IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Chimera

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 13 ... 25  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :


o lokalu:
 

menu:

ŚNIADANIA
Wypiekany chleb z labanem i hummusem oraz herbata z habaku - 1K
Tysije (cieciorka, masło, czosnen, sezam i chlebowe grzanki)
Mocna, czarna, mielona kawa z ciastkiem - 0,35K
herbata z habaku - 0,15 K
Hummus, małe wypiekane chlebki, sałatka oraz kawa - 1K

OBIADY
Pastilia (doprawiony kurczak smażony z cebulą, zapiekany w cieście z sosem i jajkami oraz posłodzonymi migdałami)- 1,5 K
Zupa z soczewicy i pomidorów oraz hercha - 1,K
Marchewkowa zupa krem oraz hercha - 1K
Rosół na mięsie z kurczaka - 0,5K
Rosół na mięsie z kuropatwy - 0,8K

PRZYSTAWKI
Sałatka (suszone pomidory, sałata, papryka, kuskus)- 0,3K
Podsmażane na maśle grzanki - 0,2K
Hummus i małe, wypiekane chlebki - 0,3K

DESERY
Miodowe ciastka z kruchego ciasta w posypce cukrowej (3 szt.) - 0,3 K
Owocowy pudding z posypką migdałową - 0,2K
Kulki sezamowi-migdałowo-anyżkowe z domieszką cynamonu (5 szt.)

ALKOHOLE:
Wino (czerwone, białe, różowe)- 0,7K kieliszek
Nalewka cytrynowa - 0,3 K kieliszek
Rum - 0,6K szklanka


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Pią Maj 15, 2015 8:51 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
Gierki gierkami, przez Fanny przeszła mała fala oburzenia. Wszystko tu było wypolerowane, sama tego pilnowała!
- Panie Grant, pan mnie obraża odrzucając moją propozycję- zmrużyła oczy. Mogłaby jeszcze wysunąć język i nim zamajtać, jak sycząca żmija. Wychyliła się lekko zza stolika i kiwnęła ręką do barmana, by przyniósł drugi kieliszek.
- Przygotowywane na północy miasta. Mają tam moim zdaniem najlepsze winiarnie. Choć jeśli chodzi o białe, to część zachodnia spisuje się faktycznie lepiej.
Barman podszedł i podał jej kieliszek.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Ach ta Fanny. Henry musiał mieć z nią mega przejebane. Zmienna jak chorągiewka na wietrze.
- Nigdy w życiu bym chciał Pani obrazić, choć wychodzi mi to przerażająco łatwo. Proszę mi wierzyć, że nie robię tego celowo. A Pani uraża za to moją męską dumę, chcąc bym nie płacił, więc jesteśmy kwita. - a przynajmniej resztki tej dumy...
Uśmiechnął się znów, nie potrafiąc zbyt ukryć zmęczenia.
- Nie zna Pani kogoś, kto jest młody, ambitny, energiczny i szuka pracy? Potrzebuję asystenta czy asystentki, a wolałbym kogoś sprawdzonego.

Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
Sięgnęła po butelkę z winem i sama sobie nalała do kieliszka. Grant się ku temu nie kwapił, toteż musiała zadbać o siebie.
- Gdyby pan był dżentelmenem, panie Grant, posłuchałby mnie pan odkładając swoją urazę gdzieś - powiedziała stanowczo. Jeszcze zamierzał z nią dyskutować! - Przed panem długa droga... - pokręciła głową i upiła łyk wina.
Zastanawiała się przez chwilę. Młody, ambitny (o ile w tym przypadku można mówić o ambicjach)... znowu spojrzała na Jeremy'ego. Pasował tutaj!
- Trudno mi powiedzieć. Częściej przebywam pośród osób zajmujących się dziennikarstwem czy polityką. Nie mechaniką. Ale jeśli na kogoś takiego natrafię, rychło dam panu znać - milczała przez chwilę, aż nagle sobie coś przypomniała. - Wyobraża pan sobie, że Henry pozbył się mojego kota? Tego samego, u którego zmieniał pan kiedyś ustawienia. Wyszedł z nim gdzieś, i go tam zostawił!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Widać nie był dżentelmenem. Co poradzić. A tak się starał ! Nie skomentował tej "długiej drogi przed nim". Wszak sam nie wiedział co ze swoim życiem zrobić.
- Nie wymagam znajomości mechaniki, większość pracy to typowa papierologia a reszty sam wyuczę. Czeka mnie teraz myślę intensywny czas i przyda mi się ktoś kto to wszystko czasowo ogarnie. - po cichu liczył na sukces nowej protezy, większy niż ten przy module czucia.
Spojrzał na nią zdziwiony
- Mruczka? To dziwne, że kot sam nie próbował wrócić... - podrapała się palcem po podbródku - Dawno zaginął ?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
Założyła nogę na nogę i zakołysała stopą obutą w czerwony, lakierowany pantofel.
- To w końcu mechaniczny kot. Nic dziwnego, że nie wracał, skoro pewnie miał węgiel na wyczerpaniu. Bez tego ani rusz. Bubuś tak za nim tęsknił. A co dopiero ja. Kto by pomyślał, że mój mąż jest zdolny do wyrządzania mi takich przykrości - aż się rozzłościła, więc upiła kolejny, większy łyk wina. Jeszcze trochę, a Grant ma szansę oberwać za Henry'ego.
- Nie wiem, panie Grant, rozejrzę się. Pewnie panu ciężko po śmierci Colette. Byłam w ogromnym szoku, kiedy się dowiedziałam. Zawsze tak dobrze mi się z nią rozmawiało. Wciąż nie mogę w to uwierzyć.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
- Może jeszcze się odnajdzie ? - podsunął jej, choć jak kotu skończył się węgiel, to pewnie leży teraz na jakimś złomowisku. - Albo ktoś go znalazł i się nim zaopiekował - roztaczał przed Fanny pozytywne wizje. Zabawne, że przed sobą nie umiał.
Na wspomnienie Dulahunty jeszcze bardziej się zasępił.
- Byliśmy z Colette naprawdę dobrymi przyjaciółmi, przynajmniej ja to tak odczuwałem. Siedem wspólnych lat pracy...Rozmawiałem z nią może parę minut przed tym, mieliśmy iść do tego psychopaty razem. Wezwano mnie do nagłego przypadku, pacjent miał silny stan zapalny nerwów, potrzebna była natychmiastowa pomoc. Miałem do niej dołączyć po zabiegu - zamrugał nerwowo - Nie ma Pani pojęcia jak bardzo żałuje, że wtedy nie byłem przy niej.
Poczuł, że gardło mu się zaciska a potworne poczucie winy pali go niczym ogień. Gdyby wtedy jej nie zostawił, może by żyła. A teraz...mogła go nawiedzać jedynie w koszmarach.
Upił łyk wina. Weź się w garść. Rozpamiętywanie zmarłych nie przywróci ich do życia.
- Dlatego potrzebuję kogoś do pracy. - rzekł już nieco zbyt oficjalnie. - Praca w szpitalu, praca nad nowym projektem i papierologia, to dla mnie ciut za dużo.

Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
- Odnajdzie, odnajdzie. Pewnie ktoś mu już wylupil też śliczne oczka - biadolila, niezadowolona. Tyle lat miała tego kółeczka! O jak skończył, jak marnie! Wciąż nie mogla tego mężowi.
- Pan był z nią tak blisko, pewnie była dla Pana jak żona. Ha, to by była dla pana odpowiednią partnerką. Tyle się znaliście, musiała o panu wszystko wiedzieć. Wszystkie sekrety!
Przypomniała sobie, ze Henry w noc poślubną też stwierdZił, ze powinni znać swoje tajemnice. I co, zamykał przed nią gabinet, w którym krylo sie tyle zagadek. Można by powiedzieć, ze ją okłamał! Nie, żeby ona sama była uczciwa i mówiła mu o wszystkim co myśli.
Popatrzyła na Granta i zalopotala czarnymi rzesami.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Na myśl o wydłubywaniu oczek, trochę mu się podniosło. Przypomniał sobie czytanie aktu zgonu Colette. Psychopata też zaczął od oka...
- Była moim aniołem stróżem - odpowiedział , patrząc gdzieś w bok, jakby widział coś, czego Marchant dostrzec nie mogła. - Wierzyła we mnie - spojrzał na swój kieliszek, kołysząc jego zawartością.
Musiał więc dokończyć to, co jej obiecał.
Pogadali sobie jeszcze chwilę, już na tematy neutralne, dopili wino, on pewnie skomplementował lokal, by już się na niego tak nie boczyła, kolejny raz współczuł w duchu Henrykowi i polazł

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
/Marchantowo

Być może to grantowe współczucie przyciągnęło Henryka do restauracji, którą jeszcze kilka godzin temu protetyk opuszczał.
Na umówione spotkanie redaktor stawił się jako pierwszy. Chociaż nie był zwolennikiem kawy, zamówił sobie zwykłą, czarną. Udało mu się dostać egzemplarz jednego z raportów na temat ogólnej teorii zatrudnienia, procentu i pieniądza. Kiedy inni zamawiali właśnie półsłodkie wino, ciesząc się z zaspokojonego deserem apetytu, Marchant brał kolejny łyk kawy uświadamiając sobie, że nic już w filiżance nie zostało.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 503
avatar
Emma Cassell
// pomiędzy słowami

Emma, ściskała pasek torebki, jakby ktoś miał zaraz ją jej wyrwać i ukazać cały fałsz jaki w sobie młoda dziennikarka skrywała. Ciągle czując się podle, w pośpiechu przemierzała ulicę, kierując ku restauracji.
Weszła do środka, nie znając jeszcze nowo otwartej Chimery. Dlatego chwilę jej zajęło, zanim rozejrzała się po wnętrzu, poszukując spojrzeniem naczelnego. Gdy w końcu dostrzegła go przy jednym ze stolików, ruszyła ku niemu w pośpiechu i przywitała nerwowym uśmiechem.
- Dzień dobry.
Odezwała się i usiadła na krześle, torebkę kładąc na kolanach. Wyciągnęła z niej listy i położyła na stole, podnosząc spojrzenie na swego pracodawcę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Zauważył Emmę rozglądając się od niechcenia po lokalu. Musiał przyznać, że Fanny dobrze wszystko zorganizowała. Bez przesadnego przepychu, bez niestosownego kiczu. Harmonia.
Podniósł się ze swojego miejsca, podtrzymując się stolika. Spoglądając swojej pracownicy prosto w oczy, chcąc jakby przewidzieć jakie ma dla niego nowiny, usiadł z powrotem na krześle.
- Dobry wieczór. - poprawił ją z niezobowiązującym uśmiechem w jednym z kącików ust. Ściągnął poły marynarki, dotknął dokumentów które przeglądał chwilę temu. Włożył je niespiesznie do tekturowej teczki.
- Odzywało się w pani sumienie...? - zapytał neutralnym tonem. Pod koniec swojej wahającej się z ostatnim słowem wypowiedzi Marchant spojrzał w dół, na to co dla niego przyniosła młoda dziennikarka. Otworzył pierwszy z listów.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 503
avatar
Emma Cassell
Czy odzywało się w niej sumienia? Emma nie odpowiedziała od razu, dając sobie chwilę na oswojenie się z pytaniem, jakie zadał Marchant. Młoda dziennikarka czuła się jakby miała na czole wypisane, że jest złodziejką i oszustką. Ciężko przełknęła ślinę i miała nadzieję, że nie wygląda na spiętą, chociaż wyraźnie tak się czuła. Siedząc prosto i wysilając się do utrzymania kontaktu wzrokowego.
- Tak.
Odpowiedziała szczerze i krótko, chociaż przez chwilę miała ochotę odpowiedziec inaczej. Pytaniem na pytanie. Jednak w tej całej grze jaką podjęła, chciała utrzymać choć jedną szczerą relację. A Henry mógł przeczytać:

Chciałabym odzyskać swoją bro pamiątkę po ojcu. Liczę na Twoją pomoc, wszak w papierach powinna widnieć, jako Twoja.

Nie każ mi samej się tym zajmować.

TR
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Przechylił się do przodu. Z lekko zmarszczonymi brwiami przyglądał się napisanym na kartce literom. Przedramiona wsparte równo o blat stołu, pofalowały obrus pod niezbyt mocnym naciskiem.
- Łatwo jest je zgubić. - odparł na jej zwykłe przytaknięcie. - Szkoda je gubić. - dodał jakby to miało jakieś znaczenie. Przyjrzał się korespondencji i w końcu uniósł wzrok na Emmę.
- Ponoć ludzie są interesujący dopóki mają coś do ukrycia. - uśmiechnął się gorzko. I co z tym zrobić. Część ukrywa swoje sumienie, część tożsamość. - Przypuszczam, że nie pamięta Reebentoff?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 503
avatar
Emma Cassell
Zaskoczyły ją słowa Marchanta, bo śmiała twierdzić, że jest skłonny do przekonywania o konieczności wyzbycia się sumienia przy zadaniach takich jakie właśnie dziennikarka wypełniała.
Westchnęła głęboko, zastanawiając się czy Marchant kiedykolwiek zadał sobie pytanie, w jaki sposób jego pracownica zdobyła te listy. Czy w ogóle go to interesowało? Czy raczej skupiał się tylko na informacjach a nie sposobie ich pozyskania?
- Nigdy o niej nie wspominał. - Odpowiedziała i spojrzała na drugi list - I jak mógł ten list sobie przypomnieć po powrocie ze szpitala, tak o drugim chyba nie wiedział. Znalazłam go w.. - Popatrzyła na Marchanta i zgarnęła włosy za ucho, zdenerwowana swym podłym zachowaniem - .. schowany.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Ojciec, ojciec. Pamiątka po ojcu. Jakiś trop prowadzący do rozwiązania sprawy przeszłości, która zaprzątała myśli Marchanta. Ślad, po jakim można było dojść do sedna sprawy. Kim była Theresa Reebentoff? I czego szuka w tym mieście.
- Schowany? - zapytał unosząc brwi z zaciekawieniem. Sięgnął po kolejny list. Nie otwierał go na razie, zerkając na swoją podwładną. Może nie powinien dawać takiego zadania młodej dziewczynie? Młodość i atrakcyjność stawiały ją właśnie w odpowiedniej pozycji do wykonania tej drobnej misji. Lekceważenie potencjału również było głupstwem. Lepiej kogoś uczyć niż potępiać i tłamsić.
- Wspominał coś ciekawego? - zadał kolejne pytanie przenosząc wzrok na list numer dwa. Aaron Fechner. Gdzie się pan ostatnio podziewa?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 503
avatar
Emma Cassell
- Wiedzial pan, ze Raven.. Crow - poprawila sie, nie odpowiadajac na probe kontynuacji rozmowy o schowku - ma brata blizniaka?
Zapytala, ciekawa ile Marchant wie o zyciu detektywa. A obsluga restauracji wolala o pomste do nieba, bo jescze nikt nie podszedl zapytac co panna Cassell sobie zyczy. Wstyd.
- Nie mowil. Nie wiele mowi.
Odpowiedziala z lekkim wstydem, bo wychodzilo, ze nie potrafi pociagnac za jezyk i wyciagnac potrzebne informacje.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Bo Henry sobie nie życzył, aby mu przeszkadzano. Przecież wszyscy go tu doskonale znali. Przeczytał list Aarona do końca.
- Wiedziałem. - odparł bez najmniejszego zdziwienia. Można to sobie było z łatwością sprawdzić. Jeśli sprawa uchodziła za poważną, należało ją w taki sposób traktować.
- Ma pani ochotę na coś do jedzenia? - zapytał. - W innym wypadku zamówię dla nas wino. - dopowiedział poprawiając się na krześle.
- Jeśli pani pozwoli, zrobię sobie tego kopię i zwrócę w stosownym czasie. - oznajmił zerkając na swoją filiżankę.
- Podała mu pani swoje prawdziwe dane? - pytał.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 503
avatar
Emma Cassell
- Nie, dziękuję.
Odpowiedziała na propozycję. Nic nie byłaby w stanie przełknąć, gdy rozmowa i jej myśli skupione były tylko i wyłącznie wobec detektywa. Emma patrzyła na Marchanta jakby chciała go spytać jak nauczyć się takiego spokoju w sprawach, które wywołują tak negatywne uczucia.
Skinęła głową, przyzwalając na zrobienie kopii. Pytanie co miała z listami zrobić później.
- Tylko imię.
Odpowiedziała i zerknęła na gości, przechodzących obok.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Zamówił jedno z lepszych czerwonych win. Celował w jakieś słodsze, chociaż nie znał Emmy na tyle, żeby mówić o jej guście.
Miał jeden trop w stronę Theresy. Jeden niewyraźny, ale podejrzany ślad. Przez ostatni miesiąc grała mu na nerwach jak nigdy przedtem. Aaron Fechner był zawodnikiem ważniejszym. Był bratem Thorstena. A to mówi samo za siebie.
- Mógłbym teraz powiedzieć, że tyle mi wystarczy i może pani o nim zapomnieć, ale równie dobrze... - uśmiechnął się. - Zostawiam to do pani osobistego przemyślenia. Bezpiecznie będzie sprawę porzucić.
Wino zostało przyniesione. Henry kiwnąwszy głową podziękował za lekko schłodzony trunek.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 503
avatar
Emma Cassell
- Zostawic?
Popatrzyla na Henryka z nieukrywanym zdziwieniem. Usmiechnela sie i pokrecila glowa rozbawiona, chociaz nie bylo w tym nic wesolego. Odetchnela i spojrzala na swe dlonie, ktorych palce splotla na bialym obrusie.
- Moge dowiedziec sie wiecej.
Spowazniala i podniosla spojrzenie na naczelnego. Mogla spytac jak ma teraz porzucic mila znajomosc. Zamiast tego zlapala za kieliszek i napila sie wiecej niz wypadalo mlodej panience.
- Co jeszcze chcialby pan wiedziec?
Zapytala, patrzac na mezczyzne, z kieliszkiem w dloni. Kiedys zapewne sadzila, ze jej praca bedzie polegac na zupelnie innych zajeciach.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Listy, które dostarczyła mu Emma nie leżały długo na stole. Henry sięgnął po nie ponownie i schował w wewnętrznej kieszeni marynarki. Nieobecnym wzrokiem przyglądał się temu co tworzyło tło za postacią młodej dziennikarki. Może w tym momencie zastanawiał się czy wcisnąć jej kit, a może zaufać. Nie był stwórcą, nie był też całym gremium podejmującym decyzje.
- Chciałem zapytać co by pani zrobiła gdyby zmienił się naczelnik gazety. - Uśmiech zakryło mu szkło. Czerwone wino powoli przelewało się przez kieliszek.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 503
avatar
Emma Cassell
- Nie wiem.
Odpowiedziała szczerze, bo trduno było jej nawet wobrazić sobie taką sytuację. Emma odstawiła kieliszek i wbiła spojrzeniew szkarłatny płyn, który jeszcze zakrywał dno lampki.
Westchnęła, marszcząc czoło, bo wcale jej się taka opcja nie podobała. Chociaż pojawiały się w jej głowie myśli potępiajace Marchanta za wyznaczenie jej takiego zadania, to jednak nie wyobrażała sobie współpracy z kimś innym.
- A zamierza się zmienić?
Zadała pytanie po chwili namysłu, spoglądając na swego rozmówcę. Z niejaką nadzieją oraz obawą. Nie chciała aby to była kolejna zagrywka Marchanta, podobna do tej przy zwolnieniu. Nie była przyzwyczajona do takich gierek i ciężko jej było się w nich odnaleźć, chociaż nie zamierzała poddawać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
- Pytanie kontrolne. - uśmiechnął się. Odłożył wino pozostawiając dłoń przy nóżce kieliszka. - Zmusiłem panią do wejścia w wewnętrzny świat głów, które często lądują na czyimś stole jako zaledwie przystawki.
Powinien to mówić? Powinna odpowiedzieć? Reebentoff tak dzielnie afiszowała się ze swoją niezależną i mocną decyzją odepchnięcia mleka spod nosa, ale nie zauważyła bladych śladów. Może są innego pochodzenia. Nie powinien tak myśleć o żadnej kobiecie. Dla kontrastu, miał przed sobą kogoś niewinnego.
Uśmiech mu zbladł. Podniósł lampkę do ust raz jeszcze, tym razem nawet się nie zastanawiając.
Chwila przerwy. Kieliszek znów na swoim miejscu. Wzrok Henryka powędrował do oczu pracownicy.
- Nie chcę pani straszyć. Coś mi jednak podpowiada, że dobrze robię uświadamiając co do tych kilku rzeczy. - odezwał się.
Ludzie są źli, panno Cassell.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 503
avatar
Emma Cassell
- Nie zmusil pan. Zgodzilam sie.
Odpowiedziala, zaznaczajac swoj wybor. Nie zamierzala by ktokolwiek myslal, ze Emma nie miala zadnego wyboru. Nie byla bezwolna marionetka. Moze nie wszystko wygladalo tak jak sobie wyobrazala ale ciagle byla to jej decyzja.
Sluchala swego pracodawcy, mruzac oczy pod wplywem jego ostatnich slow. Moze i sie zlekla, ale nie chciala tego pokazywac.
- Zdaje sobie z tego sprawe.. Mowi pan o panu Crow?
Zapytala, w koncu nie myslac o zagrozeniu ze strony detektywa. Nie potrafila o nim zle myslec. Nie sadzila, ze Crow moglby ja skrzywdzic. Moze naiwnie ale jednak.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Z nową materią można było zrobić wszystko. Nigdy nie uważał się za człowieka, na którego szyi powinien zostać zawieszony łańcuch, uwieńczony podobizną jakiegoś ziggurackiego zwierzęcia. Czemu nie nadać płynności tej sile decyzyjnej?
- Po części. - odparł kiwnąwszy na koniec głową. Otoczenie Crowa nie było sprzyjające. Nie tylko miał sporo za uszami. Wsadził do więzienia sporo delikwentek i delikwentów spod ciemnej gwiazdy. Zemsta zawsze jest w modzie. Tak samo jak zazdrość.
- W razie problemów, proszę dać mi znać. - Spojrzał ukradkiem na swoją teczkę. Zerknął dalej, zatrzymując spojrzenie na ubranym lekko mężczyźnie. Uśmiechnięty, zagadywał jakąś kobietę siedzącą naprzeciwko niego. Trzy, cztery kroki dalej inna osobistość. Henry również uśmiechnął się pod nosem, bardziej zamyślony niż z czegokolwiek zadowolony. Emma nie odpowiedziała na jego pierwszy pytanie, ale można było to zrzucić na zwykłe roztargnienie. Sam nie postawił twardych reguł, pewnie nie chcąc jej znowu spłoszyć. Mógłby się stać złym myśliwym.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Chimera
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 25Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 13 ... 25  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-