IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie Diany

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
Liczba postów : 172
avatar
Diana Cotton
First topic message reminder :

Średnie mieszkanie Diany Cotton
Mieszkanie ma trzy pokoje, dwa mniejsze i jeden większy. W kuchni jest stół i cztery krzesła. W łazience za niewielką ścianką jest mały kącik do prania, z pralką i kilkoma sznurami pod sufitem.
Sprzęty:
-duża kuchnia węglowa
-duży bojler
-chłodziarka z eterem
-pralka



Ostatnio zmieniony przez Diana Cotton dnia Pią Wrz 04, 2015 11:00 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
Wsunęła papieros między nieumalowane wargi i odpaliła go. Zaciągnęła się powoli i równie powoli wypuściła dym.
- Tak. Thorsten Faust. Uważam, że powinniście się lepiej poznać. Nie tylko ze względu na to, że mogłabyś się sporo dowiedzieć...
Strzepnęła popiół do popielniczki i wzięła jedno ciastko. Położyła je na talerzyku obok filiżanki.
- Skoro mój durny mąż jest właścicielem takiego obiektu, powinnam chyba więcej się o tym dowiedzieć.Właściwie, to nigdy tam jeszcze nie byłam.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 172
avatar
Diana Cotton
Diana popatrzyła się na kuzynkę rozbawiona. Dopiero teraz to do niej dotarło! Nie chodziło o obiecującą znajomość, możliwość wywęszenia czegoś ciekawego.
-Ty chcesz mnie wyswatać! Na litościwą maszynę, Fannyyyy....
Kogo jak kogo, ale swatać Dianę? Silną, niezależną kobietę, która nosi szpilki do spodni, nienawidzi sukienek, pali non stop i tylko kota jej brakuje? Oczywiście, każdy facet na to poleci!
Już nawet fakt, że Henry jest współwłaścicielem zszedł na dalszy plan. Co ta Marchant chciała? Oglądać kółka zębate? Jakby to było coś ciekawego.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
- Co w tym złego? - zmarszczyła brwi. - Jesteś łądną kobietą, mężczyźni powinni się o ciebie bić. Ha, nawet małolaty do ciebie startują. Wykorzystaj to, mną się nikt nie interesuje. Tylko pomyśl! Masz wgląd do dokumentów Blacka i nie tylko. Jeśli dobrze to ugrasz, możesz mieć wgląd i do fabryki. Henry chce odzyskać reputację w oczach Rządu i... jakby nie patrzeć małżeństwo ze mną mu w tym bardzo pomaga. Ale kto wie, czy nie wejdzie z nimi w jakieś machlojki?
Odgarnęła za ucho kosmyk ciemnych włosów. To przecież nie było tak, że chciała koniecznie swatać kuzynkę. Wcale, a wcale. Znowu się zaciągnęła.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 172
avatar
Diana Cotton
Uśmiechnęła się kwaśno.
- Nie ma w tym nic złego. Po prostu prawie nigdy tego nie robisz. A ty jesteś mężatką, facetów odstrasza obrączka.
Zaciągnęła się. Zastanowila się moment. W sumie... Ta znajomość byłaby dość ciekawa. Z różnych perspektyw.
- Z chęcią poznam Thorstena. Zobaczymy co z tego wyniknie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
- To nie obrączka. Już wcześniej tak było. A przecież jestem śliczna - wstała z krzesła i podeszła do okna. Przejrzała się w szybie. - Wiem, że jestem śliczna, bo taka jest prawda! I nawet po urodzeniu dziecka wyglądam świetnie!
Zaciągnęła się. Wydmuchała kłąb dymu i strzepnęła popiół na parapet. Popatrzyła na Dianę. Przez myśl jej przeszło, że mogła to ciastko wziąć ze sobą. Rzadko kiedy odmawiała jedzenia. Diana pewnie też. Dlaczego? Mogły być teraz grubiutkie. Niedożywienie z wojennych czasów dzieciństwa jednak zrobiło swoje.
