Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.


 

Share

Mieszkanie Esme Grant

Esme Grant
Esme Grant
Liczba postów : 623
Mieszkanie Esme Grant  Czw Lip 07, 2016 7:49 pm

Małe mieszkanie Esmeraldy Grant
Mieszkanie ma dwa pokoje, kuchnię i łazienkę. Jedno z pomieszczeń służy za sypialnię, drugie natomiast za salon, pokój dzienny. Najłatwiej jest tak ogarnąć. Mieszkanie nie należy do dużych, jednakże ustawienie i dość jasne barwy, jakie w nim panują, optycznie przynajmniej je powiększają. W pokoju dziennym znajduje się wersalka, podłużny stolik, fotel czy sekretarzyk z krzesłem przy nim. Fotel z etażerką znajdują się przy jednym z okien, na etażerce stoi lampa. Oczywiście jest też komoda czy szafa z witryną, zaś okna ozdobione skromnymi zasłonami.
Podobnie sypialnia - dwuosobowe łóżko, większa i pojemniejsza szafa, szafki nocne po obu stronach i ława u nóg łóżka, naprzeciw którego jest niewielka komoda. Drobne bibeloty znajdują się na niej, a narzuta przykrywa pościel.
Kuchnia jak kuchnia - meble, sprzęt kuchenny, stół z krzesłami, drobne dodatki. Podobnie łazienka - pralka, zorganizowana przestrzeń.
Schludnie, skromnie i jasno.

Sprzęty:
- mała kuchnia węglowa
- duży bojler
- żelazko
- chłodziarka z eterem
+ dodatkowo (przeniesiono ze starego mieszkania lub kupiono):
- kawiarka
- gramofon
- pralka
- kombiwar
Esme Grant
Esme Grant
Liczba postów : 623
Re: Mieszkanie Esme Grant  Pią Lip 08, 2016 10:57 am

/ początek

To... było dziwne uczucie, naprawdę. Esmeralda nadal nie potrafiła przyzwyczaić się do miejsca zamieszkania, choć z każdym dniem czuła się odrobinę swobodniej. Nie miała większego czy mniejszego zaufania do tego miejsca i nadal odnosiła wrażenie, że jest wyobcowana, faktycznie ta gorsza. Na tyle, że z sąsiadami nie miała jakoś ciepłych stosunków i kontaktów, by nawiązywać nowe przyjaźnie na całe życie i inne pierdolenie.
Dwa tygodnie mieszkania tutaj, tydzień przenoszenia dóbr osobistych, w jakich była posiadaniu do nowych mebli, które zakupiła przy okazji. Wszystkiego i tak nie zdążyła wziąć!
Była zadowolona ze zmiany miejsca zamieszkania, ale zarazem przeczuwała, że prędzej czy później czegoś zacznie jej brakować.
Grant więc siedziała w salonie, bawiąc się w rozkręcanie lampy, która zaczęła w pewnym momencie migać i to jej się nie podobało. Wszystko doskonale rozłożyła na stole, rozłożyła lampę na części, kładąc je według kolejności wyciągnięcia, by mieć mniej zachodu w momencie skręcania.
płk James Fraser
płk James Fraser
Liczba postów : 182
Re: Mieszkanie Esme Grant  Pią Lip 08, 2016 9:59 pm

James wczorajszego wieczoru nieco zabalował. Co prawda jego ulubiony klub był zamknięty, ale przecież w mieście były inne miejsca gdzie mógł liczyć na trochę rozrywki. Swoim zwyczajem nie upił się w miejscu publicznym, ale jak przyszedł do mieszkania to w samotności opróżnił jedną z butelek. Dlatego następnego dnia wstał popołudniem i z uczuciem, że zeżarł kapcia. Na ten stan był tylko jeden sposób. Wpełzł pod prysznic i odkręcił maksymalnie gorąca wodę. Siedział w tym ukropie z pół godziny dochodząc do siebie. Wytarł się o tyle o ile i włożył spodnie na tyłek pozostawiając górny guzik odpięty.
Ruszył swoje cztery litery do kuchni i nastawił wodę na kawę, która po chwili zalał i musiał zakląć pod nosem, bo cukier mu się skończył. Nie miał zamiaru pić niesłodzonej kawy. Nie potrafił. Musiał iść zapiekać do drzwi jakiegoś sąsiada.
W sumie ktoś się tam ponoć niedawno wprowadził. Jak stał tak poszedł i załomotał do drzwi Esme.
Esme Grant
Esme Grant
Liczba postów : 623
Re: Mieszkanie Esme Grant  Sob Lip 09, 2016 4:07 am

