Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.


 

Share

Mieszkanie Quentina

Idź do strony : 1, 2, 3  Next
Tyrone MacDuff
Tyrone MacDuff
Liczba postów : 42
Mieszkanie Quentina  Sro Sie 24, 2016 11:57 pm

Średnie mieszkanie Quentina K. (Valentine'a Ashforda)
Mieszkanie ma trzy pokoje, dwa mniejsze i jeden większy. W kuchni jest wystarczająco dużo miejsca, by postawić stół i cztery krzesła. W łazience za niewielką ścianką jest mały kącik do prania, z pralką i kilkoma sznurkami podwieszonymi pod sufitem.
Sprzęty:
- duża kuchnia węglowa
- duży bojler
- żelazko
- chłodziarka z eterem
- pralka
Henry Marchant
Henry Marchant
Liczba postów : 1776
Re: Mieszkanie Quentina  Pon Sie 29, 2016 3:04 pm

/Dwa dni po rozmowie z Charlotte

Pokonanie trasy spod apartamentu Moncreiffów w Pierwszej Strefie, aż tu do budynków nie tyle jednakich architekturą co poziomem życia, zajęło im tyle czasu, że mogli odbyć spokojną rozmowę na wiele, wiele tematów. Henry wyczuwał, że Charlotte jest na niego zła. Trudno się dziwić, wszystkim odmawiała, teraz nagle brat wyciąga ją w miasto. Jeszcze tak daleko.
Pomógł jej wysiąść. Samochód, który jeszcze parę przecznic dalej z miejsca zostałby rozebrany na części, zaparkował gdzieś w uliczce, żeby nie rzucać się w oczy.
Według instrukcji odnaleźli mieszkanie malarza. Henry zadzwonił do drzwi i zerknął przelotem na siostrę.
Charlotte Moncreiff
Charlotte Moncreiff
Liczba postów : 1174
Re: Mieszkanie Quentina  Pon Sie 29, 2016 3:11 pm

Bardziej niż zła, Charlotte była zmęczona. Nie czuła się na siłach, by wychodzić z mieszkania, jednak uparcie namawiana przez brata, zgodziła się mu towarzyszyć. Ubrana w czarną sukienkę, mogła śmiało zostać uznana za wdowę, nawet bez wiedzy o śmierci najlepszego psychoanalityka.
Obrazy nigdy nie były jej ulubioną rozrywką, ale nie potrafiąc odmówić Henryczkowi, przyjechała pomóc ocenić kunszt malarza.
Nie zamierzając zbyt długo poświęcić im uwagi, stanęła obok brata, poniekąd ciesząc się, że Henry będzie mógł się wdać w rozmowę z kimś innym niż ona.
Tyrone MacDuff
Tyrone MacDuff
Liczba postów : 42
Re: Mieszkanie Quentina  Pon Sie 29, 2016 3:27 pm

Quentin przygotowywał się do tego spotkania od kilku dni.
Pierwsze po krótkiej przerwie zlecenie tchnęło w niego nieco nadziei, że jednak nie będzie musiał realizować planu B, który szczerze mówiąc mu się nie podobał. Z samym malowaniem również musiał uważać; prawdziwy Valentine nie ukazywał światu żadnego talentu. Pomagał ojcu w firmie choć głównie wydawał pieniądze na dziwki i używki wszelkiego rodzaju. Posprzątał mieszkanie, które bardzo szybko zamienił w artystyczne atelier. Wszędzie stały sztalugi, na stoliku i podłodze znajdowały się farby oraz inne akcesoria potrzebne do malowania. Obrazy wisiały, stały i leżały zajmując prawie każdą wolną powierzchnie. Zrobił dla przyszłych akurat tyle miejsca, aby mogli swobodnie się po pokoju przemieszczać. Wietrzył mieszkanie kiedy rozległ się dzwonek do drzwi. Zgasił pospiesznie goździkowego papierosa mając nadzieję, że dym uleci wraz z zapachem terpentyny jakiej używał do rozcieńczenia farb. Przygładził włosy i otworzył. Spodziewał się jednej osoby w postaci swojego listownego rozmówcy, ale chwilowe zaskoczenie zamaskował uśmiechem.
- Witam, państwa Marchant - wziął ich za małżeństwo, nawet ubiór kobiety nie zasugerował mu innej relacji. On też miał na sobie czarne odzienie, a w żałobie nie był.
- Proszę, zapraszam - odstąpił zapraszając ich gestem do środka. Kiedy wchodzili przyjrzał się im kolejno. Kobiecej, delikatnej twarzy z dziwnym wyrazem i męskim, szlachetnym rysom mężczyzny.
Henry Marchant
Henry Marchant
Liczba postów : 1776
Re: Mieszkanie Quentina  Pon Sie 29, 2016 7:19 pm

