IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Hala gimnastyczna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 11, 12, 13  Next
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
First topic message reminder :


Hala gimnastyczna znajduje się w Drugiej Strefie. Mieści się w niej część wyznaczona na siłownię, grę w piłkę czy ćwiczenia ruchowe.

Jednorazowy wstęp wynosi 0,5K


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Pon Cze 08, 2015 6:11 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 728
avatar
Isabela Grant
Twój telefon był blisko, chociaż w tej chwili Callahanka nikomu się nie oddawała. Ani niczemu. Nawet panice. Mogła jednak oddać się w ręce Marchanta, jeśli tylko udałoby mu się znaleźć. Ale hej co to za obca łapa ją macała po ramionach? Już przymierzała się do strzału z liścia, kiedy zorientowała się po głosie, że to Henry, syn Marchanta, mąż jej przyjaciółki i brat przyjaciółki siostry.
- Albo schodzimy... z tego świata - mruknęła, podążając za Henrym, który miejmy nadzieję, wiedział, w którą stronę do wyjścia. Nie że zaczęli przepychać się na darmo.
- Zębatki, żeby na zewnątrz było lepiej! - rzuciła, zanim pchnęli drzwi łazienki i wydostali się na korytarz. Ale co tam zastali? To nam będzie musiał powiedzieć Mistrz, tudzież Wodzirej, tudzież kostka Rubika.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Na korytarzu było w miarę spokojnie. Kilku mężczyzn blokowało właśnie drzwi prowadzące na halę. Wszystko wskazywało na to, że szaleje tam w najlepsze wiatr z piachem.
Metalowe uchwyty zablokowano kijem od miotły (gdyż drzwi były podwójne), a przez szczelinę po środku świstało i gwizdało powietrze. Zapewniało to jednak względny spokój. Z tyłu, poza toaletami i prysznicami nie ma już nic.
Jonathan, rosły mężczyzna, z którym Henry się do czasu do czasu boksował rozglądał się za czymś, czym można by było lepiej zabezpieczyć drzwi, które miały dwa spore okienka.

K6 losowe:
1,3 - wiatr na hali naprawdę mocno wieje. Stojak na hantle przewraca się. Stał blisko drzwi, metalowy kant wybija szybę. Odłamki ranią nogę Isabeli.
2,4,5 - Rozległ się huk. Musiało stać się coś naprawdę poważnego, ponieważ zaraz potem... runął sufit. Ciężki gruz spada na podłogę przygniatając Jonathana. (k6: 1,4- Henry obrywa w głowę, ale nie traci przytomności ; 2,6- Isabela obrywa w głowę, ale nie traci przytomności; 3,5 -nikt nie obrywa w głowę, macie farta)
6- Póki co, jest spokojnie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
1,3 - wiatr na hali naprawdę mocno wieje. Stojak na hantle przewraca się. Stał blisko drzwi, metalowy kant wybija szybę. Odłamki ranią nogę Isabeli.

Przepchnęli się jakoś na zewnątrz, ale Henry nie mógł się zdobyć na jakikolwiek komentarz, zajęty raczej myśleniem o tym czy William jest bezpieczny. Fanny powinna przy nim być.
Na korytarzu było względnie bezpiecznie. Mężczyźni siłowali się z drzwiami, Henry miał zamiar pomóc im znaleźć coś do zakrycia okien kiedy nagle, jedno z nich rozbiło się na kawałeczki. W ciemnościach Marchant nie mógł powiedzieć dokładnie co się stało.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 728
avatar
Isabela Grant
Wychodząc z kompletnie zaciemnionej łazienki jej oczy były na tyle przyzwyczajone do ciemności, że bardzo łatwo przyszło jej ogarnąc co dzieje się w korytarzu. Nim jednak zdążyła się nad tym zastanowić wyleciało okno i kto oberwał? Oczywiście, że Isabela!
- Au - syknęła z bólu i aż wsparła się na Henrym żeby się nie przewrócić. Poczuła jak strużka, a właściwie kilka strużek ciepłego płynu spływa jej po nogach.
- Krwawię - wydusiła, gdy minęła pierwsza chwila szoku. - Albo się posikałam.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
W ciemnościach trzeba uważać, by nie nadziać się na wystający z okienka drzwi metalowy kant. Isabela mogła krwawić, mogła się obsiuśkać, ale kto jej mógł też... nie, chyba nie mógł, prawda? Ktoś się przepchnął, ktoś zaklął głośno. Jakiś mężczyzna wspomniał coś o żonie i dzieciach, które zostały w domu.

