IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Laboratorium Mechaniczne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14, 15  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :

Wielki budynek w centrum miasta. Liczy dziesięć pięter oraz dziesięć kondygnacji podziemnych laboratoriów. Im niższy poziom, tym więcej potrzebnych uprawnień by się tam dostać. Przeciętni pracownicy nie mają nawet pojęcia o istnieniu większości z nich. Wykonuje się tam skomplikowane eksperymenty oraz wynalazki.

Pracownicy fabularni:
 


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Czw Paź 22, 2015 12:19 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
Kawę upijała wolno, obojętniej, bez celebracji. Równie dobrze mogłaby pić wodę, nie robiłoby to jej żadnej różnicy. Do większości elementów świata podchodziła beznamiętnie. Kawa czy herbat były dla niej konwenansem, uprzejmym gestem, który był często wykonywany przez ludzi dobrze wychowanych. Dlatego też zaproponowała ją Faustowi.
- Łamanie praw natury. - potwierdziła, a przez to powtórzenie jakby nadawała jeszcze większy sens temu wyrażeniu. - Wiedza jest wszystkim. Jeśli pozna się dokładnie jakiś mechanizm, można z łatwością wsadzić kij w odpowiednie trybiki. Zatrzymać coś, zmienić tor, zmienić rezultat... - upiła łyk. - Czy nie tym jest nauka? Medycyna? Fizyka? Mechanika? Poznajemy działanie świata po to, by go zmienić. A ja... - uśmiechnęła się lekko, naturalnie, zupełnie jak nie ona. - A ja, panie Faust, chcę mieć w tym swój udział. To da mi radość, a proszę mi wierzyć, emocje nie są dla mnie zbyt oczywistą sprawą. Więc owszem, chcę by moje nazwisko było zapisane we wszystkich podręcznikach naukowych dotyczących fizyki jądrowej.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 281
avatar
Thorsten Faust
Pokiwał z uznaniem głową. Doskonale rozumiał o czym mówi kobieta. Może inaczej by dobierał słowa ale powiedział by dokładnie tak samo.
Odstawił pustą filiżankę na stolik.
- To nie pozostaje mi życzyć pani powodzenia - rzucił, chwilę milczał.
- Jeśli z odpowiednią determinacją do tego pani podejdzie być może pani nazwisko pojawi się w książkach jeszcze za pani życia z chęcią o tym poczytam.
Spojrzał na drzwi, tym samym sugerując że musi już iść, w końcu czas dla niego był bardzo istotny. Nie lubił go marnować. Mimo że dzisiejsza rozmowa była ciekawa.
- Kto wie może kiedyś sama pani napiszę książkę a ja przyjdę po autograf?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
- Kto wie. - uśmiechnęła się lekko, odstawiając filiżankę.
Wyglądało na to, że Faust zamierza już iść. Nie miała mu tego za złe, wiedziała, że ma swoje obowiązki. Niemniej jednak rozmowa z tym człowiekiem ją zainteresowała. Był inwestorem, a naukowa potrzebowała pieniędzy. Dlatego wyciągnęła z szuflady wizytówkę i podała ją Thorstemowi.
- Bedzie pan pamiętał, kogo szukac, gdy juz wydam te książkę.
Tak, chciała, zeby zapamiętał jej nazwisko.
- Do widzenia, panie Faust.