Grant była w trakcie czyszczenia większych części lampy - całej obudowy, którą pieczołowicie polerowała czy podstawy do utrzymania klosza, jakie trzeba było najpierw rozkręcić. I każdą z tych śrubek ustawić odpowiednio, bo jednak miały pewną różnicę po tylu latach zużycia. Sam klosz starała się przeczyścić, żeby nie wyglądał jakby ciągle przy nim paliła. Dużo to jednak nie dało.
Esme miała wziąć się za złącza i styki tej lampy, bo przeczuwała, że w niej był problem, skoro światło przy innej lampie działało bez zarzutów. Musiała się więc zastanowić czy nie był to problem innej wagi, jednakże nie dano jej pomyśleć dłużej, bo zaraz ktoś stukał i łomotał.
Grant odsunęła się od stołu, spojrzała na korytarzyk, gdzie były drzwi wyjściowe i od razu ze śrubokrętem w ręce tam się skierowała. Nie, żeby czuła się niebezpiecznie. Po prostu zapomniała odłożyć.
Podniecając się tym, że drzwi tak łatwo się otwierały, Grantówna zaraz je odchyliła i spojrzała na...
- James - przyjrzała mu uważnie. Po cywilu ubrany, takim biednym cywilu, skoro tylko niedopięte spodnie miał. Westchnęła. - Czy to jakaś nowa forma nawiedzania mieszkańców i przeszukiwania ich lokum? - spytała sceptycznie, marszcząc brwi. - I gdzie masz buty? - zerk na jego stopy i z powrotem na jego twarz.
- Okradli cię?
- I skąd wiesz, że tu mieszkam?
Tyle pytań, tyle nieporozumień, ale Esme miała odpowiedzi na wszystko, już się domyślała, już-już. Toć głupią dziewoją to ona nie była.
płk James Fraser
płk James Fraser
Liczba postów : 182
Re: Mieszkanie Esme Grant  Sob Lip 09, 2016 9:48 pm

Fraser tylko podniósł brwi w górę widząc, kto mu otworzył. Panna Grant. Kto by pomyślał, że kobieta naprawdę zastosuje się do jego rady. Mało tego wyląduje tuż za jego progiem. Otwarte drzwi do mieszkania Jamesa wyraźnie sugerowały skąd wypełzł zupełnie niezrażony swoim strojem i niegoloną twarzą.
- Esme.- Na jego twarzy pojawiło się coś na kształt uśmiechu. Zaplótł dłonie na pierwsi i oparł się o framugę drzwi pozwalając potokowi jej słów z ust płynąć swobodnie. Na tyle już ją znał, że wiedział, iż nie ma problemu z wysławianiem się i artykułowaniem tego co ma w danej chwili do powiedzenia.
- Ty mi lepiej powiedz ile czasu ci zajęło wyśledzenie gdzie mieszkam i ile musiałaś zapłacić by ci to mieszkanie odstąpiono. Powinni ci policzyć podwójną cenę.- oparł się bosą stopą by mu było wygodniej.
Esme Grant
Esme Grant
Liczba postów : 623
Re: Mieszkanie Esme Grant  Sob Lip 09, 2016 10:02 pm

Aż pysk rozwarła po jego pytaniu, zerkając na bezczelną (jakże przyjemną) postawę mężczyzny.
- Nie pochlebiaj sobie - prychnęła na początku, przyglądając mu się nadal uważnie. Przy tych słowach to nawet wycelowała w niego śrubokrętem, zdając sobie sprawę, że w ogóle go trzyma w ręce. Taka ogarnięta była!
- Się gra, się ma. Powinieneś wiedzieć - rzuciła bardziej randomowo, niepewna tego czy miałaby rację, gdyby mówiła o kolejnym skorumpowanym wojskowym, bo takich było na pęczki, jak i policjantów.
- Poza tym nie jesteś na służbie, a jeśli tak... - spojrzała - To naprawdę kiepsko u was musi być, skoro tylko masz spodnie.
Pominęła to, że niedopięte.
płk James Fraser
płk James Fraser
Liczba postów : 182
Re: Mieszkanie Esme Grant  Nie Lip 10, 2016 7:47 am

Celowanie w wojskowego śrubokrętem, nawet kiedy ten była w cywilu i do tego pół nagi, nadal mogło stanowić niebezpieczną prowokacją a nuż James by odebrał to jako prowokację na swoją osobę i musiałby aresztować pannę Grant.
- A ty powinnaś wiedzieć, kiedy trzymać buzię na kłódkę.- zripostował szybko, bo jeżeli chciała go sprowokować do jakiegokolwiek wyznania w tym temacie to oczywiście się jej to nie udało.By się przekonać czy James jest przekupny będzie musiała sprawdzić sama.
- Tak się składa, że nie jestem.- w tak niechlujnym stroju nigdy by się nie pojawił w jednostce a i jego rodzicielka zeszłaby na zawał widząc go w chwili obecnej.- Jak jestem u siebie to nie potrzebuję nic więcej.- wskazał głową na otwarte drzwi do swojego mieszkania. I jeżeli Esme liczyła na jakieś ciasto na powitanie to niestety peszek, nie ten sąsiad.
Esme Grant
Esme Grant
Liczba postów : 623
Re: Mieszkanie Esme Grant  Nie Lip 10, 2016 11:48 am

