IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Laboratorium Mechaniczne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 11, 12, 13, 14, 15  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :

Wielki budynek w centrum miasta. Liczy dziesięć pięter oraz dziesięć kondygnacji podziemnych laboratoriów. Im niższy poziom, tym więcej potrzebnych uprawnień by się tam dostać. Przeciętni pracownicy nie mają nawet pojęcia o istnieniu większości z nich. Wykonuje się tam skomplikowane eksperymenty oraz wynalazki.

Pracownicy fabularni:
 


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Czw Paź 22, 2015 12:19 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
Wstała. Mogła odsunąć się nieco na krześle, ale zrobiła to z tej pozycji, co sprawiło, że gdy podniosła się z krzesła znowu znajdowała się bardzo blisko Loranta. Mógł się cofnąć bądź nie.
- Oczywiście, że mogę. - odparła. Dlaczego miałaby nie móc? - Większość mam w domu. Ale mogę je przynieść również tutaj. W mieszkaniu bywam tylko późnymi wieczorami. Jak wolisz.
O proszę. I w dodatku dawała mu wybór.
- Jak rozwiążesz. Nie będę cię ograniczać ramami czasowymi. Przecież zrobisz to dla siebie, prawda?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 157
avatar
Jeremy Lorant
Obserwowal ją uważnie, starajac sie coś z jej twarzy wyczytać albo znów znaleźć w jej oczach tę samą obojętność co zwykle.
- Dobrze, to przyjdę po nie do ciebie, żebyś nie musiała nosić - zadecydował, bardzo po męsku.
- No tak, prawda. To będę pisał jak rozwiązę - przeczesał włosy palcami.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
Obojętność w oczach Hazel była, owszem. Ale dzisiejszego popołudnia odczuła więcej niż przez wszystkie ostatnie miesiące razem wzięte. I bardzo jej się to nie podobało. Nie mogła się w tym odnaleźć.
Położyła Lorantowi rękę na piersi i popchnęła lekko, dając mu tym samym znać, by zrobił jej miejsce. Potem wręczyła mu kartkę.
- Nie zgub. - upomniała. - Wiesz, gdzie mnie szukać. Przyjdź po książki. - przekrzywiła głowę. - A potem zobaczymy jak szybko ci pójdzie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 157
avatar
Jeremy Lorant
Cofnął się posłusznie i wziął od niej kartkę.
- To.. do jutra - stwierdzil i uśmiechnął się. Popatrzył na kartkę, wziął w rękę torbę i schował wszystko.
- Do zobaczenia - był wyraźnie zadowolony, może trochę zdziwiony, ale dzisiejszy dzień mu się podobał.
Chciał ją jeszcze pocałować, ale to już chyba byłoby za dużo. Wyszczerzył się radośnie i wyszedł.
zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 281
avatar
Thorsten Faust
/ początek

Wszedł do budynku o którym nie mal krążyły legendy, w dłoni trzymał teczkę. Powinien wysłać tu któregoś z gońców, jednak postanowił sam odwiedzić tajemnicze mury laboratorium i tak zapewne pozwolą mu zobaczyć niewiele.
Oprócz tego że fabryka służyła do prania brudnych pieniędzy i zdobywania intratnych przetargów, miała służyć i ludziom. Z racji tego że wytwarzana stal do zębatek miała być najwyższej jakości należało je poddać próbom i testom. Takież to odbywały się w laboratorium.
Tego dnia sam Faust przyniósł kilka próbek na testy. Robił to nie po raz pierwszy, dlatego miał wyrobioną przepustkę do wejścia, po za tym był vice dyrektorem a teraz właścicielem fabryki. To otwierało wiele drzwi.
- Dzień dobry - mruknął przy recepcji wyjął kilka dokumentów, podpisał listę wejść oraz przedstawił odpowiednie kwity, po co i dlaczego tu jest.
Ktoś otworzył drzwi, otwarte okno i przeciąg... Nie trzeba było długo czekać na efekty, kilka kartek powiało jak dmuchawce.
- Cholera - mruknął Faust łapiąc kartki, dopiero po chwili się zorientował że owe dmuchawce kartki wylądowały przed nogami Hazel. Faust powędrował wzrokiem po łydkach jak po białych pasach na jezdni, prostych i smukłych, zatrzymał się wzrokiem na jej kolanach gdy dostrzegł biały fartuch. Szybko wstał!
