IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie Silvertona

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
First topic message reminder :

Małe mieszkanie Dave'a Silvertona
Mieszkanie ma dwa pokoje, kuchnię i łazienkę.
Sprzęty:
- mała kuchnia węglowa
- duży bojler
- żelazko
- chłodziarka z eterem

Łączne zużycie węgla to 9,89 jednostki.

Mieszkanie jest dosyć puste. Dave dopiero się wprowadza i nie urządził jeszcze mieszkania. Mieszka obok mieszkania braci Fitzroy.


Ostatnio zmieniony przez Dave Silverton dnia Sro Kwi 15, 2015 4:27 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Nicolas cierpliwy niczym anioł znosił każdy dotyk, leżąc spokojnie, mimo że miał szczerą ochotę szarpnąć Dave'em, by na nim usiadł. Nie chciał jednak, żeby to się tak skończyło.
Zasnął, chociaż dość płytko, przebudzając się z każdym gwałtowniejszym ruchem mężczyzny.
- Hmm? - mruknął, nie otwierając oczu, kiedy ten się odezwał.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
- Dobrze mi z tu z Tobą, tu i teraz.
Poruszył się, delikatnie odsuwając twarz i usta od szyi Fitzroya. Otworzył teraz oczy, wpatrując się w kształt jego brody z bardzo bliska. Położył na szorstkim policzku mężczyzny swoje palce i przeciągnął nimi powoli po skórze, delektując się jej szorstkością. Odwrócił jego twarz ku sobie.
- Dziękuję że zostałeś tu dla mnie. Nie dałbym bez Ciebie rady.
Popatrzył mu w oczy z psim oddaniem, z nadzieją kruchszą od porcelany że pewnego dnia będzie codziennie się budzić i zasypiać u jego boku. Uśmiechnął się blado bo było wiele przeszkód by mogło się to ziścić, niektóre z tych przeszkód będą niezwykle trudne do pokonania. Takie jak na przykład Emily Black.
Jesteś beznadziejnym głupcem Davie.
Zignorował ten głos, odepchnął od siebie. Dzięki Nickowi miał siłę mu się przeciwstawić.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Kącik ust mu drgnął w uśmiechu, kiedy poczuł na policzku dotyk palców. Otworzył oczy i spojrzał się na Dave'a. Oczy nieco się rozpogodziły. Wyglądał na zaspanego, zmęczonego, ale w oczach pojawiły się radosne płomyki.
- Przecież bym cię nie zostawił. - powiedział cicho, takim tonem jakby to była rzecz, którą Dave powinien wiedzieć. Nie zostawiłby go i już, nie potrafiłby. Silverton go potrzebował.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Odetchnął, to zapewnienie było warte więcej niż setka innych słów. Mówił do niego z wyraźną ulgą.
- Miałem napad, prawda? To dlatego nie pamiętam jak znalazłem się w łazience. Zdarzało się to już wcześniej... powinienem był uprzedzić Cię o tym. Nie wiedziałem jak. To musiało być dla Ciebie okropne doświadczenie, przepraszam.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
- Nie przepraszaj mnie, na maszynę... - westchnął, nieco poirytowany. Przekręcił się na plecy, przygarniając Dave'a do swojej klatki piersiowej, obejmując jedną ręką.
- Chcę ci pomóc, ale jesteś równie uparty co ja.
Dobrali się. Jeden i drugi był zbyt dumny siebie, żeby przyjąć pomoc. Najchętniej utopiliby się w oceanie własnych zmartwień, przyjaciołom pozwalając jedynie by spoglądali na ostateczny upadek, emocjonalne gnicie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
- No dobra, przepraszam że przepraszam.
Uśmiechnął się znowu, tym razem trochę szerzej słysząc jego irytację.
- Trafiła burza piaskowa na morze.
