IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Laboratorium Mechaniczne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :

Wielki budynek w centrum miasta. Liczy dziesięć pięter oraz dziesięć kondygnacji podziemnych laboratoriów. Im niższy poziom, tym więcej potrzebnych uprawnień by się tam dostać. Przeciętni pracownicy nie mają nawet pojęcia o istnieniu większości z nich. Wykonuje się tam skomplikowane eksperymenty oraz wynalazki.

Pracownicy fabularni:
 


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Czw Paź 22, 2015 12:19 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Nicolas nigdy nie potrafił rozgryźć Hazel. Z jednej strony kobieta naprawdę inteligentna, choć zdawało się, że ułomna towarzysko i emocjonalnie. Choć na tyle dobrze też jej przecież nie znał. Zwykłe odczucia na tyle, na ile zdołali się w pracy poznać.
-Woda pod ciśnieniem, jako chłodziwo i moderator.
Odpowiedział. Przez chwilę milczał, czytając. Przesunął paluchem po kartce, zastanawiając się.
Przeniósł spojrzenie na Hazel.
-To ty tu jesteś od atomów, dlatego w końcu przyszedłem. Na pewno twoja znajomość fizyki jest o wiele większa niż moja.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
Nicolas wypowiedział niewątpliwy komplement, w odpowiedzi na który Hazel wyrwała mu kartkę z dziwnym jak na nią roztargnieniem. Podeszła do biurka i dłonią przygwoździła papier do blatu. Między palcami widziała skrawki zapisanych przez siebie wzorów.
- To nie może być woda. - mruknęła do siebie. - Nie jako moderator. - podniosła wzrok na Nicolasa. Miał rację. To ona była tu od atomów. - Masa jądra wodoru jest za lekka i jest zbliżona do masy rozszczepionych jąder, jak się zderzą to przez Panią Kinetykę tracona jest największa ilość energii. - usiadła na krześle, sięgnęła po ołówek, w zamyśleniu wsadziła sobie w usta i obkreciła się na krześle parę razy, by zatrzymać się w końcu twarzą do mężczyzny. - Potrzebujemy cięższych jąder, żeby nie pochłaniały energii. Wtedy rozszczepianie jąder uranium na najlepsze efekty.
Przypominała sobie właśnie każdy pierwiastek z tablicy mendelejewa, porównując masy jąder i właściwości.
- Grafit. - powiedziała w końcu. Ale tylko tyle. Zaraz potem jakby w amoku odnalazła czyste kartki i zaczela coś zapisywać. Włosy opadły jaj na twarz.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Nicolas był przecież mistrzem komplementów, a ja mistrzem kombinowania, kiedy piszę o czymś o czym nie mam zielonego pojęcia. Podszedł za nią do biurka, siadając na przeciwko.
-Grafit... - powtórzył, zastanawiając się chwilę - No tak, odległość między atomami jest większa/mniejsza - uznajmy, że Nick powiedział dobrze, niepotrzebne skreślić, bo ja nie wiem - I wykazuje większą anizotropię niż wodór. Że też ja wcześniej na to nie wpadłem! Idealnie spowolnią neurony.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
Hazel podniosła głowę znac biurka, w ustach trzymała ołówek. Z zadowoleniem patrzyła na zapisane wzory. Tak, teraz to wszystko miało sens. Spowolnione neurony będą rozbijać atomowe jądra w najbardziej korzystnym i wydajnym tempie. Teraz to była tylko kwestia odpowiedniej konstrukcji. A w tym akurat Nicolas powinien być dobry. Hazel obróciła sie na krześle, zakręciła jeden obrót.
- Zrobię szkice i dokładne wyliczenia. Dostarczę ci materiały jeszcze przed końcem tygodnia. Potem zastanowimy się nad konstrukcją i przekonamy zarząd. - kącik ust drgnął jej z zadowoleniem. - Dobry plan?
Entuzjazm i podniecenie perspektywą nowego odkrycia sprawiały, że pani naukowiec wydawała się bardziej ludzka niż kiedykolwiek.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Bujał się przez moment na krześle. Silnik był tylko początkiem. Takim elementem zapalnym, w zasadzie jego testy będą testem dla ogólnej idei energetycznej uranu. W momencie, kiedy zbuduje się reaktor zasilający miasto... Cóż, wejdą w nową erę. Jednak to może stać się z rok, dwa, pięć. To jest spore przedsięwzięcie.
-Może być. Nie spiesz się, lepiej robić coś dłużej, a dokładnie. A ja będę miał więcej czasu na wymyślenie konstrukcji... - podrapał się po policzku. O dziwo ogolonym.
-Bardzo dobry plan. - uśmiechnął się do Hazel, która nagle stała się mniej zdystansowana niż zwykle. I dobrze, nowe odkrycia powinny cieszyć, zwłaszcza ich  - naukowców.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
Nicolas wszystko zepsuł tą uwagą o robieniu czegoś wolniej, a dokładniej. Hazel zawsze była dokładna. We wszystkim. To było prawie tak, jakby rzucił w nią inwektywą, jakby podkopywał jej naukowe doświadczenie. Momentalnie się zdystansowała. Odłożyła ołówek, przestała się okrecać na krześle.
- Ja zawsze wszystko robię dokładnie. - zauważyła. - Ty nie musisz sie przejmować. - wstała. - Będziemy w kontakcie.
Czyżby go wypraszała? Była ciężkim orzechem do zgryzienia. Albo moźe emocjonalnym kamieniem. W żaden sposób nie umiała się tak do końca rozeznać w ludzkich relacjach. Jednak ta naukowa współpraca była konieczna. Ona doceniała naukowy dorobek Nicolasa, i była pewna, że on doceniał ją, jako naukowca. Powinien. Tu nie chodziło o sympatie, tu chodziło o przyszłość, o naukę, o postęp. Tutaj nie ma miejsca na zbędny balast w postaci emocji i uczuć.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Wstał z krzesła. To była głupia uwaga, ale Nicolas uważał, że każdy mimo wszystko był człowiekiem. I lepiej sprawdzić coś pięć razy, robić przez dwa tygodnie niż przez tydzień, niż później żałować.
-W porządku. Życzę w takim razie upojnych naukowo dni. - uśmiechnął się, nie zważając na to, że ta znowu się spięła, jakby połknęła kij od miotły.
Pożegnał się z koleżanką i wyszedł, kierując się do windy, by zjechać na swój poziom.


zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
Na pożegnanie skinęła Nicolasowi głową, a potem wróciła do pracy, by dopracować projekt, plany i założenia. To mogło być coś wielkiego! Była jedna osoba, której chciała o tym powiedzieć. Ściągnęła laboratoryjny kitel i wyszła z laboratorium.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
/ początek

Nicolas już nie korzystał z uciech Święta Ognia. Wręcz przeciwnie, popołudniowe zabawy napawały go irytacją, kiedy siedział w swoim gabinecie i przeglądał wszystkie dostępne w archiwum notatki teoretyczne na temat energii pozawęglowej. Marne skutki, wiedział, że musi stworzyć coś swojego. Hazel chciała grafit jako moderator, ale nie pomyślała o chłodziwie. Przez ostatnie dwie godziny rozmyślał nad różnymi substancjami, zapisywał wzory i algorytmy na tablicy, by zaraz zdenerwowany je zetrzeć. Tylko raz przeszło mu przez głowę, że jest tak piekielnie inteligentny, a nie potrafi zapanować nad swoim życiem prywatnym. Aż westchnął, odkładając sprawy osobiste na bok i skreślając kolejne substancje, związki i pierwiastki. W końcu pojawił się dwutlenek węgla. Sprawdzał kilka razy, gazowe chłodzenie byłoby idealne, zwłaszcza, że Hazel nie chciała wody jako chłodziwa z racji zbyt małej ciężkości jąder. Zapisał w notatkach skrót GCR i machnął kilka kartek tekstu, rozpisując swoje pomysły. Musiał się jeszcze skonsultować z Blackshear, ale i tak wiedział, że to dobry pomysł.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 111
avatar
Rafael Harag
/ początek