K6 losowa:
2,4,6- Udaje się zasłonić pęknięte okno. Wentylacja jednak przestałą działać w całym budynku. Ciężko się oddycha.
1,3 - Rozległ się huk. Musiało stać się coś naprawdę poważnego, ponieważ zaraz potem... runął sufit. Ciężki gruz spada na podłogę przygniatając Jonathana. (k6: 1,4- Henry obrywa w głowę, ale nie traci przytomności ; 2,6- Isabela obrywa w głowę, ale nie traci przytomności; 3,5 -nikt nie obrywa w głowę, macie farta)
5
- Póki co, jest spokojnie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
5- Póki co, jest spokojnie.
:/ Następnym razem rzucasz Ty, Fions!

Jak na sygnał - krwawię - Henry niewiele myśląc, objął Isabelę w pasie przytrzymując ją przez chwilę. Postanowił jednak pobawić się w supermena i wziął ją na ręce.
- Nie wiem co bym wolał w tej sytuacji... - powiedział stęknąwszy od jej 65-cio kilowego ciała. Może trochę tego nie przemyślał, bo i tak było tu za dużo ludzi. Kopnął przymknięte drzwi i zajrzał do środka czy przypadkiem nie ma jakiejś szansy na to aby zanieść tam i nie stratować Isabeli.
- Przepraszam, ale przynajmniej dwie osoby muszą wyjść. Mam tutaj ranną. - rzekł poprawiając uchwyt. Musiał namoczyć ręczniki papierowe, zabezpieczyć ranę i jakoś ją związać. Ranę, nie Isabelę!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 728
avatar
Isabela Grant
Już niech się ten Marchant nie zachowuje jakby 65 kilo to była znowu jakaś tragedia, bo jeszcze Isabela w kompleksy popadnie i kto na tym ucierpi? Oczywiście Ida i Isle, które będą musiały znosić jej humory. A jak sprawa pójdzie od Idy do Charlotte, to już samego Marchanta to dotknie. Chyba. Może. Pewnie nie, ale trochę szantażu nie zaszkodzi!
- Krew zdecydowanie... och! - wyrwało jej się, gdy ją Henry znowu wziął na ręce. - No chyba, że nadciągnął komary - dodała, dziwiąc się sobie, że nawet w takiej sytuacji wciąż jej się żarty trzymają.
Skrzywiła się, gdy zahaczyła lekko stopą o framugę. Starała się trzymać nogę luźno, ale wciąż czuła się jakby drobne igły wbijały jej się pod skórę powodując piekący ból.
- A garderoby? - podsunęła, naprawdę nie mając ochoty chować się w ciemnej, tłocznej łazience. - Da się tam stąd jakoś dojść? Tam na pewno jest więcej miejsca, jakieś ławki i łazienki? Tutaj jeszcze ktoś mnie rozdepcze - spojrzała na Marchanta w ciemności. Czuła że buty zaczynają jej przesiąkać krwią. Jakaś jej część spływała Henry'emu po przedramieniu.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Przymknięte drzwi doprowadziły bohaterskiego Marchanta do...
K6:
1,3,4,6 - pod prysznice
2,5 - po ciemku trafiasz do schowka na miotły

Kilka kawałków szkła wciąż tkwiło w zgrabnej nodze Isabeli, dokuczając boleśnie. Henry musiał się nieco poprzepychać, by gdziekolwiek trafić. Było coraz duszniej, ponieważ zatkała się wentylacja. Z kilku otworów pod sufitem zaczął się nawet sypać piach, choć nie w takich ilościach, by was zasypać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
1,3,4,6 - pod prysznice

