IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie Silvertona

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
First topic message reminder :

Małe mieszkanie Dave'a Silvertona
Mieszkanie ma dwa pokoje, kuchnię i łazienkę.
Sprzęty:
- mała kuchnia węglowa
- duży bojler
- żelazko
- chłodziarka z eterem

Łączne zużycie węgla to 9,89 jednostki.

Mieszkanie jest dosyć puste. Dave dopiero się wprowadza i nie urządził jeszcze mieszkania. Mieszka obok mieszkania braci Fitzroy.


Ostatnio zmieniony przez Dave Silverton dnia Sro Kwi 15, 2015 4:27 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Obserwował jak Dave leje whisky do szklanek. Myślami był daleko. Albo i nie daleko, bo w zasadzie dość blisko, bo za ścianą. Lecz wzrok miał nieobecny. Nie wiedział co zrobić. Kiedy teraz wszedł do mieszkania... poczuł się jakby ktoś położył mu na barkach ogromny ciężar, a na szyi zawiązał sznur.
-Hm?-mruknął, jakby się ocknął-Emily Black i Fanny Marchant. Fanny całe lata miała mieszkanie w kamienicy obok, okna mojej i jej kuchni wychodziły na siebie. A Emily jest przyjaciółką Liliane...-nie potrafił nawet powiedzieć w czasie przeszłym. Nie był jeszcze gotowy?
-Wpadły na pomysł, by uprzątnąć rzeczy Lily i mojego brata... Najpierw byłem zły, że bez mojej wiedzy, ale... jak wszedłem do tego mieszkania... Nie. Musiałem stamtąd wyjść. Nie usiedziałbym tam ani jednej chwili dłużej.
Przesunął ręką po policzku z trzydniowym, szorstkim zarostem.
-Czemu się tak schlałeś?-spytał, odwracając głowę do Dave'a.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Zauważył że wyrwał go niejako z zamyślenia. Upił solidnego łyka ze szklanki. Zanotował w pamięci nazwisko Fanny. Domyślił się że była to ta druga kobieta, której głosu nie zdążył usłyszeć a którą to skądś znał, nawet jeśli ona sama go nie znała.
- Chcą Ci pomóc. Nie chcę roztrząsać czy zrobiły dobrze czy źle nie mówiąc Ci o tym ale wiem jedną rzecz, taką która Ci się nie spodoba. - Spojrzał mu dopiero teraz w oczy smutno z jakimś odległym blaskiem na ich dnie, jakby nagle znalazł sposób na rozmowę, jakby znalazł remedium na ból, którego osobiście nie potrafił odczuwać na takim poziomie jak Nick. Wiedział już, że kobiety zrobiły źle wyręczając go od pakowania rzeczy Liliane i Ezekiela. - Powinieneś tam być z nimi i robić to samo co one... ale jeszcze nie teraz. Przyjdzie na to czas.
Czemu się tak schlał? Ano schlał się z powodu swoich bezsilności, z powodu samotności. Schlał się bo tak naprawdę chciał się urżnąć.
- Spotkałem w parku swoją dobrą znajomą, która ma jakiś poważny problem związany z pracą. Zaproponowałem jej więc whisky i zgodziła się, choć nie powiedziała co się stało... wiesz, że możesz na mnie liczyć Nicolasie Fitzroy?
Zapytał całkiem poważnie, zmieniając tok rozmowy i oddalając przymus przyznania się, że to w większości zamartwianie się Nickiem doprowadziło go do tego stanu w którym teraz był. Odruchowo przytknął szklankę do ust, znowu upijając solidnego łyka whisky. Skrzywił się i otrząsnął, wyglądając przy tym trochę komicznie choć wcale im obu nie było do śmiechu.
- Chodzą plotki że się wyprowadzasz... - Zaczął z niepewnością w głosie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Wiedział, ze chciały dobrze.. Po prostu nie myślał logicznie w swojej tragedii. Coś się zmieniało w nim przez to wszystko. Byl mrukliwy i zamyslony. Milczał dłuższą chwile.
-Wiem... Dzieki.-powiedział, siląc się na usmiech.-Nie wiem czy się wyprowadzam... Nie chce teraz podejmować takich decyzji.
Wziął głęboki oddech, jakby zbierało mu się na płacz.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
- Jeśli chcesz możesz zamieszkać ze mną na tak długo jak tylko będziesz potrzebował.
Zaproponował, choć nie miał drugiego łóżka.
- Będzie nam raźniej we dwóch. Najpierw ja upiję Ciebie, potem Ty upijesz mnie...
Zdanie o przeprowadzce przemilczał, widać było po jego zbolałej twarzy że nie miał sił na podejmowanie teraz takich decyzji. Dodatkowo chyba zbierało mu się na płacz. Dave był gotowy stać się ręcznikiem albo wyjątkowo chłonną gąbką a jeśli zajdzie taka potrzeba da się potraktować jak rzecz potrzebną tylko na chwilę. Wszystko aby sprawić by poczuł się choć odrobinę lepiej.
- Ja pierdolę Nick, tak mi strasznie przykro...
Dave na trzeźwo klął rzadko, znacznie częściej po alkoholu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Nico wpierw się uśmiechnął, a potem parsknął śmiechem, jednocześnie tłumiąc płacz. Życie na ciągłym haju to dobra alternatywa na następny tydzień. Ale... było jedno duże ale. Emily. Nie chciał zostawić jej samej.