- A na znajomości ze mną można by teoretycznie wiele skorzystać! Pewnie mają mnie za rządową dziwkę. W końcu o to mi chodziło.
Cofnęła się od okna wgłąb kuchni, po filiżankę z kawą. Napiła się.
- Mam nadzieję, że się polubicie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 172
avatar
Diana Cotton
- Oczywiście, że jesteś piękna. Nikt nie mógłby powiedzieć, że jesteś po ciąży.
Zaciągnęła się mocno i wydmuchała dym nosem.
- Mogą mieć ciebie, czy mnie za dziwkę rządu, kopalni.. ale przecież wiemy dokładnie czego chcemy i dlaczego coś robimy. Zawsze uważałam, że ważny jest efekt działań. Choć nie można tego mylić z przejściem po trupach.
Oparła się o parapet.
- Nie wątpię.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
- Jestem tak ładna, że powinnam się wstydzić mówić o tym głośno! - zaciągnęła się mocno i odwróciła na pięcie.
- Wiem. Same sobie to wypracowałyśmy. Rządowe dziwki. Jak myślisz? Ile czasu zostało, zanim uda się przywrócić władzę Królowi?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 172
avatar
Diana Cotton
Zaśmiała się krótko. Irytacja Fanny była niemal urocza. Powtarzać jej pięć razy, że jest ładna nie będzie. Zresztą, wystarczyło spojrzeć w lustro. Obie były niezłymi laskami.
-Ile czasu? Może nigdy. Coraz częściej mi się wydaje, że Ziggurat przeszedł za dużo zmian. I nie wiem czy ludzie nie baliby się, że będzie jak za czasów Whinery'ego. W planach ustrój opierający się na monarchii, a znowu któremuś odpierdoli i wprowadzi totalitaryzm? Nie powiedziane, że tak będzie, ale wszystko trzeba brać pod uwagę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
Zgasiła papieros w popielniczce i sięgnęła po odłożone wcześniej ciastko.
- Whinery był tyranem i mordercą. A teraz powoli się wszystko powtarza.
Stwierdziła i napiła się kawy. Usiadła znowu na krześle, założyła nogę na nogę i poczela kiwać stopą. Może trochę zniecierpliwiona, choć nie wiadomo czym.
- Obecna władza nie dopuści do tego by inne partie miały wpływy. Kolejne redukcje wydają się kwestią czasu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 172
avatar
Diana Cotton
Skończyła papierosa i również usiadła do stołu, biorąc kawę do rąk.
- Oczywiście, że nie. Musiałby nastąpić spory przewrót, żeby coś się zmieniło.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
Oparła się o oparcie krzesła i wyciągnęła nogi przed siebie.
- Czasem mam wrażenie, że to zdarzy się szybciej, niż ktokolwiek przypuszcza - zamilkła, pijąc kolejny łyk kawy. Moczyła w niej usta nieco dłużej. Zanim pokłóciła się z mężem wykorzystała jego wieczną nieobecność w domu.
- Znalazłam w jego biurku broszurę wydawniczą - powiedziała w końcu. Odstawiła filiżankę i sięgnęła po jeszcze jednego papierosa. - Z tekstami - odpaliła go i zaciągnęła się. - W środku było kilka tekstów. Żadnego z nich nie można by było przepuścić w Kronice.
Nie mówiła o tym mężowi. Nie mogła od tak mu powiedzieć, że grzebała w jego gabinecie. Bez względu na to, że bym razem trafiła za otwarte drzwi. Może był otwarte właśnie dlatego że myślał, że Fanny tam nie zagląda. Nigdy nie dawała mu powodów by myślał inaczej. Przez te prawie dwa lata trwania ich małżeństwa ani razu nie poruszała tego tematu. Jeśli tam wchodziła gdy był w domu to tylko wtedy, kiedy przesiadywał za biurkiem po to, by przynieść mu drinka. Wtedy też obserwowała.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 172
avatar
Diana Cotton
Uniosła brew do góry. Myszkująca Fanny, a to nowość. Naprawdę się jej nie dziwiła. Większość osób zapamięta ją jako naczelną najbardziej plotkarskiego pisemka w Zigguracie, jednak jej kuzynka była o wiele inteligentniejsza, a Podszewka była doskonałym medium, żeby ukryć inne rzeczy.
-Czego dotyczyły?
Marchant robił coś poza plecami żony? Nie, to złe pytanie. Robił coś poza Kroniką? A jeżeli poza Kroniką to i poza rządem?
-Myślisz, że...
Zastanowiła się chwilę, z filiżanką przyłożoną do ust.
-...planuje stworzyć nową gazetę?
Napiła się, unosząc wzrok na Fanny.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
Odwróciła na moment głowę, by wydmuchać dym w kuchenną przestrzeń. Zmarszczyła brwi, spojrzała gdzieś po kątach. Wreszcie z powrotem na Dianę. Wiedziała, że może jej zaufać. Że może ją w to wplątać, ponieważ zawsze siedział na tym samym wózku. Od dziecka, zawsze przechodziły przez to samo. Utrata ojców, strach, głód, niezrozumienie i późniejsze poznanie świata oraz praw jakimi się rządził. Były ulepione z tej samej gliny, choć na różny przecież sposób.
- Zwątpienia nad wyższością maszyn. W innym zauważano i wytykano złe traktowanie najniższych warstw. Nieudolność policji. Mam wymieniać dalej?
Znowu się zaciągnęła. W innej sytuacji próbowałaby bawić się w próbowanie wypuszczania kółeczek dymnych z ust. Teraz popalała ni to spokojnie ni nerwowo. Co mogłoby się stać, gdyby tę broszurę znalazł ktoś niepowołany? Wypadki chodzą po ludziach.
- Nie wiem. Nie mam pojęcia.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 172
avatar
Diana Cotton
Można powiedzieć, że Diana i Fanny były siostrami. Może nie miały tej samej matki, ale płynęła w nich krew silnych kobiet z linii Cottonów.
Popijała spokojnie kawę, nie wiedząc w sumie co o tym myśleć. Jedno był pewnie - Henry Marchant zawsze ją zaskakiwał i to się chyba nie zmieni. Począwszy od tego, że zrobił jej kuzynce dziecko, aż do teraz. Człowiek zagadka. Nie wiadomo czy być po jego stronie, czy uważać na to co robi i donosić konkretnym osobom.
- Dwoma słowami: teksty antyrządowe?
Odstawiła filiżankę i wzięła kolejnego papierosa. Diana paliła dużo. Dużo za dużo.
-Uważaj, bo jeszcze ty będziesz miała przez niego kłopoty. Trzymaj rękę na pulsie.
Włożyła sobie fajkę do ust i odpaliła, zaciągając się od razu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
- Tak. Tak się takie teraz nazywa.
Wstała z krzesła, podeszła do blatu szafki i oparła się o niego. Długo się nad tym wszystkim zastanawiała. To nie musiało przecież nic znaczyć. Z drugiej strony poprzednio przecież znalazła podobne artykuły. Każdy w różnym stylu, więc zapewne pisane przez różne osoby. Myślała wtedy, że to te odrzucone. Że wziął je do domu żeby przeczytać.
- Cokolwiek to jest... jeszcze nie wiem co z tym zrobię.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 172
avatar
Diana Cotton
Przechyliła głowę do tyłu i wypuściła powietrze w stronę sufitu. Dziwne. Naprawdę dziwne. Marchant wydawał jej się zawsze prorządowy, a tutaj odkrycie takiej tajemnicy. Henry coś kombinował, nie było innej opcji. Tylko po co? Jakie miałby z tego profity? Zwłaszcza jeżeli miał podejrzenia co do tego, że jego żona była podstawiona przez rząd?
-Też nie wiem... To by trzeba było porządnie przemyśleć. Robić coś z tym teraz - ryzykowne. Nie zrobić nic... To jak czekanie, aż stanie się coś niedobrego.
Diana dobrze wiedziała, że jeżeli Marchant coś odpierdoli to wraz z nim będzie odpowiadać za to Fanny. Mogłaby nic nie wiedzieć, ale była jego żoną. Podejrzenia padną na każdego kto jest bliżej Henry'ego. Nie potrafiła jednak zrozumieć dlaczego. Chociaż mogły być to tylko przypadkowe teksty. Odrzucone przez Kronikę, to byłaby najlepsza z opcji. Zbieg okoliczności.
-Nie wiem...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
- Zastanawiałam się, czy nie powinnam była zapytać. Tylko pod jakim pretekstem? - westchnęła. - Myślę, że będę musiała dowiedzieć się więcej.
Jak to Fanny. Nie mogła przecież czegoś tak zostawić. Zostawiać taką ciekawostkę w spokoju. Musiała drążyć dalej, by zaspokoić własne żądze i sumienie. Bo rzeczywiście, jeśli Henry majstrował coś, co mogło przynieść kłopoty to zamierzała trzymać rękę na pulsie.
Miały z Dianą doświadczenie w podobnej sprawie. William Cotton coś odpierdolił i wraz z nim pociągnięto do odpowiedzialności Maude. I nie tylko ją.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 172
avatar
Diana Cotton
-Może... zacznij rozmowę na takie tematy, ogólnie, że niby coś gdzieś od kogoś usłyszałaś. Może wybadasz co o danej sprawie myśli. Chociaż jak znam twojego męża to będzie świetnie grał wymyśloną przez siebie rolę. Co jak co... ale ten palant jest inteligentny jak cholera.
Wiecie... To nie tak, że Diana Marchanta nie lubiła. Traktowała go jak członka rodziny, kiedy ochajtał się z jej siostrą cioteczną, ale na niektórych ludzi trzeba uważać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
- Muszę o tym pomyśleć... - powiedziała wpatrując się w kąt kuchni. Wciągnęła do płuc ostatni dymny wdech i zgasiła papieros. Nie była pewna, czy zamierza najpierw porozmawiać o tym z mężem. Mieli tyle rzeczy do omówienia. Nie mogła zacząć, póki tu nie przyjdzie, nie przeprosi i nie poprosi, by wróciła.
Rozmawiały jeszcze przez jakiś czas zmieniając tematy na bardziej błahe. Problemów miały wystarczająco dużo.

zt.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 16
avatar
Shoshana Alatriste-Smith
/ Start; wrzesień 2866

Joachim wciąż odchorowywał śmierć swojej rodziny. Trudno się z resztą temu dziwić. Zuzanna zastanawiała się niekiedy, co mogło być przyczyną pożaru, który pozbawił życia żonę i dzieci brata. Niedawno znalazła niewielkie mieszkanie w okolicy, do którego dopiero co skończyła się wprowadzać. Zamierzała mieć oko na Joachima i jego interesy.
Stanęła przed lustrem i wygładziła na piersi czarny materiał koszuli. Poprawiła także broszkę, którą miała zapiętą przy kołnierzu, pod szyją. Przed wyjściem z domu zamierzała jeszcze wypić kawę. Zalała wodą filiżankę i otworzyła szafkę, w której trzymała cukiernicę. Cukru w niej jednak nie znalazła. Zupełnie zapomniała, słodziła rzadko. Wzdychając z pewnym rozdrażnieniem sięgnęła po szklankę i wyszła z mieszkania by zapukać do drzwi sąsiadki. Może była w domu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 172
avatar
Diana Cotton
/

Kiedy parę dni temu na klatce schodowej pojawiły się kartony, a wraz z nimi młoda kobieta, Diana niezbyt się przejęła, choć pewnie zawiesiła na nowej sąsiadce wzrok. Bardziej zainteresowane były dwie emerytki z piętra, ciekawskie kto to wprowadził się do mieszkania po zmarłej juz lata temu pani Bernadette. Od czasu do czasu pojawiał się tu tylko właściciel, a tu w końcu nowa lokatorka.
Diana nie była typem kobiety, która poleciałaby z własnym ciastem drożdżowym witając panienkę. Nie zależało jej na nawiązywaniu nowych relacji z ludźmi.