Ukazał się przed nimi mężczyzna młody, na pewno młodszy niż jego, nazwijmy to, zleceniodawca. Pierwsza myśl, która zakotłowała się w głowie Henryka, opisała Valentina jako człowieka schludnego. Tylko na tyle mógł sobie pozwolić, wegetując w obcym świecie, do którego jednak przez te kilka miesięcy musiał się przyzwyczaić.
- Miło pana w końcu poznać, panie Ashford. - uścisnął rękę właściciela mieszkania zaraz po przekroczeniu progu. - Proszę poznać moją siostrę, Charlotte. - owinął wdowę ręką w pasie. Było w tym jak najwięcej braterskiej opieki kiedy delikatnie przysuwał się w jej stronę.
Charlotte Moncreiff
Charlotte Moncreiff
Liczba postów : 1174
Re: Mieszkanie Quentina  Pon Sie 29, 2016 7:36 pm

Charlotte prędko rozpoznała charakterystyczny zapach mieszanki farb i terpentyny, który uderzył w nią, zaraz po otworzeniu drzwi przez malarza. Szansonistka spojrzała na mężczyznę i zaproszona do środka, przekroczyła próg pierwsza. Oczy kierując w stronę pokoju, gdzie dostrzegła obrazy już od wejścia, odwróciła się do mężczyzn, gdy usłyszała swe imię.
- Charlotte Moncreiff.
Przedstawiła się, wyciągając szczupłą dłoń na powitanie. W powietrzu czując jeszcze jeden zapach, szybko go rozpoznała, czując chęć na zapalenie. Gdy jej dłoń była już puszczana po powitaniu, postanowiła się odezwać.
- Poczęstuje mnie pan papierosem?
Po śmierci Patricka, na nowo popadła w nałóg, tylko w nim odczuwając przyjemność. Nie zamierzała sobie jej odmawiać.
Tyrone MacDuff
Tyrone MacDuff
Liczba postów : 42
Re: Mieszkanie Quentina  Pon Sie 29, 2016 8:05 pm

Starał się nie denerwować. Nadal musiał pracować nad tą całą otoczką jaką wokół siebie nakreślił. Należało zapomnieć o Quentinie Kavinskym i żyć tak jak żyłby Valentine Ashford. Wydawało się, że naśladowanie bogatego pasożyta będzie łatwe, niemal dziecinnie proste.
W pewnych kwestiach tak było, ale spotykał się na co dzień z momentami w których nie miał pojęcia jak się zachować. Głowił się i modyfikował plany na przyszłość. Udoskonalał swoją grę wykorzystując sytuacje w jakiej znalazł się w Zigguratcie. Zamknął drzwi przystępując do powitania swoich gości. Przytrzymał dłoń Charlotte dłużej niż to było konieczne, ale był to zaledwie sekunda. Quentin przykładał uwagę do wielu rzeczy, powiedzmy, że damskie dłonie były jednymi z nich. Brat i siostra. Szybko uczył się na swoich pomyłkach.
- Bardzo mi miło, Valentine Ashford - przedstawił się gładko bez zająknięcia zdoławszy się nauczyć swojej nowej tożsamości. Grzeczności grzecznościami, nie wypadało tak sterczeć w przedpokoju. Wolał mieć to już za sobą, patrzeć na ich reakcje na malunki, które przygotował. Przy pytaniu kobiety spojrzał na jej towarzysza jakby szukając przyzwolenia. Nie czekał jednak na takowe.
- Oczywiście - odparł - Przejdźmy dalej...
Przepuścił ich, a sam podszedł do stoliczka na którym leżała paczka papierosów. Podał ją Charlotte z nieprzeniknionym wzrokiem.
- Interesują państwa wyłącznie portrety?
Miło było opchnąć coś więcej, może ta para była tym typem ludzi co zmieniali wystrój domu co sezon?
Henry Marchant
Henry Marchant
Liczba postów : 1776
Re: Mieszkanie Quentina  Pon Sie 29, 2016 10:41 pm