Och, może odrobinę ta riposta zdziwiła Esme. Kobiecie drgnęła brew.
- Oferowali niższą niż wyższą cenę - rzuciła z naturalnym wzruszeniem ramion, bo to w końcu nie było nic nielegalnego, nic szczególnego, a trochę utemperować jego pewność siebie - minimalnie mogła, prawda?
Mimowolnie spojrzała w stronę jego mieszkania, a potem na mężczyznę. Ha, to nie musiała się martwić, a przynajmniej nie powinna, tak?
- Nic więcej, a co potrzebujesz? - uśmiechnęła się zaraz, przechylając w jego stronę. - Bo jednak nie jesteś u siebie, a na części wspólnej... sąsiedzie.
płk James Fraser
płk James Fraser
Liczba postów : 182
Re: Mieszkanie Esme Grant  Pon Lip 11, 2016 2:38 pm

James był pewien, że kiedy drgnęła jej ta brew, to skończy się jakimś małym wybuchem ale jak widać panna Grant wolała posługiwać się innymi argumentami za co należało ją pochwalić, choć jej cięty języczek bawił Frasera.
- Dobry wybór.- odezwał się całkiem poważnie. - Wyjdzie ci tylko na dobre przeniesienie się do drugiej strefy.- nie miał zamiaru mówić jej, że za chwilę trzeciej strefie jeszcze bardziej dokręcą śrubę. Szkoda by się tam marnowała.
- Tak właściwie to potrzebuję cukru.- Fraser uśmiechnął się do kobiety.- Bez cukru nie jestem w stanie jej wypić. W ramach rekompensaty mogę się odwdzięczyć kubkiem tego napoju.
Esme Grant
Esme Grant
Liczba postów : 623
Re: Mieszkanie Esme Grant  Pią Lip 15, 2016 9:14 pm

Bawił czy może intrygował? Albo jedno i drugie? Ważne jest to, że Esme nie irytowała aż tak bardzo swoimi tekstami Frasera. Jeśli jednak tak - to chwała za to, że wojskowy potrafi się z tym kryć i nie wyrzucać tego kobiecie, choć najprawdopodobniej Grant wolałaby, aby mężczyzna jej o tym powiedział. Wbrew pozorom, Esmeralda nie była aż tak złośliwą osobą i prędzej czy później da sobie spokój.
Na ten moment zapowiadało się, że raczej później, gdyż, iż, azaliż dobrze się przy tym bawiła. Ba, wyśmienicie, więc dlaczego miałaby to sobie odpuścić w tej chwili? No właśnie.
— Nie jesteś ostatnią osobą, która mi to mówi — westchnęła i kiwnęła krótko, bezwiednie, bardziej dla samego ruchu niż faktycznego gestu potwierdzenia swoich słów. Niedługie zamyślenie, jakie miało wpływ na jej mowę ciała. — Ale czy faktycznie? — dopytała po chwili, spoglądając na Frasera.
Natomiast po słowach dotyczących tego, dlaczego James ją odwiedził, uśmiechnęła się szerzej, wyraźnie rozbawiona. Już chciała dopytywać, co taki nieodpowiedzialny...
— Chwila — ale wypaliła co innego. Nie zamykała drzwi, skoro w tych stał pułkownik. — Chętnie się napiję. Zobaczymy czy tak odpowiedzialny wojskowy będzie potrafił zrobić równie dobrą kawę — uśmiechnęła się, wracając ze słoikiem napełnionym cukrem gdzieś do połowy.
No i już nie miała śrubokrętu.
płk James Fraser
płk James Fraser
Liczba postów : 182
Re: Mieszkanie Esme Grant  Wto Lip 19, 2016 10:44 am

No cóż Esme jednego mogła być pewna, jeżeli Fraser będzie zirytowany jej docinkami to na pewno będzie wiedziała, kiedy ten moment nastąpi. Teraz jednak, po cywili miał w sobie więcej luzu i nie zachowywał się jakby sobie kij w dupę wsadził.
- Proszę, proszę, czyżby więcej osób poparło taką decyzję. Nic tylko pochwalić rozsądku. Sama się przekonasz.- dodał jakby odpowiadając na druga część jej pytania.- Łatwo się przyzwyczaisz.- dodał jeszcze bo był tego pewien. Maniery jakie takie miała, obycie też. Pracowała w szpitalu więc musiała jakoś funkcjonować.
Po chwili wróciła ze słoiczkiem pełnym cukru, na co Fraser zareagował uśmiechem aprobaty. Tak, lepiej niech zabierze więcej niż mniej bo on pewnie znowu nie będzie miał kiedy iść na zakupy więc znowu wpadnie na sępa.
- Moja kawa jest legendą. - Skwitował tylko z pewną siebie miną i skierował się w stronę swojego mieszkania upewniając się wcześniej, że Esme pozamykała swoje.