ZT dla Thorstena

Pod koniec dnia, kiedy Hazel skończyła już wszystko to, co miała do zrobienia, usiadła przy biurku i zagryzła ołówek w geście zamyślenia. Thorsten Faust. Inwestor. Człowiek ciekawy. Człowiek, który lubi wiedzieć. Zwłaszcza ta ostatnia cecha była dla kobiety pociągająca. Ale jednocześnie potrafiła dostrzec korzyści płynące z faktu, że Faust był skłonny wydawać pieniądze na rozwój nauki. Tak przypuszczała. Co prawda teraz miała pełne wsparcie rządu w badaniach nad energią jądrową, ale nigdy nie wiadomo, kiedy polityka się zmieni. Czy nie dobrze byłoby mieć po swojej stronie takiego człowieka jak Thorsten Faust? Hazel miała na uwadze przede wszystkim naukę. Rozwój. Osiągnięcia. Biznesmen sam w sobie, jako człowiek, na razie mało ją interesował. Niemniej jednak potrafiła... obliczyć sobie jego wartość.
Dlatego postanowiła zajrzeć do kolegów z sąsiedniego laboratorium, którzy zajmowali się zapewne próbkami przyniesionymi przez Thorstena. Weszła do pomieszczenia, nie pukając. Samuel Stemerson, starszy już naukowiec, który był sławny (i stary) już przed rozpoczęciem wojny, uniósł głowę znad mikroskopu. Tylko on został jeszcze w pracy.
- Hm? - mruknął obojętnie. Znał juz Hazel, znał jej mało namiętne podejście do ludzi i wiedział, że jedyne co ją interesuje do nauka. Niemniej jednak chyba to w niej cenił. Nie gadała przynajmniej o przyziemnych głupotach. - Rzadko się tu pani zapuszcza, panno Blackshear. Potrzebuje pani czegoś? - skrzywił usta w ironicznym uśmiechu. - Porady na przykład?
Hazel nie zwróciła uwagi na uśmieszek. Nie miał dla niej znaczenia, choć potrafiła go sobie włożyć w odpowiednie wzorce.
- Cenię pana wiedzę, profesorze Stemerson, ale tym razem jestem tu w innej sprawie.
- W innej sprawie niż wiedza? Hm... - zamruczał, odsunął się od mikroskopu, by już całkiem swobodnie patrzeć na kobietę. - Interesujące.
- Thorsten Faust. - powiedziała bez ogródek. - Potrzebuję adresu i numeru kontaktowego. Był dzisiaj u pana, oddawał próbki stali do analizy.
- Och? - Stemenson aż zdjął okulary. Blackshear jeszcze nigdy nie wykazywała zainteresowania ludźmi. - A w jakim celu potrzebuje pani tych danych, panno Blackshear?
- W celach zawodowych. - odparła spokojnie, beznamiętnie. Nie rozumiała pytania. Przecież to było oczywiste, prawda? - Jest to człowiek, który z pewnością doceni wagę niektórych projektów.
- Och. - starszy profesor znowu wydał z siebie bliżej niezidentyfikowany pomruk. Pokiwał głową. W zasadzie dane Thorstena nie były tajemnicą. Hazel bez problemu mogła je zdobyć z innych źródeł. Nie zamierzał jej robić zatem problemów. Przysunął się znowu do biurka, przejrzał parę kartek i papierków, a potem przepisał adres biura Thorstena i jego numer telefonu. Podał karteczkę kobiecie. - Zawsze do usług, panno Blackshear.
- Dziękuję. - odparła, ale wcale nie brzmiało to, jakby naprawę była wdzięczna. Stemerson już się do tego przyzwyczaił. - I zapamiętam.
Cholera. - pomyślał stary profesor. - Jesteś tak nieczuła, że twoje słowa zawsze brzmią jak groźba... Idź do psychologa, dziecko.
Hazel nie słyszała myśli Stemersona, ale nawet gdyby słyszała, to nic by sobie z tego nie robiła. Ukłoniła się lekko, kurtuazyjnie, po czym wyszła z gabinetu.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
/Początek

Nicolasa naprawdę dawno nie było w laboratorium, a plotki o jego osobie krążyły wokół pomniejszego personelu. Naukowcy być może nie mieli czasu czytać gazet w stylu Podszewki, jednak kobiety w recepcji, sprzątaczki, praktykanci i inne pomniejsze jednostki widząc go, szeptały do siebie. Czy naprawdę miał romans z Blackową? Nikt nie pytał się wprost, więc nie zaprzeczał. A może z tą młodą, którą zatrudnił? Swoją drogą - dziś Mabel nie było, nie było potrzeby jej informować, Fitzroy chciał pobyć sam.
Wpierw udał się do gabinetów, gdzie pracował Ezekiel, kawałek dalej od miejsca pracy laboratoryjnej swojego brata. Przywitał się z jego dawnymi współpracownikami, dziękując kulturalnie za kondolencje. Zresztą po raz drugi, bo delegacja z laboratorium zjawiła się na pogrzebie. Uprzątnął dokumenty Ezekiela, najbardziej interesując się tymi z wyprawy i notkami o uranium. Schował je do innej teczki i cały karton przeniósł do swojego gabinetu. Ten otworzył, używając dwóch kluczy, do dwóch różnych zamków. Pośrodku, na mocnym, metalowym stole stał prototyp silnika. Prawie skończony.
Nicolas kilka godzin spędził nad notatkami, przyswajając wiedzę, jaką posiadał jego brat bliźniak. Następnie wziął się do pracy. Jako że moje kostki podczas poprzedniego przeskoku uznały, że Nico skończył silnik - nie będę tego jeszcze raz opisywać. Za dużo trudnych słów. Reasumując - naukowiec do późnych godzin wieczornych siedział nad silnikiem, by w końcu dość do procesu przetopienia go na izotopy, które swoim rzadszym składem napędzały mechanizm silnika.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 111
avatar
Rafael Harag
/ start

