IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Stoisko piwne Angusa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry





Stoisko Piwne Angusa co roku cieszy się żywym zainteresowaniem głównie męskiej części społeczeństwa biorącego udział w festynie. Kilka rodzajów piw podawane jest w niewielkich kuflach. Daleko tu do elegancji, jednak wszystko wpisuje się w klimat oraz ogólny wystrój placu. Kilka rzędów ław daje możliwość spożycia trunku w wygodnej, siedzące pozycji.Głodni mają także szanse na przekąskę. I z tego miejsca dobrze widać pojawiające się na scenie tancerki brzucha.

CENNIK:
  • piwo ciemne - 50 ril
  • piwo jasne - 50 ril
  • piwo pszeniczne - 65 ril
  • kieliszek wódki - 50 ril
  • kanapka z bekonem- 70 ril
  • prażona kukurydza - 25 ril


Powrót do góry Go down
Liczba postów : 503
avatar
Emma Cassell
<-- xabaril

Oddalając się od zabawy w przyczepianie ogona, Emma wraz z Jonem znaleźli się obok stoiska piwnego, wokół którego rozsianych był tłum mężczyzn i pojedyncze kobiety, towarzyszące mężom albo jedno nocnym chłopakom.
- Jak spędzałeś zeszłoroczne święto?
Na nowo odezwała się w niej ciekawska natura, chociaż pytanie było ściśle związane z aktualnym klimatem, więc.. dość naturalne.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 54
avatar
Jonathan Hellyer Jones
Jonathan nie spodziewał się akurat takiego kierunku jaki wybrała Emma, ale w sumie z uznaniem kiwnął głową. Dziewczyna nie wyglądała na miłośniczkę czy znawczynię piwa, jednak jeśli tak było w rzeczywistości to jej osobowość mogła być bardziej ciekawa niż mu się wcześniej wydawało. Powiódł wzrokiem po towarzystwie, choć ludzie go w tym momencie nie interesowali - szukał dla siebie i Emmy wolnego stolika, a gdy go dostrzegł poprowadził tam swoją towarzyszkę.
- W zeszłym roku... - zastanawiał się głośno. Bardzo dobrze pamiętał co robił. Okradał jakiegoś prawnika. - Wstyd powiedzieć, ale przyszedłem na Święto Ognia i bylem tu tylko pod kątem obserwacji by potem napisać artykuł. - zaśmiał się i podrapał po karku. - Chyba jestem strasznym nudziarzem. - zerknął na piwa. - Na co masz ochotę?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 503
avatar
Emma Cassell
Zaśmiała się, bo wyglądało na to, że każdy dziennikarz miał w swym dorobku chociaż jeden artykuł na temat święta. Na zdanie o nudziarzu, pokręciła głową.
- Też kiedyś taki temat przerabiałam. Nieodzowny element tego okresu.
Stwierdziła i zerknęła na piwa.
- Może zakosztujemy pszenicznego? I prażoną kukurydzę? Stawiam. Ty donosisz! - Uśmiechnęła się i położyła na stole pieniądze.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 54
avatar
Jonathan Hellyer Jones
Pokiwał głową. Każdy początkujący dziennikarz musiał się zmierzyć z pisaniem o Święcie Ognia. Jonathan cieszył sie, że tylko raz przyszło mu się z tym zmierzyć - bądź co bądź to było święto płodności. Jeśli nie chciało się pisać o biednej gawiedzi, to można było bardzo łatwo wpaść na śliskie tematy. A Jones uciekał od tematów. Najważniejsze by nikt nie skupiał na nim swojej uwagi za bardzo.
- Pszeniczne? W porządku! - spodobał mu się ten wybór. Mina jednak mu troche zrzedła, gdy zobaczył pieniądze od Emmy. No tak, nie była kobietą, która łatwo rezygnowała z przejmowania inicjatywy. Uśmiechnął się jednak. Wolał ją w takiej wersji. - Skoro tak mówisz... - wzruszył ramionami ze śmiechem - Nie śmiem odmawiać.
Jak powiedział tak zrobił. Poszedł po piwo i kukurydzę. Po drodze dał się popchnąć przez jakiegoś berbecia, choć mogl tego z łatwością uniknąć. Wrocil po paru minutach. Kufle postawił na stole i sam usiadł.
- No i jak się bawisz? - zagaił z uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
<--- Kawiarnia w rogu

Jak postanowił tak też zrobił. Zamiast odbić w lewo pociągnął Lucy w prawo.
- Zaraz zatańczymy - obiecał, zerkając na dziewczynę, która mogła być teraz odrobinę skołowana. - Chciałem wpierw zwilżyć trochę gardło - dodał zatrzymując się przy stoisku Angusa. W pierwszej chwili nawet nie dostrzegł Jonathana i Emmy. Na pewno stało tu mnóstwo ludzi.
- Napije się madame ze mną? - zapytał, ale nie dał jej szansy odpowiedzieć. Naprawdę obawiał się, że mogłaby powiedzieć "nie". - Dwa kieliszki wódki, proszę - zwrócił się do sprzedawcy, a Lucy posłał spojrzenie falujących brwi, mrau.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 503
avatar
Emma Cassell
Uśmiechnęła się do Jonathana, gdy pojawił się z powrotem, dostarczając piwa i kukurydzę. W czasie oczekiwania, rozejrzała się po tłumie, nie dostrzegając jednak znajomych twarzy, którym mogłaby pomachać na powitanie. Otaczały ją jednak roześmiane osoby, na widok których nie mogła się nie uśmiechnąć. Była rada, że zdecydowała się wyjść chociaż na króką chwilę.
Nie było tak źle jak myślała.
- Dziękuję, że mnie chytrze wyciągnąłeś z domu.
Odpowiedziała wesoło, po czym sięgnęła po kufel z piwem. Drugą dłonią wrzuciła do ust kilka sztuk kukurydzy i popiła piwem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 54
avatar
Jonathan Hellyer Jones
Splótł dłonie, oparł o nie usta, a łokcie polozyl na stole. Zaśmiał się w te swoje palce. Doskonale. Uśmiech na twarzy Emmy był najlepszą nagrodą - bo czy w końcu właśnie nie osiągnął celu? Mogl jeszcze podnieść poprzeczkę... Przekrzywił glowe, bardzo uważnie przyglądając się dziewczynie. Wyobraził sobie obraz w sypialni z jej udziałem. Ot, zwyczajna męska wyobraźnia reagująca na atrakcyjną kobietę. Samcze instynkty, żadna miłość. Już nie miał zamiaru nabrać się na wykolejonej emocje.
- Popatrz na mnie. - wskazał na siebie. - Chytre postępowanie jest w moim stylu. Taki ze mnie lis.
Nie mogła tego odebrać inaczej niż żart. W koncu Jonathan zachowywał sie jak dobroduszny, trochę zdystansowany i całkowicie zwyczajny kolega z pracy. Nie było w nim nic, co mogło interesować.
Wypili piwo, zjedli kukurydzę, a Jones rozejrzał się dookoła.
- Może postrzelamy? - spojrzał na Emmę. - To moze byc zabawne.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 503
avatar
Emma Cassell
Zaśmiała się, rzeczywiście podchodząc do tematu z rozbawieniem. Jon nawet wyglądał jak szczwany lisek. Emma odetchnęła i pokiwała głową, sięgając po piwo.
Wyjście to był dobry pomysł ale...
- Czuję się trochę zmęczona.
Nie tylko o późną porę chodziło. Po tylu tygodniach siedzenia na tyłku i leczenia się, Emma nie od razu była w stanie poświęcić wiele sił na zabawę. Popatrzyła na Jona trochę przepraszająco, mając nadzieję, że zrozumie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 54
avatar
Jonathan Hellyer Jones
Miał ochotę postrzelać, ale nie pozwolił sobie, by wyraz zawodu pojawił się na jego twarzy. Zwłaszcza, że zemma patrzyła na niego przepraszająco. Zastanawiał się, czy go polubiła. Zastanawiał się, czy kiedyś mógłby to wykorzystać.
- Odprowadzę cię do domu. - odparł z uśmiechem dżentelmena.
Wstał, by podać koleżance ramię.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 503
avatar
Emma Cassell
Ucieszyła ją propozycja kolegi. Nie chciała znowu migać się przed jego namowami. Prędzej czy później dałaby się przekonać, chociaż mogło to nadszarpnąć resztę jej sił. Tak, polubiła Jonathana, nie mając nigdy wcześniej lepszej okazji do jego poznania.
Podniosła się z ławki i przystanęła u jego boku, opierając się na męskim ramieniu.
- To miłe, że dziś się pojawiłeś. Zapamietam to.
Uśmiechnęła się, jakby planowała kiedyś się odwdzięczyć. Oboje wolno ruszyli przez plac, kierując się w stronę drugiej dzielnicy. Emmie w pewnym momencie zdawało się, że dostrzega uśmiechniętą twarz przyjaciela, jednak zanim zdążyła się przyjrzeć, ta zniknęła za przelewającym się tłumem.

zt (jak chcesz, to pisz w domku)
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
konkurs strzelecki ---->

Nicolas naprawdę był sam na siebie wściekły, że kompletnie nie miał cela.
- I co, jak ja mam ci niby postawić piwo, jak go nie chcesz? Davie, Davie, chcesz popcorn?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Bacznie przyglądał się Nickowi. Jego twarz posiadała teraz wyraz "przecież wszystko jest ok, nic się nie stało że przegrałeś" ale wewnętrznie bardzo się cieszył, że jednak był w czymś lepszy od wynalazcy. Przy tarczy pozwolił sobie na delikatne wkurzanie Nicka ale zrobił to tylko dlatego, że widok irytacji na jego twarzy był po prostu uroczy i Silverton nie mógł powstrzymać się przed ponownym ujrzeniem tego radującego jego serce widoku.
Zatrzymali się przy stoisku piwnym.
- Dlatego to ja Tobie postawię piwo. Nie mam ochoty na alkohol więc wypijesz zdrowie za nas obu...
Davie, Davie, Davie. Nie zapominaj o mnie.
Zrobił pauzę, na chwilę milknąc. Jego ton głosu przybrał nieco chłodniejszą barwę a w krótkim spojrzeniu jakie mu rzucił kryło się coś nieprzyjemnego. Dlatego szybko odwrócił wzrok.
- I nie mów do mnie Davie. Poproszę piwo jasne kufli jeden oraz popcorn, czy tam prażoną kukurydzę. Zwrócił się od razu do sprzedawcy, nie dając szans Nickowi na wybór piwa ani na zapłatę za nie. Pieniądze już miał naszykowane. Czekał na zamówienie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Czy Lucy wypiła z nim, czy nie pozostawało już jej sprawą. Niemniej Victor poprowadził ją potem na scenę i pewnie tak tańcowali, dopóki nie zaczął zapadać zmrok. Wtedy - jak obiecał panu Brightlight - Victor odstawił Lucy do domu. Tak, ten dzień można było uznać za udany.
[zt]
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Rozejrzał się po stoisku, zerkając na ceny, na rodzaje piwa.
- Niech będzie. - powiedział, kierując wzrok na mężczyznę. Poczuł się dziwnie nieswojo widząc spojrzenie Silvertona. Wcale mu się ono nie podobało. Chyba nawet przeszły go lekkie ciarki po ramionach.
- Jasne. - odparł szybko, nawet się nie wykłócając kto płaci.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Przesypał drobne na dłoń sprzedawcy i odebrał zamówienie. Odwrócił się do Nicka i w jego spojrzeniu nie było już nic nieprzyjemnego, teraz czaił się tam gdzieś cień smutku i poczucia winy. Gdyby nie byli teraz pośród tłumu to na pewno by mu to wyjaśnił i przeprosił za to w jaki sposób na niego spojrzał i warknął.
Przekazał mu kufel.
- Są tu gdzieś jakieś krzesła?
Zapytał jak idiota. Gdy się rozejrzał uśmiechnął się głupio i ruszył w stronę ław. Traf szczęścia chciał, że znalazł wolne miejsce z którego poziomu można było obserwować scenę i taniec brzucha kilku tancerek. Przyglądał się im z ciekawością - jakby nie patrzeć obserwował pracę, z którą w teatrze już przyszło mu się mierzyć. Usiadł, wsadzając zaraz rękę w prażoną kukurydzę.
- Chcesz?
Nadal było mu głupio.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Naprawdę się dobrali. Teraz jednemu i drugiemu było głupio, choć akurat Nicolas nie miał pojęcia czy zrobił coś złego i czemu nie może mówić do Dave'a zdrobniale. Nie dopytywał, może domyślając się, że może to mieć coś wspólnego z tym o czym mówił mu mężczyzna.
Złapał kufel i bez słowa skierował się na ławeczkę.
- A daj. - sięgnął po kukurydzę, biorąc sobie trochę na rękę.
- Zawsze byłem ciekaw czy to profesjonalne tancerki, czy rozochocone studentki. - parsknął śmiechem, chcąc rozładować atmosferę między nimi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Przyglądał się tancerkom i podobał mu się prezentowany taniec. Odpłynął gdzieś myślami na kilka chwil nie odpowiadając mu od razu.
- Podejrzewam że jedno i drugie. Ta z prawej na pewno miała dużo więcej doświadczeń niż tylko taniec... ta najbardziej z lewej z kolei to nowicjuszka ale nadrabia urodą. - Uśmiechnął się delikatnie. - O szczegóły możemy pytać gdy zejdą ze sceny i o ile już zaraz zajmiemy sobie kolejkę w tłumie chętnych. Jak myślisz, przepuszczą nas na przód za dobre oczy?
Kiwnął głową w stronę oblegniętej sceny. Większość widzów stanowili mężczyźni, zresztą nie był tym zdziwiony. Który normalny facet nie chciałby rzucić okiem?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Nicolas przekręcił nieco głowę jakby oceniając "tą z prawej". Faktycznie, niektóre ruchy miała co najmniej wymowne. Pokręcił rozbawiony głową. To święto naprawdę było obłudne.
- Wątpię, żebyśmy się dopchali, zobacz jak się ślinią. - zaśmiał się znów.
- Nawet na nasze ładne oczy to nie wyjdzie. - wyszczerzył się do niego.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Wsadził sobie prażoną kukurydzę do ust, zaraz ją przeżuwając i połykając.
- Też tak sądzę.
Popatrzył w ślad za ludźmi zebranymi pod sceną. Z kilometra dało się wyczuć oddziaływanie testosteronu. Również się uśmiechnął.
- Dlatego damy sobie spokój ze sceną... lub za sceną.
Dopiero teraz gdzieś tam w tonie jego głosu zabrzmiała niewinna zaczepka zabarwiona nutką radości. Napchał sobie do ust kolejną porcję popcornu, kładąc zaraz resztę na ławie przed nimi tak aby Nick mógł swobodnie korzystać do woli.
- Dlaczego nie pijesz?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Prychnął rozbawiony pod nosem i pokręcił głową. Ten drań robił to specjalnie? Popatrzył mu się w oczy i uśmiechnął szelmowsko, kącikiem ust.
- Piję. - powiedział, unosząc ten kufel do ust. Została mu piana na gębie, więc przetarł ją ręką. - A co, że niby chcesz mnie upić? - oho, teraz zaczepka ze strony Fitzroya.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Przekomarzali się tak przez resztę wieczoru. Nigdzie więcej już nie chodzili i na dobre zadokowali przy tej ławie nie rozmawiając o żadnych konkretnych sprawach. Nastrój dopisywał, było miło i przyjemnie. W pewnym momencie zorientowali się, że jest już późno i zdecydowali że każde pójdzie w swoją stronę.

zt x2
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
<--- VicxEllie ft. Posterunek Policji

Victor widział wyraźnie, że Ellie cieszyło jego towarzystwo. Rzadko zresztą zdarzało się, by kobiety nie czuły się z nim dobrze. Ale też nieczęsto on czerpał taką radość z towarzystwa drugiej osoby, jak w przypadku Ellie. A co za tym idzie tym lepiej czuł się on sam, im bardziej ona była zadowolona.
Wiedząc więc, że Ellie miała stresujący dzień, postanowił zrobić coś by temu zaradzić.
- Zaryzykuję zrobić coś, co możesz źle odebrać - zaczął, zbliżając się do stoiska Angusa. - Mam nadzieję, że nie dostanę za to w twarzy, ani że ty nie odbierzesz tego jak obrazy. Ani broń maszyno próby hm... uwiedzenia cię. Chociaż to chyba nie najlepsze słowo - zaśmiał się. Och, przecież oboje wiedzieli, że czują do siebie miętę. - W każdym razie myślę, że kieliszek czegoś mocniejszego dobrze nam obojgu zrobi - zerknął na Ellie, gdy zatrzymali się przed stoiskiem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 234
avatar
Ellie Hammerslay
Ramię Victora było ciepłe i stanowiło źródło bezpieczeństwa w tym tłumie rozbawionych ludzi, przez który musieli się przeciskać trochę. Sprawiało to, że momentami Ellie nie tyle ściskała co wręcz niechcący napierała na Victora. Nie uważała tego za nazbyt stosowne, choć było to Święto Ognia, ale też nie mogła powiedzieć, że bliskość Victora nie sprawiała jej przyjemności.
Widząc, że idą do stanowiska Angusa, uśmiechnęła się. Oczywiście nie powiedziałaby tego głośno, ale sama miała ochotę na coś mocniejszego. Młody doktor wydawał się zatem czytać w jej myślach. Gdy ten zaczął swój wywód, patrzyła na niego przez chwilę ze zmarszczonymi brwiami, po czym po prostu się roześmiała.
- Myślałam, że chodzi o coś poważniejszego. - trzepnęła go lekko otwartą dłonią w ramię. - Zacząłeś tak, jakbyś... no nie wiem... chciał co najmniej złapać mnie za tyłek. - znów się roześmiała. Może na początku ich znajomości jeszcze nie odważyłaby się być tak bezpośrednia, ale przecież czuła się w towarzystwie Victora bardzo swobodnie.
- Nie mam nic przeciwko.
Och, ciekawe jakby się czuła, gdyby wiedziała, że gdzieś tutaj na Święcie Ognia kręcił się jej tatuś.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Na jej słowa to on parsknął śmiechem.
- O takie myśli mnie posądzasz, Ellie? - pokręcił głową pozornie urażony tym do sedna. - Chociaż... - zerknął na jej tyłek. Miała naprawdę zgrabny tyłek, choć moda tamtych czasów zapewne nie pozwoliła jej podkreślić jego kształtów. Co w gruncie rzeczy złe nie było, bo działało dodatkowo na wyobraźnię mężczyzny. Zanim jednak pozwolimy zapędzić się Howardowi za daleko z myślami wróćmy do otaczjącej nas zabawy...
- Dwa razy wódkę proszę - zwrócił się do sprzedawcy, a przez myśl przemknęło mu, że to samo zamówił będąc tu z Lucy. Tylko co do niej miał inne intencje aniżeli do Ellie.
- Albo cztery! - poprawił i spojrzał badawczo na swoją towarzyszkę. Wydawała sie mieć mocniejszą głowę niż Lucy.
- To co? Za nas? - uśmiechnął, podając jej jeden z kieliszków.
Chciał ją porwać do tańca. W ogóle chciał by czuła się z nim jak najlepiej. I nigdy by jej tu nie zabrał, gdyby wiedział jak blisko nich znajduje się Joel Miller.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Stoisko piwne Angusa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: * EVENTY * :: Święto Ognia 2-