----> Fraser
Esme Grant
Esme Grant
Liczba postów : 623
Re: Mieszkanie Esme Grant  Pią Sty 25, 2019 11:30 pm

| start

Och, Jim... — westchnęła Esme.
I bynajmniej nie dlatego, że były jakieś uniesienia, po których oboje padliby umęczeni na sofę. Nie, nie. To była sprawa o tyle ważna, że całkowicie niepoważna.
Pech Ledwitcha był niczym legenda. Można by było to traktować jako swoiste powiedzenie w mieście, co ludzie od razu by skojarzyli. A Grant była idealną osobą, która wspaniale reagowała na takie i inne niuanse.
Bo jak tu nie być rozbawioną, gdy łowca o tak dobrej celności, tak dobrej kondycji, przed chwilą niechętnie opowiedział jej o walce jaką stoczył z kuropatwami? Jak zachować powagę, kiedy Jim bardzo wiarygodnie opowiadał cały przebieg swojej podróży poza murami Zigguratu? Wcale!
Esme zaśmiała się raz jeszcze, kręcąc głową.
Opowiedz mi raz jeszcze — zadecydowała, wykręcając kawałek czystej bawełny, którą przed chwilą namoczyła w misie. — Czekałeś kilka godzin, aż któreś się złapie na twoją pułapkę, a gdy tak się stało to wyskoczyłeś, żeby zablokować i zabrać i wtem… — zachichotała. — ...cała grupa kuropatw rzuciła się na ciebie z piskiem, okrzykiem i gulgotem? Pokaż no twarz!
Jim Ledwitch
Jim Ledwitch
Liczba postów : 810
Re: Mieszkanie Esme Grant  Wto Sty 29, 2019 5:33 pm

Jim nic się nie odezwał, bo to "och Jim" zdecydowanie padało zbyt często z jej ust. Już dawno się z tym pogodził i akceptował. W sumie jakby mu tak nie ględziła nad głową to by był zaskoczony.
- Esme.- mruknął pod nosem a potem przeczesał dłoniami swoje tłuste włosy. Nie mył ich od dłuższego czasu, zresztą koszula też była sztywnawa od brudu. Dopiero co wrócił z pustyni i pierwsze co to pojawił się w progach panny Esme.
- Ej no to było młode a jego matka z całym stadem rzuciła się na mnie. One mają naprawdę twarde dzioby.- poskarżył się, bo przecież Esme nigdy nie dziabnęła metrowa kuropatwa.
- Po co?- spojrzał podejrzliwie na kobietę.- Nic mi nie jest.- dodał zaraz bo jeszcze by wpadła na pomysł, że mu trzeba te rany przemyć czy coś w tym guście. Wyciągnęłaby wodę utlenioną albo inne dziadostwo co szczypie i piecze. Ledwitch zdecydowanie tego nie potrzebował. Lepiej by mu zrobił kieliszek bimbru, albo najlepiej cała szklanka.
Esme Grant
Esme Grant
Liczba postów : 623
Re: Mieszkanie Esme Grant  Sro Sty 30, 2019 3:45 pm

I tego nie sprawdziłeś i nie zawahałeś się gdy zobaczyłeś młode? — zapytała, dziwiąc się nieco Ledwitchowi. Pomyśleć, że po tylu latach tropienia, polowania i męczenia się z kostkami, żeby wychodziły na jego, to i poza nimi kuropatwy były w stanie go zaatakować. — Cud, że jeszcze masz twarz — pokręciła głową. Nadal była rozbawiona. Uśmiech migotał na jej twarzy, gdy sięgała do misy z letnią wodą. Namoczyła szmatę i przysunęła się do Jima.
No, na pewno nic ci nie jest. Ręka poharatana, burkliwy ton, człowiek głodny — pociągnęła nosem. — Capiący jakbyś się wytarzał nie wiadomo gdzie. Daj, twarz ci przemyję to chociaż zobaczę, że się nie opaliłeś, bo ja to już nie wiem, Jimmy! — westchnęła. Gdyby jednak Ledwitch oponował to Esmeralda chwyciłaby dłonią jego brodę i skierowała do siebie. W wodzie nie było żadnych dodatków, przez które miałaby go szczypać skóra. Chyba że brud tak reagował na zetknięcie z tymże, to wtedy może i tak.
Ale ogólnie zadowolony, tak?
Jim Ledwitch
Jim Ledwitch
Liczba postów : 810
Re: Mieszkanie Esme Grant  Sob Lut 09, 2019 1:50 pm

- A chcesz jeść mięsko czy nie? Najlepsze jest z młodego. Nie jest łykowate i twarde.- Jim znawca kuropatw. W końcu nie jedną upiekł na ognisku na pustyni w ciemne noce. Kucharz z niego zapewne był taki sam jak i myśliwy, czyli wspaniały, a jego sława niosła się aż na krańce świata.
- No widzisz, nic mi nie jest czyli nic nie trzeba robić.- posłał podejrzliwe spojrzenie szmatce i misce, bo nadal nie wiedział, co kobieta tam wpakowała. A nawet jeśli była to czysta woda to wszyscy wiedzieli, że ta ciecz i Ledwitch raczej nie byli za pan brat. Esme nawiasem mówiąc wiedziała o tym lepiej niż ktokolwiek inny. W końcu zawsze jak się spotykali to marudziła,że powinien się umyć bo śmierdzi a przecież jak się gacie wywróci na drugą stronę po tygodniu noszenia to ta druga strona jest czysta.
- Esme.- jęknął, ale cale nie z rozkoszy ale z poirytowania, bo chwyciła w jego twarz w żelazny uścisk i zaczęła mu wycierać twarz.
- Zadowolony.- tydzień w budzie na pustyni. Czas idealny.
Esme Grant
Esme Grant
Liczba postów : 623
Re: Mieszkanie Esme Grant  Wto Lut 26, 2019 12:19 am

Pozostawało mieć nadzieję, że martwa kuropatwa była łatwiejsza do oporządzenia, a gar do wycelowania w niego. Inaczej można by było się martwić.
A zrobisz? — zapytała Esme, wiedziona ciekawością. Nie miała okazji zasmakować kuchni Jima, może nawet by się obawiała? W tej chwili właśnie dawała mu szansę na to, żeby się wykazał, zachwycił pannę Grant swoimi zdolnościami łowiecko-kucharskimi. Po raz kolejny.
Uścisk Esmeraldy zelżał, gdy Ledwitch przestał się wiercić i kręcić, jakby owsiki w tyłku mu dokuczały. Zdecydowanie delikatniej obmywała jego twarz. Z zauważalną troską patrzyła na to, jak jego skóra zaczyna jaśnieć. Całe szczęście, że nie nabyła manii swojego kuzyna, aby dodawać do kąpieli olejku eterycznego w postaci kwasu i lizolu, żeby tylko zapewnić zniknięcie brudu. Co to, to nie. Prędzej można było spodziewać się jakichś zapachów, ale zapewne Jim wolałby nie mieć z tym do czynienia.
Ty wiesz, że jakbyś był wyszorowany całkowicie to bym cię chyba na ulicy nie poznała? No po prostu... Nie, nie poznałabym — parsknęła. — Pewno twoje włosy by mnie oślepiły i wpadłabym pod jakieś auto, które kierowca nieumiejętnie by prowadził. Tak by się to skończyło, no, mówię ci, Ledwitch — odezwała się z wielką myślą. Jakże optymistyczną.
Jak zadowolony to najważniejsze. Sam byłeś, nie? — zagadnęła, wyżymając szmatę w wodzie, więc mężczyzna miał chwilę, aby pokręcić szczęką, która mogła zdrętwieć od wcześniejszego uścisku. — Przez ten tydzień to raczej tu się nic nie stało, bo bójki w barach to na co dzień, potracone zęby też.
Jim Ledwitch
Jim Ledwitch
Liczba postów : 810
Re: Mieszkanie Esme Grant  Czw Lut 28, 2019 7:58 pm

- Jak pójdziesz ze mną na pustynię to zrobię. - kiwnął energicznie głową, aż się mu piasek posypał spomiędzy blond pukli. Nie powinien mieć z tym problemu by wrzucić coś na ruszt i ładnie upiec, a po całodziennym wysiłku w pełnym słońcu, takie pieczyste smakowało najlepiej. Do tego jeszcze kieliszek coś mocniejszego, ale jeden nie więcej, bo ten kto się upijał na pustyni, ten szybko tracił czujność i życie, a przecież największy łowca Zigguratu nie mógł sobie na to pozwolić.
Jakby nie było to podczas pucowania swojej przystojnej twarzy Ledwitch kręcił oczami i bardzo wyraźnie dawał wyraz temu co sądzi o takim traktowaniu. No i po co ona go tak pucowała jakby się wybierał na jakąś imprezę. Wesele albo coś innego. Najpewniej w Claudette wyląduje a tam to nikt nie będzie patrzył czy ma czysty pysk, wręcz przeciwnie, tam akurat nieumyte oblicze stanowiło zaletę.
- Bardzo zabawne- spojrzał krzywo na Esme a potem się do niej uśmiechnął, bo nie potrafił się na nią długo gniewać.- Jak wiesz częste mycie skraca życie.- mrugnął do niej szelmowsko z całym swoim urokiem, łowcy o największej klacie w mieście.
- Sam, sam, Brice znowu chleje, moczymorda jeden. Chyba go za kudły w końcu wywlekę z domu by wytrzeźwiał.- pokręcił głową.- A tutaj tak serio, nic? A ten posterunek, bardzo cisną? O sorry ty już nie mieszkasz w slamsach , to pewnie nie wiesz.
Esme Grant
Esme Grant
Liczba postów : 623
Re: Mieszkanie Esme Grant  Czw Mar 07, 2019 8:58 pm

Czy ty mnie właśnie zapraszasz, Jim? — zapytała Esme, unosząc obie brwi wysoko. Na tyle wysoko, że jeszcze trochę, a mogłaby nimi sięgnąć swych włosów, które układały się tak jak chciały. Były niekiedy bardziej zbuntowane niż Natalia Oreiro. Zignorowała wysypujący się piasek z pukli Ledwitcha. — Żebyś się nie zdziwił, ze pójdę. Ale czy wytrzymasz ze mną tyle? Albo nie będę za bardzo przeszkadzać ci w polowaniu?
Nic sobie nie robiła z tego kręcenia oczami i wzdychania. Nawet była rozbawiona, ale w końcu Jim mógł odsapnąć, kiedy Esme zostawiła jego facjatę w spokoju. Prawie, bo klepnęła żartobliwie w policzek, z zadowoleniem mówiąc "No!" jako zwieńczenie jej pracy.
Mrugnęła do niego na krzywe spojrzenie. Lubiła uśmiech blondyna, piaskowowłosego mężczyzny. Z pewnością było to lepsze niż naburmuszenie, jakie była w stanie dość często zauważyć. Lub myliła to z bruzdami po brudzie, jaki zatrzymał się w jego porach zanim odpadł.
Czyli przeżyjesz nas wszystkich. Zaczniesz pisać dziennik upamiętniający mieszkańców Zigguratu, kiedy pozostaniesz legendą?
Grantówna zajęła krzesło już na dobre. Miski nie odniosła, używając jej w tej chwili jako popielniczki dla papierosa, którego odpaliła.
Wywlecz, przyda mu się trochę słońca i twojego towarzystwa — powiedziała, nie mając na myśli niczego zbereźnego. Wypuściła dym, robiąc lekkie kółka, którym zaczęła się przyglądać. Pokręciła głową na jego pytanie, żeby odwrócić się do mężczyzny w następnej chwili.
Czemu mam wrażenie, że zabrzmiało to jak jakiś wyrzut? Nadal bywam w slumsach, bo nie pozbyłam się mieszkania — przyznała się, przechylając głowę na bok. Zastanowiła ją pretensje w głosie Ledwitcha. Nie była pewna, co jest tego powodem. I chciała usłyszeć, dlaczego jest taki zgryźliwy!
Jim Ledwitch
Jim Ledwitch
Liczba postów : 810
Re: Mieszkanie Esme Grant  Sro Mar 20, 2019 8:14 pm

Jim podrapał się po słomianej czuprynie. No bo w sumie powiedział, że jak z nim pójdzie, ale nigdy do łba by mu nie przyszło, że Esma by chciał.
- No przeca, że zapraszam.- odpowiedział jednak pewnym tonem, jakby wcale nie miał lekkiej zagwozdki w tym temacie.- Raczej żebyś ty nie marudziła, że za gorąco, albo że daleko trzeba maszerować. Wiesz to nie takie fiu bździu, że sobie parowozem podjedziesz. I athawal może w każdej chwili wyskoczyć.- nie miał zamiaru straszyć Esme tylko opowiadał jak jest na pustyni, żeby potem nie było, bo będzie musiał z niej zrobić przynętę na kuropatwy. A potem uśmiechnął się pełną gębą.
- Och Esme spodoba ci się na pustyni. Jest naprawdę piękna.- słychać było w głosie łowcy miłość do tych płaci piachu, które w każdej chwili mogły pozbawić go życia. A skoro kobieta się zgodziła, to już sobie tam w tej łepetynie układał całą podroż.
- Jak nie będzie chciał to niech se gnije.- po prawdzie tak tylko gadał bo o Brica się martwił i nie chciał by kumpel skończył w rynsztoku.
- Jaki tam wyrzut.- wzruszył ramionami.- Mówię jak jest. Nawet jak się nie pozbyłaś mieszkania, to tera z ciebie wielka pani, gdzie ci tam do nas z trzeciej strefy.- w słowach Jima nie było nic złośliwego, on po prostu tak myślał. Cieszył się, że Esme się udało, ale ona już nie była częścią świata trzeciej strefy.
Esme Grant
Esme Grant
Liczba postów : 623
Re: Mieszkanie Esme Grant  Nie Mar 31, 2019 12:24 am

