IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Chimera

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 13 ... 25  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin

o lokalu:
 

menu:

ŚNIADANIA
Wypiekany chleb z labanem i hummusem oraz herbata z habaku - 1K
Tysije (cieciorka, masło, czosnen, sezam i chlebowe grzanki)
Mocna, czarna, mielona kawa z ciastkiem - 0,35K
herbata z habaku - 0,15 K
Hummus, małe wypiekane chlebki, sałatka oraz kawa - 1K

OBIADY
Pastilia (doprawiony kurczak smażony z cebulą, zapiekany w cieście z sosem i jajkami oraz posłodzonymi migdałami)- 1,5 K
Zupa z soczewicy i pomidorów oraz hercha - 1,K
Marchewkowa zupa krem oraz hercha - 1K
Rosół na mięsie z kurczaka - 0,5K
Rosół na mięsie z kuropatwy - 0,8K

PRZYSTAWKI
Sałatka (suszone pomidory, sałata, papryka, kuskus)- 0,3K
Podsmażane na maśle grzanki - 0,2K
Hummus i małe, wypiekane chlebki - 0,3K

DESERY
Miodowe ciastka z kruchego ciasta w posypce cukrowej (3 szt.) - 0,3 K
Owocowy pudding z posypką migdałową - 0,2K
Kulki sezamowi-migdałowo-anyżkowe z domieszką cynamonu (5 szt.)

ALKOHOLE:
Wino (czerwone, białe, różowe)- 0,7K kieliszek
Nalewka cytrynowa - 0,3 K kieliszek
Rum - 0,6K szklanka


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Pią Maj 15, 2015 8:51 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
-> redakcja Kroniki/Podszewki

Pomyślała, że mogłaby zostać stałym bywalcem w taksówkach. A może po prostu powinna nauczyć się jeździć? Henry miał w końcu ładny automobil. Kupiłaby sobie wtedy długi szalik, który by za nią powiewał podczas jazdy.
Wysiadła przed lokalem, który należał teraz do niej i uśmiechnęła się do siebie. Wciąż musiała ustalić menu, a czasu miała coraz mniej. Notatnik miała ze sobą. Pomyślała, że może tutaj będzie miała więcej pomysłów. Rozejrzała się po wnętrzu wchodząc do środka. Może przydałoby się zakupić żyrandole stworzone z barwnych koralików? Kojarzyły się z początkami tradycji miasta. Może kąt, w którym siedziałoby się na wielkich poduchach, pod osłoną woali? Dodać tu odrobinę ducha miejsca, w którym znajdowało się miasto. Nienawidziła pustyni, ale ceniła i szanowała tradycję, o której większość zapominała.
Podeszła do baru i usiadła na stołku. Wyciągnęła notes, pióro i zamyśliła się. Wypiekany chleb z labanem i hummusem na pewno zostanie. Mocna, czarna, mielona kawa i specjalnie przygotowywana herbata z habaku. Na zrobienie tej ostatniej miała specjalny sposób. Najpierw trzeba było skarmelizować cukier, dopiero później zagotować na tym herbatę. Uznała, że te dwie pozycje są dobre na śniadaniowy początek. Dopisała do tego jeszcze tysije, które robiło się z cieciorki, masła, czosnku, sezamu oraz chlebowych grzanek. Spojrzała przed siebie, na barowe półki. Postanowiła, że doborem alkoholi zajmie się Henry. Albo Konstancja! I zaraz pojawiła się w jej głowie kolejna myśl - cytrynowe lody.
Zegar na ścianie zaczął wybijać późną godzinę. Skończyła więc na dzisiaj i wróciła do domu.

zt -> marchantowo
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
< Marchantowo

Zabrała Wiliama ze sobą. Po krótkim spacerze po parku złapała taksówkę. Coraz bardziej upewniała się w przekonaniu, że powinna nauczyć się jeździć. To byłoby takie emocjonujące i tak bardzo ułatwiłoby jej życie!
Chimera powoli zaczynała działać. Byli już pierwsi pracownicy zajmujący się zapoznawaniem z menu. Dwie osoby dopieszczały wnętrze lokalu.
Obecność dziecka sprawiła, że wszyscy na moment oderwali się od pracy. Chcąc się pochwalić małym, czując dumę i pusząc się Fanny nawet nie zaczęła na nich krzyczeć by przywołać do porządku. Zamierzała zająć się na miejscu dokumentacją i ostatnimi poprawkami.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 157
avatar
Jeremy Lorant
/początek

Jeremy kelnerował już, ale w zdecydowanie gorszych lokalach. Ostatni utonął w długach i wlaśnie go zamknięto, więc chłopak zostal bez pracy i ostatniej wypłaty. Odstrzelił się więc w swój najlepszy garnitur i przyszedł do Chimery, nei wiedząc nawet że uda mu się trafić na właścicielkę. Widząc ruch w środku wszedł do lokalu i rozejrzał się, szukając osoby odpowiedzialnej za to wszystko. Było to widać po ludziach. Od razu przeniósł spojrzenie na Fanny z dzieckiem i uśmiechnął się lekko.
- Dzień dobry. Przyszedłem w sprawie pracy.. - zaczął, może trochę nieśmiało.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
Nie tylko po ludziach było to widoczne. Fanny po prostu emanowała rządzeniem się. Akurat sadzała Williama na swoich kolanach. Teraz, kiedy już podrósł było widać, że kolor oczu ma po ojcu. Wchodzącą w szarość zieleń.
Zdjęła kapelusik z głowy i popatrzyła na młodzieńca, który wszedł do lokalu. Jak? Ach, tak. Drzwi były otwarte. Przekrzywiła głowę i zamrugała oczami.
- Pracy? - a czego innego? W końcu dała ogłoszenie, to i zainteresowani się pojawiali.- Brakuje mi dwóch kelnerów, panie...?
Przyglądała mu się uważnie. Wyglądał na młokosa. Ile miał lat? Dwadzieścia?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 157
avatar
Jeremy Lorant
- Tak, ja właśnie w sprawie tej posady - zmęłł w dłoniach kaszkiet, stresując się.
- Jeremy Lorant - przedstawił sie od razu. I czekał co dalej, stojąc trochę sztywno, bo przeciez nie usiadzie obok, bo nie wypada, a on bardzo potrzebowal tej pracy!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
Odsunęła rączkę dziecka od materiału apaszki, którą miała na szyi. Musiała ją dziś przysłonić.
- Pracował pan wcześniej jako kelner? - uniosła brwi i ucałowała Williama w czubek główki.- Gdzie? Jak długo?
Musiała wszystko wiedzieć. Cały personel dobierała tak starannie jak tylko potrafiła. Wszystkich musiała sprawdzić.
- Ma pan jakieś referencje? - wstała z krzesła, na którym siedziała i ruszyła w stronę zaplecza. Miała tam niewielki gabinecik. Na biurku stało kilka porcelanowych figurek przedstawiających bawiące się koteczki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 157
avatar
Jeremy Lorant
- Tak - pokiwał ochoczo głową i podał nazwy dwóch lokali, może nie najlepszych, ale nadal określanych mianem restauracji.
- Tak, tak.. już, ja.. - zakręcił się i zaczął wydobywać z torby ktorą miał na ramieniu listy z referencjami, ale kaszkiet mu rpzeszkadzał więc wsadził go najpier w torbe, ale przeciez to idiotyzm jak ma z niej coś wyciagać, a potem Fanny wstała i Jeremy przeraził się, że sobie idzie OD NIEGO, bo już zdążył coś zepsuć i obserwował przez kilka sekund jej plecy, wyzywając się w myślach, ale potem dotarło do niego, że przeciez poszła do gabinetu.. Więc odstawił kaszkiet na stolik, złapal z aktówki listy i pognał za nią, zapominając o nakryciu glowy.
- O. Proszę - połozył jej na biurko o co prosila.
Referencje były dobre, ale z kilkoma błędami ortograficznymi.. coż. Czego sie spodziewać?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
Tak się biedak zakręcił, zaguzdrał niezdarnie, że pani Marchant zaczęła się niecierpliwić. Kiwnęła głową by poszedł za nią. Ręce miała zajęte Williamem. Była wzorową mamą. Mało tego, Fanny w ogóle była wzorowa: była damą na salonach, kucharką w kuchni i dziwką w sypialni. Takiej to ze świecą szukać, a Henry był największym szczęściarzem w mieście.
Weszli do gabinetu, gdzie usiadła za biurkiem. Drugie krzesło czekało na Loranta. Wzięła od niego papiery i zaczęła je przeglądać. Brew znowu mimowolnie powędrowała w górę, kiedy wyłapywała w nich kolejne błędy. Aż spojrzała na chłopaka wymownie.
- Co wiesz o tradycyjnej kuchni? - powinna od razu mu podziękować, ale postanowiła dać mu szansę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 157
avatar
Jeremy Lorant
Usiadł na krześle od razu, jakby mu się nogi nagle złamały i tak siedział tam, starajac się nie rozkraczać zbytnio, bo jak to wygląda. Ale tez inaczej siedzieć nie umial, bo jak? Jak baba? Przecież.. to już w ogóle nie wygląda.
- Noo.. - zastanowil się najpierw czym jest w ogóle tradycyjna kuchnia, bo nie do końca wiedział, ale jak już jakoś do tego doszedł to zaczął opowiadać. Pracował od 12 roku życia, więc już miał pieć lat za sobą, wiedział conieco. Zastanawiał się czasem czy umiałby robić co innego i czy może na starość będzie lokajem w jakimś wielkim apartamencie, jak to było w książkach. Nie, żeby czytał, ale mama mu mówiła.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
Pokiwała głową słuchając go. Chociaż przez moment mogło się wydawać, że w ogóle go nie słuchała. Pocałowała Williama w główkę. Spojrzała znów na Jeremy'ego, przytulając dziecko bardziej do siebie.
- Ile razy przewróciłeś się z tacą? Na sali? - drążyła dalej. Bachor uparcie próbował złapać jej apaszkę, co w końcu postanowiła zacząć ignorować. Jeremy musiał się domyślać, jakiej odpowiedzi oczekiwała.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 157
avatar
Jeremy Lorant
- E... - patrzył na dzieciaka to na Fanny.
- Raz, ale to na początku, potem już nie! - dodał od razu, bo przeciez nie powie ze się wyrznął tak, że mleczaka stracił.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
- Tylko raz? - nie chciało jej się w to wierzyć. Kelner, który nie zaliczył w swojej karierze kilku wywrotek to nie kelner! - Jak myślisz, Billie? - zapytała swoje złote dziecko. Podrapała je po brzuszku, a berbeć się zaśmiał. Głupawo, jak to bachory. - Damy szansę panu Lorantowi? Damy? - gruchała. W końcu była mamą, a William jej oczkiem w głowie.
Spojrzała raz jeszcze na referencje młodzieńca, wciąż krzywiąc się na te paskudne błędy. Lokale, w których pracował wcześniej nie należały do wysokich lotów. Ani nawet średnich. Z drugiej strony był jednak młody, na pewno szybko przyswajał wiedzę. Będzie go można odpowiednio wyszkolić i bez problemu wpoić pewne zasady.
- Panie Lorant, po otwarciu zatrudnię pana na okres próbny. Płatny, oczywiście. Jeśli pan się sprawdzi, z przyjemnością zatrudnię pana na stałe - oznajmiła w końcu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 157
avatar
Jeremy Lorant
- No.. jak zaczynałem to miałem dwanaście lat, to zdarzyło mi się.. - podrapał się po głowie i przeczesał przydlugie włosy palcami. Potem patrzyl jak ważne biznesowe sprawy ustala z czteromiesiecznym dzieciakiem i w sumie to.. czekal. Przestąpił trochę z nogi na noge, bo przez ten stres chciało mu się siku.
- Świetnie! Bardzo sie cieszę. Dziękuję - wybuchnął entuzjazmem.
- Od kiedy mam się zjawić? - w tym wszystkim nawet nie zapytał o warunki cenowe.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
Zanotowała sobie w pamięci, że pierwszym czego ten młokos będzie musiał się na uczyć to powstrzymywanie emocji w pracy. Nie, żeby Fanny kiedykolwiek stosowała się do tej zasady. No, ale nie była kelnerką.
- Dziesięć Kredytów i pięć jednostek węgla tygodniowo, za taką stawkę będzie pan pracować - poinformowała. Nie za dużo, ale i nie mało. Jak na taką pracę, zarobek był całkiem przyzwoity. W końcu to nie było centrum miasta a spokojna Druga Strefa.
- Proszę przyjść jutro o godzinie ósmej. Zostanie pan poinstruowany przez pracowników.
Zabawne, jak potrafiła skakać pomiędzy rodzajami zwracania się do niego.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 157
avatar
Jeremy Lorant
Pokiwał tylko głową ochoczo, że cena mu pasuje, bo się trochę zapowietrzył z radości.
- Bardzo się cieszę! - powtórzyl - Dziękuję. I do zobaczenia jutro - uśmiechnął się szeroko i już chciał wychodzić, ale się powstrzymał.
- Chyba, że.. coś jeszcze? - zapytał grzecznie, bo w sumie nie wiedział czy może już iśc czy nie. Popędzi do domu powiedzieć, że już ma prace!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
Powiodła za nim wzrokiem. Jak wstał, jak już pędził do drzwi skocznym krokiem, jak gwałtownie się zatrzymywał. Co za narwany dzieciak! Mimowilnie aż się uśmiechnęła lekko do siebie. A może to było znowu do dziecka? To bez znaczenia.
Sięgnęła po papiery, które jej dał i wyciągnęła ku niemu rękę.
- Może pan zabrać swoje rekomendacje, panie Lorant. To wszystko.
Miała nadzieję, że nie będzie miał problemów z podawaniem klientom zamówień.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 157
avatar
Jeremy Lorant
- Dziękuję - podszedł do stołu, odebrał listy i zlożył je, jeśli jeszcze nie były w kopertach.
- Do jutra, będę punktualnie! - zapewnił i wyszedł z biura, a potem z restauracji, kompletnie zapominając o kaszkiecie. No, ale skoro wróci tu jutro to pewnie go odbierze? Prawie że wybiegł, ale powstrzymał się i dotrwał do najbliższego zakrętu, potem puścił się biegiem do domu!

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
<- ze szpitala, po intensywnym dyżurze.

Warto sprawdzić nową knajpę, zwłaszcza, że jest się zbyt zmęczonym by dowlec się na targ. Ciekaw był czy Fanny posłuchała jego rady i było tu coś dla osób niemięsiwnych. Nie zawiódł się. Zainteresowała go zupa z soczewicy i to ją zamówił , razem z lampką wina.
Otworzył teczkę z informacjami dla Marchanta i wczytał się w nie, sprawdzając czy to co napisał, będzie dla niego choć trochę zrozumiałe.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
/ po miesięcznym przeskoku - grudzień 2865

Przez ostatni miesiąc w życiu Fanny się trochę zmieniło. Po pierwsze, zaczęli z Henrym sypiać w jednym łóżku, do czego nie potrafiła przywyknąć przez dwa tygodnie. Do dziś z resztą odwracała się do niego plecami pozwalając czasem nawet Bubusiowi spać obok (przez co kilka razy obudziła się z jego tyłkiem przy twarzy). Przez te wszystkie dni starała się też subtelnie zasugerować mężowi, że i ona potrzebuje gabinetu rozkładając się w salonie z dokumentami dotyczącymi Chimery czy Podszewki. William rósł jak na drożdżach i Fanny już tylko czekała, aż zacznie próbować mówić. Była pewna, że "mama" będzie jego pierwszym słowem.
Rano próbowała wykorzystać nieobecność Henryka w apartamencie by wejść do jego gabinetu. Niestety, znowu zamknął drzwi na klucz, więc musiała się obejść smakiem.
Po skończonej pracy w redakcji udała się do Chimery, gdzie też miała do zrobienia kilka rzeczy. Ot, chociażby skrzyczenie personelu za opieszałość, albo mylenie ilości przypraw. Lub cokolwiek innego.
Wypatrzyła przy jednym ze stolików Granta i... jak ta żmija ruszyła w jego kierunku z uśmiechem na twarzy.
- Panie Grant! Jak miło.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Wertowal dokumenty, medytując nad kieliszkiem wina. Zupa okazała się bardzo smaczna, dołączone pieczywo tez. Mimo oczywistego jadlowstretu, udało mu się ją zjeść, z optymistyczna myślą, że starczy mi na cały dzień. Słysząc głos żony Henryczka, zamknął stanowczym ruchem ręki teczkę, chroniąc jej zawartość przed wscibskimi oczami naczelnej.
- Pani Marchant - zajęty praca, miał szczęście nie widzieć jej przez miesiąc. Dobra passa nie mogła trwać zbyt długo. - Naprawdę udany lokal, musze przyznać - zasłonil spracowaną dłonią nazwę projektu i i wrzucił teczkę do torby lekarskiej.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
Ach! A taką miała nadzieję, że uda jej się zobaczyć co też przeglądał z takim zainteresowaniem. Westchnęła cicho i usiadła na krześle, które sobie chwilę wcześniej odsunęła.
- Prawda? - uśmiechnęła się skromnie wiodąc wzrokiem za teczką, którą chował. - Jak smakowała panu zupa?
Być może trochę zależało od odpowiedzi, jaką powinien udzielić. Gdzieśtam pomiędzy stolikami błądził pewnie młodziutki kelner, Jeremy. Uśmiechnęła się do słodziaczka.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Projekt Ultima leżał sobie bezpiecznie w torbie, natomiast sam protetyk uśmiechnął się nieco blado. Przez zmęczenie.
- Wyśmienita. Nigdy bym nie wpadł na takie połączenie składników, z pewnością skorzystam nie raz . - Ale żeby nie było tak miło i ze był Grantem dodał... - Moznaby nieco dokładniej wypolerowac sztucce, ale zdaje sobie sprawę, że w tej kwestii, wykazuje się przesadnym pedantyzmem.
- Napije się Pani czegoś? — Oczywiście on płacił, ale czy właścicielka by w ogóle płaciła a swoje zamówienie? Ot zagwostka. .
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
Zamrugała oczami, załopotała rzęsami.
- Nie wpadłby pan? Przecież to tradycyjne danie - byłoby możliwe, że Fanny przełknęłaby tę okropną niewiedzę gdyby nie to, co dopowiedział po chwili. Palce kobiety wystukały o blat stolika rytm. Od małego palca, poprzez serdeczny, na którym znajdowała się złota obrączka a nad nią pierścionek zaręczynowy, środkowy, wskazujący. Powtórzyła czynność raz jeszcze licząc w myślach by się uspokoić. Miała ochotę powiedzieć mu, żeby się stąd w podskokach wynosił.
- Myślę, że ma pan po prostu zabrudzone okulary - uśmiechnęła się słodko. - Proszę się nie kłopotać, obiad i wino na koszt lokalu - powiedziała sądząc, że zrobi mu się głupio. Nie wzięła pod uwagę jednak tego, że Grant mógłw ogóle nie dostrzegać swojego faux pas!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
— Tradycyjne? No proszę, dzięki Pani jestem o tą wiedzę mądrzejszy - uśmiechnął się łagodnie, bo nie miał zamiaru łapać się w jej gierki. - Och, być może to i wina okularów - wzruszył ramionami, choć i on i każdy obywatel tego miasta, wiedział, że protetyk nie pozwoliłby by jakakolwiek plamka skazila szkła.
- zdecydowanie odmawiam, pani Marchant. Wszystko mi tu bardzo smakowało, a ja zdaje sobie sprawę, że ta moja fanaberia ze sztuccami, jest dla wielu osób drażniąca... Co to za wino? — zagadnął wskazując na swój kieliszek i butelkę.
Czy było to to fopa czy nie fopa, był zbyt wyczerpany by się tym przejmować.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Chimera
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 25Idź do strony : 1, 2, 3 ... 13 ... 25  Next
 Similar topics
-
» Chimera

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-