Już miał tracić cierpliwość, ale otworzył kolejne drzwi. Umorusani potem i krwią, jak walecznie to brzmi, dostali się pod prysznice. Damskie? Męskie? W tej chwili nie miało to najmniejszego znaczenia. Lepsze to niż schowek na miotły.
- Mam nadzieję, że jest woda. - wymamrotał do siebie, kładąc policjantkę na posadzce przy ścianie. Odpiął najbliższą słuchawkę prysznicową z uchwytu i przykucając obok Isabeli, wyprostował jej nogę. Sięgnął ręką do przełącznika i odkręcił zimną wodę. Miał nadzieję, że rany nie były głębokie, bo żaden z niego lekarz. Zresztą, zaraz to i tak wymaca.
- Przypuszczam, że to dla pani żadna nowość, praca w policji nie należy do najbezpieczniejszych. - próbował ją zagadać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 728
avatar
Isabela Grant
Ach ten Marchant. Prawdziwy bohater. Gdyby tylko był jeszcze kawalerem Isabela już by się za niego brała. No, ale nie był, więc musiała zadowolić się cichym uwielbieniem dla jego muskli.
Niemniej poczuła jak piasek sypie jej się na głowę, więc przesunęła się trochę pod ścianą. Henry wprawdzie wyprostował jej nogę, ale że miała na sobie spódnicę to z podkulonymi nogami i tak by siedzieć nie mogła.
- Duży procent pracy spędzam za biurkiem, ale fakt, często zdarzyło mi pociąć się kartką. To prawie to samo.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Pod prysznicami jest jeszcze bardziej duszno. Resztki gorących oparów mieszają się z ciężkim powietrzem. Zaczynacie się pocić (Henry jeszcze bardziej niż był).

K6 losowe:
1,2- słabo robi sięIsabeli
3,4- słabo robi się Henry'emu
5,6- nikomu nie robi się słabo. Jednak przez zapchaną wentylację podnosi się ciśnienie zabudowanego bojlera. Słyszycie ostrzegawczy gwizd oznaczający tylko jedno...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
5,6- nikomu nie robi się słabo. Jednak przez zapchaną wentylację podnosi się ciśnienie zabudowanego bojlera. Słyszycie ostrzegawczy gwizd oznaczający tylko jedno...

Już chciał ściągać koszulkę, już chciał odrywać kawałek po kawałku, dając potu wolną drogę przez jego wyrzeźbione ciało, ścieżką do Leszk...
Nie zdążył zareagować, bo usłyszał gwizd. Udało mu się wyciągnąć kilka kawałków szkła z nogi pani policjantki, ale nie był pewien czy pozbył się wszystkiego. Wziął ją znowu na ręce bez słowa i starał się wyjść z pomieszczenia. Lepiła się do niego! Dosłownie. Bo krew przesiąkała jego białą podkoszulkę. Prawie się przewrócił na progu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 728
avatar
Isabela Grant
Isabela wciągnęła głośno powietrze słysząc ten gwizd. Niedobrze, bardzo niedobrze. Poczuła jak kropla potu spływa jej po skroni. Spojrzała wystraszona ma Marchanta i gdyby mogła skoczyłaby zaraz na równe nogi. Ale w swoim stanie mogła tylko podnieść się z jego pomocą z podłogi i czekać aż nasz heros wyniesie ją stąd jak księżniczkę. Oczywiście mogłaby skakać na jednej nodze, albo opierać się delikatnie na tej okaleczonej, ale o wiele dramatyczniej było rzucić się w ramiona Henry'emu. Pewnie nie zrobiłaby tego sama z siebie, ale skoro sam się do tego zabierał. Nie żeby jej się to nie podobało.
Piasek, który pewnie wciąż sypał się z sufitu rozsiewał się po całym pomieszczeniu. Brudził jej ranę, która robiła się coraz bardziej szczypiąca, mieszał się z krwią i kleił do ich spoconych ciał. Isabeli robiło się od tego jeszcze goręcej. A może to ten żar bijący od Henry'ego tak na nią działał? Nie miała jednak czasu się nad tym zastanawiać, bo po chwili mało nie zleciała mu z ramion. Odruchowo złapała się go mocniej, oplatając rękami jego szyję.
- Proszę uważać! Nie chcę żeby coś sobie pan złamał! I mnie... - jęknęła szykując się na najgorsze. Czy na zewnątrz łazienki zastanie ich burza? Tyle to już trwało, powinno powoli przechodzić!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Dość już tego noszenia! Nawet własnej żony przez tyle progów nie nigdy przenosił co teraz Isabelę. Postawił ją na ziemi i pomógł jej wykicać dalej. Oczywiście, pomagając ramieniem, ręką, dłonią. Chyba przyjął sobie za punkt honoru, pomóc przyjaciółce Fanny.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
K6 losowe:
parzyste - udaje się wam wyjść spod pryszniców
nieparzyste - jesteście tuż pryz progu, kiedy następuje wybuch. Przewracacie się, czując gorącz płomieni. Na szczęście byliście dość daleko. Kilka niewielkich poparzeń, które poswędzą i pobędą czerwone przez jakiś tydzień.  Ale... to się wiąże z kolejnymi kostkami: k6: 1,5- Isabela uderza głową o drzwi. Guz będzie spory. kobiet ana kilka sekund traci przytomność. 2,4- Henry uderza skronią o wykafelkowaną ścianę. Na dłuższy moment traci jasność widzenia; 3,6- Poparzenia poparzeniami. Wybuch sprawia, że pęka część kafelek, którymi zbudowany był bojler. W tył waszych ciał wbijają się ich odłamki. Da się je łatwo wyjąć, część tylko porozcinała skórę. Ale to będzie bolało.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 728
avatar
Isabela Grant
6!

Wszystko poszło dobrze. Nic nikomu się nie stało i wszyscy byli szczęśliwi. A przynajmniej najseksowniejsi bohaterowie tej sceny, którzy zdaniem autorki powinni zagrać razem w jakimś filmie! Ale o tym kiedy indziej! Isabela wykuśtykała z pomocą Henry'ego na zewnątrz, ale co czekało ich tam? Czy burza przechodziła? A może zerwała hali dach? Tego wszystkiego i jeszcze więcej dowiemy się z następnym postem Mistrza!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Ech! A było blisko. Henry nie był co prawda jakimś masochistą (choć ślub z Cotton podważa to stwierdzenie), ale autorka miała nadzieję, że Marchanteo zrobi sobie jakieś kuku.
Ściągnął dłoń z jej ramienia, odsunął się na krok, obserwując kobietę na tyle uważnie na ile się dało w tych ciemnościach.
- Odprowadzę panią do szpitala jak to się skończy. - zadeklarował rozglądając się po ludziach, łypiąc z ciekawością na drzwi, które wcześniej starali się zabarykadować.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 728
avatar
Isabela Grant
Może złapie przepuklinę od tego noszenia Isabeli. W każdym razie burza przechodziła, a Isabela była naprawdę wdzięczna Marchantowi, że towarzyszył jej cały ten czas. Wiedziała, że trudno byłoby jej się dostać do szpitala bez jego pomocy, toteż kiwnęła głową.
- Dziękuję.
No cóż pewnie nie minęło sporo czasu, a wiatr kręcił już tylko piaskiem po ulicach. Można było wyjść z hali bez obawy, co Isabela zrobiła z niesamowitą radością. Raczej nie udało im się złapać taksówki, więc pieszo ruszyli w drogę do szpitala.
---> szpital
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 292
avatar
Drake Ballard Crow
/Uliczka dwudziesta, dom