Trochę więcej wiary we mnie, Jim! — zaperzyła się Esme, gotów prawie mu sprzedać cios w ramię z częściowo metalicznej ręki. Bo co ta zwątpienia?  Zero wiary w jej osobę! Mógł bardziej w nią wierzyć niż ona wierzyła w to, że skończy robić kuszę, która leżała na górze szafy, zakryta i zabezpieczona odpowiednio. — Może uda mi się coś upolować? — posłała lekko rozbawiony uśmiech i strzepnęła popiół do miski.
Nawet jeśli to ty jako ten doświadczony i obyty w piaszczystej przestrzeni mnie obronisz! — od razu zadecydowała za niego, bo wątpiła w to, żeby Ledwitch był skłonny dać Esme na pożarcie. Nie miała go za tchórza! Pechowca prędzej, ale nie tchórza.
Uśmiechnęła się do łowcy, patrząc na jego nieco zamyśloną twarz, gdy już przygotowywał podróż. Może pokaże jej coś ciekawego? Grant wątpiła w to, żeby pustynia była... no, pusta, nie?
Nie wiem czy to wyrzut, czy się ze mnie nabijasz — spoważniała, więc najprawdopodobniej w jakimś stopniu ubodła ją ta uwaga. — Żeby chociaż ktoś z mieszkających tutaj postrzegał mnie w jakimś stopniu tak jak ty twierdzisz. Mimo wszystko, pojawianie się na slumsach nie jest jakoś bolesne i nie czuję się obco — zaciągnęła się papierosem. Paznokciem drugiej dłoni zaczęła drapać rysę na stole.
Coś ciekawego się działo? Ktoś czyjeś ciuchy wyrzucił? Meble?
Jim Ledwitch
Jim Ledwitch
Liczba postów : 810
Re: Mieszkanie Esme Grant  Nie Kwi 07, 2019 10:12 am

No przeca miał w nią wiarę, ale nigdy nie byłą na pustyni. Nie wiedziała czego ma się spodziewać i co ją tam zastanie. Ledwitch bywał tam od lat a i nieraz zdarzały się nieprzewidywalne sytuacje. Mimo wszystko do pustyni należało mieć odpowiedni szacunek. Trochę jednak Ledwitcha bawiło to zaperzenie Esme, chociaż prowokował ją naprawdę nieświadomie.
- Poluj, poluj byle nie athwale, bo chcemy wrócić w jednym kawałku do domu.- uśmiechnął się do kobiety szelmowsko a w chwilę potem energicznie pokiwał głową.
- Oczywiście, że cię obronię.- zaraz mu po tym votum zaufanie ze strony Esme ze trzy centymetry wzrostu przybyło. Mimowolnie się też sylwetka wyprostowała, bo przecież kobieta mu ufała. To coś znaczyło. Jim był prostym chłopem. Co w sercu to i na języku. Intrygi i dwuznaczności zupełnie były mu obce. To nie było on. Niby korzenie w pierwszej strefie ale brudas z trzeciej całą duszą.
- Ani jedno ani drugie. Toć to tylko stwierdzenie faktu. Sama wiesz.- lekko wzruszył ramionami. Nie chciał jej sprawiać przykrości, ale tez nie kłamał.
Pokręcił głową na pytanie Esme.
- Wszyscy siedzą cicho. Jak postawili tam ten cholerny posterunek to zrobiło się jeszcze gorzej. Mebel też nie widziałem od jakiegoś czasu, aż się martwię o nią. Nie kontaktowała się może z tobą?
Esme Grant
Esme Grant
Liczba postów : 623
Re: Mieszkanie Esme Grant  Pią Maj 17, 2019 10:45 pm

Całe szczęście Esmeralda nie miała czego się obawiać. Jej pierwsza wyprawa na pustynię powinna być udana i niesamowita. W końcu wycieczka nastąpi w towarzystwie cudownego łowcę, który piaszczyste wzgórza znał lepiej niż obsługę pralki czy rozkład miasta, nie wspominając o kobiecych kosmetykach chociażby.
— A co można upolować? — zapytała, już nie tyle chwaląc się brakiem niewiedzy, co po prostu wyrażała niepewność. Może w jakiejś tam części więcej było tych athwali, a gdzie indziej kuropatw? Z ich dwóch to Ledwitch pewnością był lepiej obeznany. I nie miała zamiaru mu umniejszać.
Jeszcze by ją zostawił na pustyni, jakby go wystarczająco zirytowała.
Grantówna nadal nie była przekonana. Wiedziała jednak, że nie miało to jakiegokolwiek sensu, aby Jima ciągnąć za język. Może też oprzytomniała sobie, że dopowiada coś, czego nie powinna. Zaś sam mężczyzna faktycznie mówił to, co myślał i tyle? Zbędne teorie często prowadziły do różnych, niekiedy absurdalnych i irytujących, waśni.
Ech — zareagowała, tym samym poddając się w tej walce. Skrzywiła się z lekkim niezadowoleniem, ale nic więcej nie odpowiedziała.
Esme zamilkła na dłużej. Tak, jakby co najmniej miesiąc jej zeszło na zebranie wszystkich myśli i tym podobne. Zapatrzyła się na facjatę łowcy, który mógł się zacząć obawiać, że siedząca przed nim kobieta zaraz mu zrobi peel-off z żelatyny i tyle będzie po brudzie zdobiącym jego niekiedy posępne oblicze. Nic z tych rzeczy się nie wydarzyło.
Nie, ze mną nie. Nadal podtrzymuję to, że mnie nie lubi, choć wciąż nie wiem dlaczego — zaśmiała się i rozciągnęła usta w lekkim uśmiechu. No bo co miała powiedzieć? — Pewnie i tak za długo ten posterunek nie postoi, tego jestem pewna. Zdziwiłabym się gdyby było inaczej, naprawdę.
Zgasiła papierosa w misce z brudną wodą. Naczynie przesunęła na skraj stolika i wsparła łokieć o jego blat. Przyjrzała się Ledwitchowi i złapała go nagle za przedramię.
Wiesz co? Naprawdę cieszę się, że wróciłeś z tej pustyni. Już miałam wrażenie, że jak się zasiedziałeś to jakieś siły leniwego mistrza gry boskie cię zatrzymały i na maszyny, nawet zaczęłam się martwić — wypaliła naprędce, będąc ciekawą czy Jimbo wyłapie ten potok słów.
Jim Ledwitch
Jim Ledwitch
Liczba postów : 810
Re: Mieszkanie Esme Grant  Pią Sie 16, 2019 8:34 pm

Oczywiście, że w ramionach w towarzystwie najdzielniejszego myśliwego na pustyni Esme nic się nie mogło przydarzyć. Z nim była bezpieczna, jak kuropatwy na które Jimmy polował. W sumie to tak naprawdę nie sądził by takieta chciała się naprawdę wybrać poza mury, ale no jak obiecał to słowa dotrzyma.
- No ... na te kuropatwy, nie.One tez krzywdę mogą zrobić ale cię nie zeżrą po kawałeczku jak athwal. W sumie to byś se wzięła tą kusze co żeś ją robiła, idealnie można by ją wypróbować.- Ledwitch wyszczerzył zęby ( a miał wszystkie swoje) w dobrodusznym uśmiechu, bo był przekonany, że Grantówna już dawno broń skończyła.
Widziała jak się skrzywiła i wiedział dlaczego, ale biedy, stary Jim nie rozumiał po co jej byłą ta przeprowadzka, po co zaręczyny zrywali, a mogli meić już jakiegoś dzieciaka. Jak by smroda przewijała to by o głupotach nie myślała.
- E tam nie lubi.- myśliwy machnął ręką.- Wydaje ci się tak tylko. Dziewczyna jest zwyczajnie nieśmiała i tyle.- no jak by Mable mogła kogoś nie lubić, toć dziewczyna miała serce na dłoni a Ledwitch do niej ewidentną słabość, ojcowską dodajmy co by skojarzeń nie było.
- Postoi albo i nie postoi.- Ledwitch filozof wzruszył ramionami a potem wyciągnął i wyprostował nogi. Był przyzwyczajony, że ci z wyższych sfer ich cisnęli. Nie wiedział możliwości by się to zmieniło, ale on miał alternatywę jak go tutaj przyciśnie to się wyniesie na pustynię i tam zostanie.
- Martwiłaś się o mnie.- myśliwy uśmiechnął się szelmowsko.- To może powinienem częściej na dłużej znikać? Co?
Sponsored content
Re: Mieszkanie Esme Grant 

Mieszkanie Esme Grant
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1
Similar topics
-
» Esme Grant
» Esme Grant
» Esme Grant
» Mieszkanie Esme
» Joshua Grant

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Dzielnica 1-
Skocz do: