IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Laboratorium Mechaniczne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 8 ... 15  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
Wielki budynek w centrum miasta. Liczy dziesięć pięter oraz dziesięć kondygnacji podziemnych laboratoriów. Im niższy poziom, tym więcej potrzebnych uprawnień by się tam dostać. Przeciętni pracownicy nie mają nawet pojęcia o istnieniu większości z nich. Wykonuje się tam skomplikowane eksperymenty oraz wynalazki.

Pracownicy fabularni:
 


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Czw Paź 22, 2015 12:19 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 100
avatar
Malakai Makaisson
Od siebie --->

Praca szła powoli, ale do przodu. Zespół wynalazców głowił się nad nowym modelem silnika parowego już od kilku miesięcy, a obiecujący prototyp był już prawie na wykończeniu. Olbrzymi, niepędzany węglem mechanizm zajmował sporą część pomieszczenia, a dwóch pomocników już zaczynało sypać do kotła węgiel. Dzisiaj miał zostać przeprowadzony ostateczny test efektywności i wytrzymałości. Trzech wynalazców, wśród których znajdował się i Malakai, stało tuż obok w strojach ochronnych, zapisując w notesikach swoje spostrzeżenia.
- Więcej mocy! - Zza maski osoby po lewej stronie Makaissona dało się słyszeć chłodny, kobiecy głos.
- I odkręcić ten zawór! - Dodał Malakai, wskazując palcem ten, o który konkretnie mu chodzi. Wszystko szło jak trzeba, a wstępne odczyty były wyjątkowo obiecujące. Po kolejnym miesiącu pracy i po zmniejszeniu rozmiarów silnika, może udałoby im się nawet umieścić go, tak jak to sobie wymarzył, w motocyklach! Wszystko było cudownie, aż do czasu.
Pod wpływem potwornie wysokiego ciśnienia, które zdołano wytworzyć, niektóre z rurek mechanizmu zaczęły pękać, a przez utworzone w ten sposób szczeliny zaczęły uwalniać się obłoki cholernie gorącej pary. Widząc co się dzieje, Malakai dobiegł do głównego zaworu bezpieczeństwa, chcąc umożliwić ujście całej nagromadzonej parze. Niestety dosłownie w momencie, w którym do niego dobiegł, znajdująca się tuż obok rurka pękła, posyłając piekielnie gorący żar wprost na jego lewy bark. Pomimo specjalnego stroju ochronnego, przystosowanego również do ochrony przed wysokimi temperaturami, Malakai wrzasnął z bólu i upadł na ziemie. Na jego własne szczęście. Koledzy po fachu, ryzykując własnym zdrowiem złapali go za fraki i zaciągnęli w bezpieczne miejsce. I to w ostatniej chwili. Zaledwie kilka sekund później całym laboratoriuim, oraz budynkiem, w którym się ono znajduje, wstrząsnęła silna eksplozja. Rozsadzająca cały prototyp silnika i zabijająca dwie osoby, które pracowały przy kotle, przy sypaniu węgla.

---> Szpital
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
< - ulica czternasta

Hans nie mógł wprowadzić Nainy do laboratorium, ale hangary zza płotu mogła zobaczyć. A tam, wielkie maszyny, silniki i zeppeliny. Dotrzymał obietnicy, toteż dumny był z siebie jak chłopak w pierwszej komunii.
- Co, ładne, nie? - Zagadnął z charakterystyczną dla siebie gracją, gdy już podprowadził dziewczynę pod bramę. 
Wsadził ręce do kieszeni , uprzednio poprawiając swoją starą pilotkę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Żałowała, że nie może wejsć do laboratorium! Ale przecież nie będzie nalegać, sama tez nie wpuściłaby nikogo do domu Henry'ego. Nooo, może oprócz Grety? Tak żeby jej pokażać..
Podeszła do płotu i wplotła palce w drucianą siatkę.
- Że też nigdy nie wpadłam na to, by tu przyjść.. - obserwowała wszystko uważnie. - Świetne.. - aż się jej oczy świeciły!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
Oparł się plecami o płot i założył ręce na piersiach.
- a, jeszcze trochę a dostanę licencję na te cudeńka! - Powiedział, chwaląc się nieskromnie. - I wtedy będę panem niebios... no, z moimi blond włoskami, to prawie jak anioł, co nie?
Zaśmiał się, sam nie traktując tego co mówi poważnie.
- A ty, Naina... jaki masz plan... na życie?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Zerknęła na niego i roześmiała się. Tym razem całkiem szczerze. Pokręciła głową rozbawiona, ale nic nie powiedziała. Popatrzyła jeszcze chwilę na te cuda, jak pięciolatka w zoo uwieszona krat i wszystkiego ciekawa.
- Plan na życie? - obejrzała się na niego, zdziwiona tym pytaniem. - Noo.. chyba jak każdy.. - co mu ma powiedzieć, że męża by wypadało szukać, bo już pod staropanieństwo podchodzi?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
- Ha, każdy ma inne marzenia. No chyba nie powiesz mi, ze chcesz robić to samo co jaaa... no chyba że... - Zmrużył oczy.
Potem jednak roześmiał się znowu.
- Chyba nie chce do końca życia u kogoś sprzątać i gotować, co? Nie mów, że tak bezie, bo nie uwierzę!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Obróciła się i tak jak on oparła o płot plecami. Zamyśliła się na chwilę.
- Nie. Chciałabym mieć swoją piekarnię. Robić torty i ciastka i ciasta.. - tak, zawsze chodziło jej to po głowie,ale mało kto o tym wiedział. W sumie tylko Greta i Beth, nawet jej ojciec nie miał o tym pojęcia.
- No i chciałabym założyć rodzinę. - wzruszyła lekko ramionami i splotła ręce na piersi, jakby spodziewała się wyśmiania.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
- Brzmi jak plan!
Hans jej nie wyśmiał, bo nie było powodu. Jej marzenia zdawały się normalne i do spełnienia, więc czemu kpić?
- Taka jak ty z pewnością się męża doczeka... ach, jaka szkoda, że ja nie jestem materiałem na męża, jaka szkoda! - westchnął teatralnie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
- Ale muszę na to odłożyć dużo pieniędzy.. - westchnęła lekko. Jak zawsze, przeszkodą w realizacji marzeń były pieniądze, jak zawsze. Teraz dostała mały bonus od Henry'ego i na pewno był to jakiś krok do przodu. Niewielki, ale zawsze.
- Nie mów tak! - spojrzała na niego. - Czemu tak sądzisz?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
- Cóż, pomijam już mój sposób bycia... moją osobowość lekkoducha i tak dalej... - zaczął wymieniać. Ale... nie wiem czy bycie żoną pilota zeppelina jest takie kuszące. 
Kopnął jakiś kamyk przed sobą.
- Mój ojciec był i nie doczekał moich dwunastych urodzin. - burknął pod nosem. - Nie wiem czy to naprawdę dobra decyzja zakładać rodzinę jak się wie, ze na drugi dzień można nie wrócić.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Rozejrzała się za jakimś murkiem, bo nie lubiła stać. Cały czas w pracy albo stała albo chodziła, korzystała więc z każdej okazji do posiedzenia.
- Chodź usiąść. - podeszła te kilka metrów i usiadła na murku, poprawiając sukienkę.
- No dobrze, ale twój ojciec też sobie kogoś znalazł, prawda? Poza tym, nie będzie już wojny, wiec nie ma takiego ryzyka. - przecież to smutne tak całe zycie nie mieć nikogo!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
Przysiadł koło Nainy, niezbyt zadowoloną miną - bynajmniej nie dlatego, że z nią spędzał czas! Ale myślenie o ojcu wcale go nie nastrajało dobrze.
- Taaa. A matka to samo. - Mruknął i pokręcił głową. Skąd mieli wiedzieć czy będzie wojna czy nie? 
- Nawet jeśli żadnej wojenki nie będzie, to każdego dnia mogę z nieba spaść i sobie kark skręcić. - Spojrzał na dziewczynę. - Chciałabyś ię tak martwić o swojego męża?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Zmarszczyła nosek i prawie fuknęła na niego. Przeciez to tak nie działa! Jak on nic nie wiedział.. Westchnęła.
- Nie będzie. Nie zapowiada się. Niby z kim? - tłumaczyła swoje racje. - Dobrze, a we mnie może wpaść powóz na ulicy, może coś na mnie spaść, mogę nagle zachorować, mogę zrobić sobie coś w pracy. I to by cię zniechęciło? - znów zmarszczyła nos.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