- Przepraszam - rzucił sucho i chłodno bez zbędnej mimiki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
Hazel wychodziła z pracy. Nie, nie dlatego, że skończyła, ale dlatego, że zamierzała zrobić sobie przerwę. Potrzebowała jej, a ta najlepiej smakowała w parku. Zanim jednak dotarła do drzwi wyjściowych, jej plany zostały pokrzyżowane przez mężczyznę w garniturze, którego nigdy wcześniej nie widziała, choć zdawał jej się z jakichś względów znajomy. Patrzyła jak kartki lądują przy jej butach, jak mężczyzna je zbiera i ostatecznie trafia przed samo oblicze Hazel. Normalna osoba pewnie by powiedziała, że nic nie szkodzi, ale... To była Hazel.
- Ma pan przepustkę? - zapytała obojętnym tonem głosu. Wychyliła się lekko w bok, by widzieć recepcjonistkę. - Stephie, czy pan ma przepustkę? - wrocila do poprzedniej pozycji, skrzyzowala ręce na piersi. - Mam nadzieję, że oan rozumie, że garnitur to nie przepustka.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 281
avatar
Thorsten Faust
A Faust był Faustem. Przegiął na bok głowę przyglądając się kobiecie i odgrywanej przez nią scenki. Gdyby miał zwyczaj śmiania się pewnie by to zrobił. Jednak nie miał, jego posępna twarz nie zmieniła wyrazu.
- A pani? - rzucił całkiem poważnie.
Gdy spojrzała na recepcjonistkę zacisnął mocniej w dłoni swoją jednak jej nie podniósł. Kobieta była chyba tu dyrektorem, albo nie może była tu cieciem. Tak zdecydowanie.
- Stephie... - odwrócił się do recepcjonistki - czy ta pani ma przepustkę i uprawnienia do legitymowania mnie?
Wrócił wzrokiem do kobiety w fartuchu.
- Mam nadzieję, że rozumie że biały fartuch to też nie przepustka?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
Uniosła brew. Doskonale wiedziała co robił - kopiował ją. Z tego, co zdarzyła się zorientować w relacjach międzyludzkich takie zachowanie było właściwe albo żartobliwym przyjacielskim zabawom albo lekceważeniu. Mężczyzna w garniturze nie był jej przyjacielem. Z lekceważenia zaś i kpiny nic sobie nie robiła. Nikomu nie musiała niczego udowadniać.
- Dziesięć lat pracy w tym miejscu to wystarczająca przepustka. - odpowiedziała chłodno. - Pana natomiast nigdy tutaj nie widziałam. Nie sprawia pan również wrażenia, jakby czuł się tu, jak w domu. Więc pytam jeszcze raz, czy...
- Pan ma przepustkę! - wtrąciła się Stephie. Głos miała zalękniony, ale najwyraźniej nie chciało jej się słuchać tych przepychanek. Znała przecież Hazel. Wiedziała, że to może trwać całe wieki.
- Och. - skwitowała Hazel. Oczy nie zmieniły wyrazu, ale pokusiła się na lekki uśmiech. - W takim razie życzę miłej wizyty.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 281
avatar
Thorsten Faust
Skrzywił się lekko, tak ten sam grymas na twarzy co zwykle, to był niejako uśmiech, ale przecież Hazel widzi go pierwszy raz na oczy.
No nie dziwne skoro siedzi dziesięć lat w laboratorium.
- Widać... powinna pani od czasu do czasu wyjść na słońce - nie omieszkał być uszczypliwy.
Gdy recepcjonistka potwierdziła przepustkę Faust spojrzał na kobietę, nie uniósł głowy w geście dumy. Od po prostu stwierdziła oczywistą oczywistość.
- Skoro pani tutaj dziesięć lat zapewne wie pani gdzie znajduje się laboratorium analiz? - skorzystał z faktu że kobieta tu stała, a na konwersacje z kolejną osobą nie miał ochoty.
- Mam kilka próbek... - zamyślił się, czy powinien się przedstawiać, nie to chyba nie jest istotne by znała jego nazwisko. Nie zamierzał przecież utrzymywać znajomości z laboratoryjnym szczurem.

