartki na biurko. Uniósł w wymuszonym uśmiechu jeden kącik usta. Ciekawy rozmówca się zjawił. Reebentoff i jej cięty język.
-Panna Reebentoff.-wskazał jej krzesło naprzeciwko biurka, choć i bez tego zapewne zajęłaby to miejsce. Złożył palce w piramidkę, ręce wygodnie opierając o drewniany blat.
-Panno Reebentoff... Nie zwykłem się z nikim o nic zakładać.-uśmiechnął się nieco pobłażliwie do kobiety.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2573
avatar
Theresa Reebentoff
- To nie zakład. To ostrożne negocjacje, panie Thereford. - uśmiechnęła się lekko rozbawiona słowem "ostrożne". Jakby kiedykolwiek była ostrożna. Wyprostowała się, oparła swobodnie na krześle. - Ale skoro rozgrywki słowne są panu obce. To zapytam wprost. Jakie stanowisko może mi pan zaoferować?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Zagrywki słowne nie były mu obce, ale nigdy nie ułatwiał rozmówcy zadania. Zwłaszcza jeżeli ten postawił sobie cel. A było widać jak na dłoni, że Theresa nie przyszła tutaj na rozmówki.
-A na jakim chciałaby się pani sprawdzić?
Zmrużył lekko oczy, prawie niezauważalnie, przypatrując się drobnym gestom i mimice Theresy. Jej teksty znał, jej samej nie
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2573
avatar
Theresa Reebentoff
Uśmiechnęła się. Niemal dobrodusznie. Naprawdę? Naprawdę mieli się teraz tutaj przeciągać w negocjacjach, jakby Samuel rzeczywiście miał coś dobrego do zaproponowania? Oboje wiedzieli, że nie mógł dać jej tyle, co zarabiała w Kronice. Jej przyjście tutaj było czymś na kształ dobrej woli. Radio nie miał nic, bez czego Theresa nie mogłaby się obyć. Oprócz jednej rzeczy. Ale nikt na razie nie musiał o tym wiedzieć.
- Jestem dziennikarką, panie Thereford. - uniosła jeden kącik ust. - Sprawdzam się zatem wlasnie na tym stanowisku. - kącik ust powędrował wyżej. - O ile mam motywacje.
Milczała przez chwile. Wyciągnęła z torebki paczkę papierosow (pomyslala, że powinna sobie w końcu sprawić papierośnicę i przestać tęsknić za tą ravenową), zapaliła. Zaciągając się, obserwowała dyrektora radia.
- Autorskie audycje z zakresu kultury. - powiedziała w koncu. - Plus wywiady. - zaciagneła sie, a juz przy tym zaciąganiu usta znowu rozciągnęły sie w uśmiechu. - Licze rowniez na możliwość przygotowywania reportaży, które mogą wprowadzić nieco... Hmm... Zamieszania.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Samuel uważał, że to Theresa nie miała niczego takiego bez czego radio nie mogłoby się obyć. Prawdopodobnie miała całkiem dobry pomysł na siebie, ale czy to wystarczy?
-Och, panno Reebentoff, bardzo lubię pani pióro, talentu pisarskiego nie można pani odjąć, to fakt. Rzadko zdarza się taki diamencik.-uśmiechnął się jednym kącikiem ust.
-Audycje kulturalne już mamy. Dwa razy dziennie, prowadzone przez trzech wybitnych dziennikarzy.-uśmiechnął się. Do wywiadów się nie doczepił, zdarzały się u nich jeżeli była okazja. I ciekawy rozmówca.
Kiedy padło słowo "zamieszanie" przestał się uśmiechać. Dobrze znał manierę Reebentoff, która lubowała się w krytykowaniu pracy policji i rządu.
-Nie sądzę, żeby naszemu radiu było potrzebne zamieszanie.-odparł twardo.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2573
avatar
Theresa Reebentoff
Zmrużyła oczy. Wstała. I uśmiechnęła się iście uroczo.
- Bardzo dobrze pan wie, że to ja mam panu więcej do zaoferowania, niż pan mi. - wygładziła spódnice, strzepneła z ramienia niewidzialny pyłek. - Rozumiem jednak, że nie chce pan dojść do żadnego porozumienia.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
-Tak pani myśli?
Wstał od biurka, jak nakazywała kultura. Mężczyzna nie powinien siedzieć gdy kobieta stała.
-Cóż, tak jak powiedziałem, uważam, że ma pani talent i nosa do dobrych reportaży. Jednakże...
Obszedł biurko, o które zaraz się oparł.
-Nie chcę kłopotów, a pani artykuły podążają raczej w jednym... hm... nie do końca satysfakcjonującym mnie kierunku. Skandal to nie to co chcemy osiągnąć poprzez naszą pracę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2573
avatar
Theresa Reebentoff
- Myślę, że nie mam czasu na owijanie w bawełnę. - odparła, zaciągnęła się. - A cierpliwość nie jest w tym momencie moją mocną stroną.
Zielone oczy mierzyły Samuela, nie wyrażając naprawdę nic. Nie musiała tutaj być. Dawała mu szansę, a on myślał, że chodzi jej tylko o skandale. Och, zdecydowanie zbyt wiele ludzi w Zigguracie opiera swoją opinię na artykułach z Podszewki. Nie miała w zasadzie nic przeciwko, nie obchodziło ją to, ale uważała, że nie świadczy to dobrze o mieście. Ludzie zachowywali się, jakby mieli plotkarską zaćmę na oczach.
- Nie do konca satysfakcjonującym kierunku? - uniosła brew, niemal sie roześmiała. Niemal. - Myślałam, że radio jest bardziej niezależne... Oczekuje pan grzecznych i stonowanych audycji?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Samuel nie patrzył na Theresę przez kolorowe, zabarwione ironią szkiełko plotek. To kto, gdzie, z kim najmniej go interesowało. Każdy ma prawo do takiego życia jakie sobie wybierze. Po prostu znał artykuły Reebentoff, które może i były dobre, nawet bardzo, ale dyrektor postanowił lata temu, że policja ani rząd nie będą go niepokoić i tego się trzymał. Jakby ta kobieta zaczęła nawijać o tym, że policja nic w tym mieście nie robi i zaczęła krytykować pracę rządu, Wolny Neoziggurat przestałby być obiektywny i apolityczny.
-Wystarczy przesłuchać kilka audycji by wiedzieć czego oczekuję.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2573
avatar
Theresa Reebentoff
Theresa zrobiłaby to bez zastanowienia. Szkoda, że nie ma żadnego punktu odniesienia do tych audycji.
Skrzyzowala ręce na piersi, papieros tkwił w czerwonych ustach, poruszał sie, gdy mówiła.
- Boi się pan, że wejdę panu z obcasami w polityczno-społeczne dogmaty, które zostały przyjęte przez radio?  - zadrwiła. - Jeżeli moze to zrobic jedna samotna kobieta, to muszą być bardzo słabe. - wyciągnęła papierosa z ust, wydmuchała dym. Milczała przez chwile. - Potrafię się dostosować. Potrzebuje tylko bardziej elastycznego medium.
Niz Kronika.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Przyszła domagać się pracy bez wcześniejszego przysłuchiwania się audycjom? Samuel prawdopodobnie wybuchnąłby śmiechem, gdyby powiedziała to na głos.
-Polityczno-społeczne dogmaty same w sobie mają bardzo kruchą naturę.-odpowiedział, uśmiechając się lekko.
-Panno Reebentoff, nie podejmę tej decyzji w tym momencie, musi dać mi pani czas do zastanowienia i przeanalizowania zysków i strat.-nie przestawał się uśmiechać.
-Odezwę się do pani, gdy zadecyduję co z panią zrobić.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2573
avatar
Theresa Reebentoff
Uśmiechnęła się jednym kącikiem ust. Ona z kolei wybuchnęłaby śmiechem, wiedząc, że Samuel chce ją odesłać do czegoś, co nie istnieje.
Dmuchnęła mężczyźnie dymem w twarz.
- Nie ma takie potrzeby, panie Thereford. - odparła głosem słodkim, jak miód. - Nikt nie decyduje za mnie o moim losie. Nigdy. - kolejne zaciągnięcie się. - Zatem żegnam.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 39
avatar
Avery King
Avery szedł do nowego miejsca nieco zestresowany. Jak zwykle zresztą przy czymś nowym. Okryty był długim, brązowym płaszczem sięgającym połowy ud, w grubych, acz modnych brązowych spodniach i w butach z niską cholewą i niewielkim obcasem. Było dość zimno i już zaczęło to doskwierać mężczyźnie. Z przyjemnością wszedł więc do budynku i z początku nie wiedział gdzie iść. Pokierował się jednak intuicją i znalazł drzwi które najpewniej prowadziły do pokoju dyrektora. Zapukał stanowczo, choć serce waliło mu dość mocno. Wrodzona nieśmiałość  często sprawiała mu kłopot, lecz starał się z nią walczyć. Zazwyczaj na szczęście udawało mu się to maskować. Gdy otrzyma pozwolenie na wejście do środka, podejdzie do biurka dyrektora i położy na nim papiery, które miał już przygotowane w teczce pod pachą.
"Witam, oto moje CV? Witam, chciałbym ubiegać się o staż w pańskim zakładzie pracy?
Co? Co ja wygaduje...?
" myślał gorączkowo. "Naturalnie... Po prostu...". Przeczesał jeszcze włosy dłonią i westchnął przeciągle.
"- Witam, nazywam się Avery King i chciałbym aplikować o staż w radiu." Tak, tak chyba będzie dobrze...
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Manuel Abbott siedział za biurkiem w swoim niewielkim gabinecie mieszczącym się nieopodal sali nagrań. Przeglądał listę wiadomości zebranych przez swoich pracowników i układał je w odpowiedniej kolejności dla spikerów. Nie musiał tego robić, ale sprawiało mu to niebywałą przyjemność. Nie musiał niczego odrzucać, jak robiono to w "Kronice". Nikt z Rządu nie stał mu nad głową, nikt mu nie chuchał na kark by wyselekcjonował informacje, które są wygodne dla władz.
Słysząc pukanie podniósł głowę i zmarszczył lekko brwi. Czyżby był dzisiaj z kimś umówiony i zapomniał o tym?
- Proszę wejść - odparł po chwili.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 39
avatar
Avery King
Odpowiedź! Zimny dreszcz jeszcze raz przebiegł mu po karku gdy naciskał klamkę. Wyprostował się, wszedł dumnie do gabinetu i stanął sztywno przed biurkiem dyrektora i skłonił nieco głowę.
- Witam! Nazywam się Avery King - przedstawił się uprzejmie, jak zawsze go uczono. Sięgnął prawą ręką po teczkę i zaczął w niej gorączkowo grzebać. Notatki z uniwerku, książki z biblioteki, jakieś niedokończone opowiadania... "Cholera, gdzie to jest..." mruknął w myślach. Kolejny zimny dreszcz przebiegł jego plecy. Czuł na sobie spojrzenie mężczyzny i bynajmniej mu ono nie pomagało... "Jest!". Avery wyciągnął w końcu odpowiedni plik dokumentów. Ręce miał nieco spocone, więc nie przetrzymywał w nich długo papieru, jeno położył go prędko na biurko. Dlaczego zawsze się tak mocno stresował...? Czy to może mieć jakieś uwarunkowania genetyczne? "Ta, Na pewno z ojcem prawnikiem..."
- Jestem studentem z Ziggurackiego uniwersytetu i chciałbym aplikować o staż w radiu. - "Byle tylko nie jako spiker, lub reporter" przeszło mu przez myśl, lecz tego lepiej jeszcze nie okazywać. Będzie jak będzie.
- Znalazło by się jakieś stanowisko? - zapytał, po czym złożył ręce - wraz z teczką - za plecami.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Abbott przyglądał się uważnie młodemu Avery'emu. Na pierwszy ogień poszła jego burza niesfornych włosów. Potem był grzeczny strój. W końcu studencka teczka pełna najróżniejszych, nie mniej studenckich rzeczy. Strasznie spięty, pomyślał patrząc na młodzieńca. Postanowił dać mu tę chwilę na znalezienie zguby. Złożył razem kartki z informacjami, odsunąwszy je od siebie ułożył przy krawędzi dużego biurka. Obok drewnianego puzderka na ołówki i inne pisadła. orytarzem ktoś przeszedł, zapewne jeden z pracowników. Może to był George albo Hal?
Wreszcie się doczekał. Sięgnął po pismo kierujące studenta na staż. Nałożył na nos okulary, podrapał się po brodzie i łypnął na młodziana znad kartki. Widział, że się stresuje, więc postanowił dolać nieco oliwy do ognia. Toteż i zamilkł straszno na moment.
- Pojawił się pan w dobrym terminie - odezwał się w końcu.- To miłe, że jest pan zainteresowany stażem akurat tutaj, a nie w "Kronice". Zwykle tam się wybierają studenci - odłożył dokument. Otworzył szufladę by wyciągnąć z niej niewielką kartkę, na której zapisał datę i godzinę.
- Może pan zacząć w przyszłym tygodniu. Aby się rozgrzać i mieć co robić, proszę znaleźć kilka tematów dla Calduraana i Stevensa.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 39
avatar
Avery King
- Cenie sobie niezależność - powiedział z przekonaniem. Właściwie to było mu wszystko jedno, to był jego pierwszy wybór, właściwie na chybił trafił. Ale pracodawcy zawsze lepiej przekonywać o swoich dobrych intencjach.
- Dziękuje psze pana. Postaram się pana nie zawieść. - Uniósł głowę i wyprostował się, wciąż z rękami za plecami. stał tak przez chwilę myśląc czy trzeba dodać coś jeszcze, czy o niczym nie zapomniał. No nic, skinął mężczyźnie głową, żegnając go oczywiście uprzejmym "do widzenia" i odwrócił się na pięcie, po czym wyszedł z redakcji.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 39
avatar
Avery King
<-"Różowa Koronka"

Wpadł do biura kierownika jak oparzony, wciąż jeszcze dyszał i nawet nie pukał. Był zapewne trochę rozczochrany i może lekko potargany. Ale musiał jak najszybciej. Po drodze był jeszcze sprawdzić skrzynkę - bo po drodze. Wszystko było w najlepszym porządku. Lennox odpisał!
- Mam gorący temat szefie! Może nie koniecznie do pana z tym, ale mam jeszcze inną wiadomość, a konkretniej pytanie - wydyszał niemal. Wyciągnął z kieszeni płaszcza swój notesik i wyrwał z niego zapisaną karteczkę z przodu bloczku.
- Draka w "Koronce". Dwóch młodych mężczyzn napadło na burdel i jeden z nich podpalił. Cały budynek poszedł z dymem. Gdy wracałem, straż była już w drodze, ale nie wiem czy jest jeszcze w ogóle co zbierać. Prawdopodobnie jedna ofiara śmiertelna - wyrecytował szybko i złapał oddech. Westchnął głęboko.
- I! - Uniósł palec do góry.
- Załatwiłem wywiad z Chesterem Lennoxem, który mógłbym przeprowadzić na audycji. Znalazła by się jakaś wolna godzinka? - zapytał z cichą nadzieją w głosie.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Abbott chyba nawet nie zdążył jeszcze dopić kawy, kiedy w drzwiach jego gabinetu stanął studencina, którego przed chwilą przyjął na staż. Zamrugał oczami, spojrzał na zegar widzący na ścianie potem znów na młodzieńca.
- Panie King - zaczął - nie umawialiśmy się przypadkiem na przyszły tydzień?
Zapytał, ale uśmiechnął się pod nosem. Jeszcze mu się nie zdarzyło, by świeżak tak szybko i tak bardzo brał się do roboty. Musiał przyznać, że to było godne podziwu. I to jeszcze złapał materiał z pierwszej ręki! Odwiedzał przybytek rozkoszy, kiedy rozpoczął się pożar?
- Chce mi pan powiedzieć, że budynek dopiero co jest gaszony? - sięgnął po okulary i wyciągnął rękę po notatkę, którą Avery mu podawał. Przeczytał ją szybko i pokiwał głową. - Potrafi pan napisać krótką notkę informacyjną dla spikera?
Warto było puścić to w najbliższych wiadomościach. Słuchacze lubili być na bieżąco! Abbott popatrzył zaraz na stażystę.
- A kim jest Chester Lennox? - zapytał unosząc brwi.
-
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 39
avatar
Avery King
- Tak jest! - Niemal jak w wojsku.
- Temat był zbyt gorący by czekać do przyszłego tygodnia. Wracam prosto z miejsca zdarzenia - "A tam uratowałem jeszcze dziewczynkę..." dopowiedział w myślach. Co za zwariowany dzień... Uff... Musiał przyznać ze był trochę zmęczony. Kiedy ostatnio miał tak pracowity dzień? Leń śmierdzący... Ale chyba zrobiło to wrażenie na pracodawcy. I bardzo dobrze. Warto było, chyba...
W sumie może i trochę zdziwił się że mężczyzna nie słyszał o Lennoxie, ale z drugiej strony, może i faktycznie nie był to jakiś wybitnie znany jegomość. Może po prostu w jego oczach wyglądało to trochę inaczej. Z opowieści jego ojca wynikał dość jasny obraz detektywa, z którym niegdyś pracował. Poczuł się jednak teraz trochę głupio. Trochę może za bardzo wyskoczył z tym Lennoxem, no ale cóż... List już wysłany, odpowiedź również jest. No co? Napisze mu: "Przepraszam panie Lennox, jednak mój szef stwierdził że jest pan za mało znany by wystąpić w naszej audycji." Trzeba brnąć. Trudno, może to dobre wrażenie zadziała jakoś na pana Abbotta.
- Pan Lennox jest detektywem, całkiem znanym w swoich kręgach. - "Niekoniecznie w tych jak widać..." - Osobiście uważam jego działalność za całkiem obiecującą - "... I przez wzgląd na znajomość chciałem go wypromować w radiu..." - i chciałbym zapoznać ludzi z metodami pracy kogoś takiego jak on. - "Ależ to cholernie naciągane..." skomlał w duchu. Troszkę wtopę zaliczył, ale chyba uda się wyjść z twarzą... Może i tak...
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
- Policja tak szybko pana puściła? - zapytał jeszcze. Jeśli Avery wyraził chęć, pozwolił mu na opracowanie informacji. Zawołał sekretarkę, aby poinformowała spikera o dodatkowym materiale. Kobieta skinęła głową i wyszła z gabinetu.
Miał prawo nie znać Lennoxa. Miasto było duże, mieszkańców miało wielu. Tak samo jak policji, wynalazców czy detektywów. Nie mniej jednak Abbott wyglądał na zainteresowanego zaproponowanym przez studenta tematem.
- Hm, hm, hm - pokiwał głową słuchając słów młodzieńca. George i Hal mogliby poświęcić chwilę w swej audycji na nakreślenie sylwetki detektywa. Nie był pewien, czy pozwalanie na przeprowadzenie wywiadu na antenie nieznanemu mu jeszcze studentowi to dobry pomysł. - Ma pan jakieś doświadczenie związane z radiem?
Początkowo wszak założył, że King dopiero zaczyna się uczyć ich pracy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 39
avatar
Avery King
Hmm, czy jeśli powie że znalazł się tam przed policją to zrobi wrażenie na pracodawcy? Hmm... Pewnie tak!
- Odjechałem nim się zjawiła. - No, z tego mógł być chyba cholernie dumny... Co do doświadczenia... Tego nie przewidział. Zaklął w duchu i zaczął się nerwowo pocić. No tak, jakie on miał doświadczenie? Z radiem... On nawet nie chciał wyjątkowo pracować jako reporter, czy ktoś od takich rzeczy.
- No, teoretycznie... - zawahał się jakby. No nie, nie powie mu teraz że nic nie umie i nie jest przygotowany do tego. Czemu on na to nie wpadł?! Ale Abbott jeszcze tego nie wie. Zawsze może się douczyć. No i przeprowadzenie wywiadu... Znając życie pewnie samo przeprowadzenie go będzie bardziej stresujące i trudniejsze niż opracowanie pytań i tematów. W sumie, to samo przygotowanie się do wywiadu może nie być takie trudne. Jeszcze się douczy, ale wlazł już w to za głęboko żeby teraz zwiać.
- Doświadczenia może nie mam, ale co nieco umiem. Jak dotąd zdarzyło mi się przeprowadzić kilka wywiadów, które nie zostały w prawdzie nigdzie zamieszczone, ale troszkę się w nich wprawiłem. - Co prawda, był przez chwilę redaktorem w gazetce szkolnej w gimnazjum, ale to było... Ehh... Super...
- Musi mi pan po prostu zaufać. Chodź wiem że to trochę trudne, bo znamy się dopiero od paru godzin... - Co on pierdolił? Nie, spoko, Avery. Weź się w garść chłopie... Wyglądał teraz trochę jakby ktoś wsadził mu w dupę kij od szczotki, a przy tym wciąż był rozczochrany po tym pędzie przez miasto. Na jego twarzy pojawił się po chwili nieśmiały uśmieszek
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
- Mam nadzieję, że nie będziemy mieć z tego żadnych kłopotów...- zamyślił się. Informowanie słuchaczy to jedno, natomiast problemy z prawem to drugie. Abbott przez te wszystkie lata swojego życia zdążył się nauczyć, że znajomości i konszachty pomiędzy policją, wojskiem, Rządem oraz najbogatszymi potrafią uprzykrzyć życie. Nie łatwo było zachować obiektywność, jednocześnie unikając inwigilacji. Druga rzecz- mężczyzna miał też nadzieję, że to nie King podpalił przybytek uciech.
- Przygotuj się do tego wywiadu. Zobaczę jak sobie radzisz ogólnie i zadecyduję o tym, czy będziesz mógł przeprowadzić go na antenie - podjął decyzję.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Redakcja Radia Wolny NeoZiggurat
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-