Zauważył parę rzeczy, podobnie zresztą jak Charlotte, która skorzystała z okazji. W mieszkaniu pachniało farbami. Okna, które z pomieszczenia dalej patrzyły na nich, uchylone na oścież, wywiały dym pozostawiając jednak jego resztki. Papierosy i sztuka. Uśmiechnął się krótko.
Przecięli, jak się zdawało, przedpokój. Mieszkanie nie było duże, za to urokliwe. W pewien sposób oddawało charakter tego, który je wynajmował. W podobny budownictwie można się było oczywiście spodziewać nierówności ścian, lekkich wgłębień i zarysowań. Wyobraźnia podsuwała maleńkie stopy, które przebiegając po deskach zdeptanych wieloma innymi, rysowały długą linię wzdłuż aż do prostopadłości w kącie. Kamienica była za to wysoka, można było ze spokojem dobudować drewnianą antresolę z łóżkiem, bacząc jednak na własną głowę przy wstawaniu. Ale przecież czego chcieć więcej?
- Właściwie to nie. – odparł sięgając do kieszeni spodni. – Ciekaw jestem może nie wszystkich prac, bo i wszystkich mi pan pewnie nie udostępni. – uśmiechnął się życzliwie. Obrócił zapalniczkę, którą bawił się w kieszeni spoglądając ukradkiem na resztę obrazów. Charlotte w tym czasie pewnie już delektowała się tytoniowym smakiem goździków.
- Dobrze się panu żyje w Zigguracie? – zaczepił, pewnie wiele osób zadawało mu to pytanie. – Proszę się nie obawiać, nie musi pan zachwalać miasta. Ciekaw jestem obiektywizmu. – mówił nie spoglądając w kierunku Valentina.
Tyrone MacDuff
Tyrone MacDuff
Liczba postów : 42
Re: Mieszkanie Quentina  Wto Sie 30, 2016 2:03 am

Quentinowi więcej nie było potrzebne do szczęścia. Mieszkanie było kilkukrotnie większe od tego w jakim mu było dane pomieszkiwać przez większą część życia. Trzy pokoje, kuchnia i łazienka to prawdziwy luksus! Miał tyle miejsca, że przez pierwsze dni po odebraniu kluczy nie wiedział co z tym poczynić. Z pomocą przyszła realizacja dawno skrywanego marzenia. Teraz stać go było na to, co wcześniej uważał za dobra luksusowe. Przygotował dla swoich gości niewielką kolekcję najlepszych obrazów. Kilka portretów przypadkowych osób, krajobrazy i martwą naturę; wszystko to utrzymane w różnych stylach. Bliżej mu było jednak do impresjonistów choć jako samouk próbował znaleźć własną ścieżkę opartą na oryginalności. Odwracając wzrok od kobiety w czerni skupił się na Henrym. W końcu to jego portfel miał wydrenować.
- Nie sposób narzekać - odparł decydując się na dyplomatyczną odpowiedź. Marchant nie był pierwszą osobą która o to pytała. - Mam tu wszystko czego mi potrzeba. Zaczynam jednak powoli tęsknić za swoim domem - uśmiechnął się i gestem dał do zrozumienia, że to poniekąd uwłaczające dla takiego bogatego panicza. Starał się jednak, aby nie wyglądać na zmanierowanego.
- Ziggurat to interesujące miasto. Dzięki niemu odżyła moja wena, co mogą państwo zobaczyć na własne oczy. Proszę się nie krępować i oglądać. - jedynie niech na rączki uważają bo niektóre płótna odbarwiały się nawet po wyschnięciu. Niebieskie tęczówki uważnie obserwowały Marchanta i Panią Moncreiff, tak dostrzegł obrączkę z pierścionkiem. W dawnym życiu miałby je w swojej kieszeni i zmierzał do pasera.
Charlotte Moncreiff
Charlotte Moncreiff
Liczba postów : 1174
Re: Mieszkanie Quentina  Wto Sie 30, 2016 1:24 pm

