IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Nathan Lamp

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 14 ... 23  Next
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
First topic message reminder :

Małe mieszkanie Nathan Lamp
Mieszkanie ma dwa pokoje, kuchnię i łazienkę.
Sprzęty:
- mała kuchnia węglowa
- duży bojler
- żelazko
- chłodziarka z eterem
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Kiwnął tylko głową, wstał z łóżka naciągną spodnie i poszedł do kuchni.
Nie myślał o Sylvi jak o stałym związku, w końcu miała swojego ptaszka pustynnego. Było miło, nawet bardzo, czy ich relacje się zmienią być może Lamb miał nadziej że na lepsze.
Po kliku minutach Lamb stał przy łóżku z aromatyczną kawą.
- Muszę zaraz zbierać się do roboty - rzucił beznamiętnie siadając przy łóżku.
Po czym wstał chwile przyglądał się kobiecie i poszedł do szafy. Wyjął z niej śnieżnobiałą czystą koszule, potem wyciągnął pudełko po butach w której trzymał broń która po chwili wylądowała w kaburze. Ponownie wrócił do Sylvi siadając na łóżku. Przeczesał palcami jej włosy by lepiej widzieć jej twarz. Uśmiechnął się nawet lekko. I co dalej?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Uniosła lekko brwi ze zdziwieniem. Poważnie? Poszedł zrobić jej kawę? Mile zaskoczenie. Ona leżała jeszcze chwile w łóżku nim nie wrócił. O czym myślała? O tym, że była złą kobietą. Zawsze była i doskonale o tym wiedziała. Była jak wolny ptak, kot który zawsze polezie swoimi drogami, nawet by wypić mleczko z cudzej miseczki.
Popatrzyła się na policjanta i na to jak się krząta. Na białą koszulę, na broń. Uniosła podbródek kiedy znów do niej podszedł i uśmiechnęła się lekko. Nic nie powiedziała tylko wyszła naga z łóżka i poszła do łazienki, gdzie zostawiła swoje cichy. Plama z whisky na koszli odrobinę przyblakła, bo potraktowała ja wczoraj mydłem. Ubrała się i wróciła do Lamba. Oparła się łokciem o framugę drzwi. Znów się do niego uśmiechnęła. Nawet nie wiedziała co miałaby powiedzieć. Było spoko?
Powrót do góry Go down
Online
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
On też nic nie mówił siedział na krawędzi łóżka, dopiero gdy poszła do łazienki wstał założył marynarkę i staną przy oknie. Jakby intensywnie o czymś myślał. Tak o teczce Carswella. To był ten moment kiedy powinna ujrzeć światło dzienne? Czy Sylvia mogła by być łącznikiem. Nie nie mógł jej ufać, jeszcze nie, to nie ten czas.
Gdy wróciła spojrzał na nią mierząc ją wzrokiem.
- Poczekam tu trochę... chyba nie chcesz aby widzieli cię z gliną - rzucił. Ciekawe kto miał by bardziej przerąbane, on czy ona.
- Nie chcę by nas kojarzono, przynajmniej na razie... sama rozumiesz... ale musimy to powtórzyć - dopiero teraz się uśmiechnął, podszedł do kobiety, objął ją w pasie i pocałował.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Wątpliwe,  że oni sobie kiedykolwiek do końca zaufają,  za dużo ich różniło. Chociaż w sumie wszystko jest możliwe. Sylvia mimo wszystko stała się bardziej lojalna wobec Lamba niż do innych,  nawet jezeli go troszkę szpiegowała.
- Przynajmniej  na razie? Weź,  mam już dość czytania  o moich romansach z czarnymi w Podszewce. - uśmiechnęła się rozbawiona.
Położyła mu jedna rękę na ramieniu, druga zwisała  wzdłuż ciała i oddała  mu pocałunek.
-Kolacja była, randka była,  seks był, jeszcze kwiaty powinieneś mi dać. - wyszczerzyła  się, nie odchodząc jeszcze. Wyśmiałaby  go jakby przylazł  jej z jakimś badylem.
-Sprawdzę Crowa, daj mi trochę czasu.
Puściła go i poszła po kurtkę i zarzuciła  sobie na ramiona.  Obróciła kluczyk od motoru na palcach. Wzięła kubek kawy i wypiła kilka łyków. Wypije i pójdzie do siebie, z nadzieją, że Walker nie wpakował się w żadne gówno, a potem pójdzie do roboty.
-Jakbyś miał ochotę na dobre whisky to wpadnij do Paradise. Przeniosłam się.-uśmiechnęła się kącikiem ust. Nic więcej nie zamierzała mu powiedzieć. Mógł sobie dopowiedzieć, że będzie mu kablować na Pearsona, ale Rob był jedną z osób, które zamierzała najlepiej chronić.