Zastanowił się czy powiedzieć mu co by mogło pomóc. Pamiętał jednak wszystko co usłyszał od niego wcześniej i uznał, że nie będzie psuł tego momentu. Dobre chwile mają to do siebie, że są ulotne i potrafią znikać szybciej niż intshe przed athwalami. Wystarczy tylko uderzyć nie w tę strunę co trzeba. Dał się przygarnąć do siebie, chłonął jego dotyk z wielką przyjemnością. Sam też nie był dłużny i wplótł swoje palce w jego włosy.
- Powiedziałeś że mnie pragniesz Nick, chcę żebyś wiedział, że ja też Cię pragnę. - Wyszeptał mu na ucho. - Jeśli tego chcesz... to dam Ci siebie ale krok po kroku, nie wszystko naraz ale powoli... po trochu i bez bólu.
Dużo kosztowało go żeby to powiedzieć. Brudne łapska Obcego nie opuszczały jego skóry przez wszystkie lata życia.
- Nie chcę z Ciebie tylko brać, chciałbym byś zabrał coś mojego ze sobą gdy będziemy jutro wstawać do pracy. Chciałbym aby było to coś takiego... żebyś wiedział, że dałem to tylko Tobie i że nie dam tego nikomu innemu.
Zamilkł. Zamknął oczy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Usta zadrgały mu znów w uśmiechu, kiedy usłyszał, że normalny humor Dave'a wraca. To bardzo dobrze,
- A to moja wina, że jesteś upartym osłem? - zapytał uszczypliwie, miziając go gdzieś za uchem, w pieszczotliwym geście.
Wciągnął powietrze głośniej, gdy Dave szeptał mu do ucha. Oczywiście, że go to podniecało, a ciało reagowało w wiadomy sposób. Czuł, że twardniał, co go tylko wkurwiało.
- O czym ty mówisz? - spytał cicho, jakby nie chcąc psuć chwili, skupiony zresztą też na tym, żeby nie przekręcić faceta tyłem do siebie i nie zerżnąć.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
- Nie wiem. Mam tak mało, że zupełnie nie wiem co mógłbym Ci takiego dać aby odzwierciedliło to moją wdzięczność.
Poczuł że go podniecał. Pewna część niego czerpała z tego dziką satysfakcję, druga nakazywała mu przestać, że to jeszcze nie jest pora na to aby go do siebie dopuścić w jakikolwiek erotyczny sposób. To ta druga strona była dominująca. Dlatego zwątpił i nie kontynuował tego tematu. Silverton nie był jeszcze na to gotowy, poza tym nigdy nie chciał nikogo w jakikolwiek sposób zmanipulować i wykorzystać na tym tle - zwłaszcza w przypadku Nicka, który kochał przecież Emily a jego chciałby wyruchać. Zdawał sobie sprawę, że jego rozdarcie też jest trudne. Nie mógł się zgodzić na tak brudne zagranie jak podniecenie go do granic wytrzymałości i sprowokowanie go do zdrady osoby którą kochał, miał wystarczająco dużo brudu na sobie żeby dokładać sobie go jeszcze więcej.
Postanowił że nie przeprosi za to że go podniecił, za chwilę pewnie mu przejdzie. Odsunął się od niego i zerwał kontakt fizyczny. Kilka sekund później siedział na krawędzi łóżka, plecami do niego i znów wewnętrznie czuł się źle. Tym razem jednak tego nie okazywał w żaden sposób.
- Najpierw kolacja czy kąpiel?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Uśmiechnął się.
- Dave... nie jesteś mi nic winny.
Pokręcił głową. Nic od niego nie chciał, pomoc ma być bezinteresowna. Koniec i kropka, nie było sensu się nad tym zastanawiać. Nicolas przyszedł tu z własnej, nieprzymuszonej woli. Chciał pomóc i to zrobił, nie patrząc czy będzie miał coś z tego czy nie.
Nagle pozbawiony kontaktu fizycznego otworzył szeroko oczy, gapiąc się w sufit. Kurwa mać.