Była w połowie uszykowana do pracy, choć jeszcze w kapciach na nogach i bez makijażu. Słysząc pukanie do drzwi wzięła jeszcze szybki łyk kawy i poszła otworzyć.
- O, dzień dobry.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 16
avatar
Shoshana Alatriste-Smith
Coś obie panie łączyło- Zuzanna również nie była typem, który gotów był czym prędzej witać się z nowymi sąsiadami. To była jej pierwsza taka wizyta, a i tak przecież wymuszona zwykłą potrzebą.
Minę miała nieco zniecierpliwioną, jak każdy człowiek, który wolałby poświęcić czas na coś innego, ponieważ się spieszy. Obróciła w dłoni szklankę.
- Dzień dobry. Czy nie użyczyłąby mi pani tak pół szklanki cukru? - przekrzywiła głowę przyglądając się Dianie. Dopiero teraz miała okazję zapoznać lepiej sąsiadkę. Upięte włosy, spodnie, brak biżuterii. Nie wyglądała na kobietę, która zajmuje się bzdurami i czytaniem czasopism z plotkami ze świata blichtru i sławy.
- Nawet nie zauważyłam, kiedy mi się skończył.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 172
avatar
Diana Cotton
Młoda dziewczyna, cała na czarno, wzrok przyciągnęła ładna broszka. Diana nie dałaby jej więcej niż 20 lat choć domyślała się, że ta może być trochę więcej. Choć to dziwne, że zamieszkała tu sama. Żadnej rodziny? Panny po dwudziestym roku życia często miały u swojej spódnicy uczepionego szkraba.
Spojrzała się ma szklankę i uśmiechnęła nieco sztucznie, jak to bywa w takich sytuacjach.
- Nie ma sprawy. - odeszła od drzwi - Proszę wejść, zapraszam.
Diana poszła do kuchni, wyciągając zamykany słój, w którym trzymała cukier i wyciagnęła rękę po szklankę.
- Zadomowiła się już pani? - spytała z czystej uprzejmości.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 16
avatar
Shoshana Alatriste-Smith
Shoshana rzeczywiście wyglądała młodo. Była nieduża, drobna w dodatku. A może to dzięki temu, że mąż już nie będzie jej denerwował po wsze czasy? Czasem wspominała go sobie jako głupca i nieudacznika. W rzeczywistości wcale taki nie był, Smith po prostu trafił na niewłaściwą kobietę, która teraz nieszczerze nosiła po nim czerń.
- Dziękuję - rzuciła krótko i weszła do środka wiodąc wzrokiem po ścianach, wiszących na nich zdjęciach czy obrazach, po rozstawionych meblach w pomieszczeniach, przez które przechodziły. Wystrój wnętrza wiele mówił o właścicielu. To tutaj nie było typowo kobiece. Początkowo Zuzanna pomyślała, że sąsiadka ma zapewne męża, ale po chwili zrozumiała, że nie. Nie zauważyła żadnych przedmiotów sugerujących jego obecność. Podała kobiecie szklankę.
- Poniekąd. Na pewno to jeszcze trochę potrwa. To przyjemna okolica- zauważyła, chcąc pociągnąć uprzejmie rozmowę. - Mam nadzieję, że nie przeszkadzam?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 172
avatar
Diana Cotton
Wsypała do szklanki nawet nieco ciut więcej niż połowę. Biedna nie była, cukru w szafki nie chowała, kiedy przychodził gość.
- Nie, nie przeszkadza pani. Zostało mi jeszcze trochę czasu do wyjścia do pracy. - Diana uśmiechnęła się, zakręciła słoik z cukrem i odwróciła się do kobiety. Podała jej szklankę z cukrem. - Faktycznie, mieszkają tu spokojni ludzie. Panie z piętra są może trochę zbyt ciekawskie, ale nieszkodliwe.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Diany
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie Travisa
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Mieszkanie Adavieny, gdzie wtarabanił się Kaukaz
» Wciśnięte w kąt mieszkanie na poddaszu L. Davis
» Apartament nr 78 [Kira i Ryouma]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa :: Dzielnica 1-