Powrót do góry Go down
Online
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Już raz przyniósł kobiecie kwiaty do go wyśmiała. Sylvia moze być spokojna, jedynego badyla jakiego może dostać od Lamba to tego z jego spodni. Dlatego nic nie powiedział.
Na słowa o Carsewlu tylko się uśmiechnął.
- Dziękuję - umiał docenić starania, ciekawy był jedynie czy będą miały jakiś skutek. Kojelne słowa wywołały u niego zdziwienie, jednak nie dał po sobie poznać, narodziło się w głowie kilka myśli.
- Zapewne skorzystam - rzucił z uśmiechem.
Potem pocałował ją jeszcze raz pożegnali się czule jak na kochanków przystało. A gdy Sylvia wyszła kilkanaście minut później zrobił to i Lamb.

ZTx2
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Z Koronki ---->

Sylvia po wizycie w Koronce poszła do siebie, żeby się napić i sprawdzić co z Joelem. Tego jednak nie było, więc wzięła zimny prysznic, przebrała się w czarną sukienkę, żeby potem zjawić się u Lamba. Zbliżał się wieczór, ale do godziny policyjnej było jeszcze sporo czasu. Zapukała do jego drzwi, ale nie było go w domu.
- Niech cię Lamb... - mruknęła pod nosem.
Wyszła więc przed kamienicę , zapaliła papierosa i czekała na tego czarnego durnia.
Powrót do góry Go down
Online
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
/ Początek

Roboty nie przerobisz, a najgorzej ze robota lubi głupiego. Lamb był głupi? Być może. Mimo swojej wiedzy, doświadczeniu czasami był głupi jak pień.
Ooo dzisiaj na przykład. Nic mu nie wychodził, nie chciało mu sie robić jak nigdy. Dlatego dość wcześnie wyszedł z pracy, zdążył nawet skoczyć do Morgana na kilka głębszych. A co kto mu zabroni. Był gliną, czarnym.
Z daleka dostrzegł motocykl przed kamienicą, a potem znajomą, kształtną sylwetkę.
- Cześć Valmount - rzucił podchodząc bliżej.
- Twój? - zapytał spoglądając na motocykl.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Sylvia opierała się o murek, naprzeciwko swojego cudeńka. Uśmiechnęła się, kiedy na ulicy zobaczyła Nathana. Odbiła się lekko od murku, robiąc krok do przodu.
-Cześć Lamb.
Dotknęła ramy kierownicy i przesunęła po niej dłonią.
-A no mój. Chcesz się przejechać?
To dopiero zaufanie, da mu sie przejechać. A może chodziło jej o coś innego?
Powrót do góry Go down
Online
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Teraz przeniósł wzrok na Sylvię. Uh musiała dostać niezły łomot. Lamb był gliną, umiał rozpoznać pobicie od kantu szafki. Ileż to razy słyszał. "Panie policjancie to naprawdę kant szafki". Przytulona do zarośniętego, brzuchatego męża w podkoszulku na ramiączkach od którego gorzałą wali na kilometr.
- Komuś nie poradziłaś? - zapytał patrząc na twarz Sylvi.
- Nie dzięki chodź na górę - rzucił. Tak jak by podjął już za nią decyzję.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Sylvia lekko się skrzywiła. Mimo że limo pod okiem miała przypudrowane to i tak było ono widoczne. Jak i nastawiony nos. Blizna jej zostanie. I na bank doda kobiecości.
-Jakoś tak wyszło...
Potem wzruszyła ramionami i polazła za nim na górę.
-Pięciu na jedną to troche chujowa sytuacja.-dodała jeszcze na schodach.
Powrót do góry Go down
Online
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Otworzył drzwi puszczając ją przodem Oczywiście nie omieszkał zlustrować kobiety. Zamknął drzwi, przekręcając klucz w zamku.
- Zgłosiłaś pobicie policji czy właśnie przyszłaś zgłosić? - wyszczerzył białe zęby w szczerym uśmiechu.
- A moze zrobić ci oględziny? - podszedł do barku wyjmując dwie szklanki, oraz alkohol nalał sobie i Sylvi po czym podał jej szklankę.
- Pamiętasz kogoś? Poważnie pięciu? Coś konkretnego?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Uśmiechnęła się kącikiem ust, patrząc się na niego pobłażliwie.
-Nie miałam zamiaru tego zgłaszać.
I taka prawda, przecież wystarczająco ma problemów, nie będzie policji napuszczać na kolesi ze slumsów, bo w końcu ją zabiją.
Potem parsknęła śmiechem.
-Tak, oczywiście, przyszłam do Ciebie na obdukcję.-pokręciła głową. Jeszcze czego!
-Konkretnego? No konkretnie to, że jestem policyjną suką.-złapała szklankę i napiła się z niej trochę.
Powrót do góry Go down
Online
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
- ooo - przegiął na bok głowę - no że policyjną to wiem ale zaraz suką? - uśmiechnął się.
Do głowy wróciły myśli z ostatniej nocy. Odstawił szklankę na stół i podszedł do Sylvi.
- To pokażesz mi resztę siniaków? Bo rozumiem, że zgłosić nie zgłosisz? Właściwie zapewne było by ci nie na rękę...
Zamyślił się. No tak było trochę w tym prawdy. Lamb już się postara by zrobić nalot na kilka mieszkań w slumsach, a może by wpaść do Claudette. Od dla zasady, w końcu tam zbierają się męty miastowe.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Prychnęła pod nosem, ni to rozbawiona ni to poirytowana. Podniosła głowę, kiedy podszedł bliżej.
-No tak, byłoby mi to trochę nie na rękę.
Podniosła koszulę, wyciągając ją ze spódnicy. Widać było bandaż, oplatający jej klatkę piersiową. Lekki siniak też wyglądał spod białej tkaniny.
-Mam coś z żebrem chyba. Ale spoko, nie takie rzeczy przeżyłam.
Powrót do góry Go down
Online
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
No tak nie takie rzeczy. Przeżyła noc z Lambem.
- To co chcesz dzisiaj na górze?
Zapytał jak gdyby nigdy nic. Wrócił do stołu sięgną po szklankę upijając spory łyk.
Nie zdziwił by się gdyby go wyśmiała. Ale Lamb przywykł do jej zagrywek.
- Łażą za tobą, wiedzą że się spotykamy, musimy to ograniczyć - rzucił całkiem poważnie siadając przy stole. Uch czyżby Lambowi zależało na jej zdrowiu? Oczywiście że tak. Powodów było co najmniej kilka. Lamb nie miał zamiaru jednak się nimi chwalić.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Podniosła lekko brew, ale też mimowolnie uśmiechnęła się całkiem szczerze. Oni pasowali do siebie jedną rzeczą - bezbłędną bezpośredniością.
-Dobra, przykuje cię kajdankami do łóżka.
I teraz dojdź do tego czy ona cię wkręca czy mówi poważnie. Czy w ogóle ta cała znajomość z Lambem była na poważnie? Zachowanie Sylvi mówiło, że tak. Irytującą świadomością było to, że czuła się przy nim dziwnie bezpiecznie.
-Taaa... to dobry pomysł.
Chociaż nie powiedziałaby, że widują się jakoś nadzwyczaj często. Mimo wszystko... musi uciszyć te ploty wokół siebie.
Powrót do góry Go down
Online
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
- ... zapomnij - rzucił z uśmiechem po czym spoważniał i kontynuował druga myśl bezpieczeństwo Sylvi.
- ... albo masz kapusia w swoim gronie... - dodał trochę zamyślony, coś musiało być na rzeczy.
- Wiem że będzie ci to nie na rękę te spotkania ze mną, ze będziesz tęsknić i w ogóle... ale musimy spotykać się gdzie indziej... chodź - kiwnął głową by usiadła mu na kolanach. Wyłaziła właśnie z Lamba troska, może ta sama troska o drugą osobę jaka wylazła przy Eliasie. W końcu był gliną miał służyć społeczeństwu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Może i miała. Ale niby kogo? Naprawdę nikt nie przychodził jej do głowy. Ani jej rodzony brat, ani tym bardziej Joel. Niewiele osób wiedziało o tym co robi. Miała niewielkie podejrzenie, ale... nie, chyba nie.
Bez słowa wstała, po czym usiadła mu bokiem na kolanach. Jedną ręką objęła za szyję i położyła mu głowę na ramieniu. Jakby potrzebowała... kurwa... czułości?
-Ta, oczywiście, najbardziej to będę za tobą tęsknić.-mruknęła rozbawiona, wsadzając mu palucha między żebra. Oj, no delikatnie!
-Wiedziałam że robota z tobą nie wyjdzie mi na dobre.
Powrót do góry Go down
Online
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
- Ej - rzucił obruszony gdy go tak palcem.
- Bo ja ci włożę... - rzucił z cwaniackim uśmiechem.
- Do mnie przecież ty mnie nienawidzisz... ostrzegałem cię że nie będzie lekko i miałaś uważać na siebie... wiesz co... - zamyślił się. Wplótł swoje czarne palce w jej włosy w okolicy karku.
- nigdy nikomu nie mozna do końca zaufać, takie życie - wzruszył ramionami, ale nie mówmy o tym... nie dzisiaj... głodna jesteś? Zrobić ci coś? Może chcesz się położyć? Odpocząć?
Zmrużył oczy.
- Moze zrobię ci kąpiel?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Zerknęła na niego kątem oka.
-Ja cię nienawidzę? Aż tak negatywnymi uczuciami do ciebie nie pałam, nie przesadzaj.-uśmiechnęła się lekko, nie przestając się w niego wtulać. Dopiero kiedy poczuła jego palce na włosach poruszyła nieznacznie głową. Sylvia, tak samo jak jej narratorka, uwielbia jak ktoś mizia ją po włosach.
-A tobie co odbiło, że jesteś taki milusi? Dziękuje, brałam prysznic przed wyjściem do ciebie, ale możemy sie położyć.-stwierdziła, prostując się i patrząc mu w oczy.
Powrót do góry Go down
Online
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
- Nic - wzruszył ramionami po prostu.
Zasugerował żeby wstała a gdy to zrobiła wziął ją za rękę, zwiną butelkę ze stołu i poprowadził do sypialni.
Ściągnął marynarkę wieszając ją na krześle tuż przy łóżku, ściągnął, kapę. Stanął po drugiej stronie co łózka co Sylvia.
- Kładź się - jakoś Lamb dzisiaj nie był romantykiem po prostu był miły.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Tak więc wstała i poszła za Nathanem do sypialni. Zadziwiająco milusińskim Nathanem. Normalnie coś tutaj było nie tak.
Zerknęła na niego, po czym zsunęła buty z nóg i położyła się, biorąc sobie poduszkę pod głowę.
-Gadałam dzisiaj z Kendrą. Najchętniej to by cię chyba zamordowała gołymi rękoma. A mnie po tobie.
Powrót do góry Go down
Online
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
- Widziałaś się z nią? - Lamb spoważniał, usiadł na krześle. Słuchał! Na kolejne słowa schował twarz w dłoniach, jakby chciał się ukryć jak mały chłopiec. Prze całym światem.
- Gdzie była? U kogo mieszka? Zwiała podobno z domu opieki. Pisałem do burmistrza by zajął się tą sprawą, prosiłem o przyznanie tymczasowej adopcji Nainie Webb u niej była? Ta mała jest nie obliczalna po ojcu i wcale jej się nie dziwie... czasami żałuję ze nie trafiła mi miedzy oczy... Miała by krucjatę rozpoczętą.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Patrzyła się na jego reakcję. W sumie to powinna czuć to samo co Kendra. Czuła złość, ale... nie, chyba nie byłaby wstanie patrzeć się Nathanowi twarz i celować mu w głowę.
-Żałujesz, że nie trafiła ci między oczy?-Sylvia zaczęła rozmowę trochę od drugiej strony, jednocześnie spoglądając na gliniarza z niedowierzaniem.
-Nathan, chodź do mnie.-zrobiła gest zaproszenia ręką, co by do niej przylazł.
-Gdzie mieszka... to jest najgorsze. Leviani wzięła ją do Koronki. Kendra upiera się, że jako pomoc do sprzątania. Nie mogłam jej przetłumaczyć, że prędzej czy później ta dziwka da ją jakiemuś staremu oblechowi i już nie będzie w stanie uciec.
Sylvi też to strasznie nie pasowało. Widać było na jej twarzy zmartwienie. Nie mogła pogodzić się z tym, że córka Carswella miałaby skończyć w burdelu.
Powrót do góry Go down
Online
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Bez słowa zdjął buty, rozpiął szelki broni wieszając je tuż przy łóżku i legł koło Sylvi.
- Mi tam bez różnicy... - wzruszył ramionami - czasami mam dosyć być gliną i udawać otworzył bym zoo - dodał. Gdy wspomniała gdzie mieszka Kendra odwrócił głowę w jej stronę. Minę miał nie tęgą. Aż usiadł na łóżku.
- Słowo daję zamknę tą sukę jak to prawda - wycedził w złości przez zęby. Policja przymykała oko na przybytek Leviani, za dużo szych tam przymykało.
- Jak się dowiem że ta mała pracuje u niej Leviani trafi tam gdzie jej miejsce, będzie dawać dupy współwięźniarkom i wypinać się do trzonka od szczotki.
Wstał z łóżka i podszedł do okna, wcześniej sięgając po zapałki i papierosy. Jego zdenerwowanie było widoczne gołym okiem. Oczywiście zapalił.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Nathan Lamp
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 23Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 14 ... 23  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa :: Dzielnica 1-