Otrzymał list z laboratorium. Przeczytał go powoli, pijąc poranną kawę. Westchnął przy tym z pewnym rozżaleniem, czy rozczarowaniem. A może kryła się w tym i nadzieja? Zgasił papieros w popielniczce i spojrzał na stojący na kuchennym stole niewielki zegarek. Ciemne wskazówki powoli przesuwały się po jasnej tarczy. Ładny to był przedmiot, choć niewątpliwie należał do grona tych tańszych modeli. Wystarczyło stuknąć palcem w delikatną obudowę by to stwierdzić.
Miał jeszcze trochę czasu.
Przeczesał palcami włosy poprzeplatane siwymi pasmami. Dziwne było to miasto, choć powoli, z każdym kolejnym niem się do niego przyzwyczajał. Ciekawe, co by o tym wszystkim powiedziała ta mała? To już trzy lata. Kręciła się przy jego warsztacie, uparcie próbowała podejrzeć jak wyglądają prace nad samolotem. W końcu dał się namówić na zatrudnienie drobnej dziewczyny w roli pomocnika. Krył się w niej jakiś nieopisany gniew i Rafael był pewien, że powoli spopielał jej duszę. Wiele miesięcy później otworzyła się i opowiedziała o Niej. Jej twarz Harag dzięki temu dobrze zapamiętał. Był pewien, że wtedy, w warsztacie, się nie pomylił. Że to mogła być Ona. Kto by pomyślał?
- Szkoda, że nie mogłaś tego zobaczyć - uśmiechnął się krzywo do siebie.
Wskazówki przesunęły się, nadchodziła godzina, o której powinien wyjść.
Do laboratorium trafił o czasie. Birdie i Dima już tam czekali od miesiąca. Nie zdziwiła go ich obecność. W końcu byli pilotami, i ich wiedza była również jak najbardziej przydatna. Szlag by to, pomyślał, że drugi mechanik zginął.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Każde piętro tego budynku obfitowało w obecność maszyn. Maszyn różnorakich. Tych, których nie spotkać na ulicach, czy w domach. Projekty dopiero testowane, wchodzące do produkcji, czy prywatne, należące do dzielnych wynalazców. Co prawda, nie można było ich uświadczyć już na pierwszym piętrze, a przynajmniej nie w takich ilości jak na pozostałych kondygnacjach, ale również tutaj dostrzegalna była ich obecność.
Ale laboratorium mechaniczne to nie tylko roboty. To również naukowcy odpowiedzialni za wszystkie szczegóły związane z nowymi przedsięwzięciami. Drewniana tabliczka z napisem "informacja" zaprowadziła rodzeństwo do odpowiedniego okienka. Kobieta za ladą wytłumaczyła Dimitrowi w którą stronę powinien się udać.
Przed nosem Birdie przejechał robocik, który w czymś co miało przypominać dłonie, trzymał szklane butelki z oranżadą. Na "głowie" świeciła się lampka "proszę", a przed nos panny Steer została wyciągnięta jedna z łapek z piciem. Robot odwrócił się zaraz do Dimitra i zaproponował mu napój w podobny sposób.
- Och, poznali państwo B12. - powiedział jakiś mężczyzna wyłaniający się z jednego z korytarzy. - Witam państwa. A pan Harag...? - brunet wykrzywił głowę próbując wypatrzeć Rafaela gdzieś z tyłu.
- Ach, na pewno zaraz do nas dojdzie, widzę że już do nas zmierza. - Poprawił okulary i pokręcił nosem. - Gottlieb Daimler, miło mi państwa poznać. Zapraszam do mojego gabinetu. - powiedział i uścisnął wszystkim po kolei dłonie, kiedy zbliżył się do nich i Rafael, uraczony oczywiście oranżadą.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 83
avatar
Dimitr Steer
Dimitr słuchał dłuższą chwilę pani z okienka, kiwając jakże inteligentnie głową. Podziękował grzecznie, a gdy się odwrócił w jego stronę mechaniczna łapka wyciągała kubek z oranżadą. Mężczyzna uniósł lekko brwi do góry, po czym wziął napój.
Potem pojawił się mężczyzna, który najprawdopodobniej ich tutaj zaprosił.
-Witam, Dimitr Steer, to moja siostra Birdie. - uścisnął Daimlerowi dłoń, a kiedy podniósł głowę nad ludźmi przechodzącymi przez korytarz, dostrzegł Rafaela - Pan Harag właśnie idzie. - zauważył tylko. Następnie cała trójka podążyła za jegomościem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 233