Czego chcieć więcej, Henry? Charlotte nie podziwiała mieszkania w równym stopniu co jej brat. Za to jej spojrzenie ciągnęło ku obrazom, wbrew myślom, jakie towarzyszyły kobiecie w drodze z centrum.
Obcując ze sztuką, potrafiła docenić ją całą sobą. Dziękując malarzowi, odeszła kawałek w bok, wyciągając własną zapalniczkę i spoglądając na jeden z obrazów. Podpalając papierosa, stanęła do mężczyzn tyłem, skupiona na kolejnym dziele mężczyzny.
Nie towarzysząc rozmowom, milczała dłuższą chwilę, przyglądając się poszczególnym obrazom. Przechadzając przed nimi bez pośpiechu, zaciągając się papierosem głęboko. Sztuka i papieros. Na sam koniec wracając do tego, który spodobał jej się najbardziej.
- Tak wygląda Kaan-an?
Odezwała się, może nawet nieoczekiwanie. Nie odwracając się do towarzyszy i wpatrując w jeden z krajobrazów. Na sztaludze prezentował się o wiele ciekawiej niż nad kominkiem.
Henry Marchant
Henry Marchant
Liczba postów : 1776
Re: Mieszkanie Quentina  Wto Sie 30, 2016 10:22 pm

Ciekaw był, nie on sam zresztą, jak wygląda miasto, z którego ciągnęli tu do wyschniętej ziemi, z tumanami kurzy za buntującą się wobec natury maszyną. Wszyscy wówczas myśleli, że pasażerowie nie żyją. Misja ratunkowa mogła narazić tych, którzy się do niej zgłosili, jednak los tak chciał, że tylu ich zostało, tylu ich przetrwało, że teraz może z jednym z nich zamienić parę dobrych, naprawdę dobrych słów.
- Przemawia przez pana rozsądek, panie Ashford. – uśmiechnął się. Dobrze się zapowiadał. Może, kto wie, kiedyś Henry zawita w Kaan-anie i zechce go odwiedzić tam na miejscu? Podobnie więc jak Charlotte, nie skupił dłuższej uwagi na portretach. Znacznie ciekawsze dla Ziggurańczyka było poznawanie obcej barwy.
Nie powiedział nic, przeszedł dalej, dwa kroki za Valentine i swoją siostrą.
Tyrone MacDuff
Tyrone MacDuff
Liczba postów : 42
Re: Mieszkanie Quentina  Wto Sie 30, 2016 11:48 pm

Lepiej bez odwiedzin, bo kto wie jakie sekrety ujrzałyby światło dzienne w otoczeniu, które znało prawdziwego Ashforda. Ten tutaj choć podobny jak ze skórą zdjęty miał całkiem inne nawyki, których trudno było się pozbyć.
Komplement Henry'ego skwitował uprzejmym uśmiechem, a dalsze słowa uwięzły w gardle bowiem padło kolejne pytanie, ale tym razem z kobiecych ust. Odwrócił się powoli ruszając w stronę Charlotte. Obraz który zwrócił jej uwagę był jednym z pierwszych jakie namalował po odzyskaniu pełni zdrowia.
- Tak, odzwierciedlenie Kaan-an. Nie retuszuje, ani nie upiększam.- powiedział zgodnie z prawdą. Dlatego musieli się liczyć z tym, że na portretach ukaże ich każdą niedoskonałość chyba, że sobie zażyczą za odpowiednią sumę "przypudrowania noska".
- Mam tego więcej... - zdjął z kilku sztalug inne bazgroły, a na ich miejsce postawił widoczki miasta. Zielona dolina, ogrody, uliczne życie, biedota. Mogli się poczuć prawie tak jakby tam byli.
Charlotte Moncreiff
Charlotte Moncreiff
Liczba postów : 1174
Re: Mieszkanie Quentina  Sro Sie 31, 2016 10:30 am


Charlotte nie odwróciła się do mężczyzny, ciągle przyglądając jego dziełu. Dopiero gdy zaczął przekładać obrazy, spojrzała na jego twarz, zaciągając się papierosem, by zaraz na nowo skupić na obrazach.
Przyglądała się zielonej krainie, tak niezwykle różnej od tego co znała. I chociaż szare uliczki były całkiem poobne do tych z końca drugiej strefy, tak jednak patrząc na obrazy, można było mieć wrażenie spoglądania na zupełnie inny świat.
- Ma pan zamiar uwiecznić także Ziggurat?
Zapytała, odwracając twarz od obrazów i kierując na Quentina. Na moment. Henry musiał być z siebie dumny, bo Charlotte zdawała się z minuty na minuty coraz bardziej skupiać na sztuce a nie własnej żałobie. I chociaż uśmiech nie miał się pojawić, oczy wskazywały głębokie zainteresowanie.
Henry Marchant
Henry Marchant
Liczba postów : 1776
Re: Mieszkanie Quentina  Sro Sie 31, 2016 10:04 pm