- To może Ty zrób kolację, a ja wezmę zimny prysznic, bo stoi mi jak cholera i mam niesamowitą ochotę cię przelecieć. - powiedział zachrypniętym głosem, nadal patrząc się w sufit.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Odwrócił na chwilę głowę. Może faktycznie nic nie był mu winien? Tak długo siedział w zamkniętej spiżarce, że ten stan ciągłego poczucia winy i konieczności przepraszania za wszystko co się wokół niego działo był już jego nieodłączną częścią charakteru. Będzie to niezwykle trudno wyplenić.
Zaśmiał się na jego słowa, trochę nerwowo ale i z wyraźną ikrą.
- Odgrzeję nam marchew. Może podsmażę jeszcze kilka jabłek na deser?
Wstał z łóżka i obszedł je, na chwilę zatrzymując się przy nogach Nicka i zerkając na powstały namiot. Miał ochotę zedrzeć teraz z niego kołdrę i poddać się także swoim powstrzymywanym przez lata pragnieniom, zaspokoić ciekawość lecz obiecał sobie coś. Poza tym cholernie bał się tego że to czego tak dogłębnie nienawidził jest jedyną rzeczą która potrafiła go podniecać tak jak teraz to czyniła. Nie potrafił przewidzieć swoich reakcji gdyby doszło do zbliżenia, ta świadomość była w pewnym sensie przerażająca. Dlatego zdecydowanie odpuścił sobie. Przynajmniej teraz.
- Uważaj na wannę Nick, jest cholernie śliska. Czysty ręcznik znajdziesz w szafce pod umywalką. Mydło, jakąś gąbkę czy coś... zresztą poradzisz sobie.
Wyszedł do kuchni, samemu zmagając się z pulsującym problemem. Dopiero będąc tam odetchnął cicho z wyraźną ulgą. Czuł się kilkaset kilogramów lżej na sercu.
Bo ktoś już coś wiedział.
Bo ktoś już mu jakoś pomógł.
Bo ktoś przypadkiem go przeforsował.
Słyszał jego kroki, wyjrzał z kuchni i spojrzał na niego z pięknym uśmiechem człowieka, który właśnie wygrał los na loterii. Nie było już na tej twarzy ani cienia bólu. Całe złe samopoczucie uleciało z niego jak za dotknięciem magii. Czuł się lekko jak ćma pustynna, mogąca polecieć gdzie chce i mogąca robić co chce.
Zły głos wreszcie zamilkł.
- Zrobię nam najpierw jabłka. Jak wyjdziesz podgrzeję nam marchew, żebyś mógł zjeść ją na ciepło. Na kawę jest chyba za późno, więc zrobię Ci herbatę.
Jego twarz zniknęła za rogiem, było słychać że zabrał się za rozpalenie węgla pod kuchenką.

Franka rzuca k6!
Parzyste - Dave wchodzi do łazienki gdy Nick bierze prysznic
Nieparzyste - Nic się nie dzieje
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
3

- No i co się patrzysz? - mruknął, ni to rozbawiony ni to zawstydzony, z głupim uśmiechem zakrywając dłonią ten powstały namiocik, zaraz też siadając na łóżku, podciągając nogi do góry. Kolejna kurwa przeleciała mu przez głowę.
Wstał, kiedy Dave wyszedł z pokoju.
- Dobrze, dziękuję! - powiedział nieco głośniej i polazł do tej łazienki. Rozebrał się i puścił sobie na kark i łeb zimną wodę. Od razu lepiej. Wszedł do kuchni po kilku minutach, przewiązany w pasie ręcznikiem. Włosy miał jeszcze mokre, po torsie spływały krople wody. Popatrzył się na Dave'a, parsknął krótkim śmiechem, chyba sam z siebie i wyszedł, wracając gdy już się ubrał.
- Zapomniałem, że nie jestem u siebie. Sory. - wyszczerzył się od ucha do ucha.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Pod kuchenką już dawno huczało gdy Nick wparował do kuchni w samym ręczniku. Dave obrzucił go spojrzeniem w którym nie było ni krzty krytyki. Bardzo dokładnie przyjrzał się klacie Nicka. W odpowiedzi na jego śmiech sam się uśmiechnął i odwrócił głowę w stronę garnka z marchwią. Podgrzewanie jej to ciągłe mieszanie i uważanie aby się nie przypaliła. Gdy poszedł się ubrać Dave naszykował już talerze na marchew i podsmażał jabłka gdy wrócił. Miał chwilę aby pomyśleć co mu powiedzieć.