Powrót do góry Go down
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
- Nie widzę związku. - odruchowo uniosła podbródek, jak jej rozmówca. Ot, ewolucyjna zależność. - Mam rozumieć, że lubi pan kąpiele słoneczne? To niezdrowe.
Nie zmieniała pozycji. Wciąż stała w pewnej siebie pozycji, ze skrzyżowanymi na piersi rękoma. Spojrzenie musiała podnosić do góry, bo mężczyzna w garniturze był wyższy.
- Wiem. - odpowiedziała tylko, nie mówiąc nic poza tym. Bo przecież nie pytał o nic więcej, a ona nie zaprzątała sobie głowy domysłami, co też ludzie mogą sobie myśleć. Patrzyła na niego mało zainteresowanym wzrokiem bystrego ptaka. Dopiero wspomnienie o próbkach wywołało błysk zainteresowania.
- Jakich próbek? - przekrzywiła głowę. - Co chciałby pan sprawdzić?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 281
avatar
Thorsten Faust
- Kąpiele słoneczne? - Zapytał trochę zdziwiony, po czym odruchowo pokręcił głową - po prostu światło dzienne, a nie zimne mury laboratorium. Po za tym niezdrowe rzeczy podobno uodparniają organizm.
Zamilkł, przecież on nie kazał jej się domyślać. "Wiem" ...i? Podrapał się po brodzie. Myślał.
- No nic, może nie zabłądzę... - rzucił dając krok w bok jakby chciał ów personę ominąć, w końcu stała mu na drodze, Faust tego nie lubił. Zdecydowanie nie lubił przeszkód. Zabierały tylko cenny czas.
Gdy się odezwała zatrzymał się.
- Jakość stali... - rzucił trochę od niechcenia rozglądając się po holu.
- Dobrze - cofnął się krok do tyłu... Tego też nie lubił.
- Czy poświeciła by mi pani odrobinę swojego cennego czasu i wskazała drogę do laboratorium analiz? - czy to była kapitulacja?

Powrót do góry Go down
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear

- Podobno to za murami miasta żyją kucyki ze skrzydłami. - wyraz twarzy miała niewzruszony. - Tu tej laboratorium, proszę pana. Tu nie ma żadnego "podobno". Nie myślimy tu w ten sposób.
Nie odsunęła się nawet o milimetr, by ułatwić mężczyźnie ominięcie jej. Ona nie usuwała się przed przeszkodami. A on był przeszkodą do wyjścia z laboratorium. Nawet Hazel lubiła czasem opuszczać to miejsce, wbrew pozorom. I lubiła to robić w komfortowy sposób - bez kontaktów z ludźmi. Już miała ruszyć do drzwi, gdy się cofnął. Przeniosła na niego niebieskie oczy. Przez moment wyglądała tak, jakby nie rozumiała jego pytania. Bo i nie rozumiała. Nie była przecież tu od oprowadzania. Ale z drugiej strony... Nie lubiła, gdy obcy panoszyli się po laboratorium. Nie mieli pojęcia o niektórych rzeczach, byli beztroscy i nieuważni. Poza tym mężczyzna w garniturze był uprzejmy. Przynajmniej to wynikało z przyjętych konwenansów. Mogła okazać trochę... ludzkiego serca.
- Proszę za mną. - powiedziała tylko, odwróciła się i skierowała do korytarza, który prowadził do laboratorium analiz. Było niedaleko jej własnego działu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 281
avatar
Thorsten Faust
- Dziękuję - rzucił krótko, ruszając dość pewnym krokiem za kobietą. Nie zamierzał bawić się w przepychanki słowne, nie miał czasu na zabawy w kotka i myszkę. Nic chciał stawiać swoich argumentów na przeciwko niej. Miał tylko nadzieję że ona nie będzie zajmowała się jego próbkami.
mijał kolejne drzwi z uwagą przyglądając się tabliczkom, jakby chciał zapamiętać najwięcej z nich. Jakby chciał wiedzieć co się gdzie znajduje. Po co? Po to by drugi raz nikt go nie musiał prowadzić... Nie mal za rękę.