avatar
Birdie Steer
Uśmiechnęła się na widok robocika i sięgnęła po oranżadę, ciekawa jej smaku i zastanawiając się czy jest jest lepsza od tej, którą pić mogła w rodzinnym mieście.
Zerknęła na brata kontrolnie, chcąc dostrzec jego reakcję, ale zanim ją zaobserwowała, zwróciła uwagę na głos Daimlera. Wyprostowała się i odwróciła do mężczyzny.
- Miło mi.
Uścisnęła jego dłoń, gdy się przedstawił i uśmiechnęła na widok Haraga. Tak, teraz byli w komplecie! Jeśli mieli pracować nad powrotem do domu, nie mogło zabraknąć nikogo z nich. Kierując się do gabinetu, Birdie spróbowała oranżady, która jak się okazało, nie była jednak tak dobra jak ta z Kaan-anu.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Robocik pojechał gdzieś dalej. Gottlieb Daimler, stał jakiś taki zadowolony, patrząc na podawacza oranżady jeszcze chwilę, zanim mu pomachał i razem z trójką nowo poznanych sobie osób, przeszedł do gabinetu. Przepuścił ich wszystkich przodem, spiesząc z zamknięciem drzwi.
- Proszę wybaczyć, że nie kontaktuje się z państwem... że tak powiem... wizualnie. - wyolbrzymił to słowo i zaraz poprawił okulary. - Ale akurat ja postanowiłem zająć się pańską "sprawą. - Użył gestu cudzysłowu, podszedł do swojego biurka i usiadł na brzydkim fotelu.
- Chodzi o to, proszę państwa, że Laboratorium Mechaniczne Neozigguratu chce państwu zaproponować pracę. Pan Harag jest mechanikiem, państwo Steer zaś pilotami machiny nazywanej przez państwa... samolotem, proszę mnie poprawić jeśli źle to wymawiam... - odchrząknął. - Razem z naszymi mechanikami byliby państwo odpowiedzialni za budowę jednakowej machiny lotnej, która pozwoliłaby państwu spokojnie wrócić do domów. - proponował Gottlieb.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 111
avatar
Rafael Harag
Przywitał się ze Steerami. Nie widzieli się już od dłuższego czasu. Chyba nawet ostatnio zastanawiał się jak im idzie. Sięgnął po oranżadę, którą przyniósł im zabawny robocik, ale jej nie pił. Rozglądał się po korytarzy laboratorium. Mijali kolejne drzwi, kolejnych ludzi - większość była ubrana w białe kitle, jednak wielu z nich było pobrudzonych jednocześnie smarem lub czymś innym.
Słuchał uważnie tego, co mówił im Daimler. W końcu ktoś o tym w tym mieście pomyślał, o samolocie. Myślał o tym może z pewnym wyrzutem. Nie wiedział jednak, ile pracownicy laboratorium musieli się namęczyć z pozwoleniami i papierkową robotą by zdobyć wszystkie pozwolenia. Fakt, że maszyna była napędzana czymś innym niż węgiel nie ułatwiał sprawy. Na szczęście projektu - udało się.
- Myślę, że najlepiej będzie sprowadzić wrak. Albo chociaż jego części - odezwał się w końcu. - To wiele ułatwi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 83
avatar
Dimitr Steer
Poobracał trochę głowę na boki, ciekawy co też kryje się za niedomkniętymi drzwiami co niektórych pracowni. Wszedł za mężczyzna do jednego z gabinetów.
- To jest priorytetem, ściągnięcie tutaj wraku. Prócz odbudowy mogę zająć się również nauką teoretyczną i praktyczną pilotażu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 233
avatar
Birdie Steer
Słuchała mężczyzny, którego słowa nie do końca jej się podobały. Miał ochotę "mądrze" przedłużać swoją wypowiedź? Naukowcy! Birdie zastanawiała się jaki cel w tym mają, bo nie sądziła, że propozycja padła tylko ze względu na możliwość ich powrotu.
- Kto będzie rościł sobie prawa do projektu i samego samolotu?
Oczywiście, wolałaby żeby prawa leżały po ich stronie, jako osób, które przyczyniły się do stworzenia pierwowzoru maszyny, którą chcą teraz odbudować.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry

- Tak, wrak to priorytet, mają państwo rację. - pokiwał głową. Również Gottlieb nosił oznaki uczonego, być może wynalazcy. Mimo aktualnego braku białego kitla, na biurku mężczyzny, wciśnięta między koszyczek z długopisami, a stos metalowych blaszek, leżała tabliczka z jego imieniem i nazwiskiem oraz profesorskim tytułem.
Przeniósł wzrok na Birdie, która zabrała głos jako ostatnia.
- Nazwiska osób, które będą tę maszynę tworzyć. Z patronatem naszego Laboratorium. - uśmiechnął się stukając cicho palcami w blat biurka. Zerknął na jeden z obrazów wiszących na ścianie. Zamyślił się na sekundę i wrócił wzrokiem do kobiety.
- Zorganizujemy sprawną grupę, która zajmie się wrakiem... - pokiwał głową. - Oczywiście będą też państwo dostawać pensję, jako wynagrodzenie za podjętą fatygę... Sam jestem niezwykle ciekaw jak działa taka machina, jednak... szkoda niepotrzebnych moich wtrąceń, czy byliby państwo skłonni podjąć z nami taką współpracę? - pytał poprawiając okulary.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 111
avatar
Rafael Harag
Rafael przyglądał się Gottliebowi przez dłuższą chwilę. Zerknął na Birdie, na Dimę. W tej chwili już nie dbał o to, czy będą mieli prawa do machiny, lub czy zostaną z wykluczeni z projektu w momencie, kiedy przekażą całą wiedzę. Na taką sytuację był względnie przygotowany. Spodziewał się też, że może zostać wysiudany z wszystkiego. Priorytetem jednak była dla niego możliwość skonstruowania samolotu oraz zapewnienie sobie opcji powrotu do domu. Coś za coś.
"Dobry Boże, dlaczego", pomyślał powstrzymując się od wywrócenia oczami.
- Wchodzę w to - powiedział krótko i konkretnie. Nie wyjmował przy tym rąk z kieszeni, w jakiś sposób czując opór przed podaniem Gottliebowi ręki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 233
avatar
Birdie Steer
Nie podobalo jej sie, ze Rafael tak szybko zgodzil sie na wszystko. Popatrzyla na niego, nastepnie przenoszac spojrzenie na brata. Jakby pytajac co on na to.
Jesli myślał jak Harag, nie zamierzala sie wylamywac. Dlugie dyskusje i brak zgody, odwlekaly powrot Dimy do rodziny.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
- Jesteśmy państwu skłonni zaoferować pensję w wysokości 24 Kredytów oraz 14 jednostek węgla. - dodał Daimler z uśmiechem na ustach. Czekał jeszcze chyba na to co ma w tym temacie ostatni z trzech obecnych w pomieszczeniu osób, do powiedzenia.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 83
avatar
Dimitr Steer
Dima nie zdziwił się szybką decyzją Rafaela. Powrót do domu był priorytetem. Wymienił spojrzenia z Birdie. Chociaż on bardziej szukał zgody w oczach siostry.
-Panie Daimler... powiem tak. W teorii taka wymiana powinna być między waszym, a naszym rządem, ale zanim informacje przepłyną z Neozigguratu do Kaan-anu i dojdzie do porozumienia to miną najprawdopodobniej miesiące. Także biorę na siebie odpowiedzialność zdradzania naszej technologii. Jednak chcę zaznaczyć, że nie mają państwo możliwości opatentować maszyny jako swojej, a wszystkie kopie dokumentów będą podpisane jako własność naszego miasta.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
- Rozumiem, panie Steer jak to wygląda. - zaśmiał się, może nie do końca szczerze, a raczej... ekscentrycznie. Zupełnie jakby się tym wyrazem tłumaczył z faux pas chcąc ją szybko zmyć, zatuszować.
- Można powiedzieć, że połączymy technologie. - kiwnął głową. - Ewentualne dalsze rozmowy na ten temat będą prowadzone z rządem Kaan-anu. Priorytetem jest otworzyć bezpieczne połączenie między naszymi miastami.
Dalsza część rozmowy przebiegała w podobnym tonie. Doktor opowiadał zebranym o kilku mniej ważnych rzeczach, wspomniał o tym jak wygląda praca w ich laboratorium. Na koniec zaproponował oprowadzenie gości po placówce.