- Wydaje mi się, że jeszcze parę obrazów mi pan pokaże, a przynajmniej jeden kupię. - zaśmiał się. Skupił się jednak na widokach, tak przecież egzotycznych. Uśmiechnął się przechodząc jeszcze dalej.
- W rodzinnym mieście organizował pan wystawy dla publiczności? - Ciekawe jak się tam żyło. Jacy byli ludzie nie zasymilowani. Tu w Zigguracie Valentine i inni mu podobni musieli się przystosować. Język mieli egzotyczny, ale zrozumiały, zadziwiające te wszystkie podobieństwa i różnice.
- Moja żona powinna te obrazy zobaczyć. - uśmiechnął się pod nosem.
Tyrone MacDuff
Tyrone MacDuff
Liczba postów : 42
Re: Mieszkanie Quentina  Sro Sie 31, 2016 10:47 pm

Zachwyty choć te niewypowiedziane sprawiały mu wielką przyjemność. Widział to po ich spojrzeniach, ulotnej mimice twarzy oraz ruchach. Miał ochotę zalać ich wodospadem informacji, ale arystokracie nie wypadało gdakać jak przekupce na kramie. Skromność oraz powściągliwość to klucz jakiego potrzebował do niewzbudzania zbyt wielu pytań. Przechwałkami zdobyłby wrogów, a to skończyłoby się katastrofą.
- Z pewnością - odparł łapiąc z Charlotte krótki kontakt wzrokowy. Kiedy ona znowu poświęcała uwagę obrazom, Quentin skupił się na jej towarzyszu.
- Będzie mi miło - jak inaczej skomentować taką hojność? Trochę żal mu było rozstawać się z obrazami, ale za coś jeść należało. Następne pytanie zapaliło w jego głowie czerwoną lampkę.
- Nie, szczerze powiedziawszy brakowało mi śmiałości w poddaniu się ocenie innym - dobrał starannie kłamstewko - Brakowało też czasu, ojciec nie chciał słyszeć o synu malarzu więc dla dobra rodziny poświęcałem się biznesowi. Drzwi mojej pracowni zawsze stoją dla pana i pańskich bliskich otworem.
Zerknął na Charlotte.
Charlotte Moncreiff
Charlotte Moncreiff
Liczba postów : 1174
Re: Mieszkanie Quentina  Sro Sie 31, 2016 11:01 pm

Panowie się uśmiechali i śmiali, Charlotte zaś spojrzała na brata bez cienia rozbawienia, zaciągając się papierosem. Jeszcze dwa miesiące temu, to ona kontynuowałaby rozmowę i żartowała z malarzem. Zapewne również wyszłaby z mieszkania z obrazem.
Tymczasem, nawet nie wiadomo, czy zadowolona z odpowiedzi malarza, popatrzyła po obrazach i przeszła dwa kroki dalej. Przystając przy popielniczce na stoliku, strzepała popiół, patrząc jak ten miękko spada.
Unosząc papierosa do ust, spojrzała przez okno, zawieszając się na dłuższą chwilę, nie dostrzegając ludzi ani pojazdów. Patrząc w dal ulicy, pomyślała jak ta wyglądałaby na obrazie. Malowanie nigdy jej nie wychodziło. Może była za dziecka zbyt niecierpliwa? Nie, po prostu nie miała talentu.
Odwracając się od okna, popatrzyła na brata, czekając. Może już miał coś na oku?
Henry Marchant
Henry Marchant
Liczba postów : 1776
Re: Mieszkanie Quentina  Czw Wrz 01, 2016 10:05 pm

- Dla... - Chciał powiedzieć, że "zabicia czasu", ale szybkie spojrzenie na siostrę ostudziło zapał i kazało przeciągnąć ostatnią literę, niby specjalnie. - ...dlaczego? Dobrze chociaż, że się talent nie marnował. - uśmiechnął się pogodnie. Przyszedł zaproszony do "wypróbowania" specjalisty, nie wydawania Kredytów na niewłaściwe obrazy, tymczasem upatrzył już sobie co najmniej dwa.
- Charlotte, który obraz ci się podoba najbardziej? - zapytał spoglądając za siostrą.
Tyrone MacDuff
Tyrone MacDuff
Liczba postów : 42
Re: Mieszkanie Quentina  Czw Wrz 01, 2016 11:45 pm