- Czym się pani zajmuje? - zapytał asekuracyjnie by upewnić się co do swoich myśli. Pytał by uniknąć ciszy, nie? Po prostu. Nie czuł potrzeby nawiązywania rozmowy, chyba że kobieta czymś go zaciekawi. Na razie nie wywarła na nim wrażenia, ani nie wzbudziła ciekawości. Po za tym że była dziwna. Ale podobno ci w laboratoriach tak mają. Są dziwni.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
Dopóki słyszała, że za nią idzie, nie odwracała się. Wystarczyło, że nie przychodziło mu do głowy pałętać się samemu po korytarzach. Zatrzymała się w końcu przy wejściu do swojego laboratorium. Otworzyła je, więc Thorsten mógł zobaczyć przynajmniej część tego, co tam jest - zawalony książkami i notatkami stół, akcelerator, ściana odczynników i słoików.
- Kolejne drzwi, to laboratorium analiz chemicznych. - odparła. Oczywiście zamierzała patrzeć, czy mężczyzna w garniturze wchodzi w odpowiednie drzwi, zanim sama zniknie w swoim laboratorium.
Przez chwilę zastanawiała się, czy jest sens odpowiadać na pytanie. W końcu jednak odezwała się.
- Jestem fizykiem. Pracuje nad nowymi rozwiązaniami energetycznymi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 281
avatar
Thorsten Faust
Gdy się zatrzymała i otworzyła drzwi. Faust się zawahał. Nie tylko nie to! Nie może być tym kogo szukał. Dopiero gdy się odezwała i wspomniała o następnych drzwiach odetchnął w duchu. Jeszcze mu potrzeba było takiej nadętej baby do roboty. W ogóle czy w Laboratorium nie powinni pracować sami mężczyźni, może tylko sprząta?
Pojawiło się kilka myśli w głowie Fausta.
W końcu się ponownie odezwała. No proszę nie sprząta kto by pomyślał.
- No proszę... Uranium? - zapytał, znał doskonale temat, rozmawiał o nim z Henrykiem, interesowało go to w końcu chcieli by wepchnąć w to człowieka który omal nie zwinął im interesu z przed nosa.
- To przyszłościowa dziedzina - rzucił, trochę od niechcenia, jednak w głosie było słychać wyraźne zainteresowanie. Przez głowę przewinęła mu się myśl o nowych silnikach, bardziej wydajnych, na pewno pracują nad tym. Moze już maja prototypy.
- No to muszę pani niestety życzyć powodzenia i sukcesów... Jesli to jest to o czym myślę to duży krok w rozwoju nowych technologi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
Założyła kosmyk włosów za ucho, a w oczach znów pojawił się przebłysk zainteresowania. I znów wyglądała, jakby właśnie coś analizowała. Czyżby spontaniczne sytuacje nie mieściły się w granicach jej percepcji? Zawsze wszystko musiało być przeliczone i przemielone na logikę?
- Widzę, że jest pan zorientowany w temacie. - powiedziała, przekrzywiając głowę po ptasiemu. - Nie każdy jest tym zainteresowany. A na pewno nie zwykli ludzie. Oni wolą pozostać w swojej niewygodnej strefie komfortu przy węglu.
Dłoń trzymała na klamce, nawet opierała się o nią lekko, przez co drzwi wchodziły nieco w rytm wahadłowy. Sprawiały przez to wrażenie, że Hazel nie może sie zdecydować czy zostac, zaprosić mężczyznę w garniturze na rozmowę czy po prostu zamknąć mu drzwi przes nosem.
- Owszem. Jesli badania i eksperymenty będą zadowalające, czeka nas przełom technologiczny, który zmieni oblicze gospodarki i rozwoju w ogole. - w oczach kobiety zapłonęła pasja. - Jesli tylko uda mi się opanować reakcje jądrowe, uzyskamy źródło energii , o jakim nam się nie śniło.
Milczała przez chwile. Potem przekrzywiła glowe w druga strone.
- Jest pan inwestorem?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 281
avatar
Thorsten Faust
Odwrócił się w jej kierunku spuścił głowę wpatrując się w swoją czarną aktówkę z próbkami. Dopiero po kilku chwilach podniósł spojrzenie na kobietę.
- Lubię wiedzieć czym się otaczam i czy to ma wpływ na moją przyszłość – rzucił. Naszła go dziwna chęć na papierosa, ponownie rozejrzał się po korytarzu, jak by szukał tabliczki z zakazem palenia, by mieć pewność że tu nie wolno. Jakby szukał usprawiedliwienia by nie sięgnąć po papierosa.
Powrócił wzrokiem do kobiety wsłuchując się w jej słowa.