-Będę to miał na uwadze...
Postawił na chwilę szklankę na stoliczku i rozwiązał sznurówki od eleganckich butów. Wysunął stopy, po czym podciągnął na łóżko, siadając po turecku.
-Dobrze, że stamtąd wyszedłem... Muszę posiedzieć z jakimś facetem, bo chyba przez baby zmienia mi się wrażliwość.-ostatnie kilka słów powiedział lekko drżącym głosem, z mokrymi oczyma. Jasne, to była wymówka, przez kobiety. Wiedział, że to nieprawda. Był naprawdę wdzięczny dziewczynom. Może po prostu czysto egoistycznie chciał pobyć z Dave'em, żeby nie myśleć o niczym?
Wypił resztę whisky na raz, wlewając sobie szybko do gardła, po czym sięgnął bez pytania po butelkę. W razie czego miał jeszcze u siebie w barku, chyba, że Em i Fanny wpadną na pomysł zabrania mu wszystkiego, żeby nie pił.
Nalał sobie więcej niż przewiduje etykieta i dolał Dave'owi. Upił trochę swojego alkoholu, gdzieś do połowy szklanki, krzywiąc się. Whisky bez żadnego rozcieńczenia smakuje naprawdę paskudnie, chociaż trzepie równo. Chciał już odłożyć, ale potem zmienił zdanie. Dopił do końca i odstawił na stolik dopiero pustą szklankę.
-Kurwa, gdzieś ty to kupił. Niezłe.-powiedział lekko zduszonym głosem, ale już nie przez płacz, który alkohol skutecznie zmył, a właśnie przez to, że mu trochę gardło przepaliło. Otrząsnął się, po czym zsunął jedną nogę na dół, a druga nadal leżała zgięta. Potem położył się na plecach. Gapił się przez chwilę w sufi, potem dopiero przesunął spojrzeniem na mężczyznę. Jak nic nie zrobi to się nie dowie, tak? Emily kazała mu coś zrobić. Lepsze jest sprawdzenie czy sąsiad jest hetero czy nie, niż rozpacz. Na to przyjdzie czas wieczorem pewnie. Znowu będą wraz z Em odsuwać sobie wzajemnie uwagę od śmierci.
Podniósł rękę i przesunął opuszkami palców po plecach mężczyzny. Gdzieś od połowy, kończąc nad paskiem spodni i z powrotem.
Był ciekaw. Nawet bardzo. A powoli działający alkohol trochę to potęgował. I wspomnienie zakończenia wieczoru kawalerskiego. Miał ochotę się spytać czy Dave to pamiętał, lecz powstrzymał się. Czekał wpierw na jakąś reakcję. Jakąkolwiek. Przecież gdyby był hetero to by nie odpowiadał na tamten pocałunek... No kurwa...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Dobrze, że przyszedłeś tutaj...
Odpowiedział mu w myślach, obserwując jak wypija resztę ze swojej szklanki i jak sięga po butelkę by nalać im whisky.
- Oto jestem, specjalnie dla Ciebie oferuję full service Sąsiedzie więc... jeśli potrzeba Ci męskiego towarzystwa to dobrze się stało, że akurat wróciłem od Maddie.
Nie zareagował na ilość alkoholu jaki im wlał w szklanki ani na to jak szybko wypił swoją dawkę. Byli dorośli, mogli robić co chcieli.
- Stoi tutaj ta butelka już kilka tygodni i chyba była kupiona w Morganie. Nie pamiętam dokładnie.
Dave siedział bez żadnego ruchu na krawędzi łóżka. Kątem oka zaobserwował jak Nick rozkłada się na nim i spuszcza z niego jedną nogę. Gdy poczuł na swoich plecach jego palce zinterpretował to jako podstęp, jako skrywany atak mający doprowadzić do tego aby Dave odsłonił się przed nim i przyznał do bycia pedałem. Pamiętał oczywiście pocałunek po wieczorze - odpowiedzialność za to wziął automatycznie na siebie bo nie pamiętał który z nich zainicjował to zdarzenie. Jakby nie patrzeć tylko do swojej orientacji miał całkowitą pewność, a Nick... a Nick w wyobrażeniach Dave'a był czyimś mężem, choć teraz stał się wdowcem. Odwrócił się do niego twarzą, przyglądając się jej rysom przez kilka chwil. Starał się udawać, że gest Nicka w ogóle nie istniał.
- Chodź Nico, pokażę Ci coś.
Spróbował wstać aby odwrócić uwagę mężczyzny ale zamiast podnieść się i przemieścić Dave tylko przechylił się do przodu i spadł z łóżka, lądując na kolanach. Ręką wyrżnął o stolik i przewrócił go, wylewając na podłogę swoją miarkę whisky. Jego szklanka się stłukła.
- Kurwa...
Dave zaczął na czworakach zbierać okruchy szkła.
- Całe szczęście, że się whisky nie stłukło bo byśmy nie mieli co pić. - Sapnął, podnosząc trochę większy kawałek. Podniósł jeszcze jeden ale wyrzucił go z powrotem w kupkę pozostałych. - Niiick. Pójdziesz dla mnie po szklankę?
Tak bardzo kręciło mu się w głowie, że nie miał siły w ogóle się wyprostować. Whisky pite na szybko ścinało jeszcze szybciej.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Oczywiście.To było normalne. Facet przed facetem nigdy się nie przyzna, nie będąc pewnym drugiej strony. Zresztą mówił to nawet Emily. Kobiety chyba miały prościej.
