IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Hala gimnastyczna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 11, 12, 13  Next
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry

Hala gimnastyczna znajduje się w Drugiej Strefie. Mieści się w niej część wyznaczona na siłownię, grę w piłkę czy ćwiczenia ruchowe.

Jednorazowy wstęp wynosi 0,5K


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Pon Cze 08, 2015 6:11 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 226
avatar
kpt. John Silver
/ po miesięcznym przeskoku - grudzień 2865

Ucieszyło go zakończenie sprawy Fechnera. Wreszcie mógł przestać tak często pojawiać się na posterunku policji i zająć się swoją właściwą pracą. Od czasu do czasu nawet decydował się na pomoc przy szkoleniu rekrutów- bardzo lubił na nich krzyczeć i ich poniżać. A przy tym wychowywać nowych, młodych, świetnych żołnierzy.
Zapłacił za wstęp i udał się do przebieralni, aby następnie wejść na salę i zasiąść na jednym z przyrządów do ćwiczeń. Plecy, barki... jedna seria, druga. Miał ich określoną ilość do powtórzenia. Po jakimś czasie na jego skórze pojawiły się krople potu mieniące się w świetle niczym kryształy. Oddychając ciężej Silver przeciągał kolejne ciężary, aby wykonać pełną serię. Gdy skończył, poszedł napić się wody. Czekały go jeszcze inne ćwiczenia.
Po dłuższym czasie udał się do domu.

zt.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 292
avatar
Drake Ballard Crow
/Szpital

Wieczorem zostało tylko jedno miejsce, do którego musiał się udać. Najgorszą częścią w całym tym cyrku było oglądanie tych spaślaków, którzy poddawali się sztucznym próbom utrzymania ciała w formie. Przypominał sobie zaraz dlaczego to robi. Dlaczego wyrobił w sobie nawyk i obowiązek. Za każdym razem widział przed oczami operacje na ludziach, którym nawet igły nie wstrzykniesz. Grube babsko, przepalanie tłuszczu żeby się dostać "do środka". A potem to sobie trzymaj. Niektórzy mieli to gdzieś i dawali w tłuszcz.
Tak czy siak Ballard przybył na halę żeby poćwiczyć plecy i barki. Podnosił ciężarki, wzmacniał łapy, uwydatniał klatę. Czego się nie robi dla zachowania kondycji. Przy jego ekstremalnym trybie życia, staranie jest nieuniknione.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
/Marchantowo

Opasana w materiał jakiegoś bandaża dłoń zderzyła się z twardym materiałem worka. Rozłożył palce, klepnął dwa razy w wielkie cielsko wypchane jakimś włosiem. Zawył alarm, a Henry chyba jeszcze pod wpływem zmęczenia, łapiąc oddech, rozejrzał się po tej części sali gdzie chyba wszystkie głowy jak i on uniosły się aby posłuchać alarmu. Jakby wołał ich na obiad żeby nażarli się trochę piasku w te paskudne, żądne wysiłku gęby.
Zatrzymał kołyszący się worek, rozejrzał dalej i wycierając pot z czoła wierzchem dłoni, schylił się po coś z ławki nieopodal. Musiał dostać się do wyjścia, do szatni, ale tłoczące się w tamtą stronę bydło w ludzkich ciałach nie pozwalało na jakikolwiek manewr.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Drzwi hali zostały zamknięte. Ci, którzy nie zdążyli opuścić tego miejsca musieli tu zostać do końca burzy. Zamknięto je chyba w ostatniej chwili. Zaledwie kilka minut później mocny podmuch wiatru uderzył w budynek. Przez ten ścisk i pierwszą panikę jaka nastąpiła po odgłosie alarmu, wiele osób utknęło w hali gimnastycznej. Ale cóż się martwić- większość z "uwięzionych" jest przystojna, umięśniona i spocona. Czego chcieć więcej?
Szyby w oknach zadrżały niepewnie.

K6 losowa:
1,3- pękła szyba w głównej sali. Wiatr, piach i towarzyszący im głośny świst wpadają do pomieszczenia. Jest ciemno, ale elektryka działa.
2,4- Jest stabilnie, chociaż możesz mieć wrażenie, że pracownicy chyba zapomnieli zamknąć przewód wentylacyjny. Robi się duszno.
5,6- Na ten moment wszyscy zdają się być bezpieczni.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 728
avatar
Isabela Grant
/początek - rzuciłam sobie kosteczką, mam nadzieję, że się nie gniewacie!

Isabela nie przyszła tu dzisiaj na trening. Jeszcze nie. Chciała obejrzeć sobie tę halę zanim zacznie ćwiczyć. Podobno kobiety też miały tu wstęp, ale czy była dla nich jakaś oddzielna sekcja? Nie zamierzała pocić się tu w obecności mężczyzn. W ogóle ćwiczyć w ich obecności... to wydawało się zbyt nieodpowiednie! Akurat weszła na halę, gdy rozległ się alarm. W pierwszej chwili miała ochotę się załamać, w drugiej jednak już się śmiała. Utknęła pewnie jako jedyna kobieta w budynku z masą mężczyzn... Odjazd! W przeciwieństwie do większości osób ona zaczęła oddalać się od wyjścia. Nie zamierzała ryzykować stąd drogi do domu. Ledwie przestąpiła kilka kroków, kiedy...

1 - pękła szyba w głównej sali. Wiatr, piach i towarzyszący im głośny świst wpadają do pomieszczenia. Jest ciemno, ale elektryka działa.

Isabela krzyknęła zasłaniając się dłońmi. Szyba pękła niedaleko niej, a piasek sypnął jej w oczy, które zaraz zapełniły się łzami. Niedobrze. Wiatr rozwiał jej włosy. Musiała oddalić się od tego miejsca. Postąpiła kilka kroków przed siebie na oślep, przyciskając palce do oczu, gdy na kogoś wpadła. Nie wiedziała jeszcze, że to Henry Marchant.
- Przepraszam, nic nie widzę! - rzuciła na swoje usprawiedliwienie, wciąż nie unosząc powiek. To było zbyt bolesne!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Stał przez chwilę w bezruchu, trzymając w jednej ręce ręcznik i spięte sznurkiem rękawice. Patrzył się na tłum, który próbował dostać się do wyjścia, ale nagle cały ten rój ludzkich ciał upadł do podłogi próbując zasłonić spoconymi dłońmi twarz. Niektórzy nie zdążyli, ale nie to było głównym problemem. Jak zwykle w takich momentach, zapanowała panika. Ktoś krzyczał, żeby zachować spokój, instruował w którą stronę należy się udać.
Nie żeby ktoś słuchał.
Henry niemal od razu przyłożył ręcznik do oczu. Pod wpływem uderzenia czyjegoś niekoniecznie ciężkiego ciała, zrobił krok czy dwa w bok. Opuścił ręce. No, prawie. Złapał nieznajomą próbując pomóc jej ustać.
- Nic pani nie jest? - zapytał. Taki bohater. Nie puszczał jej, obejmując Isabelę spoconym łapskiem w pasie. Przecież jej nie zostawi. Rękawice wisiały mu na zgięciu łokcia. Ręcznik chwiał się na przedramieniu, za chwilę opadł na podłogę, czym Marchant wcale się nie przejął. Trzeba było znaleźć jakieś bezpieczne miejsce.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 728
avatar
Isabela Grant
Isabela często widywała wybuchy paniki. Jako policjantka zresztą to ona zwykle wrzeszczała na ludzi by się uspokoili. Teraz było inaczej. Znalazła się wśród spanikowanej hołoty, którą trzeba było doprowadzić do porządku, a ten kto się tym zajmował, zabierał się do tego od złej strony. Była jednak zbyt zaaferowana sobą, żeby się tym teraz przejmować.
- Ależ skąd, tylko okno na mnie zleciało. A jak tam pana trening? - rzuciła sarkastycznie. - Mam piasek w oczach, nie mogę ich otworzyć - dodała zaraz rzeczowo, chwytając się ramienia mężczyzny. Kimkolwiek był, bezpieczniej będzie trzymać się z nim.
- Widzi pan coś?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
- Słucham? - zapytał głośniej, bo hałastra o której oboje w myślach wspominali, podniosła swój pełen niezadowolenia szczebiot.
- Wspaniale. - zaśmiał się nerwowo, może odrobinę zbyt entuzjastycznie jak na zaistniałą sytuację. Chwycił Isabelę mocniej i pokierował w którąś ze stron. Nakazał jej się tym swoim silnym uściskiem męskiego bajcepsa, nieznacznie pochylić. Przybliżył policjantkę do swojego spoconego ciała, starając się w ten sposób osłonić ją przed kolejnymi falami piasku. Sam mrużył oczy, łudząc się, że w czymkolwiek to pomoże.
- Widzę. Niech pani ich nie otwiera. - polecił. - I nie pociera. - Oczy, oczywiście!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 728
avatar
Isabela Grant
Gdyby Isabela wiedziała, że znalazła się w objęciach Marchanta pewnie nie dałaby się tak prowadzić. Była tego jednak cudownie nieświadoma, więc trzymając się za połacie jego spoconej koszuli, podkoszulki, czy w czym tam mężczyźni ćwiczyli podążyła w kierunku gdzie ją kierował.
Sytuacja tak poważna, a Isabela wciąż miała brudne myśli. Parsknęła mu w klatę, na wzmiankę o pocieraniu.
- A głaskać mogę? - zapytała, zanim zdążyła się opanować. Ostatnio coraz częściej zdarzało jej się gadać co jej ślina na język przyniesie, zanim pomyśleć dwa razy. Tak się to kończy jak twoim alter ego jest Mabel.
- Potrzebuję wody żeby przepłukać oczy. I trzeba czymś zasłonić okno, jeśli tego nie zrobimy będzie coraz gorzej! - zawołała, bo wewnątrz robiło się coraz głośniej, a Isabela czuła jak piasek smaga ją co chwila po odsłoniętych przedramionach.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Piach zaczął przedostawać się do środka. Kilku mężczyzn próbowało zasłonić je materacem, ale nie było to łatwe. Piach wpadał w oczy każdemu, kto znajdował się zbyt blisko. Dodatkowym problemem była wysokość, na której znajdowały się okna. Trzeba było wspiąć się najpierw te dwa metry w górę, by cokolwiek zrobić.