- Tak, wszystko w waszych rękach – oczywiście że w ich, naukowcy byli od myślenia, on wykładał pieniądze. Gdy zapytała o to czy jest inwestorem skrzywił, taki lekki grymas na twarzy w kształcie uśmiechu.
- Można tak powiedzieć, Thorsten Faust – kiwnął głową. Dopiero teraz postanowił się przedstawić, skoro już zainteresowała się jego osobą. Nie musiała go znać, może słyszała, jeśli tak na pewno jej wiele wyjaśni.
Zwłaszcza teraz gdy stał się właścicielem fabryki, będzie bardziej rozpoznawany. To mu nie leżało zbytnio, działał zawsze z zaplecza. Dobrze że był Marchant, on był bardziej reprezentatywny.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
Z uznaniem, może trochę w nieświadomy sposób, kiwnęła głową z uznaniem, gdy mówił o poznawaniu rzeczywistości. była zdania, że taka wiedza jest niezbędna, z każdej dziedziny, a przynajmniej z większości - im wiécej zasad się zna, tym skuteczniej można je łamać. A czymże była nauka jeśli nie łamaniem ogólnie przyjętych zasad?
Zastanowiła się, gdzie słyszała nazwisko Fausta. Przypomniała sobie parę zasłyszanych faktów, z których najważniejszym był ten, że w ostatnim czasie pan Faust stał się właścicielem fabryki.
- Hazel Blackshear. - przedstawiła się rowniez, ale nie wyciągnęła dłoni.
Niezbyt lubiła kontakt fizyczny z ludźmi, po prostu tego nie potrzebowała. Ceniła swoją intymną strefę i bardzo rzadko kogokolwiek do niej dopuszczała.
- Dlaczego sam pan przynosi próbki stali do analizy? - zainteresowała się. Zaraz potem uchyliła bardziej drzwi swojego laboratorium. - Zrobić panu kawy?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 281
avatar
Thorsten Faust
Kiwną głową, on również nie wyciągał ręki, a tym bardziej gdy kobieta nie robi tego pierwsza. Mógł powiedzieć że miło mu poznać, ale zapewne by skłamał. Nie było mu miło, ani nie miło. Było mu obojętne.
Dlaczego przyszedł sam? Zapytał sam siebie w myślach.
- Dlaczego? - powtórzył pytanie wyraźnie się nad tym zastanawiając - lubię wiedzieć, poza tym ciekawość...
Ponownie zamyślił się, spoglądając sąsiednie na drzwi. Argumenty były za i przeciw. No dobra nie pił rano kawy, miał i tak iść do kawiarni.
- Właściwie to czemu nie - rzucił spoglądając jeszcze raz na drzwi sąsiedniego laboratorium do którego miał się udać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
Zapraszającym gestem wprowadziła Thorstena do laboratorium. Teraz mógł je zobaczyć w pełnej krasie - biurko, regał po brzegi zapełniony książkami, regały po przeciwnej ścianie zawierały słoiki z plakietkami - najpewniej odczynniki i substancje potrzebne do reakcji. Do tego sporej wielkości akcelerator, fiolki, kolby różnego rodzaju, cylindry, pipety i masę innych, rzeczy, które nawet trudno było nazwać.
- Ciekawość to dobra cecha. - skomentowała. - To na niej bazuje nauka. I rozwój. Nie każdy inwestor reaguje tak, jak pan. Zatem jeśli odpowiednio zinterpretuje pan wyniki, z pewnością osiągnie pan sukces. Chociaż... - mogłaby się w tym miejscu uśmiechnąć, ale zwróciła tylko niebieskie oczy na Thorstena. - Biorąc pod uwagę to, kim pan jest, sukces już pan osiągnął.
Przeszła do prowizorycznego aneksu kuchennego - w którym pewnie przygotowywała cholera wie, jakie mikstury chemiczne - po czym przyrządziła dwie kawy w filiżankach. Jedną z nich podała mężczyźnie.
- Wiedza to największy żywioł. - powiedziała nie wiadomo czy do siebie, czy do Fausta, z pewnością jednak nawiązywała do wcześniejszych wypowiedzi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 281
avatar
Thorsten Faust
Gdyby się uśmiechał zapewne zrobił by to teraz, niestety mogła Hazel zadowolić się tylko grymasem na twarzy. Oczywiście wszedł do środka. Nie omieszkał zlustrować pólek spojrzeniem, rozejrzał się przynajmniej tak jakby był w muzeum wypełnionym eksponatami.
Podszedł do jednej z nich na której stały książki, głównie naukowe, szukał tam czegoś konkretnego? Nie! Od po prostu, potwierdzał swoją osobą to o czym mówił wcześniej.
- Nie wiem czy osiągnąłem sukces, nie mi to oceniać... - wzruszył ramionami podchodząc do stołu z filiżanką z której unosił się aromatyczny zapach kawy. Może nie wpadło do filiżanki nic z jej odczynników.
- Więc jak mniemam to jest pani królestwo... a pani osiągnęła już sukces czy dąży do niego? Zajmuje się pani nowymi źródłami energii... więc... - urwał na chwilę - ... wiec już tylko kilka kroków do sławy... W końcu prace nad uranem postępują dość szybko.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
- Wszystko zależy od tego, jak rozumiemy sukces. - odparła może nico obojętnym tonem.
Wskazała na jeden z zydelków przy stole do eksperymentów, sama zaś usiadła na drugim. Była atrakcyjną kobietą, ale - niczym typowy naukowiec - zachowywała się tak, jakby zupełnie nie zdawała sobie z tego sprawy. Nawet nie założyła nogi na nogę. Na kolanach oparła dłonie z filiżanką.
- Ja oczekuję przede wszystkim rezultatów od swoich badań, konkretów, wymiernych korzyści. - kontynuowała. - Jeśli to jest wymiar sukcesu, to tak, dążę do niego. Poznawanie praw natury i łamanie je. To mój cel. I mam nadzieję, że to pozwoli mi zapisać się w historii naukowych odkryć. - na ustach Hazel zabłąkał się nieświadomy uśmiech. - Chociaż po śmierci mało będzie mnie to z pewnością obchodzić.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 83
avatar
Dimitr Steer
/początek

Dima i Biride zostali zaproszeni do laboratorium, odnośnie rozmów nad działaniem ich maszyny latającej. Steer kupił sobie na tą okazję elegancką koszulę i krawacik. Wziął tez jeszcze na pustyni do swojej torby papiery i dokumenty od samolotu, które teraz miał ze sobą.
- To co, gotowa na patrzenia na nas jak na geniuszy? - parsknął śmiechem do siostry i weszli do budynku kierując się do jakiejś sekretarki i mówiąc w jakiej sprawie przyszli.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 233
avatar
Birdie Steer
Birdie również wystroiła się jak na święto Słońca, trochę zdenerwowana, ale uradowana jakimś postępem. Była gotowa już sama ruszać do Ratusza i rozmawiać na temat samolotu, ale ponieważ wyprzedzono ją listem, to z Laboratorium już nie zamierzała czekać!
- Dawaj ich.
Zażartowała, ugniatając wypalonego papierosa czubkiem eleganckiego bucika. Weszła za bratem i przystanęła obok niego, przed recepcjonistką, do której przelotnie się uśmiechnęła, rozglądając po wnętrzu budynku.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 281
avatar
Thorsten Faust
- Dla każdego człowieka ma inny wymiar o ile ów człowiek chce go w ogóle osiągnąć i dąży do czegoś do jakiegoś celu... hmm na przykład tak jak pani - upił łyk kawy, po chwili drugi. Spojrzał na kobietę z za filiżanki jakby chciał nie ominąć żadnego słowa które wypowiada. Analizował je.
- Muszę powiedzieć że coś o tym wiem - on robił dokładnie to samo, tylko jego wymiarem były korzyści dla niego. Już nie chodziło o same pieniądze, miał i wystarczająco dużo. Lubił to co robił. Dlatego też tu był.
- Łamanie praw natury? - zapytał zaciekawiony - tak to prawda po śmierci nie wiele będzie panią obchodziło, ale rozumiem że chciała by pani po sobie coś zostawić. Dla innych... Być pierwszym, być wymienionym w książce... Być zapamiętanym... Czyż nie?
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Laboratorium Mechaniczne
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 15Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 11, 12, 13, 14, 15  Next
 Similar topics
-
» Laboratorium nr 8
» Zniszczone laboratorium w podziemiach
» Laboratorium nr 5 - Mengele
» Medycyna i mechaniczne protezy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-