- Przecież jesteś u siebie Nick. Zawsze już będziesz miał u mnie swój kąt, gdziekolwiek bym nie zamieszkał.
Odwrócił się do niego twarzą wypełnioną ciepłym uśmiechem i promienistym spojrzeniem.
- Usiądź sobie, zaraz podam do stołu.
Herbata już na niego tam czekała. Wrócił do mieszania i przewracania.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Usiadł przy stole, opierając dłonie o blat. Spoglądał ciepłym wzrokiem na Dave'a. W końcu się uśmiechnął. W końcu gdzieś zniknęło to dziwne napięcie rosnące z godziny na godzinę w powietrzu. Sen był im chyba potrzebny, żeby odreagować. Nicolas miał sporo pytań, ale nie miał zamiaru się z nimi na siłę pchać. Niech Dave mówi wtedy, gdy poczuje, że nadeszła odpowiednia pora.
- I to jest to co możesz dać mi i nikomu innemu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Obiadokolacja była już w zasadzie podgrzana i zrobiona. Nałożył ją na talerze i zaniósł do stołu, chwilę potem podał jeszcze widelce.
- W sensie że obiad?
Przyciął głupa z uśmiechem i sięgnął po herbatę gdy tylko usiadł przy stole naprzeciwko Nicka. Zerknął na zegarek. Zbliżała się dwudziesta. Spojrzał krytycznie po marchwi.
- Wiem że to może nie jest jakieś wygórowane i apetycznie wyglądające danie, że wygląda to jak jakaś niesmaczna breja ale zapewniam Cię, że potrafi zaskoczyć. Dobrze pasuje jako dodatek do mięsa pieczonego.
Nałożył jej trochę na widelec i zaczął jeść. Był tak głodny, że nie mógł już dłużej wytrzymać.
- Smacznego, nawet jeśli nie będzie Ci smakować.
Popatrzył po nim, zastanawiając się czy warto zaryzykować pewną propozycją.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Parsknął szczerym, spontanicznym śmiechem.
- Tak, oczywiście, że chodzi mi o obiad. - powiedział rozbawiony, kiwając głową, jakby chcąc jeszcze bardziej podkreślić, że jest bardzo poważny w tym co mówi. Napił się herbatki, chcąc ukryć ten swój szczerzący się ryj choć na moment.
- To następnym razem mam nadzieję na mięso. - powiedział, chwytając za widelec i nabierając marchewki. Zjadł trochę. Potem jeszcze trochę.
- Ale dramatyzujesz, jest dobre.
Przełknął i podniósł głowę.
- Co się tak wpatrujesz?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Gdy zapytał dlaczego się tak w niego wpatruje zdał sobie sprawę z tego, że faktycznie zawisł nad nim jak nad jakimś wyjątkowo ciężkim, wymagającym dużego skupienia scenariuszem. Ściągnął wargi w grymas zakłopotania, małe rumieńce wstąpiły na policzek, trochę się spłoszył.
- Zastanawiam się czy chciałbyś, czy miałbyś ochotę przejść się ze mną gdzieś po kolacji. Mam ochotę na spacer i na świeże chłodne powietrze.
Jakby nie patrzeć za oknami powoli nadchodziła już noc i temperatura zaczynała spadać zamieniając upał w chłód.
- Ale tylko w Twoim towarzystwie.
Nabił jabłko i wsadził je sobie do ust. Udawał, że to tylko niepozorna propozycja a nie oferta czegoś podchodzącego pod randkę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Nicolas uśmiechnął się w duchu, widząc te rumieńce na twarzy Dave'a i nagły spłoszony wzrok. Musiał przyznać, że to było urocze. Przekręcił głowę w bok, czekając na odpowiedź.
