IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Przyczep ogon xabarilowi!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :





przyczep ogon xabarilowi


Niewielkie stoisko przy którym kręcą się głównie dzieci. Na tylnej ścianie namalowany został wielki obraz przedstawiający xabarila. Właściciel, Bob, zaprasza wszystkich chętnych do wzięcia udziału w grze.
Każdy, kto zdecyduje się wziąć udział w zabawie otrzymuje wykonany ze skóry ogonek, który ma następnie przyczepić dzikowi tam, gdzie zwykle znajdują się ogony. Utrudnieniem jest to, że przyczepiający ma zawiązane chustką oczy i musi zdać się na pomoc podpowiadających.

percepcja + 2K6 > 15

Zostajesz obrócony kilka razy wokół siebie:
percepcja + 2K6 > 25



  • Uwaga: możesz otrzymać też kości losowe!

Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
/ punching ball

Powinien uważać przy uśmiechaniu się. Gdy mignął jej przed oczami czeluścią po zębie stłumiła śmiech, znowu chrumkając. Dotarli do kolejnej atrakcji, polegającej na doczepianiu ogona namalowanej na ścianie z desek świni.
- No? Proszę założyć opaskę - powiedziała, przedrzeźniając ton jego wcześniejszych poleceń. Wzięła od właściciela straganu czarną chustkę i podała ją mężowi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
/Punching ball
17 + 12 = 29 > 25

Jedna z ostatnich wycieczek przewidywała zahaczenie o stoisko z przyczepianiem ogonka. Na chwilę nawet poważni ludzie stawali się uczestnikami zabawy na pozór, dziecinnej. Rzadko się nawet widywało, żeby Fanny i Henry robili coś razem będąc przy tym, można powiedzieć, beztroscy jak te dzieci.
- A jak wybiję sobie zęba...? - zapytał chwytając za opaskę. Założył ją sobie na oczy, od razu czując się jakoś niekomfortowo. Nie miał problemu z ciemnością, ale zazwyczaj wolał wszystko widzieć. Ale czego się nie robi dla miłości, prawda?
- I co mam teraz robić? - zapytał zanim został odwrócony przez żonę kilka razy. Słyszał nawet jak się uśmiecha, chociaż mógł wyczuć tylko jej dłonie, które nakazywały mu obrót wokół własnej osi. Wręczyła mu pewnie ów ogon, o którym była mowa i ruszył. Nie potrzeba mu było wiele. Poradził sobie elegancko! Nie tylko trafił do celu, przypiął ogon, ale zrobił to po mistrzowsku i w krótkim czasie.
- A teraz? - zapytał unosząc tylko brwi. - Trafiłem?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
To okazał się jeden z tych dni, kiedy żadne nie myślało o pracy, interesach, problemach czy przytykach, jakie sobie sprawiali. Chyba nigdy wcześniej nie spędzali w ten sposób czasu. Będąc sami dla siebie, w dodatku czerpiąc z tego przyjemność.
- To nie będziesz miał dwóch, a przez tę szparę będzie można kasować bilety kinowe - stwierdziła. Nie wiedziała, że to byłyby już trzy. Miała szczerbatego męża. - Cicho bądź - położyła dłonie w okolicach jego pasa zmuszając do tego, żeby okręcił się kilka razy. Dawała mu wskazówki, to była przecież gra zespołowa! Klasnęła zadowolona w dłonie, kiedy przypiął świni ogon w samo dupsko.
- Doskonale! Świetnie sobie poradziłam!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
- Masz na myśli, że ja sobie świetnie poradziłem. - powiedział zsuwając opaskę z oczu. Przydreptał do żony i starając się nie pokazywać zębów, zawiązał materiał na linii jej oczu.
- Zobaczymy... - Czy nie przypniesz ogona mi. Nie żeby w nią nie wierzył, ale był po prostu ostrożny. Obrócił ją parę razy wkoło.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
27 + 11 > 25

- Nie poradziłbyś sobie, gdybym nie dawała ci wskazówek - wyjaśniła mu. Gdyby nie ona, na pewno by nie dał rady. Uniosła dumnie podbródek pewna swego. Pozwoliła by zawiązał chustkę na jej oczach a następnie okręcił ją kilka razy. Wyciągnęła rękę, w której trzymała ogon przed siebie i zaczęła iść w kierunku, który podpowiadał.
Prawdę powiedziawszy, poradziła sobie doskonale! Przypięła zawieszkę prosto w świński zadek. Zdarła materiał z oczu i popatrzyła na ścianę triumfalnie.
- Byłam szybsza od ciebie - stwierdziła spoglądając przez ramię na Henryka. Miał wrażenie, że górna warga mu trochę spuchła przez ten stracony ząb. Będzie musiał się wybrać z samego rana do dentysty. Już ona tego dopilnuje.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Radziła sobie lepiej od niego. To pewnie przez to, że zapamiętała już trasę, kiedy zmuszona była podpowiadać mu i wszystko obserwować.
- Następnym razem wezmę stoper. - powiedział. - A teraz był, myślę, remis. - mówił przechylając głowę. Podszedł do żony rozplątując ją z opaski i oddał materiał właścicielowi stoiska. Zaoferował kobiecie swoje ramię i ruszyli gdzieś, pośród innych ludzi, żeby za chwilę czy dwie, wrócić do własnego domu.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
<--- stoisko piwne Angusa