Prace nad wrakiem samolotu nieco się przedłużały. Spowodowane było to głównie przez fakt, że aby pracownicy omgli mu pomóc, musiał najpierw wdrożyć ich w plany maszyny. Sprawa była o tyle utrudniona, że tych po prostu nie było. Dima i Birdie mogli jedynie tłumaczyć to i owo na temat samego sposobu latania, tablicy rozdzielczej w samolocie, ale to Rafael miał na głowie resztę spraw związanych z mechaniką. Na domiar złego szybko pojawił się znaczący problem, przez który trzeba było zmienić dużo w kwestii samego silnika i napędu. Nie było tu bowiem benzyny.
Dni mijały, ale on wciąż wierzył w to, że uda się dokończyć prace. W większości, ponieważ czasem i jego dopadało zwątpienie.

zt.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 233
avatar
Birdie Steer
/

Od kilku godzin tkwiła w laboratorium, siedząc przy stole i dyskutując o sposobie sterowania samolotem, przekazując niezbędne informacje, które przyswoiła dzięki ojcowskiej metodzie prób i błędów, których była świadkiem przez kilka lat.
Czego unikać, na co zwracać uwagę. Wspierając Rafaela i Dimę, tak jak oni marząc o powrocie do domu. Gdyby nie burza piaskowa, kursy samolotu pewnie teraz odbywałyby się regularnie. Wierzyła jednak, że w Zigguracie znajdzie chętnych do nauki pilotażu.