- Oczywiście. Też z chęcią się orzeźwię. Jakiś konkretny pomysł, cel, gdzie chciałbyś się przejść?
Jasne, że Nickowi zalatywało to randką, ale nic nie mówił. Zwykły spacer to zwykły spacer, tak?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
- Nie miałem żadnego konkretnego pomysłu. Po prostu przejść się.
Skłamał, oczywiście że miał konkretny pomysł. Może być tylko problem z jego realizacją. Nadchodziła noc i wartownicy przy bramach mogą nieprzychylnie popatrzeć na dwóch facetów chcących pochodzić sobie po murach okalających miasto o takiej porze.
- Możemy się przejść na święto ognia, w zeszłym roku nie byłem nawet na chwilę. Może park?
Chyba będzie musiał odpuścić sobie te mury i widok pustyni nocą. Poza tym obrzeża i trzecia strefa nie były bezpieczne po zmroku i lepiej byłoby nie ryzykować.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
- To będzie trudne... - powiedział, nie tłumacząc wpierw o co mu chodzi. Za to uśmiechnął się tajemniczo, wziął jabłko na widelec i pozwolił sobie wpierw przeżuć i przełknąć.
- ... Trzymanie rąk przy sobie. - zaśmiał się krótko i pokiwał głową. - Można iść na święto ognia.
Sam też nie był jeszcze wieczorem na jarmarku, a w dzień nie było prawie co oglądać, więc... tak, też nie miał zaliczonego święta.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Popatrzył na niego zbity z tropu, gdy się odezwał. Przerwał ruch podnoszący widelcem marchew do jego ust. Pytające spojrzenie wisiało na nim dopóty ten nie zjadł kawałka jabłka. Z tym swoim tajemniczym uśmiechem wyglądał czarująco i Dave miał wrażenie, że całkiem przypadkowo się tam nie znalazł, zresztą podobała mu się ta magia. Serducho zabiło kilka razy szybciej gdy usłyszał resztę i wróciło do swojego spokojnego rytmu. Roześmiał się z tego małego napięcia jakie powstało w jego głowie w czasie oczekiwania.
- Dlatego właśnie pójdziemy na festyn. Przy ludziach bez problemu upilnujesz swoje ręce.
Napił się herbaty i wrócił do przerwanego jedzenia. W pewnym momencie przyspieszył nieco, musiał się wszak umyć a czego dotąd jeszcze nie zrobił. Nie pójdzie w takim stanie na święto.
- Poza tym... - Ugryzł się w bolący język, skrzywił i powstrzymał to, co chciał powiedzieć w porę. Zesmutniał, zamyślił się trochę ale zaraz odpędził myśli gdzieś daleko i powrócił do uśmiechu. - Tam będzie chyba wiele atrakcji. Będziemy mieć co robić i nie będzie czasu na myślenie o bzykaniu.
Tak, uspokoił się wewnętrznie na tę myśl, gdyż akurat w tej chwili bzykanie go znacznie przerastało i nie chciał. Za dużo byłobywrażeń jak na jeden dzień.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Akurat Nicolas miał silną wolę jeżeli tylko chciał. Zresztą nie miał zamiaru robić niczego na siłę, za kogo wy go macie?
- Zaraz wyjdzie, że myślę tylko o jednym. Dzięki.
Napił się herbatki, potem wkładając sobie koleiny kawałek jabłka.
- To ty pójdziesz się wykąpać, a ja tu pozywam. - zadecydował.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Czyżby usłyszał delikatny wyrzut w jego tonie głosu? Przyjrzał się badawczo i bardzo krótko, to co do niego powiedział przed chwilą nie było chyba obraźliwe? Może jego ton głosu nieświadomie zdradził coś więcej niż przekazały słowa?
- Prz...
Miałem nie przepraszać.