Ćwiczeń ciąg dalszy. Nie przychodził tutaj zbyt często, ale nie było jego ulubionej, kameralnej "siłowni" w tej części miasta. Nie miał ochoty zapitalać taki kawał żeby przedostać się tam po odrobinę kilo do wyciśnięcia.
Najpierw, rzecz jasna, zrobił sobie rozgrzewkę, potem poszedł cisnąć w łapy. Wyprawa sprawiła, że schudł, musiał też nabić masę. Miał ochotę iść do tej blondyny i wypytać ją jak ciekawski plotkarz o szczegóły ich wyprawy, ale nie wiedzieć czemu, nadal tego nie robił. Zapamiętał adres. Tyle na razie wystarczy. Nie zakopał go gdzieś pośród innych spraw.
Zaraz po krótkiej przerwie poszedł się boksować z jednym typem, który mu to zaproponował. Musiał utrzymać formę.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
/ początek

Po pijaństwie z Davem czuła się okropnie. Organizm się buntował, wywołując reakcje, których Madeleine sobie nie życzyła. Ale to dobrze. Potrzebowała czujć się okropnie fizycznie, a nie psychicznie. Teraz postanowiła wypocić to wszystko, zmęczyć się do granic możliwości, jakby to miało cokolwiek zmienić, jakby miało przynieść lepsze jutro. Nie przyniesie, wiedziała o tym. Jednak jednocześnie czuła, jak otrząsa się z tego koszmaru, jak robi się silniejsza. Nie zniszczyli jej w szkole policyjnej i na początku jej pracy na posterunku, nie zniszczy i Silver. Musiała tylko, musiała... Wdech, wydech. Utrzymywała właściwy rytm podczas ćwiczeń. Trening kardio to byłoto, czego potrzebowała. zwiększyła ilość powtórzeń i szybkość i już po czterdziestu minutach poczuła kropelki potu spłuwające jej pomiędzy łopatkami, a także z czoła, po policzku, na linię żuchwy. Nie przejmowała się, że ćwiczy razem z mężczyznami - w szkole policyjnej to była norma.
Po godzinie wykonała cały plan na dziś. Pozostawały jej tylko ćwiczenia rozciągające, co też uczyniła. Potem wzięła prysznic i poszła do domu.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
< Stara rzeźnia

Trzeba było pchnąć myśli na wyższy poziom. Mógł rozplanować "spotkanie" z Blackiem w inny sposób, ale co już się stało, nie może zostać po prostu skreślone. Żeby wymazać ten odcinek przeszłości, musiałby się pozbyć kilku osób w tym Blacka.
Pierwsze uderzenie było orzeźwiające. Dostał prosto w twarz, aż go odrzuciło. Wiedział jednak jak się ustawić, jak postawić nogi żeby zapobiec niepotrzebnym ruchom, uniknąć upadkowi. Trudno powiedzieć na co to robił. Dlaczego rzucał się w wir czegoś tak zwierzęcego. Może to adrenalina. Świadomość, że może to wszystko szybko skończyć. Że zarówno on jak i przeciwnik mają w swoich dłoniach moc do zakończenia czyjegoś życia jeśli tylko trochę, bez nadzoru, poniesie ich agresja czy wyobraźnia.
Dostał kolejny raz, tym razem poczuł smak krwi w ustach. Sam przyłożył przeciwnikowi kilka razy czując jak uwalnia się w nim chowana frustracja. Nie chciał tylko tego. Potrzebował rywalizacji. Czegoś więcej. Żeby ot tak, po prostu się wyłączyć od spraw, z którymi nie doszedł jeszcze do ładu.

ZT > Ratusz
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 226
avatar
kpt. John Silver
/ kilka godzin po spotkaniu w Chimerze

Nic nie działało na Silvera tak dobrze jak solidne ćwiczenia na siłowni. No, może poza dobieraniem się do tyłków niewinnych policjantek. Zapach potu, rozgrzane mięśnie. Krew, pot i łzy. Ćwicząc swoje prężne bicepsy zastanawiał się, czy następnym razem nie strzelić sobie rundki bokserskiej. Co prawda od czasu do czasu szkolił kadetów w walce wręcz, jednak tu by była dopiero zabawa!
Odłożył hantle by sięgnąć po skakankę. Musiał być w dobrej kondycji.

zt.