Oczywiście, że nikt nie oparłby się urokowi Victora. To jak walka z grawitacją. Choć Ellie była pierwszą dziewczyną, której niemal się to udało.
Niemniej dotarli do stoiska, przy którym akurat szczęśliwym trafem nie było dużego ruchu, więc mogli dostać się do xabarila niemal bez kolejki.
- To co? Chcesz się pierwsza pośmiać? Zupełnie nie mam wyczucia do xabarilowskich zadków - zaśmiał się, wyciągając przed siebie opaskę na oczy. Choć jeśli Ellie chciała, wciąż mogła obrócić się do niego plecami, sygnalizując, że to ona będzie przybijała ogon.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 234
avatar
Ellie Hammerslay
- To dobry znak. - z uśmiechem odebrała od Victora przepaskę. - Powinieneś mieć wyczucie raczej do innych zadków. - zaśmiała się z własnego żartu, ale już po sekundzie wiedziała jak to zabrzmiało i aż przysłoniła usta dłońmi. - Przepraszam! - powiedziała w chustę i pewnie od razu się też zarumieniła.
Aby ukryć swoje zakłopotanie przeszła szybko za Victora. Był jednak zbyt wysoki i musiała mu oprzeć dłonie na ramionach, by dać mu do zrozumienia, żeby przykucnął. A gdy już to zrobił, zawiązała mu przepaskę na oczach. Mocno, ale z wielką delikatnością. Nie odebrała sobie również przyjemności, by dyskretnie przesunąć palcami po włosach mężczyzny.
Potem chwyciła go pod ramię i poprowadziła w odpowiednim kierunku, by mógł stanąć przed ścianą. Wsadziła mu w dłonie ogon. Po czym obróciła wokół własnej osi. Raz. Była litościwa.
- To do dzieła! - pchnęła go lekko ze śmiechem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
10+5<25

Victor próbował zdusić uśmiech, który cisnął mu się na jej żarcik na usta, ale niestety nie zdołał. Ale i nie przeoczył rumieńca Ellie, mimo że bardzo zgrabnie go ukryła.
- Podoba mi się twój tok myślenia - rzucił wyraźnie z siebie zadowolony i ugiął nogi w kolanach.
A gdy już został okręcony z chustą na oczach i ogonem w dłoni, przybił ten ogon naprawdę na chybił trafił.
- Nie dość, że bez wskazówek to jeszcze po alkoholu - zaśmiał się. - W co trafiłem?
Nawet nie ściągał opaski. Był pewnien, że nie trafił, a zamierzał spróbować jeszcze raz.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 234
avatar
Ellie Hammerslay
- Och, przestań! - i znowu pacnęła go w ramię.
Wyglądało na to, że z każdą chwilą dogadują się coraz lepiej. Oboje pozwalali sobie na urwane zdania, niedopowiedenia, uśmiechy zakłopotania i rumieńce. Być może zbyt górnolotnie to zabrzmi, ale... Hej! Odkrywali się kawałek po kawałku! I gdy Victor próbował znaleźć drogę do zaierzęciem tyłka, Ellie szybciutko czmychnęła do stoiska Angusa by kupić cztery kolejne kieliszki wódki. Przyniosła je na długiej podstawce z w głębieniami, by kieliszki się nie chwiały i nie przesuwały. Chichocząc pod nosem stanęła przy młodym lekarzu. Chybił! Oj chybił okropnie.
- Ściągaj opaskę i za karę pijesz dwa na raz!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Rzeczywiście na początku znajomości pokazywali drugiej stronie tyle tyle ile pokazać chcieli. Teraz zdawało się, że ta granica zdaje się zanikać. Że słowa wychodzą z ich ust nieprzemyślane, bez potrzeby hamowania ich.
- Nie wierzę! - parsknął śmiechem, spoglądając na Ellie.
Jak na mężczyznę przystało, łyknął jeden kieliszek wódki za drugim i nawet się przy tym nie skrzywił.
- No dobra, twoja kolej - oświadczył przykładając opaskę do jej oczu, zanim zdążyła zaprotestować. A dużego pola manewru nie miała, w końcu wciąż trzymała kieliszki. Choć gdy przewiązał jej materiał przez głowę podstawkę od niej odebrał. Za to dostała do ręki ogonek.
- Czekaj - dodał jeszcze i zakręcił ją dokoła. A potem wolną dlonią chwycił jej dłoń i nakierował ją na zadek xabarila. Oczywiście, że nie chciał jej pomóc. Chciał tylko czerpać przyjemność z dotykania jej dłoni, egoista jeden!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 234
avatar
Ellie Hammerslay
- To lepiej uwierz! - zrobiła minę, jakby była z siebie dumna. - A co? Myślałeś, że ja nie umiem być podstępna, źe ja nie będę próbować się upić?
Wyszczerzyła zęby w uśmiechu. Oczywiście żartowała, nie miała takich zamiatów. Bo co niby zrobiłaby z pijanym Victorem? Na pewno nie dałaby rady go sama zatargać do domu... Na te myśl parsknęła śmiechem znowu, a potem już tylko delikatnie się uśmiechała, patrząc jak Howard pije swoją karę. Naprawdę potrzebowała takiego resetu. Wszystko inne wydawało się teraz odległe. Ojciec, zbrodnia, przesłuchania... Nie było teraz na nie miejsca.
- Co? Nieeeee... - jęknęła z rozbawieniem, gdy wykorzystał to że jej dłonie są zajęte i przewiązał jej oczy.

6+10 < 25

Oczywiscie nie miała zielonego pojęcia w którą strone pójść, nawet jeśli Victor ją poprowadził przez sekundę. Zwłaszcza, że ona również miło odczuła ciepło jego dłoni. Nawet niechcący nieco zacisnęła palce. A potem przeszła kilka kroków do przodu i przyczepiła ogon... gołej ścianie. Została w takiej pozycji.
- Zad jest daleko, prawda? - zapytała z żalem. Wiedziała, że spudłowała, ale jednak miała nadzieję na wygraną.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Popatrzył na nią mrużąc oczy. Jakby próbował ją przejrzeć. A może po prostu wścibsko jej się przyglądał, bo nadarzyła się ku temu okazja? Ewentualnie alkohol powoli uderzał mu do głowy, więc skupienie wzroku na twarzy zamimast biuście Ellie wymagało coraz większego samozaparcia. Niepotrzebne można skreślić. Wybierz sobie co, hehe.
W czasie, kiedy Ellie przybijała ogon nie tam gdzie trzeba, Victor sięgnął po drugi ogonek i przyczepił go w odpowiednim miejscu.
- Ellie, zaufaj mi, dobrze? - uśmiechnął się szeroko, choć ona nie mogła tego zobaczyć. - Otwórz usta... - i zanim się zorientowała wlał jej w nie pół kieliszka wódki. Przy czym skorzystał z faktu, że nie koncentrowała się na zabawie i jednym szybkim ruchem zerwał źle przybity ogon ze ściany. Pewnie wylądował w Howardowej kieszeni marynarki.
- No, a teraz druga runda - dodał wlewając jej resztę wódki z kieliszka do buzi. - No, to teraz możesz ściągnąć opaskę - roześmiał się, odciągając ją przy tym na bok, co by nie stała tak przy gołej ścianie.
- Musiałem wykorzystać fakt, że tego nie widzisz - wytłumaczył patrząc na idealnie wbity ogonek. - W końcu nie tylko ty próbujesz tu kogoś upić.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 234
avatar
Ellie Hammerslay
- Uhm. - mruknęła na słowa o zaufaniu.
Pomyślała, że może chce jej skraść całusa. Wykorzystać moment, kiedy nic nie widzi i romantycznie zetknąć swoje usta z jej... Aż się rozmarzyła. Dobrze, że miała tę przepaskę, bo Victor nie mógł widzieć jej maślanego wzroku. Jakież było jej zdziwienie, gdy na wargach poczuła chłodny kieliszek, a później smak alkoholu. Nie przełknęła. Zamiast tego wypluła wódkę rozpulając przed siebie kropelki cieczy.
- Victor! - rzuciła z oskarżeniem i już, już miała zdzierać opaskę, kiedy ponownie wlał jej w usta wódkę. Tym razem przełknęła. Dopiero wtedy ściągnęła opaskę i uderzyła nią lekarza, mając przy tym obrażoną minę. Ale jej wzrok padł na wbity ogonek.
- Trafiłam? - była szczerze zdziwiona. Przeniosła wzrok na Victora. - Trafiłam!
Szkoda, że nie wiedziała, jak pan Howard był uroczy. Pewnie by go ucałowała z tego zachwytu. Tak czy inaczej była roześmiana i nie miała mu za złe tak niecnego czynu, jak wlewanie na siłę wódki do gardła.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Uśmiechnął się widząc radość na jej twarzy. Jak niewiele potrzeba by uszczęśliwić człowieka. Mowa o Victorze oczywiście. Jemu wystarczyła roześmiana Ellie. Do jej szczęścia potrzeba było małej intrygi.
- Też nie mogłem w to uwierzyć - odparł, szczerząc zęby w uśmiechu. - To co? Zdrowie zwycięzcy! - wyciągnął kieliszek w jej stronę. W końcu to ona 'wygrała', nie?
Odciągajął przy tym ją odrobinę na bok, co by inni mogli spróbować swoich sił w zabawie. Więc pewnie znaleźli się na placu?

[Ellie&Vic zt ---> plac]
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
<- punching ball

Potem Sinclair dopadł zabawy z ogonkiem. Wybrał pierwszą opcje, bez okręcania.

6+12 = 18 !

I przyczepił ogonek jak najbardziej prawidłowo. Ucieszony zwycięstwem pognał dalej, podskakując sobie wesolutko.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 324
avatar
Hayden Maclean
/ początek

6 + 16 > 15

Może poszedł na łatwiznę w tej zabawie. No ale. Dość już miał przegrywania. No i nie miał go kto okręcać. Więc prowadzący stoisko chłopak zawiązał mu chustę na oczach i bez przekonania pchnął na przód. A Hayden równie bez przekonania z łatwością przypiął świni ogon. Chociaż tyle zabawy, jak na dzisiejszy dzień. Podziękował za zabawę i poszedł do domu.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 533
avatar
Faith Moncreiff
/ początek

Pałętała się bez celu po festynie, paląc papierosy niemal za drugim. Wydarzenia ostatniej nocy był bardzo, kurwa, niewygodne. I to nie tylko dla niej. Gdzieś podskórnie obawiała się, że wszystkim się oberwie. Kto wie co wymyśli ten pojebany polityk. Może odnajdzie ją w warsztacie? Może dokopie się do rzeczy, o których już nie chciała pamiętać? Ciężko stwierdzić.
Musiała się odstresować.

7 + 13 > 15

Przyczepianie ogona świni wydawało się świetną zabawą. Zwłaszcza, że Faith znała chłopaka, który prowadził stoisko. Zamieniła z nim kilka słów, pośmiali się trochę, a potem młodzieniec uprzejmie zawinął chustę na głowie Faith, tak by ta nic nie widziała. Łagodnie naprowadził ją na odpowiedni kierunek i pchnął. Zatem nie dziwota, że wpakowała ogon centralnie w dupę narysowanego zwierzaka. Zdjęła chustę. Zaśmiała się, chłopak jej zawtórował, przybili sobie piątki i poszła dalej.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 54
avatar
Jonathan Hellyer Jones
/ punching ball

11 + 8 > 15

Ta zabawa wydawała mu się najprzyjemniejsza, jeśli chodzi o zakończenie wizyty na festynie. Musiał przecież wypróbować wszystkiego, jak chciał o tym pisać jakieś duperelki. Dlatego z rozbawieniem dał sobie zawiązać oczy, a potem ruszył w poszukiwaniu zwierzęcego zadka. Udało się, przypiął ogonem. Niestety nikt nie widział jego triumfu.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
< --- punching ball

11 + 7 > 15

Na koniec dnia postanowiła dać sobie trochę iście dziecięcej rozrywki. Przyczepianie ogonka do zwierzęcego zadka było chyba jak najbardziej w tym klimacie. Z uśmiechem dała sobie zawiązać oczy, a potem na oślep poszukała ściany. Kiedy ściągnęła chustę okazało się trafiła! Uśmiechnęła się pod nosem, podziękowała za rozrywkę, a potem poszła do domu.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 226
avatar
kpt. John Silver
< start

percepcja + 2K6 > 15

Wracając postanowił zahaczyć jeszcze o zabawę w przyczepiania ogona xabarilowi. Pierdolony dzik, pomyślał Silver i zawiązało paskę na oczach. Pozwolił się prowadzić do ściany z malunkiem.

5 + 10 = 15

Było naprawdę blisko, choć zabrakło mu kilka centymetrów. Wzruszył ramionami, przeklął pod nosem i udał się do domu.

zt.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2573
avatar
Theresa Reebentoff
<--- punching ball

Przypinanie ogonka jakiejś świni było miłym zakończeniem tego dnia. Poflirtowała trochę z chłopakiem prowadzącym stoisko, dała sobie zasłonić oczy, a potem okręcić wokół własnej osi.

26 + 5 > 25

Przyczepiła ogonek bez problemu. Pośmiała się jeszcze trochę z chłopakiem, a potem poszła do domu.

ZT
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Przyczep ogon xabarilowi!
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Ogon saiyana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: * EVENTY * :: Święto Ognia 2-