IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Targ

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 14 ... 25, 26, 27  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :

Na targu można kupić niemal wszystko. Sprzyja po temu nie tylko możliwość dostawienia swojego własnego kramiku, ale także specyfika dzielnicy i jej mieszkańców, wśród których można spotkać złomiarzy, zbieraczy śmieci czy drobnych złodziejaszków. Nikogo nie powinien dziwić widok części maszyn niewiadomego pochodzenia czy skarbów już na pierwszy rzut oka nieprzynależących do ich właściciela obok zwyczajnych stoisk z warzywami i owocami lub niezbyt ładnie pachnącym przez brak lodówki mięsem. Targ niewątpliwie ma swój niepowtarzalny urok choćby dlatego, że tylko tutaj można się w końcu potargować i otwarcie wyrazić niechęć do tak wysokich cen.

cennik:
 

Na targu można też spotkać Babcię Eleonorę. Ma niewielkie stoisko z dzierganymi na szydełku serwetkami i bluzeczkami, ale nie tylko. Przy sobie zawsze ma ogromną torbę w różowe kwiatki, której strzeże jak oka w głowie. Co też takiego ma w tej wielkiej torbie Babcia Eleonora, że tak jej pilnuje? To wiedzą nieliczni, ale nie szkodzi zapytać. A może znajdzie się tam coś wystrzałowego specjalnie dla ciebie?


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Czw Mar 13, 2014 11:59 pm, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 139
avatar
Charlie McCoy
/

Mógłby iść do Joachima. Prosić o przysługę, załatwienie czego trzeba, ale.. czy miał ochotę na kolejny dług u tego starego zgreda?
Popalając papierosa, z wciśniętym na głowę kapeluszem, lawirował w tłumie ludzi, którzy pojawili się na targu po cebulę. Bo czasem trzeba coś zjeść na obiad. Wypatrując jednej konkretnej twarzy, dotarł w końcu do miejsca gdzie siedziała sobie starowinka.
- Dobry, babciu. Ma babcia coś dla mnie?
Uśmiechnął się do kobiety, posyłając jej znaczące spojrzenie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 213
avatar
Matthew Feather
//

Nowy dzień. Echa wydarzeń z Claudette nadal odbijały mu się w głowie. Lamb, Edgar... Marzenie, sen, niemożliwość. Myśl o zapoczątkowaniu czegoś większego, próba naprawienia tego zepsutego świata.
To wszystko zamęczało biednego Feathera, nie dając mu spać i nawet teraz prowadząc go na krawędzi chwili doczesnej i wyższego stanu zamyślenia.
Poprawił elegancki melonik na głowie, postawił kołnierz ciemnego, drogiego płaszcza.
Szedł w stronę Targu, odwiedzić dobrą Babunię, która, miejmy nadzieję, miała to czego szukał młody... rewolucjonista?
Nie wiedział jak się nazwać, nie wiedział czy na pewno był tym za kogo uważał go Edgar... Był trochę zagubiony.
Ale postanowił, że wreszcie coś zrobi. Przestanie użalać się nad swoim losem i nad niesprawiedliwością świata. Spróbuje zbudować nowy, nawet jeśli będzie ku temu prowadzić droga pełna krwi i ognia.
Potrząsnął głową. Niebezpieczne myśli. Trzeba wszystko robić małymi kroczkami. Na pierwszy ogień pójdzie komisariat.

W kieszeni, obok rewolweru, spoczywał spokojnie zwitek Kredytów, które początkowo chciał przeznaczyć na zakup mieszkania w Drugiej Strefie. Teraz jednak miał inny cel.
Zbliżył się do znajomego stanowiska i uśmiechnął się do kobiety.
- Witaj babuniu. Przyszedłem po parę świeczek na tort. Znalazłoby się coś dla mnie? - podrapał się po brodzie, spoglądając po dzierganych serwetkach - A i parę pestek pierwszego typu i cosik do... Loretty by się przydało. - mruknął nieco ciszej, biorąc do rąk jedną z serwetek. Zawsze rozbawiało go to stoisko, ale jakoś się nie śmiał. O nie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 73
avatar
Babcia Eleonora
Najpierw Charlie, potem będzie Chester.


Babcia Eleonora, jak to babcia, siedziała na targu, przy swoim maleńkim kramiku i dziergała na drutach sweterek. Kolor miał piękny, seledynowy, wzbogacony naprzemiennymi ściegami, coby fakturę miał ciekawszą i uroku więcej. Obok swojej wielkiej torby miała rozłożone wełniane skarpetki, wełniane kapciuszki, wełniane czapeczki. Do wyboru, do koloru.
- Dzień dobry, młodzieńcze. A ten sweterek lila róż byłby dla pana w sam raz- uśmiechnęła się i wskazała najbliższą dziergankę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 139
avatar
Charlie McCoy
Przykucnął obok babki i spojrzał na nią wymownie. No proszę was, nie był w slumsach pierwszy raz. Babka wiedziała, że on wiedział! Ale uśmiechnął się, kapelusz z głowy ściągając. Przypominał sobie, że przed kobietą powinien!
- Wolałbym coś ciemniejszego.
Parsknął śmiechem i wzruszył ramionami.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 73
avatar
Babcia Eleonora
Popatrzyła na Charliego nie mnie wymownie. Cóż on taki niecierpliwy? Ona miała czas.
- Może granatowy? Mam i granatowy, pod kolor oczu będzie pasowało - stwierdziła. - A może panienkę ma? To lilaróż jej na pewno do twarzy.
Wskazała sweterki leżące przed nią, na macie, Dziergała spokojnie dalej, co jakiś czas pociągając za nitkę wełny, by była luźniejsza.
- Czego potrzebujesz, młodzieńcze? Jak widzisz, różne rzeczy mam.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 139
avatar
Charlie McCoy
Panienkę? Chciał pokręcić głową, ale Kaśka mu przed oczami stanęła. Może by jej się prezent spodobał? Charlie wyciągnął ręce po sweterek i pokiwał głową. On się tam nie znał, ale skoro babcia proponowała.
- To wezmę go.
Odpowiedział, zaczynając się macać po kieszeniach w poszukiwaniu paczki papierosów. Gdzie on to je wcisnął? O! Są!
- I broń mi potrzebna. Plus naboje.
Powiedział ciszej, wyciągając papierosa z pogniecionej paczki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 73
avatar
Babcia Eleonora
- Kredyt się należy - ceniła się ta babcia, oj, ceniła! Nie rozdawała niczego za darmo. Przypatrywała się Charliemu w milczeniu, z uśmiechem. Sweterek na kolanach położyła, przekrzywiła głowę.
- A coś konkretnego potrzebuje? - zapytała, bo przecież musiała. Położyła dłonie na wełnianej tkaninie i wlepiła spojrzenie w McCoy'a.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 139
avatar
Charlie McCoy
Wsadzając papierosa między zęby, wyciągnął portfel z kieszeni i wygrzebał kredyt dla babci. Wręczył go staruszce i podrapał się po zarośniętym policzku. Jaką broń mógł chcieć?
- Rewolwer, typ drugi albo spitfire.
Wzruszył ramionami i wyciągnął zapałki, by w końcu odpalić papierosa.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 73
avatar
Babcia Eleonora
Babcia Eleonora wyciągnęła z kieszeni małą karteczkę, na której coś naskrobała starym ołówkiem i podała Charliemu. Był szczery, kilka razy pomógł jej torbę dźwigać.
- Panna na pewno będzie z sweterka zadowolona, to dobra wełna.

Na karteczce było napisane: 35k + 15k/50 nab. lub 40K +15K/50 nab
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 139
avatar
Charlie McCoy
Zaciągnął się papierosem, czekając aż babcia napisze, to co miała napisać na karteczce. Rozejrzał się przy okazji po ludziach, przewijających obok, kiwnął głową staremu znajomemu i zerknął na babkę, podającą mu karteczkę.
- Na pewno będzie zadowolona. Jak zawsze.
Uśmiechnął się do staruszki i wyciągnął z portfela kolejne banknoty. Całe pięćdziesiąt pięć kredytów.
- A to co babcia dzierga, to też chętnie wezmę jak będzie gotowe.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 73
avatar
Babcia Eleonora
- Syneczku, wszystko - wyciągnęła z torby kolejny sweterek, w odcieniu błękitnym jak samo niebo i podała Charliemu. Zaraz potem dodała do tego pakunek zawinięty w szary papier. - Tylko nie pierz tego w gorącej wodzie, bo skurczy się. I ni krochmal, nie ma po co, nieprzyjemny się tylko zrobi.

udało ci się kupić:
 
Wydatek dopisz do swojego posta w "wydatkach".
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 139
avatar
Charlie McCoy
- Dziękuję, babciu! Będę pamiętał.
Żeby on jeszcze prał takie sweterki! Ale odebrał pakunki i wstając, nie mógł się powstrzymać, by babci nie dać całusa w policzek z bezczelnym uśmieszkiem.
- I babcia niech dba o siebie!
Ta, pewnie ich wszystkich przeżyje! Także swego dziada! Charlie zebrał się w końcu i polazł dalej.

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 73
avatar
Babcia Eleonora
/ jakiś czas po Charlie'm.

- Synku, ale ja sprzedaję sweterki i skarpetki - odparła babcia patrząc na Matthewa. Patrzyła jak sobie ogląda jej szydełkowane serweteczki. - Mój wnusio niedawno miał urodziny. Drugie już. A pomyśleć, że chodzić dopiero niedawno zaczął!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 213
avatar
Matthew Feather
Wiadomo, że wyroby Babuni są najlepsze na świecie, więc nie dziwota, że Matt z takim zainteresowaniem przyglądał się tym wszystkim szydełkowanym serwetkom i innym milusim rzeczom, które jednak bynajmniej nie były dynamitem, ni spluwą.
- Te dzieciaki... tak szybko rosną. - przytaknął, kiwając głową. - Na pewno babunia jakiej świeczki nie ma? Bardzo by mi babunia pomogła... - powiedział, gdy brał do ręki jedną z serwetek. Średniej wielkości, bardzo "typowa". Zmarszczył lekko brwi.
- Myślałem nad jakąś serwetką, coby dom nieco... uprzytulnić. Doradzi babcia?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 73
avatar
Babcia Eleonora
Rzeczywiście. Matt na dobrą sprawę wyglądał Babci Eleonorze na takiego, co to tylko z zewnątrz wygląda na twardego, a w środku lubił się otulić jakimś ciepłym, mięciutkim sweterkiem czy kocykiem. Pokiwała głową.
- Świeczek nie mam, dziergam tylko - odłożyła na chwilę robótkę, nad którą właśnie pracowała. Można powiedzieć, że uzupełniała towar na bieżąco. - Serwetka to może tamta, o - wskazała szydełkowaną serwetę, którą mógłby położyć sobie na radio. O ile miał w ogóle coś takiego w domu. - A i co jeszcze mam dla ciebie, młodzieńcze - to mówiąc wyciągnęła wełniane męskie pantalony- majtki ciepłe, cobyś w nocy nie marzł.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 213
avatar
Matthew Feather
Kocyk bardzo dobra rzecz. Szczególnie, gdy w ręku kawałek dobrej literatury, a nad głową lampka sobie błyska. W takie wieczory chce się żyć. Nie myśleć o tym jak nisko upadł, choć na chwilę odciąć się od brudu i smrodu Slumsów, w których wylądował po wojnie. Minęło już tyle czasu... Ledwie pamiętał rodzinną posiadłość, po której dziś została pewnie tylko kupka gruzów... Wymykały mu się twarze rodziny, był zbyt młody by to wszystko spamiętać.
A książka i kocyk pomagają walczyć z tymi nieprzyjemnymi myślami i ze strachem o przyszłość. Teraz jednak książki i kocyki miał po raz kolejny zamienić na rewolwer, dynamit i jakiś gruby płaszcz. Tylko na większą, zdecydowanie większą skalę niż kiedykolwiek wcześniej.
- Mhm. - mruknął, spoglądając na wskazaną przez baabcię szydełkowaną serwetę. - Wezmę. - Radia nie miał, ale może sobie gdzieś na stolik rzuci?
Na widok przewspaniałych wełnianych pantalonów, łowca nagród usmiechnął się półgębkiem.
- Babciu, noce jeszcze ciepłe. Może zmienię zdanie jak rzeczywiście chłodniej się zrobi. - na chwilę zamilkł, po czym odezwał się ponownie, ściszając głos.
- A ma babcia naboje? Do rewolweru i Loretty.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 73
avatar
Babcia Eleonora
Babcia już patrzyła, czy nie da mu się wcisnąć jeszcze jakiejś dzierganki, skoro już tak się rozglądał.
- Nigdy nie wiadomo, kiedy zrobi mu się zimno, niech słucha starszej kobiety - odpowiedziała mu nieco urażonym tonem. Jeszcze się nie zdarzyło, by ją jakiś młokos poprawiał, a przecież dobrze wiedziała co mówi. Zmrużyła swoje starce oczy i wyciągnęła z kieszeni notesik, żeby w nim coś zapisać:

Loretta- 15k/50 nab.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 213
avatar
Matthew Feather
Rozglądał się, rozglądał, ale kolejnej serwetki już pewnie by nie wziął. Jedna wystarczy! Większa ilość takich milusich ozdóbek pewnie źle by na niego wpłynęła. Chociaż może pomyśli się nad zmianą, gdy już przeniesie się do Drugiej Strefy...
Tak, mimo tych wszystkich myśli o rewolcie i tym podobnych sprawach, Matt nadal chciał po prostu wynieść się ze Slumsów i zamieszkać w chociaż trochę przytulniejszym mieszkaniu.
Pokiwał tylko głową na słowa babuni, spoglądając przy okazji na karteczkę. 15 Kredytów, nie jest tak źle.
- Tyle samo do rewolweru. Typ I. - mruknął cicho, sięgając do kieszeni po zwitek kredytów.
- Na pewno nie ma babcia paru lasek dynamitu? Bardzo byłbym babci wdzięczny. Może nawet te majtki bym wziął. - wydął lekko usta.
A nuż noce zimne przyjdą?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 73
avatar
Babcia Eleonora
Babcia Eleonora popatrzyla na Marta uważnie, nie mowiac ani słowa. Dziergala przez chwilę kolejny sweterek i myślała. Feather potrzebował ciepłych majtek, to było niewątpliwe.
- Nie za dużo ci tego, kochaneczku?
Zwykle sprzedawała tym, którzy potrzebowali tego dla bezpieczeństwa. A ten tutaj jakoś wybierał poza te kryteria.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 213
avatar
Matthew Feather
Cisza nigdy nie wróżyła niczego dobrego. Matt nie zamierzał jednak przerywać jej jako pierwszy, włożył tylko ręce do kieszeni, a jego wzrok zsunął się z babuni i spoczął na dziergatkach na straganie.
W końcu kobieta odezwała się, a Matt spojrzał na nią z błyskiem w oku.
- Nie, babciu, nie za dużo. Akurat w sam raz. - uśmiechnął się lekko, po czym podrapał się po brodzie - W sam raz by coś w końcu zmienić, babciu. - rzekł jeszcze, po czym zamilkł na chwilę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 73
avatar
Babcia Eleonora
Babcia uniosła podbródek i świdrowała spojrzeniem Feathera przez kolejną długą chwilę. W końcu Zabrała mu kartkę, którą dała wcześniej i wypisała tam nową cenę:

Loretta i rewolwer- 50k/50 nab.

- Zmiany nie są dobre, gdy ludzie giną, synku - powiedziała. - Podobnyś do mojego Tomeczka. Zginął podczas wojny jeszcze.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 213
avatar
Matthew Feather
Matthew spojrzał na kartkę, na której Babunia zapisała nową cenę. Zmrużył lekko oczy; dość drogo. Liczył, że jak zaopatrzy się "hurtowo", to kobieta pójdzie na jakąś ugodę i zmniejszy cenę. Tak się jednak nie stało.
Mężczyzna sięgnął do kieszeni i wyciągnął z niej zwitek banknotów. Odliczył odpowiednią kwotę i podał ją kobiecie.
Naboje są, teraz pozostaje kwestia dynamitu.

Matt zmarszczył lekko brwi, słysząc słowa Babuni. Nie był złym człowiekiem, nawet jeśli jego... praca mogłaby świadczyć o czymś zgoła innym. Nigdy nie zabijał niewinnych. Zbirów, na których wystawiono listy gończe ścigał jako łowca głów, a ludźmi do których prawo jeszcze się nie dobrało zajmował się jako morderca na zlecenie. Nigdy nie zabijał kogoś, kto nie miał czegoś za uszami... Ale czy to właściwie świadczy o jego dobrej duszy, czy może wręcz przeciwnie, ukazuje jego bezwzględność? Sam nie był pewien... Jednak wiedział, że zawsze próbował być tym dobrym.
- I nie chcę żeby ginęli. - pokręcił głową - Nie bez powodu, nie jako niewinni. To o co proszę jest mi potrzebne jako... zabezpieczenie. Mam nadzieję, że nie będę musiał do nikogo strzelać. - zamknął na moment oczy. Czy było tak naprawdę? Gotowała się w nim żądza krwi, chęć zemsty za wszystkie szkody, które wyrządzono mu i jego rodzinie, za całe zło które powoli spływa na Slumsy... A z drugiej strony rzeczywiście wolał uniknąć niepotrzebnego rozlewu krwi. - Świeczki są mi potrzebne do powstrzymania czegoś bardzo złego. Byłbym wdzięczny, gdyby babunia zechciała pomóc, lecz mogę zrozumieć odmowę. - zdjął z głowy kapelusz i skłonił się lekko.
- Niech spoczywa w pokoju. Wojna była okropna... Choć ledwie ją już pamętam. Mogę na nią patrzeć tylko przez pryzmat straty, która mi po niej pozostała. - sposępniał widocznie, nałożył kapelusz i zamilkł, czekając na odpowiedź Babuni.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 4
avatar
Vesta Ward
/ Misjon kosiarkojn of lodjon - początek

Vesta leżąc w łóżku swego zapyziałego mieszkania, patrzyła na słońce i myślała o tym, jak bardzo jej źle i jak mogłaby uczynić życie swojej rodziny jeszcze gorsze. W dodatku te niemiłosierne słońce, które podgrzewało smród całej dzielnicy slumsów. Upał! Ile by dała, by w szklance po weskie napić się lemoniady schłodzonej trzema kostkami lodu i posłodzonej trzema kostkami cukry. Tak, obrzydliwie słodki, obrzydliwie kwaśny napój, którym po jednym łyku ma się ochotę na kolejny.
- Kuźnia Jana Matejki. - krzyknęła szeptem sama do siebie.
Po chwili wstała, ogarnęła się i ubrała w schludnie ciuchy. Nienawidziła schodzić poniżej poziomu przystępności, a już nie uderzać a żulowstwo ze slamsów. Bieda sama w sobie jej nie odrzucała, był to raczej odrażający brak higieny i gburowate zachowania na porządku dziennym.

Wybrała się na targ, w poszukiwaniu ubioru roboczego, najlepiej bez dziur i jakieś skrzynki z narzędziami czy samego pasa ze śrubokrętami.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 73
avatar
Babcia Eleonora
Babcia targowała się wyborowo. Jakby nie było, nie sprzedawała jednak broni hurtowo. Ostatnie leski dynamitu jakie miała- sprzedała jakiejś małej, cwanej dziewuszce.
- Sprzedaję co mam - stwierdziła. Dopisała jednak znów coś na karteczce:

G. dymny - 15 K

Wyprostowała się, złapała za swoje szydełko i powróciła do szydełkowania. A może by tak udziergała mu do tych ciepłych majtek jakąś czapeczkę?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 213
avatar
Matthew Feather
- Dobrz... - mruknął w końcu. Nie może stać tu pół dnia, może babunia rzeczywiście nie miała towaru, a może po prostu nie chciała mu tego dynamitu opchnąć. I to i to mógłby zrozumieć, a nie miał już siły na ewentualne wykłócanie się i targi. Trzeba załatwić sporo spraw organizacyjnych. To wszystko samo się nie zorganizuje, a Edgar bez jego pomocy po prostu utonie.
Idealista... Matt też był idealistą, przynajmniej tak myślał, miał jakieś w miarę romantyczne usposobienie... Ale nigdy nie tracił głowy. Jego przyjaciel niestety miał z tym mały problem i potrzebował kogoś, kto raz dwa go utemperuje.

Odliczył sześćdziesiąt pięć kredytów i podał je babuni, przyjmując od niej pakuneczek z ekwipunkiem. Majtki i serweteczkę też wziął, a jak! Przecież po to tu przyszedł, prawda?
- Dziękuję, babuniu. Do zobaczenia. - uśmiechnał się lekko, po czym skłonił się i, jak na dżentelmena przystało, uchylił kapelusza. W końcu odwrócił się na pięcie i powolnym krokiem ruszył do mieszkania Edgara. Zabawę czas zacząć...

zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Targ
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 26 z 27Idź do strony : Previous  1 ... 14 ... 25, 26, 27  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Slumsy-