/Jeśli to wszystko, możecie dać ZT.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 233
avatar
Birdie Steer
Birdie pozegnala naukowca, opuszczajac biuro. Za jego progiem rozdzielila się z bratem i Rafaelem. Po tylu tygodniach z nimi, w jednym miejscu, chciala sobie odpoczac!

Zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
/ początek.

Siedział w jednym z pracowni laboratorium. Składał dość sporej wielkości silnik, który stał na wielkim stole. Pracowali nad nowym ułożeniem wału korbowego, popychany jeden tłok był niewystarczający, do zwiększenia mocy urządzenia potrzeba było większej ilości tłoków dlatego powiększyła się liczba cylindrów, aby praca silnika było równomierna, należało popychacze umieścić w jednej osi, na jednym wale, wystające czopy miały za zadanie popychać tłoki w cylindrach, jednak na przemian co drugi. W ten sposób osiągano równomierne rozłożenie mocy przy pracy różnej ilości tłoków upychające parę i dających ciśnienie, które przekładało się na wał napędowy. wszystko niesymetryczne, musiało pracować symetrycznie i równomiernie, w tym cały pies pogrzebany. Pierścienie na tłokach, ciśnienie w cylindrach musiało być takie same. Umieszczenie wału musiało być równomierne i wyważone. Pierwsze próby tłoczenia pary miały odbyć się jutro.
Red właśnie wkręcał ostatnią śrubę na pokrywie silnika.
- Trzeba przed próbą będzie jeszcze sprawdzić ciśnienie w każdym z cylindrów. Nierówne może spowodować wykrzywienie się wału, a skutkiem może być nawet rozerwanie cylindra - mruknął Red.
- No i gotowe - walnął kluczem w pokrywę silnika.
- A gdyby w cylindrach spalać coś innego nie wbijać tam pary pod ciśnieniem a paliwo, paliwo łatwopalne - podrapał się po brodzie.
- Szczelny układ zamknięty musiał by spalać paliwo, tylko wpierw należało by je tam umieścić i zapalić, Cylindry musiał by być mocniejsze z innego stopu. To nie mogła by być taka puszka... dobra, nic do jutra.
Kiwnął ręką do kolegów zdjął fartuch odkładając go na krzesło naciągną gogle na czoło i wyszedł z pomieszczenia a w wkrótce z Laboratorium.
Usiadł na motocykl, uruchomił zapłon, przełączył kurek z parą, odpalił zapłon a po chwili rozległ się warkot silnika. Nasunął gogle na oczy i odjechał.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
/ po przeskoku - kwiecień 2866

Hazel jak zwykle przebywała w swoim laboratorium, opiekując się uranium, jakby to było jej najdroższe dziecko. I w pewien sposob było. Ostatnie badania doprowadziły ją do wniosków, które dawały nadzieję na nowe źródło energii. Musiała to jednak odpowiednio przemyśleć, bo jak przesadziła z akceleratorem, bo wszystko zaczynało się przegrzewać, a atomy szaleć. Nie chciała wysadzić ani siebie, ani pół miasta. Ani Thorstena. Ale to, że o nim myśli starała się wypierać.
Teraz siedziała przy swoim biurku, otoczona papierami z wyrysowanymi schematami. Na razie tylko w postaci reakcji, nie zapędzali się w konstrukcyjne rejony. Jeszcze nie teraz. Poza tym do tego potrzebowała specjalisty w tej dziedzinie. Dlatego oczekiwała spotkania z Nicolasem. Nie była typem samolubnych wynalazców - interesował ją tylko rozwój. A rozwój nauki wymagał współpracy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
/początek

Ilość spraw jakie nawarstwiły się w życiu Nicolasa było zbyt wiele, więc z przyjemnością odciął się od problemów, zapominając się w pracy. Przez pierwsze dwie godziny siedział w papierkowej robocie, a później był umówiony z Hazel. Ich spotkanie odwlekało się w czasie, z przyczyn raczej losowych, ale przecież w końcu musiało do niego dojść.
Zapukał do drzwi od jej pracowni i wszedł. Pod krawatem, nie w koszulce uwalanej smarem.
-Witaj Hazel. Masz teraz chwilę?
Pod pachą trzymał teczkę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
Hazel akurat zaczęła dochodzić do zadowalających wniosków, więc oczy błyszczały jej, jakby sobie zaaplikowała amfetaminę. W stosunku do ludzi nigdy nie wykazywała takiej pasji, za to co do nauki... Potrafiła być naprawdę namiętna. Gdy tylko zobaczyła wchodzącego Nicolasa, szybko ogarnęła swoje pole naukowej bitwy na biurku, sięgnęła po jedną z kartek i przystąpiła do mężczyzny, podstawiając mu kartkę niemal pod nos. Mieściły się na niej wzory, a całość układała w w dwie części. Jedna była zakreślona i podpisana "mechanika jądrowa" a druga - "mechanika konwencjonalna". Postukała palcem w mechanikę jądrową.
- Fitzroy! - rzuciła ni to na przywitanie, ni to z jakimś nieukrywanym entuzjazmem. - Spójrz! Jeśli opanujemy rozbicia jąder atomowych, to wytwarzane przez to ciepło będzie o wiele bardziej efektywne od spalania węgla. Muszę tylko...
Cofnęła się o krok, jakby zastanowiła, przystawiła kciuk do ust, zagryzła go lekko. Brwi miała zmarszczone.
- Trzeba spowolnić proces rozszczepienia, bo przy eksperymentach wybuchniemy. - ostatnie zdanie powiedziała jakby do siebie. Potem ogniste spojrzenie zostało utkwione w Nicolasie, czekając na jego reakcje.
Fitzroy mogl być szczerze zaskoczony i nikt nie miałby mu tego za złe. Hazel była zawsze opanowana i do bólu racjonalna. Jej entuzjazm mógł oznaczać najpewniej to, że była bliska czegoś wielkiego.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Prawie cofnął się odruchowo, jakby bał się, że z tego entuzjazmu nie tylko podsunie mu kartkę pod nos, ale niechcący przywali, albo wsadzi palec w oko.
Złapał kartkę, przesuwając wzrokiem po wykresach.
-No tak, też do tego doszedłem. Dlatego muszę porozmawiać z głąbami z zarządu, bo chcą by próby silnika były w laboratorium. - pokręcił głową z westchnięciem.
-Myślałem, żeby... no chłodnica nie da tutaj rady. Zresztą... na tym etapie nie wyobrażam sobie by paliwo jądrowe znalazło się na przykład w takiej pralce. Zbyt duża moc.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
Zamrugała oczami, a potem przekrzywiła lekko głowę. Przez chwilę wyglądała jak ptak, i gdyby miała dziób to pewnie wydlubałaby Nicolasowi oczy. Ten wzrok szybko jednak został odepchnięty przez racjonalizm. Hazel wypchała emocje ze swojej świadomości, niech sobie tkwią w strefie Id.
- Zasady są te same, zmieniamy tylko rozmiar przedsięwzięcia. - podsunęła. Stanęła teraz obok mezczyzny, oboje patrzyli na wyrysowany schemat.
- Jakich mechanizmów użyłeś do chłodzenia efektów spalania uranium? - zapytała, przesuwając wzrokiem po własnych wzorach i notatkach na marginesie kartki. - Tutaj. - znowu kilkakrotnie dźgnęła palcem kartkę w miejscu, gdzie wzory dotyczyły uranium. - Tutaj trzeba opanować kierunek rozszczepienia. To nie może być pojedyncza przestrzeń. Musimy ukierunkować atomy, aby łatwiej było spowolnić reakcje. Wytyczmy im ścieżkę, a potem opanujmy krok po kroku. Chłodzenie i spowalnianie procesów powinno być łatwiejsze, gdy zrobimy to etapami.
Na sekundę jej myśli pomknęły do Thorstena. Byłby ogromnym wsparciem przy rozmowie z zarządem... Ale czy zamierzała tak go wykorzystać? Jego pozycję? Czy to było moralne? Czy przekraczało algorytmy, jakie ich łączyły?
- Pomogę ci przekonać zarząd. - zapewniła.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Laboratorium Mechaniczne
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 13 z 15Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14, 15  Next
 Similar topics
-
» Laboratorium nr 8
» Zniszczone laboratorium w podziemiach
» Laboratorium nr 5 - Mengele
» Medycyna i mechaniczne protezy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-