- Nie, bo wiem, ze byś się o to nie prosiła. - Powiedział, wciąż uważnie obserwując dziewczynę. - Ja wybieram sobie zawód, w którym aż się proszę o guza.
Aż machnął ręką.
- Chciałbym... mieć żonę, przecież to oczywiste. Ale nie wiem, czy chciałbym jej sprawiać taką przykrość. 
Ściągnął swoją pilotkę i ścisnął ją w dłoniach, patrząc się na nią bezmyślnie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
- No dobrze, ale to tylko zawód. Nie robisz głupich rzeczy i nie prosisz sie o to, to po prostu twoja praca. - az jej sił brakło zeby mu tłumaczyć. No nic nie rozumiał. Westchnęłą ciężko.
- Wiesz co? Jakbym mogła to bym poszla popytac jakieś kobiety na ulicy co o tym sądzą. - ale oczywiscie nie zrobi tego, bo wymagało to odzywania się do obcych ludzi. - Zapytamy Beth! - wpadło jej nagle do głowy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
Zaśmiał się nerwowo - chyba pierwszy raz w taki sposób.
- Ej, no, co, żony teraz mi szukać chcesz? - Pogładził się po policzku. - No, Naina, a już myślałem, ze ty jesteś chętna!
Założył ponownie pilotkę na łeb i pochylił się ku kobiecie by delikatnie ucałować ją w policzek.
- Dzięki. 
Odsunął się.
- Teraz się chyba aż poprosiłem o jakiś wypadek. - Powiedział, nawiązując do tego buziaka.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
I znów się zaczerwieniła, ale przy okazji uśmiechnęła i spojrzała na niego.
- Przecież, że nie szukam. Chcę ci tylko coś udowodnić. - w końcu Beth mogła zapytać i nie byłoby problemu! Nie wiedziała kogo jeszcze.. Charlottę? Nie, nie zna jej. Poza tym wydaje jej się dziwna. Na pewno nie pytałaby o takie rzeczy.
- Ej! - odsunęła się i pacnęła go otwartą ręką w udo. - Nie pozwalaj sobie! - zmarszczyła brwi, co miało wyglądać groźnie, ale chyba nie udało jej się do końca ukryć rozbawienia. Powinna być zła, ale nie była. Hans był miły i nie czuła się przy nim jak niedokształcona idiotka, jak przy Henrym. Nawet jeśli nie robił tego specjalnie, to nie czuła się swobodnie w towarzystwie pana redaktora.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
Zaśmiał się krótko, widząc zmieszanie i rumieńce Nainy. Ale nie zrobił tego złośliwie - zawsze przecież tę dziewczynę lubił. Nawet jeśli miał ochotę się jej przypodobać, to z drugiej strony była ona chyba zbyt miła, niby perfidnie ją wykorzystywać.
- Dobra, dobra, nie będę. Zresztą, to było tak po przyjacielsku! - Zaczął się bronić, po czym chwycił dłoń dziewczyny i też ją ucałował. - Widzisz, to też było po przyjacielsku!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Wyrwała mu dłoń, ale uśmiechała się jak głupia.
- Nie rób tak! Nawet po przyjacielsku. - fuknęła rozbawiona. - Bo jeszcze ludzie zobaczą i coś sobie pomyślą! - tak, akurat Naina bardzo uważała na wszelkie "ludzie zobaczą", "nie wypada", "nie powinno się" i inne takie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
Prychnął.
- No i co powiedzą? Że sobie przygruchałaś Hansa? - Uniósł jedną brew a potem roześmiał się głośno.-  Fakt, nie możemy na to pozwolić, mogą jeszcze inne panny pomyśleć, ze jestem zajęty!
Zeskoczył z murka i stanął dumnie przed Nainą - lecz nie wyglądał zbyt dostojnie w starej pilotce i z rękoma w kieszeniach.
- Kiedy wpadniesz na Grety i mój występ, co? - Zapytał.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Pokręciła głową rozbawiona i westchnęła.
- Jesteś niemożliwy. - stwierdzila tylko. Podniosła na niego wzrok i zmrużyła oczy przed słońcem.
- Występ? - uniosła brew. - Jaki występ?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
- Patrz ile zabawy cię omijało, gdy zamiast ze mną, bujałaś się z Gretą! - Powiedział i rozpiął guzik koszuli pod szyją. - Och, występ, no, mój i Grety. No nie mów, ze ci się moja siostra nie chwaliła, że grywamy do kotleta. Ja gram, ona śpiewa.
Pokręcił głową.
- A to mała menda, pewnie nie mówi, żebym fanek nie miał!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
- Mówiła, mówiła. Ale nigdy nie mialam czasu wpaść jej posluchać. - przypomniała sobie. Tyle lat i jeszcze nie miała okazji tego zobaczyć! Trzeba to będzie zmienić.
- A spodziewasz się tłumów pod oknami i bielizny na scenie? - uśmiechnęła się. Chyba czuła się już swobodniej w obecności Hansa, może dlategoo, że on sam był wyluzowany?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
- Oczywiście. No przecież popatrz na mnie! - Ściągnął pilotkę i rzucił ją Nainie. - Piękny... przystojny i utalentowany. A jaki elokwentny!
Wyprostował się i zmierzwił sobie swoje blond włosy. 
- Panno Webb, czyż nie czuje się pani zaszczycona moją obecnością? Podszedł do dziewczyny, chwycił ją za rękę i pociągnął ku sobie by ta wstała.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Laboratorium Mechaniczne
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 15Idź do strony : 1, 2, 3 ... 8 ... 15  Next
 Similar topics
-
» Laboratorium nr 8
» Zniszczone laboratorium w podziemiach
» Laboratorium nr 5 - Mengele
» Medycyna i mechaniczne protezy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-