K6 losowe:
1,4,3,5- przy kolejnym podmuchu pęka kolejne okno. Tym razem winowajcą jest nie tylko wiatr, ale i głowa robota sprzątającego. Ciężka, metalowa, przebiła się przez szybę bez problemu (przy tej opcji: k6 losowa- 1,3- uderza w plecy Henryka; 2,6- uderza w plecy Isabelę; 4,5- nie trafia w Was. Za to mniej szczęścia ma jeden z mężczyzn, z którym Henry jeszcze przed chwilą się boksował).
2,6 - Jest stabilnie. Ale... światła zamrygały. Po kilku sekundach zrobiło się ciemno. Nie ma prądu!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
1,4,3,5- przy kolejnym podmuchu pęka kolejne okno. Tym razem winowajcą jest nie tylko wiatr, ale i głowa robota sprzątającego. Ciężka, metalowa, przebiła się przez szybę bez problemu
2,6- uderza w plecy Isabelę;

Nigdy nie miał z tą kobietą do czynienia. Wiedział jak wygląda Isabela Callahan, siostra przyjaciółki siostry (eee... lol). W chwili obecnej nie mógł nawet przypuszczać, że rozmawia z osobą, której zlecił, nie osobiście ale jednak zlecił, wykonanie niekoniecznie poprawnej politycznie i zawodowo "misji". Kimkolwiek by nie była, sprawiała że na razie nie myślał o najgorszym.
Nie mógł odpowiedzieć, głupio się zaśmiał. Będąc tak blisko doskonale słyszała jego wciąż nerwowy rechot.
I wtedy pękło kolejne okno. Spojrzał w tamtą stronę i nie zdążył ocenić zagrożenia, które spadło na jego towarzyszkę. Dosłownie. Głowa robota rąbnęła ją w plecy. Henry który był do niej, jakby nie patrzeć, przytulony, zareagował dziwnie. Wziął ja na ręce.
- To ja panią zaniosę. - Powinien sprawić sobie teraz pelerynkę. Najlepiej złotą. Nie obchodziły go okna, ktoś się już tym zajął. Zaczął się przedzierać w stronę łazienek. Ale gdzie do jasnej cholery były łazienki? Równie dobrze mógłby otworzyć drzwi wejściowe. Albo te od szafy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 728
avatar
Isabela Grant
Kim był Henry dla Isabeli? Mężem Fanny, redaktorem "Kroniki", pracodawcą. Choć tego ostatniego nie była świadoma. Choć wiedzieć, nie wiedziała, że to właśnie jego los uczynił jej kompanem niedoli, więc... niczego nie była świadoma. A już szczególnie faktu, że Marchant zaraz zamieni się w Supermana, nawet jeśli w okręgu hali gimnastycznej nie było budki telefonicznej.
Isabela zdążyła jedynie usłyszeć brzęk tłuczonego szkła, a zaraz oberwała w plecy. Siła z jaką rąbnęła ją głowa robota, jeszcze mocniej wcisnęła policjantkę w ramiona Marchanta, pozbawiając ją tym samym ostatnich resztek tchu. Panie na sali zrozumieją o czym mówię. Isabeli aż w oczach pociemniało.
- Dzię-kuję - wydusiła, kiedy udało jej się znowu złapać oddech. - Zgaduję, że trenuje pan tu głównie podnoszenie ciężarów? - bo na smalltalk zawsze jest dobry czas!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Kimkolwiek by nie był lub był, zostali zdani na siebie. Popchnięci w swoje ramiona przez los albo głowę robota, kto by o tym teraz myślał?