Oceniał ich nieco wzrokiem złodziejaszka pod przykrywką uprzejmego zainteresowania. Mieli to czego on potrzebował. Musiał się pilnować i dbać o to, aby nigdy nie przyłapano go na kłamstwie. Obrazy stanowiły idealny pretekst do poznawania bogaczy, którzy byli na tyle próżni, aby upamiętniać ściany swoimi podobiznami. Zmarszczył ciemne brwi słysząc dziwnie przeciągnięte pytanie. Nie rozumiał. Dlaczego co? Spojrzał na Moncreiff, która przypominała mu wątłą brzózkę mającą się zaraz złamać w pół. Milcząca i zmanierowana. Pytanie Marchanta było kluczowe. Czyżby to od niej zależało z czym wyjdą z tego mieszkania? Quentin czekał.
Charlotte Moncreiff
Charlotte Moncreiff
Liczba postów : 1174
Re: Mieszkanie Quentina  Pią Wrz 02, 2016 6:35 pm

Opuściła swe miejsce, w towarzystwie chmurki dymu, która poleciała pod sufit. Tak, zdążyła już zapomnieć, że przyszła tu w konkretnym celu. Żałując, że nie zdążyła uwiecznić swej rodziny na portrecie, miała tylko kilka zdjęć w trójkę. Przystając obok brata, spojrzała na obraz, który jako pierwszy zwrócił jej uwagę.
- Harmonijny.
Podsumowała dzieło malarza, nie patrząc krytycznie na pozostałe, ani nie zachwycając się z entuzjazmem nad wybranym. Krótka opinia, musiała wystarczyć zarówno Marchantowi, jak i Ashfordowi.
Nie zerkając na żadnego z nich, Lotte patrzyła prosto na obraz, zapominając nawet o papierosie, trzymanym w dłoni.
Henry Marchant
Henry Marchant
Liczba postów : 1776
Re: Mieszkanie Quentina  Pią Wrz 02, 2016 8:47 pm

Harmonijny. Wpatrzyła się w ten obraz bez żadnego wyjaśnienia. Jej gesty i lakoniczność miały być wystarczające. Nie ukrywał swojego zaniepokojenia, ten jeden raz westchnął bezsilnie, żeby zakryć to szybko splątanym między słowami uśmiechem.
- Weźmiemy ten, jest rzeczywiście kojąco harmonijny. - odparł wiedząc, że nie będzie to ostatnie dzieło, które nabywa ze sztalugi tego malarza.
- Zdaje się, panie Ashford, że tą krótką wizytą przekonał mnie pan co do słuszności mojego wyboru. - spojrzał na Vincenta.
Tyrone MacDuff
Tyrone MacDuff
Liczba postów : 42
Re: Mieszkanie Quentina  Pią Wrz 02, 2016 9:09 pm

Harmonijny. Quentin podążył wzrokiem za obrazem, który najwyraźniej wpadł w oko milkliwej Charlotte. Przedstawiał on samotną kobietę na kamiennej ławie w pięknym ogrodzie pełnym kwiecia. Na pierwszy rzut oka nie było w nim nic nadzwyczajnego, ale gdyby przyjrzeć się z bliska...
Białogłowa na którą teraz patrzyła cała trójka istniała naprawdę. Nękała Quentina nawet po tylu latach.
- Ten nie jest na sprzedaż. - odparował niemal niegrzecznie. Zaraz się uśmiechnął, przepraszająco.
- Proszę wybaczyć. Mam nadzieję, że znajdą coś państwo dla siebie wśród innych obrazów.
Podszedł do harmonijnego wyboru Moncreiff i zdjął ze sztalugi. Był zły na siebie, że przeoczył zabranie Louise z widoku.
Charlotte Moncreiff
Charlotte Moncreiff
Liczba postów : 1174
Re: Mieszkanie Quentina  Pią Wrz 02, 2016 9:25 pm

