IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Chimera

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 14 ... 25  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :


o lokalu:
 

menu:

ŚNIADANIA
Wypiekany chleb z labanem i hummusem oraz herbata z habaku - 1K
Tysije (cieciorka, masło, czosnen, sezam i chlebowe grzanki)
Mocna, czarna, mielona kawa z ciastkiem - 0,35K
herbata z habaku - 0,15 K
Hummus, małe wypiekane chlebki, sałatka oraz kawa - 1K

OBIADY
Pastilia (doprawiony kurczak smażony z cebulą, zapiekany w cieście z sosem i jajkami oraz posłodzonymi migdałami)- 1,5 K
Zupa z soczewicy i pomidorów oraz hercha - 1,K
Marchewkowa zupa krem oraz hercha - 1K
Rosół na mięsie z kurczaka - 0,5K
Rosół na mięsie z kuropatwy - 0,8K

PRZYSTAWKI
Sałatka (suszone pomidory, sałata, papryka, kuskus)- 0,3K
Podsmażane na maśle grzanki - 0,2K
Hummus i małe, wypiekane chlebki - 0,3K

DESERY
Miodowe ciastka z kruchego ciasta w posypce cukrowej (3 szt.) - 0,3 K
Owocowy pudding z posypką migdałową - 0,2K
Kulki sezamowi-migdałowo-anyżkowe z domieszką cynamonu (5 szt.)

ALKOHOLE:
Wino (czerwone, białe, różowe)- 0,7K kieliszek
Nalewka cytrynowa - 0,3 K kieliszek
Rum - 0,6K szklanka


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Pią Maj 15, 2015 8:51 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
- 1,2 - Odette wywala się na rozbitym szkle (kolejne K6, rzuca Odette: 1,2,3,4 - nic się nie dzieje, masz wprawę w lądowaniu, bo wszystko kończy się na zaledwie potłuczeniach - żeby nie było kolorowo, piasek mlasnął cię jak krowim językiem po twarzy; 5,6 - uderzasz potylicą w rozbite szkło)

Klęczała przy omdlałej kobiecie ne bardzo wiedząc co robić. Chciała oblać ją tą wodą, może by odzyskała przytomność? Miała wrażenie, że gdzieś wieje. Ale wszystkie okna przecież były zasłonięte! Nie pomyślała o tyłach. Kiedy zgasło światło poczuła, że zaczyna wpadać w panikę. Nie było nic widać! Wiedziała, że na pewno mają małe świeczki, które wieczorem stawiano na stolikach. Ale, cholera jasna, nie miała pojęcia gdzie są! Teraz to Fanny zrobiło się słabo. Ale musiała wyjść z tego bez szwanku by wrócić do domu, do swojej rodzinki. Złapała nieprzytomną kobietę za rękę, jakby to miało jej pomóc w czymkolwiek- utrzymaniu równowagi, nie zgubieniu się w ciemnościach.
Usłyszała gdzieś za sobą łoskot. Ktoś się wywrócił?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
1 - nic się nie dzieje, masz wprawę w lądowaniu, bo wszystko kończy się na zaledwie potłuczeniach - żeby nie było kolorowo, piasek mlasnął cię jak krowim językiem po twarzy.

Odette już już sięgała po osamotnioną, całą butelkę, kiedy zgasło światło, a ona się poślizgnęła. Jęknęła, gdy walnęła kością ogonową o ziemię. Miała dość! W dodatku zaraz po tym oberwała piaskiem w twarz. Miała łzy w oczach, kiedy przekręciła się bardziej w drugą stronę, by wytrzeć to okropieństwo z buzi. Wypluła trochę piasku z ust. Wzięła w końcu tę butelkę, którą wcześniej dojrzała i poszła do Fanny i klęknęła obok nieprzytomnej kobiety. Jej cudna sukienka! Teraz do wyrzucenia! Więcej do Chimery nie przyjdzie, uraz na całe życie. Podała Fanny butelkę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 94
avatar
Frederick Quinn
Fred pewnie miał poczucie zobowiązania do pozostania bohaterem czy kimś w tym stylu. Sprawdził najpierw stan kobiety, jakby chciał się upewnić.
- Spróbujcie ją obudzić, a ja zobaczę czy gdzieś okno jest niezasłonięte - poinformował obie kobiety, aby jeszcze skierować swój głos w stronę ciemności, a przynajmniej tam, gdzie przypuszczał, że może być Odette. - Nic ci nie jest?
Raczej nie było czasu na zabawę w paniowanie i panowanie, więc Quinn po chwili odsunął się od nich, aby przejść się po Chimerze. Być może dodatkowa para oczu na coś się przyda?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Burza dawała się we znaki, ale wszystko wskazywało na to, że nie nabierała na sile. Jedno okno było niezasłonięte, wiec można było spróbować je odpowiednio zabezpieczyć.

Ktokolwiek, K6:
- 1,2 - Odette robi sie słabo.
- 3,4 - Kobieta leżąca na ziemi odzyskuje przytomność i wymiotuje.
- 5,6 - Puk, puk, ktoś chce się dostać do Chimery, wali pięściami w szybę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 94
avatar
Frederick Quinn
- 3,4 - Kobieta leżąca na ziemi odzyskuje przytomność i wymiotuje.

Na szczęście to nie Fred, a Fanny i Odette zajmowały się tamtą kobietą. Quinn pewnie wyczuł (jako lekarz, no nie) to, że zaraz obca kobiecina zacznie wymiotować.
Neurolog przeszedł się po sali, po tyłach, a dostrzegłszy niezasłonięte okno, postanowił je zasłonić. Zapewne sięgnął po jakichś materiał, by zapchać dziurę (to nadal dziwnie brzmi), a potem też miał zamiar przesunąć jedną z szafek/ regałów czy coś w tym stylu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
Kobieta, którą Fanny chciała polać wodą odzyskała przytomność. I może byłoby wszystko dobrze, może Fanny by się nawet ucieszyła gdyby nie to, że pierwsze co poszkodowana zrobiła, to zwymiotowała. Trochę poleciało na rękę Marchantowej. Dobrze, że było ciemno.
- Fred? - zawołała niepewnie widząc, że chyba gdzieś poszedł. - Świeczki! - krzyknęła do barmana, który usiłował znaleźć to, o co "prosiła" go szefowa. W ciemnościach to nie było łatwe.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
-Mi? Nie, mi nic nie jest.-odpowiedziała doktorowi Quinnowi. Zreszta po co miałby się pytać tej udawanej elicie Fanny Cotton. Odette raczen nigdy nie uzna, że ta baba przyjęła nazwisko Marchant. Dla niej Fanny była na równi z wdowa Rilley.
-O maszyno..-jęknęła, bo za to jej trochę wymiocin poleciało na sukienkę. Wstała z kucków i pomacała po stołach, chcac znaleźć chusteczki.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Kobiecina przekręciła się na bok, trzęsącymi się dłońmi badała podłogę, starając się napiąć mięśnie w ten sposób żeby móc się podnieść w górę.
- Co... j-ja, nie-e ch-nie-chcę. - mamrotała pod nosem nie zdając sobie sprawy z tego jak żałośnie musi wyglądać. To co z niej wyciekło, osiadło jeszcze na dolnej wardze, mażąc podbródek, kapiąc na czyściutkie, jeszcze kiedy tu wchodziła, ubranie.
Odette bez problemu znalazła serwetki, jak chciała. Barman cały w nerwach poderwał się w górę i poszedł szukać świeczek. Znalazł je dopiero po kilku, dłużących się okropnie minutach. Zapałek oczywiście nie miał, ale jakiś klient Chimery szybko podsunął swoją zapalniczkę.

K6:
- 1 - Słup stojący przy ulicy zaczyna się przewalać. Uderza w jedno z okien Chimery. Lecą iskry, hula piasek i wiatr - niebezpiecznie!
- 2,3 - Nic nadzwyczajnego się nie dzieje.
- 4,5 - Szafka przewala się do przodu, kiedy tylko Fred odstępuje od niej na krok.
- 6 - Światło w lokalu mruga. Zaczynacie czuć dziwny swąd.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
- 1 - Słup stojący przy ulicy zaczyna się przewalać. Uderza w jedno z okien Chimery. Lecą iskry, hula piasek i wiatr - niebezpiecznie!

Jeszcze przez dłuższą chwilę było ciemno. W końcu jednak barman zapalił świeczki, a pomieszczenie nieco się rozjaśniło. Fanny puściła kobietę i wstała rozglądając się wokoło. Wydawało jej się, że zrobiło się spokojnie. Jakże się myliła! Rozległ się hałas, a następnie stojący nieopodal ciężki słup runął na ziemię, wybijając szybę w oknie oraz łamiąc stół, którym zostało zasłonięte. Podmuch wiatru z piachem sprawił, że Fanny przewróciła się na któreś z najbliższych krzeseł, oślepiona byłem. Wszystkie świeczki pogasły, szkło pewnie fruwało przez chwilę po pomieszczeniu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 94
avatar
Frederick Quinn
Fred upewnił się jeszcze czy szafka, którą podstawił przy oknie z zapchaną jakąś szmatą dziurą, nie ma zamiaru zlecieć, gdy tylko się odsunie.
Chciał jeszcze coś sprawdzić, ale huk, który rozległ się w głównej sali wystarczająco zwrócił na siebie uwagę Quinna. Fred pognał więc do tamtego pomieszczenia, przedramieniem osłaniając twarz, gdy tylko zauważył wirujący po sali piach. Iskry nie były zbyt satysfakcjonujące i pocieszające, a neurolog - jeśli tylko dało radę - starał się pomóc Marchantowej się podnieść, aby potem zgarnąć dotychczas nieprzytomną kobietę.
Trudno będzie zakryć dziurę po słupie, no nie? To wypada co innego zrobić.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
Odette zdążyła podać kobiecie chusteczki i odsunąć nieco. Zostawiła sobie kilka chusteczek i próbowała doczyścić suknię. Miała nawet zamiar usiąść i uznać, że teraz tylko trzeba przeczekać.
Słup, który uderzył w Chimerę i rozwalił okno podniósł poziom jej histerii do takiego poziomu, że zaczęła się trząść. Złapała jedną z tych większych, ozdobnych serwetek, które goście kładą na kolana, by nie ubrudzić ubrań, i zakryła sobie twarz. Potruchtała w swoich szpilkach, które chybotały się na szkle, piasku i innych śmieciach, bliżej szanownych państwa jędzy Cotton i pana Brewki.
-Czy tu jest jakieś zamknięte pomieszczenie?-spytała z głosem na granicy płaczu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
Dobrze, ze Fred Flinston pomógł jej wstać. Zaplatala się o własne nogi a piach utrudnial jakiekolwiek widzenie. Zakrztusila się.
- ...do mojego gabinetu...! - rzuciła pomiędzy kaszlnieciami. Barman pewnie już wskazywał drogę. Fanny miała jednak jeszcze coś ważnego do zrobienia.
- Moje kotki! - zawołała, starając się zakryć twarz przed wiatrem. Iskry nie wyglądały dobrze, musiała to przyznać. Ledwo co otworzyli ten lokal, a już trzeba bedzie go zamknąć na czas napraw! Ruszyła w stronę baru, chcąc uratować chociaż kilka swoich porcelanowych koteczkow. Już kilka się potluklo!
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
W naszym uniwersum chyboczące się szpilki jeszcze nie istnieją (bo buty tego typu są naprawdę niskie). Być może pani krawcowa zdecydowała zostać pionierką w tej kategorii.
Znaleźliście w końcu sensowne rozwiązanie! Z tej jakże trudnej i apokaliptycznej sytuacji. Wystarczyło zmieścić się w mniejszym pomieszczeniu. Fred i Odette razem z innymi gośćmi byli właśnie zaganiani do gabinetu właścicielki.
W kategorii wierności dla swoich przekonań i oddania kotom, Fanny Marchant miała szansę dostać nagrodę Darwina! Iskrzył się słup pod wysokim napięciem, na wietrze hulały też jakieś kabelki.

Fanny, K6:
- 1,3,5 - możesz spokojnie ściągnąć kotki, barman ci pomaga, nic się nie dzieje. Jeszcze. Iskry lecą na lewo i prawo.
- 2,4 - kilka kabeków dotyka rozlanego alkoholu. W kałuży stoi barman, zaczyna się trząść porażony prądem.
- 6 - jeden ze stolików na którym półleżał słup zaczyna się jarać. Najpierw serwetki, ogień przechodzi na obrus, dalej, dalej.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
5

Zabrała tyle figurek ile zdołała pochwycic w ręce. Część wcisnęła barmanowi. Kabel dyndal niebezpiecznie. Nie wiem, czy ktos z Was ogladal film "Tunel" ze Stallonem. Dzieki temu wiem, co należy zrobić w takim momencie. Trzeba wziąć buty z gumową podeszwa i złapać kabel by bezpiecznie przejść. Tyle, ze Fanny miała obklejone złotym brokatem pantofelki wróżek a nie kalosze. Chyba będzie musiala przejść pod barem. Albo cokolwiek.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
FANNY
K6:

- 1,2 - Wywijasz orła i łamiesz nos. Jesteś teraz jak Tamara Drewe przed operacją.
- 3,4,5 - Poślizgujesz się na wymiocinach pani X, wywijasz orła, obijasz sobie tyłek. Kotki wypuszczasz z rąk, a one lecą, lecą i spadają - na Ciebie oczywiście.
- 6 - Nic się nie dzieje, droga wolna!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
4

Skupiona na ratowaniu swoich koteczkow ruszyła w stronę zaplecza. Wiatr jej rozwiewa włosy niczym w fantastycznych opowieściach. Nie miała szans zauważyć wymiocin, na których się poslizgnela. Pojechała metr niczym srebrny surfer, machshac rękami by złapać równowagę. Wszystkie kotki wyniosły się do góry. Przewróciła się, upadła prosto na tyłku, który przyozdobi pewnie soczysty siniak. Udało się jej na moment otworzyć oczy. Tylko po to by zobaczyć jak najladniejsza z figurek zbliża się ku jej twarzy niczym piesc Henryka do worka bokserskiego. Dostala w kosc policzkowa. Drugi z kotkow uderzyl w obojczyk, tlukac sie przy tym. Moze nawet rozcial skore. Brzdek oznaczal, ze reszta porcelanowych kociaczkow skonczyla marnie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 94
avatar
Frederick Quinn
Zapewne gdy większość - oprócz Fanny chcącej ratować jakieś-tam kotki - skierowała się do gabinetu niegdysiejszej Cotton, Fred przysiadł obok tej kobiety, która wcześniej straciła przytomność. Sprawdził, jak się czuje, a potem spojrzał na Odette, jakby się obawiał, że projektantka zaraz im tu zejdzie, po trzęsieniu się niczym osika, a jeszcze brakowało, by ktoś sraczki dostał. Miejmy nadzieję, że niczego śliwkowego w Chimerze nie podawano tego dnia.
Huk, który nastąpił z upadkiem Fanny, kiedy poszło jej jak po wymiocinach, zwrócił pewnie swoją uwagę. Najwidoczniej Marchant polubiła ślizganie się po maśle, po wymiotach... ciekawe, co będzie następne.
Quinn, chwilowo zajęty tym, co tutaj, zapewne rzucił z opóźnieniem do kelnera, by sprawdził co się dzieje. Lub coś w tym stylu.

*zbyt gęba mnie boli i łeb, by ogarniać, najwyżej niech moja postać straci przytomność, jak takie idiotyzmy piszę D:
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
FANNY
- 1,6 - Wszystkie koteczki się tłuką. Jeden zrzuca wazon ze stołu, pod którym praktycznie znajdowała się Fanny. Woda zaczyna płynąć ciurkiem po czubku głowy właścicielki.
- 3,5 - W stronę pani Marchant leci lampa. Kostki: 1,2 - Fanny robi konkretny unik i nic się nie dzieje, 3,4 - element wystroju uderza w głowę zdezorientowanej właścicielki Chimery, będzie ją łupać w łepetynie przez dobre kilka dni, 5,6 - lampa była uszkodzona, nie było czapy otaczającej żarówkę, która... no cóż, rozbiła się na ramieniu Fanny, wbijając się nieprzyjemnie w skórę.
- 2,4 - Nic nadzwyczajnego się nie dzieje. Można pozbierać część kotków i uciekać do reszty.

- Proszę... pros-zę pana, ja... ja... mój mąż... został na... zewnątrz... on... proszę... pana... - szlochała poczciwa wymiocinka, łapiąc Fredericka za przedramiona. W końcu go puściła, ale tylko po to, aby odwrócić głowę w bok i spróbować zwymiotować. Nie miała na szczęście czym. Tymczasem, jakiś mężczyzna zaczął się przyglądać Odette.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
- 1,6 - Wszystkie koteczki się tłuką. Jeden zrzuca wazon ze stołu, pod którym praktycznie znajdowała się Fanny. Woda zaczyna płynąć ciurkiem po czubku głowy właścicielki.

Stała się rzecz straszna. Wszystkie kotunie, które Fanny tak dzielnie ratowałą pospadały na podłogę i się potłukły. Co do jednego. Rozległ się kolejny cichy brzdęk zagłuszony przez wichurę. Kobieta poczuła zimną strugę lejącą się na jej głowę. Kapelusza już dawno nie miała, zwiało go przy pierwszej okazji. Nic przyjemnego, szczególnie przy towarzystwie piachu i potłuczonej, ostrej porcelany. Wrzasnęła ze złości i strachu. Podpierając się rękami poczęła wstawać na nogi. Musiała dostać się do tego przeklętego gabinetu.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
FANNY:
- 1,2 - Dostajesz krzesłem barowym w twarz/bok. Padasz na ziemię, zamroczyło cię, ale żyjesz. Widzisz jak mknie w Twoim kierunku kolejne krzesło.
- 3,4 - Na stolik obok spada lampa, roztrzaskuje się na drobne kawałeczki. Szkło wbija się w Twoje prawe ramię.
- 5,6 - Jest ślisko, więc przewracasz się ponownie. Widzisz jednego... jednego ocalałego kotka na środku sali.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
- 5,6 - Jest ślisko, więc przewracasz się ponownie. Widzisz jednego... jednego ocalałego kotka na środku sali.

Ledwie udało się jej stanąć na nogi, to zaraz znowu się przewróciła, boleśnie obijając. Aż zaklęła pod nosem. Wstałą raz jeszcze a na środku sali dostrzegła ostatniego ze swoich kotków. A miała taką piękną kolekcję. Myśli jej znów podążyły w stronę Williama, że przecież nie powinna robić niczego głupiego. Ale przecież nic nie stało na drodze.
No i jeszcze Bubuś, malutki, biedny pieseczek! Pewnie ukrył się gdzieś pod łóżkiem. A może Polly i Rebeka zabrały go w bezpieczne miejsce razem z Billym?
Fanny zamierzała tylko wziąć tego kotka i pobiec szybko do swojego gabinetu, który teraz stanowił bezpieczne miejsce.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
- 1,6,3 - Fanny naprawdę starała się o Nagrodę Darwina. Tyle, że na Ziggu będzie znana jako Nagroda Fanny, bowiem oto przewala się na nią zegar z kukułką, która akurat teraz zdecydowała się wyjść ze swojego gniazdka dziobiąc delikwentkę w skroń.
- 2,5 - Na podłogę spada żyrandol. Odpryskuje w stronę właścicielki lokalu raniąc ją... wymyśl sobie.
- 4 - Potykasz się i wybijasz zęba. Nie masz lewej dolnej jedynki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
Odette podreptała, pewnie za jakimś kelnerem, do tego nieszczęsnego gabinetu. Schowała się jak mała, tchórzliwa fretka.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
- 2,5 - Na podłogę spada żyrandol. Odpryskuje w stronę właścicielki lokalu raniąc ją... wymyśl sobie.

Już, już była blisko. Już się schylala, wyciągają rękę po swój ostatni skarbek. Znowu mocniej zawisło, więc zrobiła odruchowo krok w tyl. I to ją uratowało. Wiszący pod sufitem żyrandol spadł na podłogę rozpryskujac się na wszystkie strony, w tym tę gdzie stała Fanny. Gdyby się nie cofnela, runął by prosto na nią. Szkło ranilo kobietę w odsłonięte przedramiona i dekolt. Na jej policzku pojawiła się też niewielka rysa. Upadla na podłogę, zahaczając przy tym skronia o kant stołu.szczęście w nieszczęściu że uderzyła tak, że skóra została rozcięta, ale obyło się bez utraty nieprzytomności. Chyba w końcu zrozumiała ( Fanny, nie skroń), że czas natychmiast udać się do gabinetu i przeczekać wichurę. Wciąż jednak martwila się o Williama, Bubusia i o to, czy Henry zdążył wrócić do domu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 94
avatar
Frederick Quinn
Fred wysłuchał tego, co ma do powiedzenia kobieta i zaraz się skrzywił, gdy tej znowu zachciało się zwracać. Nie powinno pójść w tę stronę, choć i tak lepiej, że rzygała, niż wydalała pod siebie, prawda? Zesraj się a nie daj się nie byłoby tu pomocne.
Nie mógł znaleźć Odette, która pewnie szybko się schowała, a huk spowodowany desperacką próbą zawalczenia o nagrodę Fanny sprawiła, że Fred wyjrzał z gabinetu, pewnie z niego wychodząc. Chyba kolejny, który nie liczy się ze swoim życiem.
Ale też troska czy jakieś poczucie, żeby w Chimerze nie było stypy na początek, swoje robiła.
- Fanny?! - zawołał, w ciemnościach nie mógł zauważyć, no nie?
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Chimera
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 25Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 14 ... 25  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-