- Przecież wiem, że Ci się podobam. - Wstał od stołu, zanosząc swój pusty już talerz do zlewu. Odwrócił się do niego i spojrzał po sobie krytycznie z niewinną miną, podniósł trochę koszulkę ukazując zarysowaną muskulaturę brzucha. Westchnął teatralnie idąc w jego stronę. - Sam się sobie nawet podobam, więc nie będę Cię winić za to, że masz takie a nie inne myśli.
Przechodząc obok klepnął go lekko w ramię i ucałował krótko w czoło, przy okazji mierzwiąc mu włosy z łobuzerskim uśmiechem. Na koniec puścił oczko i wyszedł z kuchni.
Po dwudziestu minutach był już umyty i przebrany a broda przystrzyżona równo. Włosy miał krótkie więc tylko je rozczochrał aby dodać sobie jakiejś nutki nieobliczalności i był gotów aby wyjść na święto. Nick prawdopodobnie krzątał się jeszcze po kuchni więc stanął w wejściu, a potem przykucnął żeby przetrzeć nieco przykurzone buty.
- No, i jak wyglądam? Może być? Nikt mnie nie weźmie za dziwadło?
Ubrany był w spodnie garniturowe, białą koszulę i rozpinaną bluzę z kapturem swobodnie opadającym na plecy. Na nogach miał wypucowane czarne buty. Ubierał się intuicyjnie, nigdy nie zwracał uwagi na takie pierdoły jak ubiór. Dzisiaj jednak zależało mu na tym aby się mu podobać i jednocześnie nie przynieść mu nigdzie wstydu swoim wyglądem.
- No?


Ostatnio zmieniony przez Dave Silverton dnia Sro Sty 06, 2016 6:55 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Nie odpowiedział, jedynie uśmiechnął się wymownie. Uniósł brew, spoglądając na klatę Silvertona, który specjalnie doprowadzał go do szaleństwa. Zimny drań. Nieco odchylił się, niby to uciekając od całusa, koniec końców go dostając. Pokręcił głową rozbawiony. Po wyczyszczeniu talerza podszedł do zlewu. Wymył naczynia, a także i patelnię i garnek. Korzystając z tego, że Dave jeszcze się szykował to również powycieral do sucha. Nie miał pojęcia gdzie co się znajduje, a nie chciał grzebać po szafkach, wiec poukładał to na blacie.
Odwrócił się na pięcie. Popatrzył się na Dave'a, lustrując od góry do dołu. Podniósł oba kciuki do góry.
- Super. - uśmiechnął się.
Wytarl jeszcze raz ręce i poszukał wzrokiem swojej marynarki. Zgarnął ją z krzesła, wyciągając z kieszeni krawat. Stanął przed lustrem w łazience, zawiązując go.
- Ale na pewno nie siedzimy do późna. Jutro idę na 9 do pracy, a musze jeszcze skoczyć po kilka rzeczy do domu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Specjalnie? Przecież Silverton to chodząca niewinność... no może troszkę cwana... no może bardziej niż więcej zaczepna.
- Dzięki za naczynia. Tobie nie będzie zimno?
Zapytał gdy ten zakładał krawat przed lustrem, samemu opierając się o ścianę w korytarzu i czekając aż będzie gotowy.
- Nie będziemy. Ja jutro też idę już do pracy i choćbym nie wiem jak bardzo chciał, to nie uda mi się już tam nie trafić. Czeka nas chyba ciężki i pracowity dzień, co?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Tak, zaczepna, dobre słowo. Niby by prowokował, ale sam do końca nie wiedział o co mu chodziło.
- Mam nadzieję, że nie. - powiedział, kończąc wiązać i przygładzając krawat. Zapiął jeden guzik marynarki.
- A nic mi nie mów. Teraz w ogóle mam zapierdziel. No ale taka praca. Idziemy?
Wyszedł na korytarz, a po uzyskaniu potwierdzenia oboje wyszli z mieszkania.

/zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Silvertona
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie Travisa
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Mieszkanie Adavieny, gdzie wtarabanił się Kaukaz
» Wciśnięte w kąt mieszkanie na poddaszu L. Davis
» Apartament nr 78 [Kira i Ryouma]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa :: Dzielnica 1-