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
/ początek 3 maj

Po powrocie z pustyni Reda pochłonęła nauka, mechanizmy i jego własne projekty. W końcu nie głupi chłopak był. Miał kila a może kilkadziesiąt spraw zaległych, długo by wymieniać. Miedzy innymi jego przeszłość która zaczęła mu wiercić dziurę w głowie zaraz po przekroczeniu granic i bramy miasta. Ta przeszłość miała Naomi, pojawiła się znienacka jak cios wyprowadzony prosto w twarz przez kobietę. A to był dopiero początek, czuł dziwnie w kościach że będzie bolało.
Kolejna sprawa list z rady nadzorczej kopalni. Pan Black. Tak znał jegomościa. Kto by nie znał. Był bardziej znany od burmistrza miasta. I wcale nie chodziło o jego liczne skandale. Ale o osiągnięcia zawodowe. Bycie członkiem rady kopalni to nie byle co. Szanował pod tym względem tego człowieka.
Ale jeśli udało by się zrobić to co planował Red. Kopalnia może trochę stracić.
Paliwo płynne to była przyszłość. Teraz kiedy ukończył kosz do motocykla, i mógł już nim wozić Tommego skupił się na swoim projekcie.
Silnikiem czterosuwowym.
Na wielkim stole stał korpus, skręcony w jedną bryle element. Nie było nic w nim nadzwyczajnego na pierwszy rzut oka. A jednak.
Do stołu przymocowana ów bryła była czterema stalowymi śrubami. Od czoła kilka zębatek które poruszała korba. Od niej biegło kilka przewodów do wystającej z całości niewielkiej skrzynki, pod której obudową znajdowała się prądnica. Schemat był prosty , pokręcenie korbą uruchamiało zębatki, wał korbowy oraz prądnicę z której wychodziły przewody. Dokładnie cztery. Szły one prosto do pokrywy bryły. W zasadzie śmiało można nazwać ów bryły silnikiem.
Przewody kończyły się na spłonkach, można to nazwać iskrownikami, podobnymi do tych powszechnych w zwykłych zapalniczkach. Generalnie chodziło Redowi o wywołanie małego wybuchu wewnątrz korpusu. Wybuch nie mógł być ani za silny ani za słaby. Nie było mowy o użyciu materiałów wybuchowych. Musiało to być coś łatwopalne i coś co łatwo dostarczyć do wewnątrz korpusu. Nasunęła się nafta. Chociaż alternatyw było wiele. Kto wie czy kirkowy bimber nie był by równie dobry albo rozpuszczony tłucz... ale ten zwierzęcy zastygał co go całkowicie wykluczało.
Wracając  do tematu nafty. Umieszczenie jej w komorze było bardzo proste. Red użył do tego takiej samej pompki która pompuje parę do silnika motocyklowego. Działała na zasadzie strzykawki i tłoczenia paliwa do głównej komory, głowicy. Ale tylko przy pierwszym cyklu, kolejne odbywały się za pomocą zasysania owego paliwa do komory. Cały korpus a w zasadzie silnik był podzielony na cztery komory. I to było serce. Paliwo miało dostawać się do wnętrza komory przez otwór, gdy tam się znalazło prądnica wysyłała iskrę i powodowała zapłon. Komora była zamknięta z góry pokrywą przez którą wchodził iskrownik a z dołu dociskał ją tak jakby korek, tłok, podobny również do strzykawki. Takich komór wewnątrz było cztery. Tak samo i tłoków. Każdy taki tłok był od dołu przymocowany do wału korbowego, pręta z wypustkami który na przemiennie unosił tłoki ku górze. Paliwo po wybuchu, a właściwie jego opary miały wydostawać się drugim otworem tuż po wybuchu i gdy ów tłok był na samym dole komory. I tak w gółko.
- Pompka nie jest podłączona, dostarczymy paliwa ręcznie, zwykła grawitacją. Z lejka powinno starczyć na sześć może osiem cykli wybuchu - rzucił do kolegi z którym pracował. Był to jego kierownik. Ale byli na ty i to Red kierował całym projektem.
- Dobrze, szczelność górnej pokrywy powinna być zadowalająca - rzucił profesor.
Red przytaknął głową.
- Sprawdzałem z dziesięć... a może sto razy - rzucił skupimy Red, jakby szukał czegoś o czym mógł zapomnieć, a nie mógł.
- Przypomnijmy, na jeden cykl pracy skalda sie cztery etapy - rzucił profesor - nie chciał byś tego zrobić z jedną komorą? - zapytał.
- Tak zasysanie, sprężenie, wybuch i wyrzucenie oparów. Możemy zawsze dwa odłączyć - wzruszył ramionami - silnik powinien pracować na dwóch.
To mówiąc odłączył dwa przewody od iskrowników.
- To co? - rzucił z uśmiechem - na trzy startujemy.
- Trzy... dwa... jeden...
Profesor kiwnął głową twierdząco. Red szarpną korbą i zakręcił.
- Nic, jeszcze raz - rzucił, zakręcił i nic. Kolejna i kolejna próba.
- Kurwa.... - mruknął.
Po niemal rozkręceniu podzespołów na części i złożeniu go ponownie kilka godzin później.
- Nie masz dość jest druga w nocy? - rzucił profesor.
- Sprawdziłem wszystko, jest iskra, spuściłem paliwo, zalałem ponownie, mieszanka prawidłowa, sprawdzałem, wybucha ... przewody w porządku, ciśnienie jest, tłoki chodzą, zapłon, prądnica reaguje. Dobra ostatni raz.... Dzisiaj rzecz jasna - zakończył z uśmiechem.
Zakręcił korbą raz i drugi. Silnik zafurkotał, zdławił się, potem znowu zafurkotał i znowu zdławił. A potem zamilkł.
- To działa... trzeba zmienić mieszankę... jutro... - rzucił, wieszając fartuch na korbie silnika.
- jak niby - zapytał profesor Huck.
- Setką spirytusu panie Huck, setką spirytusu - rzucił z uśmiechem Red. No i przypomniał sobie jaką moc miał Kirkowy Bimber. Miał moc.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 360
avatar
Naomi Young
/ 1-5 czerwca 2866 roku

Naomi pojawiła się w laboratorium w terminie, który wyznaczył Red. Jasne, zastanawiała się czy przyjsć czy może unieść się dumą i nie pojawić się na miejscu. W końcu, adresu zamieszkania nie zmieniła, a mogła! Wiedział gdzie jej szukać, gdyby chciał.
Weszła zatem do laboratorium, ale daleko nie zabrnęła, bo musiała się wyspowiadać po co ona i do kogo.
No to rzucila, ze do R... Reda Rydera, była umówiona i czekała.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
---> sklep z protezami