Podniósł się do pozycji, by pójść za Dave'em, kiedy ten powiedział, że chce mu coś pokazać. Nie zdążył jednak wstać, bo sąsiad wyrżnął eleganckiego orła z belki startowej.
-Daj, zostaw...-powiedział, kucając i zbierając szkło. Wrzucił mniejsze kawałki to części gdzie zostało dno i część ścianki.
-Pójdę po szklankę, pójdę.-dodał, kładąc potłuczone szkło na razie na stoliku.
-Chodź, siadaj na łóżku.-powiedział, nawet w sytuacji dla siebie tragicznej nie tracąc swojej empatii i wrodzonej opiekuńczości w stosunku do drugiego człowieka. Objął go w pasie, chcąc podnieść.
-Złap mnie za ramię.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
- Nie, nie ja posprzątam...
Zabełkotał nagle trochę niewyraźnie. Nick z tak bliska był jeszcze bardziej pociągający niż zwykle. Te usta... ich smak... wzrok zatrzymał na chwilę za długo na jego twarzy. Wręcz czytał ich ruch, jakby chciał zapamiętać ich każde drgnięcie, jakby spijał wypływające z nich słowa jak nektar. O maszyno! I ten zapach... i ta sytuacja. Oczywiście pozwolił się podnieść i posadzić na łóżku.
- Niiick.
Złapał go za ramię, zanim ten się odsunął.
- Nick, (zaraz powie mu coś ważnego, pewnie że go kocha, że przeżyją razem resztę życia, że żaden koszmar ich już nie spotka) szklanki są w kuchni.
Uśmiechnął się błogo, trochę za bardzo klejąc się do jego ramienia swoimi głodnymi dłońmi.
- Noooo proszę Cię, weź mi szklankę.
Dave miał plan. Pewnie tego pożałuje potem, jak już wytrzeźwieje ale teraz było to nieistotne. Nawet machnął ręką w powietrzu. Był pijany w cztery dupy i tylko czekał aby Nick zniknął choć na chwilę w kuchni. To było kluczowe. Gdy mężczyzna już podniósł się i poszedł do kuchni, Dave momentalnie (dziwne że miał takie szybkie i kocie ruchy jak na swój stan) ściągnął z siebie koszulkę i rzucił ją za siebie. Gdy Nick wchodził, Dave już zdołał się jakoś wspiąć po ścianie i utrzymywać dzięki niej równowagę. Całkiem nieprzypadkowo miał rozpięty guzik spodni, do którego z brzucha prowadziła ścieżka owłosienia, kusząc tajemnicami skrywającymi się poniżej. Sam brzuch miał wyraźnie wyrzeźbiony, tak samo jak i klatkę piersiową i ramiona chodź nie w takim stopniu jak jego sąsiad, niemniej jednak było na co zerknąć.
- Jesteś już? Chodź, pokażę Ci coś tylko weź mnie pod ramię i podprowadź pod okno.
Westchnął, jakby od ciężaru skumulowanej fazy upojenia alkoholowego.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Nicolas złapał Dave'a pewniej w pasie, a gdy ten przytrzymał go za ramię, chwycił pod pachą, żeby móc dźwignąć. Przez ułamek sekundy spoglądał na jego twarz. Widział każde spojrzenie, to jak Dave spoglądał na jego usta, jak jego wargi lekko się rozchyliły. Rozmyty od alkoholu wzrok. Zapach whisky unoszący się w powietrzu. Dźwignął go i posadził na łóżku. Siedział przy nim jeszcze chwilę, zerkając jak sąsiad kurczowo trzyma go za ramię.
-Dobrze... Znajdę.
Dotknął na moment jego dłoni, jedynie po to, by go puścił, po czym wstał. Poszedł do kuchni w skarpetkach. Zajrzał do dwóch szafek, mając niesprecyzowane myśli w głowie. Co on tu w ogóle robił? Podrywał faceta, nie wiedząc czy coś w ogóle z tego wyjdzie. Potem będzie tylko jeszcze bardziej wkurwiony i przydołowany. Po co mu to? Jasna cholera...
Wziął tę szklankę i wrócił do pokoju. Przystanął w progu. Poczuł, że zrobiło mu się gorąco. Jakby ktoś jeszcze bardziej podkręcił temperaturę w Zigguracie. Przełknął ślinę i odłożył czystą szklankę na stolik. Nie spuszczał wzroku z Dave'a, przesuwając spojrzeniem po klatce piersiowej, po brzuchu. Zwrócił uwagę na odpięty guzik. Chyba trochę zabrakło mu języka w gębie.
Kiwnął tylko głową i podszedł do mężczyzny. Złapał go wpierw za ramię, ale kiedy już stał przy nim, wyswobodził rękę i powoli objął go w pasie, przeciągając opuszkami palców po boku. Stanęli przy oknie.