Powrót do góry Go down
Liczba postów : 292
avatar
Drake Ballard Crow
< Mieszkanie Kate < Mieszkanie Drake'a (w domyśle)

Zjadł suchy chleb, pokręcił się po mieszkaniu i uznając, że minęło wystarczająco dużo czasu (bo ile można orientować się, że ktoś zostawił jaką paczuszkę pod drzwiami?), wyszedł na zewnątrz. Obejrzał się za siebie, poprawił zawieszoną na ramieniu torbę. Żywił delikatną, wesołą nadzieję, że pokój, w którym zwykła sypiać "Pani K" znajdował się ściana w ścianę z jego królewską sypialnią.
Codzienność postawiła go do pionu. Musiał iść na trening. Nic nie będzie się robiło samo. Trzeba jakoś popchnąć leniwego człowieka do przodu. Mięśnie bez ćwiczeń zastaną się, niedostatecznie silne do poradzenia sobie z niebezpieczeństwem. Jakim? Pustynia miała wystarczająco zwierzy, które przewyższają człowieka pod względem szybkości i siły.
Ćwiczył najpierw na rozgrzewkę, potem podnosił ciężary. Musiał wzmocnić ręce, a potem zająć się nogami. Codziennie próbował się też w plecach,  żeby ustabilizować kręgosłup. Po dwóch godzinach wyciskania potu, wyszedł z hali, całkiem zadowolony i trzeźwy.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 226
avatar
kpt. John Silver
/ start

Był zły na swoją starą. Żonę, w sensie. Trzaskajac drzwiami, racząc ją uroczym wyzwiskiem w rodzaju brudnej szmaty wyszedł z domu, zeby się wylądować. Biedaczka nie miała już oka do podbicia.
Wszedł na halę sportową i udał się do szatni. Przebrany wyszedł na salę, gdzie ubrał rękawice bokserskie u zaczął tłuc w worek treningowy. Tego mu trzeba bylo. Z każdym kolejnym ciosem czuł się lepiej. Zaczął sobie nawet wyobrażać, ze to nie worek a jakiś śmierdzący biedak z Trzeciej Strefy. Okladal dalej, pocąc sie i sapiąc. Może jednak wieczorem przyłoży żonie na dobranoc?

Zt.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 139
avatar
Charlie McCoy
//

Charlie umówił się z kolegami na mały sparing. Przyszedł na halę pierwszy i zrzucił z siebie odzież wierzchnią, zostając w podkoszulku.
Musiał potem iść do dziewczyny, która miała focha o jakąś głupotę. Może jak poczeka kilka godzin, to się stęskni i jej przejdzie? Z taką myślą Charlie złapał za skakankę i poskakał kilka minut, nim nie pojawili się koledzy. Witając się z nimi, wymienił kilka plotek i pozwolił znajomkom ze starej pracy na pierwszy sparing. Kibicował jednemu, krzykami dopingując jak reszta obecnych. Dobrze, że się nie zakładał, bo kasę straciłby. A tak to na piwo pójdzie.
Gdy nadeszła jego kolej, wylazł na ring i z uśmieszkiem zagroził koledze, że go zmiecie. W odpowiedzi usłyszał, że zaraz będzie uciekał w podskokach, co musieli skomentować pozostali, poklepując się i zachowując jak banda gówniarzy. W wesołej atmosferze, Charlie rozpoczął walkę z kolegą, kilka razy dostając ale i samemu nie pozostając dłużnym. Prawy sierpowy, lewy prosty, odskok, unik... Dziesięć minut walki minęło błyskawicznie a Charlie może nawet zwyciężył. Nie ważne. W czasie takich spotkań nie było to ważne. Co innego gdy walki będą na poważnie!

zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Hala gimnastyczna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 11, 12, 13  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-