Postawił ją przy jakichś drzwiach, jak mu się zdawało, tych od łazienki. Tam przynajmniej nie będzie żadnego okna, przez które wlatywało to cholerstwo. Otworzył i miał nadzieję, że wchodzą właśnie do łazienki. Miał zamiar pomóc jej ogarnąć te oczy i zostawić ją w spokoju. Chyba w końcu dotarło do niego, że zaczęła się burza, a w mieszkaniu został William z nianią. A Fanny nie wiadomo gdzie się pląta.
- Nie ma za co. - powiedział prychając zaraz pod nosem na jej niewinną zaczepkę. Była zabawna. Jedna z rzeczy, które przykuwają uwagę człowieka. Pewnie gdyby nie obrączka na palcu, Marchant brałby się za Isabelę bez zastanowienia. - Proszę tylko nie uznawać, że jest pani dla mnie ciężarem. - odparł grając z jej słowami.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 728
avatar
Isabela Grant
Świetny plan Henry. Pomóc kobiecie ogarnąć się w łazience, a potem zostawić ją w spokoju. Jak prawdziwy gentleman. Tak, tylko, że gdzie pośrodku burzy znajdziemy spokój?
- Skoro 65 kilo ślepej kobiety na ramieniu to dla pana nie ciężar to musi pan mieć albo okropną teściową albo podłą żonę - stwierdziła, nie zdając sobie nawet sprawy, że właśnie pojechała Fanny. Mogłaby jeszcze rzucić dżołkasikiem o ciężarnej żonie, ale powoli chyba zdawała sobie sprawę, że niski poziom żartów nie bardzo pomoże im w tej sytuacji.
- Jesteśmy w łazience? - zapytała, wchodząc po omacku do środka, o ile nie wprowadził jej tam Henry. - Gdzie umywalki? Maszyno, żeby tylko woda działała.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
- Sześćdziesiąt pięć? - zmarszczył brwi w zdziwieniu. (No w porządku, może była jakimś ciężarem, ale autorka uznała, że nie będzie się rozpisywać nad każdym szczegółem!) Potem dokończyła swoje zdanie, a Henry zaczął głupkowato rechotać.
- Nie mógłbym się zdecydować. - odparł mając przed oczami Maude i Fanny. Ścisnęło go w dołku. Nieprzyjemne uczucie rozeszło się miliardem neuronów, przewodami niefortunnie sformowanych nerwów aż po palce. Spiął mięśnie, ale stojąc już w tej łazience, próbował się rozluźnić ruszając zaraz do kranu. Dotknął pleców Isabeli zatrzymując ją w miejscu. Wziął ją za nadgarstek i pokierował rękę na brzeg umywalki, sam nachylając się nad jedną z nich żeby sprawdzić wodę. Na szczęście hydraulika jeszcze jakoś działała. Musiałoby nie wiadomo jak wiać żeby uszkodzić pompę. Chyba że zamiast wody posypie się z kranu nic innego jak tylko piasek.
- Jesteśmy w łazience. - powiedział sięgając po papierowe lub jakiekolwiek inne ręczniki i właściwie... zanim to zrobił, poszedł poszukać włącznika światła, o którym zapomniał.

Rzucaj Isa! K6:
- 1,2,3 - Nawala elektryka. Światło w łazience (i nie tylko) gaśnie. Na sali podnosi się pomruk niezadowolenia. Za drzwiami słychać jakiś huk. Jeden z materaców spadł na ziemię.
- 4,5 - Henry otwiera drzwi, ale ktoś je zaraz przez pomyłkę (lub z premedytacją) zamyka. Na jego głowie. Do łazienki zaczynają pchać się inni ludzie.
- 6 - Nic nadzwyczajnego się nie dzieje.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 728
avatar
Isabela Grant
- 6 - Nic nadzwyczajnego się nie dzieje.

Ku zdziwieniu autorki nic się nie stało, więc Isabela mogła w spokoju podejść do umywalki. Odkręciła kran i z ulgą usłyszała szum lejącej się z niego wody.
- Sześćdziesiąt pięć - potwierdziła. - Niesamowicie dużo, wiem, też się dziwię, że to normalna waga dla kobiety mojego wzrostu - dodała nachylając się nad umywalką.
Poczuła jak woda spływa po zamkniętej powiece jej oka. Wzięła głęboki oddech i zmusiła się, by je otworzyć. Palący ból sprawił, że zaraz zmrużyła powiekę. Ostrożnie rozchyliła ją więc szerzej palcami i trzymała pod wodą dopóki nie przestała odczuwać bólu. Tę samą procedurę powtórzyła z drugim okiem. A kiedy wyprostowała się, spoglądając na zamazany odrobinę świat, Henry pewnie zdążył już zaświecić światło. Zorientowała się wtedy, że znajdują się w męskiej łazience. Z lekkim uśmiechem odwróciła się w kierunku mężczyzny gotowa rzucić jakimś głupim komentarzem, kiedy słowa ugrzęzły jej w gardle.
- Pan Marchant? - wydusiła zdziwiona.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Wymacał włącznik, przycisnął i tym oto sposobem stała się światłość. Nie obchodziło go na razie co dzieje się za drzwiami dopóki ktoś nie wymyśli żeby się dostać, jak oni, do łazienki. W miarę bezpiecznego miejsca. O dziwo. Kto by pomyślał, że bliskość uryny zapewni im jakiś rodzaj spokoju.
Wrócił do nieznajomej, w pewnym stopniu ciekawy jak wygląda osoba, z którą nosił na rękach. Isabela przemywała twarz wodą, Henry miał jej podać ręczniki. Wyprostowała się, a Marchant stał jak wryty z rękami wyciągniętymi w jej stronę. W tych zabawnych spodenkach bokserskich, sportowych butach i jakiejś jasnej koszulce. A na twarzy miał wymalowaną konsternację.
Chwila ciszy.
Dosłownie chwilka.
- Na pewno wszystko dobrze z pani oczami? - zapytał jakby właśnie pomyliła go z kimś innym. Uśmiechnął się i podał policjantce te ręczniki. - Panno Callahan.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 728
avatar
Isabela Grant
Ta chwila ciszy wystarczyła jednak, by Isabela poczuła jak zaczynają płonąć jej policzki. Tego jednak Henry nie mógł zanotować. Maszyno! Dzięki niech będzie światu za istnienie pudru i podkładu. Ale moment, dopiero trzymała twarz pod wodą, więc... Zerknęła szybko w lustro.
- Tak mi się wydaje - odparła i sięgnęła po ręczniki. - Dziękuję. - Szybko zasłoniła jednym z nich twarz. Co za głupia sytuacja. Naprawdę dawno już nie czuła się tak skonsternowana. Ani speszona. Niestety w ciągu tej krótkiej chwili milczenia Isabela zdążyła złapać się na jednej, małej nieprzyzwoitej myśli. Wszystko przez te bokserki. Z tego wszystkiego niemal zapomniała o burzy. Zastanowiła się gdzie mogły być teraz Ida i Isleen? Miała nadzieję, że są bezpieczne. Jeśli burza nie złapała ich w drodze do domu powinny być albo w mieszkaniu, lub miejscu pracy.
- Chyba bezpieczniej będzie zostać tutaj niż wychodzić na zewnątrz, prawda? - spojrzała na niego poważnie, choć naprawdę wolałaby stąd wyjść niż siedzieć zamknięta w łazience z Marchantem. Cholera, gdyby był kawalerem to byłoby marzenie! Ale niestety...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Trochę się rozmazała, ale chyba nie powinien jej o tym mówić. Przecież był dżentelmenem! A tacy nie powinni raczej wprowadzać dam w zakłopotanie. No cóż, trochę im to nie wyszło. Poza tym, siedzieli razem w toalecie publicznej. Zgrozo!
- Bezpieczniej. - powiedział odwracając wzrok od drzwi. Nie wiedzieć czemu, sytuacja nie była dla niego aż tak dziwna. Strzepnął niedbałym ruchem piasek osiadły na obu przedramionach. Przejechał dłonią przez pochlastaną tym cholerstwem twarz.

Tymczasem faktycznie zgasło światło. Nie trzeba było się już męczyć z kostkami. Poza łazienką słychać było wzburzony - ni to krzyk, ni to głośniejszy pomruk. No bo przecież faceci nie płaczą! Szczególnie tacy co się przed chwilą boksowali. Na hali były oczywiście kobiety, ale być może w innej jej części. Wiatr zadął mocniej, czego skutkiem było poważniejsze uszkodzenie kolejnego z okien.

K6:
- 1,6 - Ktoś szarpnął za klamkę. Drzwi się otwierają, do środka wparowuje kilka mężczyzn. Robi się tłok.
- 2,5,3 - Za drzwiami słychać odgłos szamotaniny. Ludzie pewnie zorientowali się, że można poszukać bezpiecznego miejsca. I faktycznie. Słyszycie jak ktoś woła nakierowując innych w konkretną stronę.
- 4 - Coś uderza w drzwi i całkowicie je blokuje. Trzeba sporej siły żeby je otworzyć.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 728
avatar
Isabela Grant
- 1 - Ktoś szarpnął za klamkę. Drzwi się otwierają, do środka wparowuje kilka mężczyzn. Robi się tłok.

Ledwie odzyskała wzrok, gdy nawaliła elektryka i Isabela znowu znalazła się w ciemności. Światło zgasło, jednak w zaistniałej sytuacji miało to nawet swoje pozytywy. Łatwiej będzie jej udawać, że Marchant jest tylko przypadkowym nieznajomym aniżeli mężem Fanny.
- No cóż, tu przynajmniej nie muszę obawiać się, że staranuje mnie... co to właściwie było? Głowa robota? - zapytała, pocierając wciąż obolałe po tym zderzeniu plecy. Zamiast głowy robota mało nie staranował jej zaraz tłum spoconych ciał. Ktoś przepchnął się obok niej, spychając ją na inną osobę. Inaczej pewnie by upadła.
- Panowie, przestańcie się przepychać! - warknęła, czując jak kolejny mężczyzna ociera się o nią w ciemności. Postąpiła krok do tyłu i sama na kogoś wpadła, następując temu komuś obcasem na stopę. Niskim, bo niskim, ale obcasem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Podniósł oczy ku górze, nie zdążył się Isabeli dobrze przyjrzeć jak zgasło światło. Można było podejrzewać, że na zewnątrz - poza łazienką, panuje podobny elektryczny rozgardiasz. Jeśli nie gorszy.
- Głowa robota. - Przeszło mu coś przez myśl, ale nie zdążył wypowiedzieć tego na głos kiedy do łazienki wparowali jacyś ludzie.
No i co? To już nie jego brożka? Mógł się teraz ewakuować, wycofać rakiem jak pewien protetyk, ale zamiast tego popchnął lekko jakiego typa.
No i sam zaczął się pchać, tym razem w stronę Isabeli. Nie widział sensu w pitoleniu jakichś tekstów w stylu "Chodź ze mną Isabelo Callahan, przyjaciółko mojej żony, siostro przyjaciółki mojej siostry". Miał zamiar złapać ją za rękę, mając nadzieję, że nie trafi na jaja jakiegoś spoconego Majka Tajsona.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Isabela nadepnęła na stopę jakiemuś spoconemu mężczyźnie, który akurat przystawił jej nieopacznie pachę do nosa. Trochę połaskotało, ale szybko się odsunął czując ból. Nikt nie słuchał rozkazów władczej i uroczej policjantki.
Henry mógł rzec: "Chodź za mną, Isabelo Callahan, córko Callahana!" Jego kuzynowi takie coś nie było obce. Pchało się tu zdecydowanie za dużo osób. W pomieszczeniu szybko zaczęło brakować powietrza, a to przez problem z wentylacją, która się zapchała piachem. Ktoś chyba zasłabł, zrobił się jeszcze większy rozgardiasz.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 728
avatar
Isabela Grant
Kogoś zemdliło tak? Dziwne, że to nie Isabela po kontakcie z pachą jakiegoś mięśniaka. Tym bardziej, że w powietrzu unosiło się więcej aromatów, niż ten, który podetknięto jej pod nos. Ktoś tu chyba nie zacisnął pośladów, bo mimo ogólnego zgiełku gdzieś obok dało się słyszeć donośne "Prrrrr!", a zaraz w nozdrza policjantki uderzył odór nie z tego świata. Maszyno! Trzeba było zostać na zewnątrz i dać się zabić wichurze zamiast się tu pchać. Marchant syn Marchanta mógłby jej już spokojnie przyjść z pomocą, wziąć na rąsie i wynieść stąd ponad tymi wszystkimi facetami. Tylko dokąd? Nawet jeśli ta wizja miałaby się spełnić, nie znajdą bezpieczniejszego miejsca niż ta łazienka. Gdy jednak omal nie wpadła w pisuar zmieniła zdanie. Może jednak gdzieś indziej też będzie bezpiecznie. Warto zaryzykować.
- Panie Marchant! - zawołała, starając się wychylić ponad ten szał spoconych ciał.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Nie złapał za nic. Spotkawszy się z jakimś plecami nieznanego sobie jegomościa, zaczynał się denerwować. Powietrza mniej, a przy nerwowości ruchów, jeszcze mniej.
Dobrze, że Callahanka się odezwała (telefon podpowiedział mi: oddawała), bo Henry mógł jak ten delfin odebrać jej wołanie o pomoc, skoncentrowane w jego nazwisku. Czym prędzej przepchnął się w tamtą stronę, odsuwając zacieśniający się wokół tej niepozornej niewiasty, krąg lepiących się, męskich ciał.
- My wychodzimy. - powiedział niby to w powietrze, do knypków, niby też do Isabeli, która złapał, gdziekolwiek mu się udało lub gdzie się złapać dała. Przypuśćmy, że były to ręce.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Hala gimnastyczna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 13Idź do strony : 1, 2, 3 ... 11, 12, 13  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-