Po rozmowie z Sylvią prosto do Laboratorium. Zdążył jedynie się przebrać. Ręce i paznokcie wciąż były w smarze. Oczywiście próbował z nich zetrzeć paskudztwo ale nie było tak łatwo. Był spóźniony. No ale nie spodziewał się wizyty.
Wbiegł po schodach przed głównym wejściem a potem prosto do recepcji. Wyglądał jak slums, gdyby nie przepustka cieć na pewno by go nie wpuścił. Po za tym już jakiś czas pracował tutaj i był znany.
W pędzie wyhamował przed recepcją i… przed… no właśnie.
Oczywiście że znał kobietę. Stanął zamurowany.
Odjęło mu mowę, ruchy i wszystko resztę. Co miał powiedzieć, cześć, dzień dobry, yyy.
- Dzień dobry – wykrztusił z siebie
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 360
avatar
Naomi Young
Siedziała na krześle i czekała. Oparta o ścianę, w spodniach, z rozpuszczonymi włosami. Na pewno teraz nie wyglądała na damę. Ale kiedy ostatni raz ktoś ją widział w sukience? Dawno. Tak z siedem lat temu. Obserwowała przechodzących, wchodzących, wychodzących, spieszących się gdzieś ludzi. W końcu pojawił się Red.
- Mieliśmy porozmawiać - odparła bez wstępów, wstając. Wsadziła ręce w kieszenie, bo nie wiedziała co z nimi zrobić. Stresowała się, jasne, ale wciąż była zła.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
- - yyyy no tak, Naomi prawda? Dobrze pamiętam - rozejrzał się. Może trochę bał się dostać w ryja na oczach pracowników. Jej imię pięścią doskonale mu wyryła Naomi. Jeszcze czasami czuł żuchwę.
- Tak - powtórzył mierząc ją wzrokiem.
- Chodźmy tam jest stołówka - wskazał dłonią drzwi na końcu korytarza. Nie wiedział kompletnie jak się zachować. Co powiedzieć co zrobić. Przed nim stała jego przeszłość. Może nie cała ale na pewno jej pół.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 360
avatar
Naomi Young
Należało mu się tamto i wcale nie żałowała, że od niej oberwał. Ani trochę. Właściwie, czasem myślała, że jeszcze chętnie by poprawiła, z drugiej strony, ot, żeby równo puchło.
Ruszyła za nim do stołówki, chociaż wolałaby bardziej prywatne miejsce na rozmowę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
Gdy juz byli na stołówce, usiedli przy jednym ze stolików przy oknie. Było po śniadaniu a do obiadu daleko. Stołówka była pusta. Ale fakt to nie było wymarzone miejsce na rozmowę jaka czekała Reda.
Usiadł na przeciwko kobiety. Wciąż nie mówił nic. Nie wiedział co ma powiedzieć i od czego zacząć.
- Jaa... - zaczął trochę niepewnie.
- jaa ciebie nie znam... nie pamiętam... nie wiem - wykrztusił wreszcie kilka słów po długim milczeniu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 360
avatar
Naomi Young
Usiadła i przez dłuższą chwilę nic nie mówiła, obserwując Reda. Mechaniczne oko, którego nie miał jeszcze niedawno. Czy może dawno? Sama nie wiedziała. SPojrzenie jej zmiękło wyraźnie. Odwróciła wzrok, przesunęła nim po pustej stołówce.
- A co pamiętasz? - zapytała, powstrzymując narastającą w niej znów złość i irytacje, przeświadczenie, że kłamie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
Nie odpowiedział jej na pytanie. Przyglądał się nie wiedział kim była, nie wiedział czy mówi prawdę, i kim jest. Pamiętał co mu mówiła przy bramie. I był świadomy że rozmowa nie będzie łatwa. Może najtrudniejsza w jego życiu.
- Kim jesteś? - odpowiedział pytaniem na pytanie. Zamilkł ponownie. Zapewne ich spojrzenia się spotkały. Bo on teraz patrzył w jej oczy. Swoim, tak tym jednym zdrowym i tym mechanicznym.
- Ciebie nie pamiętam... - rzucił. Chwilę myślał, jakby wciąż zastanawiał się czy chce wracać do przeszłości. Teraz już nie był taki pewny.
- Sześć lat... - dopiero teraz odpowiedział na jej pytanie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 360
avatar
Naomi Young
Sięgnęła ręką pod kołnierzyk koszuli, którą miała na sobie i wyciagnęła pierścionek na łańcuszku. Wyraźnie zareczynowy, może nie będący najdroższym ale ładny. Na miarę ich ówczesnych możliwości. Nie nosiła go na palcu, bo w warunkach pustynnych mogło to być niebezpieczne. Zresztą w warsztacie tez.
- POznaliśmy się.. właściwie, lata temu. Znałeś najpierw moich braci, na mnie nie zwracałeś uwagi, bo byłam szczylem pałętającym się koło nich z procą w rękach. Dopiero gdy podrosłam.. - wzruszyła ramionami. Historia jak z filmu. Troche tak było.
- Co jest ostatnim co pamietasz? - wróciła do swjego pytania o najwceśniejsze wspomnienie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
Słuchał z uwagą, źrenice miał coraz szersze, a potem pierścionek. Nie myślał o tym teraz. Zastanawiał się czy dziewczyna może kłamać. Ale niby po co miała to robić. Red nie był ani znany, ani sławny, ani bogaty. Przynajmniej jeszcze nie.
Kodował każde słowo w głowie.
- Czyyy... myyy.. czy ty i ja byliśmy razem... - zapytał, znowu milczał.
- Na pustyni, jakieś sześć lat temu... co było wcześniej, nie wiem, obudziłem się na środku pustyni, nic nie pamiętałem, przyszedłem do miasta, pracowałem w fabryce... - zasłonił twarz dłońmi - ...nic nie pamiętam.
Spojrzał ponownie na kobietę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 360
avatar
Naomi Young
- Tak - odpowiedziała lakonicznie, bo co więcej tu było dodawać. Byli razem i było im dobrze, dopóki nie zniknął. Dopóki nie straciła z nim kontaktu i nie zaczęła go szukać jak głupia, przez te wszystkie lata.
- Obiecałeś mi, że wrócisz za kilka dni i to tylko mały wypad na pustynię, chcialeś coś załatwić. Nawet nie wiem co, bo nie dopytywałam szczególnie - w końcu mu ufała, nie chodziła za nim krok w krok i nie sprawdzała wszystkiego co robił.
Westchnęła, potarła palcami powieki, chowając na chwilę twarz w dłoniach. Nie musiała się martwić, że cos sobie porozmazuje. I tak się nie malowała.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
- Naomi... ja nic nie pamiętam - powtórzył. Ale chciał jej wszystko wyjaśnić. Czuł że musi, i chciał wiedzieć.
- Nie wiem kim byłem, wiem kim jestem. Nie wiem co robiłem, ale wiem co robię.
Nie wiedział, że Naomi zna tylko połowę prawdy o Redzie. Ale ta połowa była bardzo istotna. To aż połowa, Red nie znał żadnej.
Znowu milczał.
- Przepraszam... - mruknął.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 360
avatar
Naomi Young
- Powiedz mi.. co się działo przez te sześć lat? - zapytała. Splotła ręce na piersi i oparła się na krześle. Chyba podświadomie chciała się odgrodzić do tego wszystkiego. Nie rozkleić, nie być sentymetalną. Nie pamiętać teraz, ze spedziła sześć lat na szukaniu go gdy tylko mogla. I że był mężczyzną jej życia.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Laboratorium Mechaniczne
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 14 z 15Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15  Next
 Similar topics
-
» Laboratorium nr 8
» Zniszczone laboratorium w podziemiach
» Laboratorium nr 5 - Mengele
» Medycyna i mechaniczne protezy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-