Nicolas popatrzył się na ulicę, po czym przekręcił głowę. Wolał chyba zerkać na przystojnego sąsiada, niż w dal. To było takie... chciałby, żeby było proste. Może nie znali się bardzo blisko, może w dużej mierze byli dla siebie obcy. Jednak większa część Nicka polubiła Silvertona. Mógłby tak z nim stać. Chciał przysunąć usta do jego ramienia i całować. Zamknąć oczy i dać się głaskać po włosach. Jednak stał nieruchomo, czekając co Dave chciał mu pokazać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Wystarczyłaby tylko chwila aby Dave i Nick wylądowali z drugiego piętra wprost na ulicy. Jedno pchnięcie lub potknięcie i po sprawie. Zginęliby razem w jednej chwili jak Thelma i Louise uciekające przed otaczającą je rzeczywistością. Ale to nie tak było. Nikt się nie potknął ani ich nie popchnął (w sensie że w plecy, żeby potem nie było że gdzieś indziej).
- Jesteś takiii spoko Nick! - Powiedział z uśmiechem gdy tamten przyniósł szklankę i postawił ją na stoliku. Dave objął ramieniem mężczyznę ale Nick wyswobodził się spod tych objęć by przytrzymać go w pasie. Jemu to nie przeszkadzało - wręcz przeciwnie, jak dla niego Nick mógłby pokrywać każdy centymetr jego ciała. Znaleźli się przy oknie. Nick zerkał co chwila na niego jak na kawałeczek tortu, Dave wcale a wcale nie krępował się tym a nawet mało tego oddawał Nickowi spojrzeniami tego samego rodzaju. Przynajmniej do momentu w którym przyszła kolej na to co chciał mu pokazać i powiedzieć. Przesunął się za plecy Nicka, asekuracyjnie obejmując go w pasie lewą ręką powyżej linii paska od spodni. Prawą przełożył ponad jego prawym ramieniem i palcem wskazał punkt na horyzoncie - majaczące w oddali szczyty gór, wyglądające spoza dachów mieszkań drugiej strefy.
- Widzisz je, prawda?
Palce lewej dłoni zsunęły się trochę niżej, by oprzeć swój ciężar na pasku od spodni. Głowa Dave'a stała się niebywale ciężka i oparła się podbródkiem o jego prawe ramię. Jeśli Nick lubił zapach whisky, to miał teraz wonną ucztę pierwszej klasy i nie dało się tego uniknąć. Owszem, mógł się od tego swobodnie wybawić, wystarczyłoby aby tylko poruszył ramieniem. Wyglądało na to że widział bo Dave'owi wydawało się że kiwnął twierdząco głową.
- Droga na szczyt jest długa i trudna. Usłana dołami i pułapkami, których czasami nie da się ominąć. Przez to co was... co Ciebie spotkało jesteś teraz w punkcie dna i pięciu metrów mułu, daleko poza punktem szczytu i momentem wyjścia z zamkniętej klatki.
Dave poczuł falę współczucia wypływającego z głębi serca, chciał mu dać coś więcej niż pijane słowa, które można było różnie zinterpretować. Prawą rękę opuścił ale nie cofnął do siebie, zamiast tego przełożył ją przez klatkę piersiową Nicka tak aby dłoń spoczęła na lewym ramieniu. Przycisnął go do siebie trochę mocniej. Teraz mówił mu wprost do ucha.
- Jestem tu i będę gdy będziesz chciał pójść dalej wprost ku niezdobytym szczytom. Nie jestem klucznikiem ani nie mam odpowiedniej drabiny aby Cię z tego dołka wyciągnąć na siłę ale... - Zawahał się przez moment, wtulając przymknięte oczy w koszulę Nicka, unikając spojrzenia mu w twarz. - ... krok po kroku poszedłbym tam z Tobą.
Gdzieś tam po umyśle Dave'a błąkała się myśl że już pewnie słyszał podobne deklaracje od Emily Black i Fanny Marchant, a może także i od innych osób, które znalazły się przy Nicku w tak trudnych dla niego chwilach. Była też jeszcze jedna natrętna myśl - że Nick mógł w ogóle nie chcieć jego współczucia. Objęcie rozluźniło się delikatnie. Dave powoli wycofywał obie ręce i gdyby palce miał umoczone w farbie to zostawiałby na jego ubraniu kolorowe ślady; biegnące od lewego ramienia poprzez tors i znikające na brzuchu oraz drugie zaczynające się od prawej strony paska, zaczepiające o klamrę i znikające po lewej stronie na wysokości nerek. Silverton wpatrywał się w góry i miał nieco nieobecne spojrzenie. Gdzie umknęły jego myśli? Ku przyszłości, ku przeszłości? Może zawiesił się w teraźniejszości?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Nicolas poczuł się nagle strasznie spokojne. Jakby to, że czuł Dave'a za sobą, który trzymał go ramionach, sprawiało, że Nico miał wrażenie bycia na właściwym miejscu. Dotknął jego ręki, obejmującej go w pasie. Oparł się o mężczyznę, lecz nie tak mocno żeby czasem nie wywrócić się we dwójkę do tyłu, co w aktualnym stanie Dave'a było dość prawdopodobne.
Kiwnał lekko głowa i słuchał. To było...nawet jeżeli Silverton był konkretnie nawalony to teraz Nico był... wzruszony. Każdy go zapełniał, że go nie zostawi, że z nim będzie. Fanny, Emily, Grant, teraz on. Fitzroy nie dzielił tego na lepsze i gorsze obietnice, każda trafiała wprost do serca. Ale to, że był teraz z tym przystojnym facetem, którego nie raz mijał na korytarzu, nie raz rozmawiał i o którym zdarzało mu się mysleć częściej niż zamierzał... to takie nierealne. Takie kojące.
-Dziękuję...-szepnął, stojąc wraz ze swoim Dave'em i patrząc się w stronę gór. Czując, ze ten zabiera ręce, odwrócił się. Złapał go za dłonie, patrząc w oczy. Palce jednej ręki podążyły po ramieniu, aż do szyi, druga objęła w pasie. Nicolas przysunął się bliżej. W całej swojej tragedii zapomniał jak przyjemnym uczuciem jest zwykłe pragnienie umysłu i ciała drugiej osoby. To nic, że czuć było od niego whisky, oddech naukowca też już zdążył zabarwić się tą nutą.
Pocałował go, może zbyt zachłannie, ale tyle dane mu było czekać, żeby znowu poczuć smak jego ust.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Gdy jego spojrzenie spotkało się z jego oczami, wiedział wszystko. Żaden z nich nie musiał się już przyznawać przed drugim do swojej orientacji. Pocałunek który nadszedł był spełnionym marzeniem, śnionym po samotnych nocach otulanych jedynie kocem i stertą pragnień nie mających szans na spełnienie. Cóż z tego że był zachłanny, cóż z tego że Dave też był tego spragniony i że nie uciekał przed tym wcale? Miał ochotę zaciągnąć go do łóżka i zrobić wszystko to na co będą mieć obaj ochotę. Gdy ich usta rozłączyły się, Dave momentalnie z powrotem do nich przyległ. Całowali się bez skrępowania i bez ograniczeń. Złapał go za ubranie obiema rękami i pociągnął za sobą w stronę łóżka. Poplątały mu się nogi ale Nick w porę zdołał go utrzymać przez co obaj nie runęli na podłogę. Chyba się śmiali. Chyba wyglądało na to, że skosztowali odrobinę szczęścia, które nie mogło trwać zbyt długo. Nie zdążyli dotrzeć nawet do krawędzi kiedy nadmiar alkoholu musiał dać o sobie znać. Żołądek Dave'a skurczył się gwałtownie, a on sam czuł że nie utrzyma nadchodzącej fali wymiotów. Człowiek choćby nie wiem jak pijany, nie potrafiłby na taką oznakę zareagować w inny sposób jak rozpaczliwą próbą dotarcia za wszelką cenę do łazienki albo chociaż zlewu. Kuchnia była najszybszą opcją, bo nie trzeba było otwierać drzwi. Zabulgotał, puścił Nicka i...

K6 dla Nicka!
2,6 - Dave poleciał chwiejnym biegiem w stronę kuchni. Po drodze zahaczył bokiem o futrynę co poskutkowało upadkiem i puszczeniem pawia na cały przedpokój.
3,5 - Dave zabulgotał lecz nie zdążył właściwie zareagować i puścił pawia wprost na spodnie i skarpetki Fitzroya, trzeba będzie je zdjąć bo zaczynają capieć!
1,4 - Dave pobiegł sprintem do kuchni i w porę dotarł do zlewu. Do uszu Nicka dobiegały niezbyt przyjemne odgłosy ale nikt nie ucierpiał przez ochlejstwo Silvertona.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
1,4 - Dave pobiegł sprintem do kuchni i w porę dotarł do zlewu. Do uszu Nicka dobiegały niezbyt przyjemne odgłosy ale nikt nie ucierpiał przez ochlejstwo Silvertona.

Nicolas najchętniej nie wypuszczałby go z ramion, choć wiedział, że dzisiaj do niczego nie dojdzie. Nie miał zamiaru wykorzystywać okazji, bo Dave był pijany. Fitzroy nie był taki, nie był draniem, po prostu. Chociaż pewnie co niektórzy mogliby mu to zarzucać.
Całując, uśmiechał się, pierwszy raz naprawdę szczerze od kilku dni. Trzymał mężczyznę mocno w ramionach i prawie dotarli do końca łóżka, kiedy na twarzy Dave'a wymalował się dość znany grymas. Puścił go i po kilku sekundach usłyszał odgłos wymiotów. Przez moment stał zaniepokojony, po czym ruszył za nim. Miał zbyt dobre serduszko by zostawiać go na pastwę nadmiaru alkoholu.
-Już lepiej? Chodź Dave, położysz się...-powiedział miękko, stojąc w korytarzu, nie mając zamiaru podchodzić bliżej i sprawiać Silvertonowi dyskomfort.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Modlitwa nad zlewem. Która z kolei? Druga, trzecia, piąta a może dziesiąta? Nie potrafił policzyć i to nie dlatego że miał zaćmiony umysł, nie potrafił policzyć gdyż odkąd wyprowadził się ze slumsów nie umiał nie zaglądać do butelek wieczorami. Pijaństwo jeszcze nie zdążyło nad nim zawładnąć do tego stopnia aby pił także w pracy. Nikt o tym nie wiedział, nikt nie miał prawa wiedzieć dlaczego. Z przedpokoju dobiegł go głos Nicka. Zatroskany i miękki głos mężczyzny przypomniał mu, że perspektywa wiecznej samotności może się w końcu skończyć. Jak długo był sam ze sobą? To akurat potrafił policzyć. Jedenaście lat i trzy miesiące. Skończył wymiotować i teraz tylko beznadziejnie wisiał nad zlewem. Zanim odkręcił wodę, zdążył odpowiedzieć cicho Nickowi.
- Już idę, tylko spłuczę to...
Faktycznie, to była naprawdę dobra pora na to aby się położyć, w końcu po całej nocy picia przyszła pora na to aby po prostu paść i usnąć. Niebawem miało nastać południe (?). W końcu zakręcił kran i wyszedł z kuchni, z przepłukanym gardłem i ustami oraz przemytą twarzą. Wcale nie wyglądał na trzeźwiejszego. Ruszył chwiejnie w kierunku Fitzroya.
- To ja miałem Ciebie upić. - Sapnął jakby zaczepnie, po czym wsparł się na nim i obydwaj ruszyli w stronę łóżka. - A to ty wleczesz moje dupsko na pościel.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Stał chwilę w korytarzu, nim nie złapał w objęcie osłabionego Dave'a. Ile on wypił? Pił całą noc? Było faktycznie krótko po dwunastej w południe, Nico wstał, zjadł i zalatwil sprawy związane z policją. Nie oceniał Silvertona, dla niego alkohol był jak tabletki przeciwbólowe na serce i duszę. Ból znikał, ale tylko na czas działania leku na rzeczywistość.
-Miałeś plan żeby mnie upić?-usmiechnal się kącikiem ust.
Dotarli do łóżka, na którym Nico pomógł Dave'owi się położyć. Sam odwrócił się na chwilę w stronę okna. Odpiął guzik marynarki, ściągnął ją i przewiesił na krześle. Położył się za mężczyzną, obejmując go lekko w pasie.
-Śpij...-szepnął z ustami tuż przy jego szyi. Miał zamiar posiedzieć tu z nim jeszcze trochę nim nie zaśnie, potem wziąć Emily na obiad i wrócić sprawdzić co z Silvertonem. Opieka nad innymi i przejmowanie się ich problemami sprawiało, że nie myślał o swoich.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
- No miałem plan - zaczął z westchnięciem - ale poszedł się jebać, wymiękłem.
Dave bez zająknięcia przyjął pomoc Nicka w dotarciu do łóżka i położeniu się na nim. Położył się na boku, twarzą będąc zwróconym ku przedpokojowi. Nie czuł się jeszcze najlepiej ale poprawa była znaczna. Zerknął przez ramię półprzymkniętymi oczami aby sprawdzić co robi Nick i zauważył że zdejmuje marynarkę. Gdy poczuł na sobie jego dotyk i usłyszał szept, było mu przyjemnie, czuł się bezpiecznie. Mruknął coś niezrozumiale pod nosem na znak zadowolenia i położył swoją rękę na ręce Nicka. Jego oddech powoli zaczynał robić się miarowy a on sam zaczynał zapadać w sen. W pewnym momencie odwrócił się twarzą do Nicka i najzwyczajniej w świecie usnął z głową opartą na jego przedramieniu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Nicolas nic już nie mówił, pozwolił mu zasnąć, wtulić się w ramię. Odruchowo głaskał go samymi opuszkami palców po włosach i patrzył się gdzieś w sufit. Czy cieszył się z obecnego stanu rzeczy? Tak, ta radość gdzieś się w jego sercu pojawiła, chociaż nie wymazywała reszty negatywnych uczuć. Pozwalała tylko na chwilę zapomnieć. Teraz jednak wszystko wracało. Nie opowie o niczym Liliane, nie poradzi się jej, nie będzie jej namawiał, by zrobiła wyjazd z domu na czas nieokreślony. Nawet to, że nie będzie musiał się ukrywać przed Ezekielem wydało mu się smutne. Westchnął, nie zmieniając pozycji, jakby bał się, że obudzi Dave'a. Leżał i rozmyślał. Nad zmarłymi bliskimi, nad opieką nad Emily, nad silnikiem, nad tym, że musiałby wpaść do Granta i podziękować raz jeszcze. O tym, żeby przycisnąć policję. Myślał o wszystkim i o niczym.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Dave posapywał w najlepsze. Coś chyba mu się zaczęło śnić bo mruknął kilka razy przez sen. Przysunął się bliżej a w zasadzie przyległ do Nicka całym ciałem jakby szukając przed czymś ochrony. Przesycona alkoholem krew była szybko przepompowywana przez serce, co skutkowało głośnymi uderzeniami wyczuwalnymi nawet poprzez ubranie Nicka. Głowę wtulił pomiędzy ramię i szyję mężczyzny, swoim oddechem łaskocząc wrażliwą w tym miejscu skórę. Lewa ręka błądziła, jakby czegoś przez sen szukał. Oddech stał się trochę szybszy ale po chwili uspokoił się i wyglądało na to że Silverton zapadł w sen tak głęboki, że z powodzeniem można byłoby go rozebrać do naga i wynieść z łóżkiem na ulicę. Można rzec, że trup. Nick bez przeszkód mógł się wyswobodzić jeśli chciał.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Pogłaskał go po policzku, patrząc jak śpi. Nadal wydawało mu się, że po prostu śni i zaraz się z tego snu obudzi. Uśmiechał się, patrząc na mężczyznę. Był ciekaw o czym śni.
Leżał jeszcze kilka minut nim Dave nie zasnął kamiennym snem. Wysunął się z łóżka i okrył go do pasa kocem. Założył marynarkę na ramiona i poszukał czegoś do pisania i kartkę. Pewnie wyrwał z jakiegoś notesu, czy zeszytu.

Poszedłem skombinować nam jakiś obiad. Nicolas.

Na rogu kartki stała szklanka z wodą. Fitzroy spojrzał jeszcze raz na Dave'a i uśmiechnął się sam do siebie. Wyszedł na korytarz i zamknął drzwi.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Gdy się obudził był już sam. Przez chwilę to wszystko co stało się przedtem było dla niego snem, wyjątkowo realnym złudzeniem spragnionego bliskości umysłu. Już odczuwał pierwsze skutki kaca - bolała go głowa i miał światłowstręt. Otworzył z trudem oczy niemal natychmiast żałując tego zabiegu. Dłonią pomacał miejsce w którym uprzednio znajdował się Nick.
Pusto i zimno.
Silverton leżał chwilę bez ruchu aż w końcu dźwignął się jęcząc i trzymając się za głowę. Po chwili zwlókł się z łóżka i podreptał do łazienki, aby wziąć szybką i zimną kąpiel. To była jedyna rzecz prócz whisky będąca w stanie załagodzić męki skacowanego Dave'a. Rozebrał się i wszedł do wanny, do której po chwili zaczęła napływać zimna woda. Dave przeoczył kartkę zostawioną przez Nicka i w ogóle się go nie spodziewał. Gdy skończył owinął się niedbale w przemoczony ręcznik i wyszedł z łazienki, kierując się od razu do pokoju. by znowu paść na łóżko z niedokończoną butelką alkoholu. Stanął jak wryty gdy zobaczył Nicka i na bladą, skacowaną twarz wstąpiły nikłe rumieńce świadczące o natychmiastowym zawstydzeniu sytuacją, gdzie mokry ręcznik ciasno oblepiał ciało i zdradzał trochę za dużo szczegółów.
- Nick? Co... no postarałeś się.
Obiad który Nicolas przyniósł ze sobą ładnie pachniał i wyglądał smakowicie, natomiast sam dostawca tego obiadu stanowił coś w rodzaju deseru. Ba, nawet wyglądał lepiej niż samo danie główne. Dave nie zatrzymał się w miejscu na długo i ruszył w końcu do przodu wprost na Nicka, a gdy już go wyminął zatrzymał się i odwrócił, mając na ustach zalotny uśmiech choć Nick nie mógł tego widzieć. Usta Dave'a znalazły się przy uchu Fitzroya a sam ich właściciel wysunął rękę do przodu, pokazując mężczyźnie ręcznik który jeszcze sekundę temu miał na sobie.
- Staraj się nie podglądać Sąsiad.
Brzmiało to jak zaczepka, która miała wywołać odwrotny efekt. Dodatkowo w tym samym czasie upuścił ostentacyjnie ręcznik na podłogę i odwrócił się, by dojść do szafki w której trzymał bieliznę i ubrania. Był takim jakim go natura stworzyła. Był ciekaw, czy Nick da się złapać na ten malutki cwany zabieg zalotny, dlatego zerknął za siebie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Nicolas był kochany, prawda? Wrócił z obiadkiem, choć tylko na wynos, a nie własnym. Siedział na łóżku, czekając aż Dave skończy kąpiel. Przecież słyszał szum wody.
Uśmiechnął się zaczepnie, przekrzywiając głowę w bok. Niezły widok. Podążył wzrokiem od stóp mężczyzny, zatrzymał się na oczach.
-W końcu trzeba komuś zaleczyć kaca, co nie?
Nie ruszał się z łóżka, jedynie trochę przekrzywiając głowę i zerkając z ukosa, choć i tak niewiele widział. Parsknął śmiechem, kiedy zobaczył przed sobą ręcznik, który zaraz pewnie znalazł się obok na łóżku. Nico zamrugał dwa razy, patrząc się przed siebie. To było zaproszenie? Nie.. nie patrz. Bądź twardy. Przeciągaj go!
A chuj...
Nim Dave zdążył się zorientować Nico stał tuż za nim. Złapał Silvertona za nadgarstki, używając do tego trochę siły. Być może był dość dominującym pierwiastkiem? Pewnie O'Shea go tego nauczył.
-Tak grasz? Taki jesteś cwany? Drań...-szepnął mu do ucha i pociągnął w kierunku łóżka. I w tym momencie zapada zasłona milczenia, zgodnie z prośbą Piotrusia Franiutka powstrzymuje się przed szczegółami. Naprawdę. Powstrzymuje!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Nicolas był zdecydowanie kochany i idealnie nadawał się do kochania. Na wzmiankę o kacu nic nie odpowiedział, gdyż miał zamiar kontynuować jego leczenie za pomocą specyfików, które go wywołały. Swoją drogą Dave'owi podobał się śmiech Nicka, ten śmiech sprawiał że sam miał ochotę zacząć się śmiać. Miał wrażenie że dzielą coś między sobą, coś czego jeszcze nie dało się opisać ani słowami ani obrazami. Dave miał iście lisi wyraz twarzy gdy wygrał tę zagrywkę i gdy poczuł na swoich nadgarstkach jego mocny uścisk, silnie krępujący ich ruch. Akurat stał wówczas przy komodzie i grzebał już za bielizną w szufladzie.
- Nie drań a cwana bestia.
Mruknął, skrępowaną dłonią łapiąc za czarny podkoszulek i dwie pary majtek. Nie dał się pociągnąć Nickowi w stronę łóżka, zaparł się mocno całym ciałem i ani drgnął. Z jakiegoś powodu trochę nie podobała mu się ta siła z którą się zetknął i którą sam sprowokował. Zasunął natomiast szufladę, delikatnie rozluźniając przy tym uchwyt Nicka. Wystarczająco jednak aby błyskawicznie odwrócić się na pięcie i wykorzystać element zaskoczenia po to, aby narzucić Nickowi podkoszulkę na twarz. Oczywiście zaczął się śmiać i ani myślał puścić podkoszulkę, by Nick niczego nie mógł zobaczyć. W swojej taniej zagrywce biedny Dave nie przewidział, że ręce Nicka są wolne. Niemniej jednak to on chciał przejąć znowu inicjatywę i przeciągnąć Nicka na łóżko. W jednej z dłoni ciągle miał majtki, które z kolejną salwą śmiechu chciał nałożyć mężczyźnie na głowę. W końcu jak poprawiać mu samopoczucie, to najlepiej wszystkimi dostępnymi sposobami. Czy ten podziała tak, jakby chciał Silverton?

[Prośba była ale migdalenia jeszcze nie będzie! lol2 ]
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
[popłakałam się ze śmiechu lol2]

Nicolas rozluźnił uścisk, a później już w ogóle puścił nadgarstki Dave'a, kiedy odruch kazał mu ściągnąć koszulkę, która znalazła się na jego głowie. Silverton jednak był na tyle cwany, że nie dało rady.
-Dave, kurwa mać.-wymamrotał przez materiał, ale ani trochę zły, bo ramiona zatrzęsły się ze śmiechu. Próbował się od niego odgonić, pan psotnik oberwał z ręki. Niechcący oczywiście, tylko gdzieś w ramię. Jak dzieci!
-Zoostaw mnie!-w końcu ściągnął ciuchy ze swojej głowy i na Dave'a patrzyła się rozczochrana, roześmiana mordka Fitzroya.
-Nie znasz dnia ani godziny zemsty.-wyszczerzył zęby w uśmiechu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Oberwał w ramię ale to nie przeszkadzało temu, aby dalej zachowywać się jak dzieci. Gdzieś w którymś momencie udało mu się w końcu założyć na głowę Nicka swoje majtki. Gdy rozkazał mu zostawić się w spokoju, Dave wykorzystał sytuację i ubrał na siebie drugą parę, którą ciągle miał w dłoni. Akurat w porę kiedy Nick znów mógł patrzeć na oczy.
- Obiecanki macanki Nico.
Też się uśmiechał. Wyglądało na to, że Silverton był z siebie wewnętrznie zadowolony. Odwrócił się do niego plecami i podreptał z powrotem ku komodzie aby wyciągnąć z niej resztę ubrań. Podkoszulka została z Nickiem.
- Weźmy się za ten obiad bo wystygnie. - Odezwał się w trakcie ubierania spodni i wygrzebywania koszuli. - Następnym razem ja stawiam.
Rozpięta koszula w kratę, niezbyt modna ale na Silvertonie wyglądała dobrze. Dave nie przykładał większej wagi do ubioru, podobnie jak większość mężczyzn. Zupełnie przypadkowo potrafił sobie dobrać części garderoby tak, aby ciuch dobrze na nim wyglądał. Podszedł do Nicka i klepnął go lekko w ramię, kiwając głową na znak aby za nim poszedł. Zaprowadził go do kuchni, od razu sięgając po sztućce i odpowiednie naczynia (w zależności od tego czym był ten kuszący wonią obiad).
- Siadaj gdzie chcesz i czuj się jak u siebie.
On sam jeszcze chwilę krzątał się po pomieszczeniu, zanim finalnie usiadł naprzeciwko Nicka. Teraz, gdy zaczynali swój pierwszy wspólny posiłek w głowie Dave'a zaczęły pojawiać się pierwsze pytania. Niestosowne w stosunku do sytuacji Nicka. Pytania o Liliane, pytania o Ezekiela. Nie zdążył ich poznać i szczerze tego teraz żałował. Zasępił się na moment, ale zaraz zaczął się naturalnie uśmiechać.
- Zostaniesz na wieczór?
Zapytał z niepewnością w głosie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Rzucił ciuchy na łóżko i pokręcił tylko głową rozbawiony.
-Następnym razem gdzieś wyjdziemy.
To już chyba była propozycja randki, choć złożona może trochę nieświadomie. Koniec końców Dave jednak uzyskał założony cel, bo Nico się uśmiechał. I to całkiem szczerze. Na moment zapomniał.
Poszedł za nim do kuchni i siadł przy stole. Co było na obiad? Ziemniaki z karkówką i surówkami. Wziął sztućce i pewnie zacząłby jeść, gdyby nie pytanie. Bardzo chciał powiedzieć tak. Ale nie mógł, złożył wcześniej obietnicę i miał zamiar jej dotrzymać. Nie zostawi Emily samej w wielkim apartamencie, tylko z własnymi myślami.
-Nie mogę.
Zastanowił się czy... mówić mu o wszystkim? Teraz? To było tak pogmatwane.
-Emily też bardzo przeżyła śmierć Lily, obiecałem, że pomieszkam z nią kilka dni.-powiedział dość ponuro. Byłby ostatnią szmatą, gdyby ją teraz zostawił.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Silvertona
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie Travisa
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Mieszkanie Adavieny, gdzie wtarabanił się Kaukaz
» Wciśnięte w kąt mieszkanie na poddaszu L. Davis
» Apartament nr 78 [Kira i Ryouma]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa :: Dzielnica 1-