Nieco się ożywiła, słysząc odpowiedź meżczyzny, chociaz jej jedyną reakcją było zwrócenie uwagi na Ashforda. Uniosła dłoń z papierosem, zwracając spojrzenie na mężczyznę. Można byłoby mieć niemal pewność, że Charlotte zaciekawiło zachowanie malarza.
Jednak słowa nie miały to potwierdzać, bowiem kobieta w ogóle nie zamierzała się odezwać. Zaciągnęła się papierosem, obserwując jak artysta probuje schować swe dzieło. Na próżno, gdyż dokładnie zostało ono zapamiętane.
Może to zwykły chwyt, mający na celu wywołanie większej ochoty na zakup?
Charlotte zerknęła na brata, jakby pytając, czy mogą już wracac albo namawiając go do kupienia obrazu. Co Henry dostrzegł?
Henry Marchant
Henry Marchant
Liczba postów : 1776
Re: Mieszkanie Quentina  Pon Wrz 05, 2016 1:53 pm

Rzucił ostatnie spojrzenie na płótno, uśmiech nieco mu zrzedł zmieniając się w wyraz skonfundowania. Poważniejąc, Henry pokiwał głową i spojrzał w porozumieniu na swoją siostrę.
- Rozumiem. - przytaknął raz jeszcze. Omiótł nieco obojętnym spojrzeniem resztę obrazów, ale w żadnym nie znalazł zainteresowania. Ten obraz był czegoś wart. Wspomnień Quentina, których Henry nie mógł mu zagrabić wyłożeniem gotówki. O ile nie będzie jej potrzebował. Wszystko bowiem można było kupić. Za odpowiednią cenę.
- Myślę, że będą jeszcze okazje do kolejnych zakupów. - powiedział spokojnym, wręcz kojącym tonem. - Mam nadzieję, że nie zrezygnuje pan jednak z mojego zaproszenia. - W lisach umówili się wstępnie co do daty, kiedy to Valentine powinien ściągać z Marchantów miarę na swoje płótno.
- Dziękuję za zaproszenie, panie Ashford. - podał mężczyźnie dłoń. Mogło się wydawać, że jest niepocieszony.
Tyrone MacDuff
Tyrone MacDuff
Liczba postów : 42
Re: Mieszkanie Quentina  Pon Wrz 05, 2016 2:27 pm

Co takiego spodobało im się w Louise, że chcieli mieć ją u siebie na ścianach? Dla Quentina miała o wiele większe znaczenie niż dla nich. Co widzieli? Smutek przeplatany ze spokojem kobiecego lica? Barwy niespotykane tu w Zigguratcie? A może po raz pierwszy nie dostali tego czego chcieli? Przez ułamek sekundy jego niebieskie oczy skrzyżowały się z ciemnymi tęczówkami Charlotte. Dostrzegła coś? Resztę uwagi poświęcił Henry'emu z którym to tak naprawdę robił interesy. Kavinsky żywił nadziei, że w żaden sposób ich nie uraził i nie będzie nagabywany o kupno.
- Jak najbardziej - odparł - Jeszcze się z panem skontaktuję. - zapewnił standardowo, grzecznie. Uścisnął męską dłoń poniekąd zastanawiając się czy ta grzeczność nie działała czasem w dwie strony. Spojrzał wyczekująco na Charlotte. Czy i ona dostąpi zaszczytu znajdując swoje odbicie na jego płótnie?

Charlotte Moncreiff
Charlotte Moncreiff
Liczba postów : 1174
Re: Mieszkanie Quentina  Pon Wrz 05, 2016 4:04 pm

A czyż rodzeństwo nie przyszło tu jedynie, żeby zapoznać się z talentem mężczyzny? Charlotte nie zamierzała walczyć o kupno obrazu. Nie dziś. Zapewne jeszcze przez dłuższy okres czasu nie będzie miała do tego chęci.
Słysząc pożegnanie z ust brata, oddaliła się na moment i wcisnęła niedopałek do popielniczki. Wracając, jeszcze raz zerknęła na wymalowane oblicza, które musiało być bliskie malarzowi.
- Do widzenia.
Odezwała się krótko i wyciągnęła rękę do Quentina.
Po jego pożegnaniu, odwróciła się i ruszyła do wyjścia.

zt
Sponsored content
Re: Mieszkanie Quentina 

Mieszkanie Quentina
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
Similar topics
-
» Mieszkanie Esme
» Mieszkanie Lennoxa
» Mieszkanie Diany
» Mieszkanie Kate
» Mieszkanie Nate'a

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Dzielnica 2-
Skocz do: