Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.


 

Share

Mieszkanie Quentina

Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
Tyrone MacDuff
Tyrone MacDuff
Liczba postów : 42
Mieszkanie Quentina  Sro Sie 24, 2016 11:57 pm

First topic message reminder :

Średnie mieszkanie Quentina K. (Valentine'a Ashforda)
Mieszkanie ma trzy pokoje, dwa mniejsze i jeden większy. W kuchni jest wystarczająco dużo miejsca, by postawić stół i cztery krzesła. W łazience za niewielką ścianką jest mały kącik do prania, z pralką i kilkoma sznurkami podwieszonymi pod sufitem.
Sprzęty:
- duża kuchnia węglowa
- duży bojler
- żelazko
- chłodziarka z eterem
- pralka
Tyrone MacDuff
Tyrone MacDuff
Liczba postów : 42
Re: Mieszkanie Quentina  Pon Paź 17, 2016 8:27 pm

Wystosowanie zaproszenia do Charlotte nie było najlepszym pomysłem. Uświadomił to sobie w momencie kiedy dochodziła godzina o której miała się pojawić w progach jego domostwa. Poprzestawiał sztalugi i kanapę, aby stworzyć idealne miejsce do pozowania. Czyste, przytulne w sam raz dla kobiet jaką bez wątpienia Moncośtam była. Przygładził włosy, wypalił pół paczki fajek, aż nadeszła ta chwila kiedy musiał otworzyć drzwi i ponownie wcielić się w Valentine'a.
- Proszę, zapraszam - uśmiechnął się do niej z wyszukaną galanterią, zapraszając do środka. Kiedy go minęła zmierzył ją wzrokiem. Zeszczuplała od ostatniego razu, ale tyłek nadal miły dla oka.
Charlotte Moncreiff
Charlotte Moncreiff
Liczba postów : 1174
Re: Mieszkanie Quentina  Pon Paź 17, 2016 8:41 pm

Minęły kolejne długie tygodnia, podczas których Charlotte niemal nie opuszczała mieszkania. Zaskoczona zaproszeniem od malarza, w pierwszym odruchu miała ochotę odmówić. Dając sobie jednak czas na zastanowienie, szansonistka w końcu odpisała mężczyźnie i umówiła się na konkretny dzień.
Wyjście z domu wydawało się łatwiejsze, chociaż dalej Lotte czuła się nieswojo. Nie zamierzając iść pieszo, skorzystała z taksówki i podjechała pod kamienicę, do której weszła chętniej niż za pierwszym razem.
- Dzień dobry.
Witając się z mężczyzną, minęła go w przedpokoju, ściągając czarny, ozdobny kapelusik. W prostej, czarnej sukience, nie prezentowała się zbyt dobrze. Kolor ją postarzał i wyszczuplał, chociaż rzeczywiście kilka kilogramów straciła.
- Czy sprzedał pan komuś swe dzieło?
Zapytała, pozwalając sobie odłożyć nakrycie głowy i torebkę na fotel. Odwracając się do mężczyzny, popatrzyła na niego, jakby rzeczywiście była zaciekawiona.
Ale czy była?
Tyrone MacDuff
Tyrone MacDuff
Liczba postów : 42
Re: Mieszkanie Quentina  Pon Paź 17, 2016 8:53 pm

Poczuł się zakłopotany, a umysł zatrzeszczał jakby po raz pierwszy musiał zmierzyć się z czymś takim jak zaproszenie gościa do domu. Osoba Charlotte kompletnie nie pasowała do tak skromnego i artystycznego wystroju.
Należało jednak działać! Zamknął za sobą drzwi, udając się za modelką.
- Tak, kilka. - odparł, bo faktycznie udało mu się znaleźć nabywców na parę obrazów. I to nie tylko zdobył uznanie bogaczy, ale i średniozamożni zapragnęli oglądać się codziennie na swoim ścianach.
- Napije się pani czegoś? Mam herbatę i wino... - powinien się ugryźć w język z tym winem ponieważ nie było jakieś wyszukane. Żal było je damie podawać.
Charlotte Moncreiff
Charlotte Moncreiff
Liczba postów : 1174
Re: Mieszkanie Quentina  Pon Paź 17, 2016 9:14 pm

Pokiwała głową, zerkając w stronę obrazów, chociaż nie skupiała się na żadnym z nich. Szukała jednego. Portretu kobiety, wywołującego emocje u Valentine. Przesuwając spojrzenie po sztalugach, wbiła oczy w artystę, gdy padło pytanie.
- Wino.
Odpowiedziała, łapiąc się na tym, że zbyt szybko. Mając jednak nadzieję, że nie zostało to zauważone, zachowała pozory spokoju. Sama nie wiedziała dlaczego zgodziła się na to spotkanie.
Może dlatego, że bliscy chcieli, żeby wróciła do życia?
W oczekiwaniu na wino, Charlotte sięgnęła po torebkę i wyciągnęła z niej papierośnicę i zapalniczkę. Może dlatego schudła, że przeważnie żywiła się papierosami?
Nie pasowała tutaj? Tak, lepiej prezentowałaby się na scenie.
Cichy klik, potem drugi i szansonistka już się zaciągała.
Już nawet nie pamiętała, że Patrick nie lubił, gdy paliła. A może nie chciała pamiętać.
Tyrone MacDuff
Tyrone MacDuff
Liczba postów : 42
Re: Mieszkanie Quentina  Pon Paź 17, 2016 9:35 pm

Obraz, którego szukała stał oparty o pojedynczą szafkę na koślawych nóżkach. Płótno zostało przykryte bordowym nakryciem, od razu rzucało się w oczy jeśli naprawdę się czegoś szukało. Kiwnął jej głową i poszedł do kuchni po napoczęty trunek. Może powinien zdrapać etykietę?
Westchnął sobie, niezadowolony ze swojego słabego przygotowania. Powinien zadbać o coś bardziej odpowiedniego. Wyczuty dym ukoił nieco jego nerwy, doczyścił szmatką kieliszki i powrócił do gościa mając nadzieję, że ich współpraca ułoży się bezproblemowo.
Patrząc na czerń w jaką się oblekła, miał ochotę zadać pytanie dlaczego się tak okalecza. Ten kolor zdecydowanie nie był dla niej, a kto jak to, ale malarz znał się na barwach.
- Proszę... - postawił butelkę na stoliku przy wazonie z przesuszonymi kwiatkami. Ponalewał i poczęstował.
- Pozowała już Pani innemu malarzowi? - zapytał oglądając się za swoją podkładką do mieszania kolorów. Byleby tylko nie widzieć pierwszej reakcji na smak wina.
Charlotte Moncreiff
Charlotte Moncreiff
Liczba postów : 1174
Re: Mieszkanie Quentina  Pon Paź 17, 2016 9:48 pm

Gdy Quentin czyścił kieliszki (oby czystą ścierką!), Charlotte skierowała swe kroki w stronę czerwonego płótna. Bezczelnie odchyliła materiał, by spojrzeć na dzieło, które tak bardzo jej się podobało. Przez moment podziwiając jak bardzo jest harmonijne, opuściła płótno, nim artysta wrócił. Zwracając ku niemu twarz, z papierosem przy ustach, podeszła do kieliszka z winem.
Zapach nie zabijał, chociaż gdy spróbowała alkoholu, skrzywiła się nieznacznie. Taktownie hamując się przed większym grymasem.
Nie odstawiła jednak kieliszka.
- Nie... szczerze mówiąc, nie chcę swojego portretu.
Odpowiedziała malarzowi, niepewnie spoglądając na mężczyznę. Decyzję podejmując chwilę przed wypowiedzią, nie chciała nią obrażać artysty. Obserwowała jego reakcję, zastanawiając się, czy nie weźmie tego za zmarnowany czas.
Tyrone MacDuff
Tyrone MacDuff
Liczba postów : 42
Re: Mieszkanie Quentina  Pon Paź 17, 2016 9:54 pm

Wścibska podgląducha! O, znalazł podkładkę i zaraz odwrócił się w jej stronę zaskoczony odpowiedzią. Jak to nie chciała? Przecież o tym traktował jego list na który wyraziła zgodę. Na to się nastawiał. Na portretowanie tego bladego, dostojnego oblicza pozbawiając go zmarszczek i smutku.
- Nie? - dopytał patrząc na nią, a potem podkładkę, którą odłożył. To co chciała? - To w czym mogę pomóc?
Wszystko inne mógł namalować bez jej obecności, chyba, że chciała coś jednak kupić. Sięgnął po swój kieliszek, upijając łyk i opierając tyłek na wysokim stołku.
Charlotte Moncreiff
Charlotte Moncreiff
Liczba postów : 1174
Re: Mieszkanie Quentina  Pon Paź 17, 2016 10:08 pm

Mógłby powiedzieć, że pobawi się w fotoszopa, to by nie kręciła nosem!
Ale reakcja i pytanie Valentine, zbiło Charlotte z pantałyku. No właśnie, po co tu w takim razie przyszła? Teraz jej obecność wydawała się pozbawiona sensu, a kobieta nawet nie wiedziała co odpowiedziec.
Spojrzała w kieliszek i pokręciła głową, otwierając usta. Powinna się wytłumaczyć, tymczasem nie potrafiła.
- Chyba chciałam jeszcze raz zobaczyć portret kobiety.
Odpowiedziała, marszcząc lekko czoło. Decydując się spojrzeć na malarza, odstawiła kieliszek na stolik i zaciągnęła się papierosem, robiąc krok w stronę swych rzeczy.
- Proszę mi wybaczyć, nie powinnam zabierać panu czasu..
Odezwała się zaraz, czując jak bardzo nie na miejscu były jej słowa.
Na jak rozpuszczoną bogaczkę musiała wyjść, sama nie wiedziała!
Tyrone MacDuff
Tyrone MacDuff
Liczba postów : 42
Re: Mieszkanie Quentina  Pon Paź 17, 2016 10:29 pm

Nie wziął tego za to o co siebie posądzała. Był po prostu zaskoczony samą myślą, że mogłaby przyjść tu po co innego niż ustalili w liście. Chyba, że popełnił gafę i wzięła list za zaproszenie do jakichś niecnych czynów... Doskoczył do niej widząc, że chce odejść. Było to tak impulsywne, że się zarumienił. Mało brakowało, a zderzyliby się nochalami jak nie czołami. Zaraz się cofnął pospieszając z wyjaśnieniami.
- Proszę nie wychodzić... Pani towarzystwo jest miłą odmianę od tego wszystkiego - wskazał na obrazy. Nie miał zbyt wielu znajomych w Zigguratcie. - O który portret chodzi? - zapytał, ale jego wzrok już padł na ten zakryty. Unikatowy. Ważny. Dlaczego do cholery go jeszcze nie wyniósł?
- Cóż...- podszedł do niego - Musi być z nim coś niezwykłego skoro to dla tego obrazu pofatygowała się pani taki kawał.
Charlotte Moncreiff
Charlotte Moncreiff
Liczba postów : 1174
Re: Mieszkanie Quentina  Pon Paź 17, 2016 10:41 pm

Omal nie wypuściła papierosa z dłoni, nawet nie zaskoczona, a wystraszona tym nagłym zrywem mężczyzny. Popatrzyła na niego, zdumiona zachowaniem, którego kompletnie się nie spodziewała.
Ani słów, jakie wypłynęły z ust artysty. Dostrzegając rumieniec na policzkach malarza, sama o swoje nie musiała się martwić. Skóra muśnięta różem, ukrywała coś, co mogło się pojawić. A przynajmniej powinno ukrywać! Patrząc za Valentinem, uniosła papierosa do ust, odsuwając się od torebki i idąc za swym towarzyszem.
- A pan nie chce go sprzedać..
Dopowiedziała, chociaż nie po to, by starać się o kupno. Obraz był tak niezwykły, aż ją przyciągał i tak niezwykły, aż twórca pragnął zachować tylko dla siebie.
- Opowie mi pan o nim?
Zagadnęła, przystając obok Quentina i zerkając to na niego, to obraz. Był cudowny (obraz teżobraz).
Tyrone MacDuff
Tyrone MacDuff
Liczba postów : 42
Re: Mieszkanie Quentina  Pon Paź 17, 2016 11:08 pm

Nie wiedział co takiego widziała w tym obrazie. Dla niego miał wartość sentymentalną, przedstawiał pierwszą kobietę jaką pokochał. Nieszczęśliwie. Był zwykłym chłopaczkiem z ulicy, zafascynowanym bladym licem i gęstymi rudymi włosami, które przyprawiały właścicielkę o tabun piegów i otoczkę tajemnicy.
- Jest dla mnie bezcenny - wyjaśnił patrząc na postać w półmroku kolorowego ogrodu. Pamiętał tamten dzień jakby to było wczoraj.
- Domyślam się, że nie pyta pani o technikę malarską... - posłał jej chłopięcy uśmiech, tak odmienny od tych na salonach. Jego wzrok sposępniał, gdy powrócił na płótno.
- Nie kryje się za tym szczególna historia, ot kolejna nieszczęśliwa miłość na tym podłym świecie. - wykonał taki ruch jakby chciał przesunąć palcami po twarzy rudowłosej kobiety. - Nie byłem dla niej odpowiednim partnerem. - dodał zarzucając z powrotem płachtę. Odszedł od Chartlotte zostawiając ją na chwilę z tym co powiedział. Tak jak mówił, banalna historia i nie pierwsza. Dolał sobie wina, gestem pytając czy chce dolewkę.
Charlotte Moncreiff
Charlotte Moncreiff
Liczba postów : 1174
Re: Mieszkanie Quentina  Pon Paź 17, 2016 11:31 pm

Na chłopięcy uśmiech, nie odpowiedziała żadnym. Tylko Jensen był w stanie wywołać u Charlotte jakikolwiek. Na szczęście od problemów, odciągała ją teraz historia kobiety z obrazu. Od razu można było wywnioskować, że za nią nie kryje się nic wesołego.
Musiało być jednak na tyle piękne, by pozostać głęboko w sercu.
Szansonistka obserwowała Valentina uważnie, ciekawa jego przeszłości. Słysząc wyjaśnienia, nie poczuła się jednak lepiej. Dziwny smutek, wydawał się teraz wyraźniejszy. Beznadziejność.
Reakcja malarza była zrozumiała. Charlotte popatrzyła za nim i pokręciła głową na propozycję wina.
- Często pan do niego wraca..
Spytała, stwierdzała? Kierowała się własnym doświadczeniem. Każdym dniem. Zasypianiem nad zdjęciem Patricka. Tęskniła. Jak malarz za kobietą z obrazu.
Tyrone MacDuff
Tyrone MacDuff
Liczba postów : 42
Re: Mieszkanie Quentina  Wto Paź 18, 2016 1:04 pm

Takie sytuacje uświadamiają, że w smutkach i boleściach nie ma egoizmu, jednolitego jestestwa. Cierpiała ona, cierpiał on i wielu innych. Valentine wolał takie rzeczy dusić w sobie. Z resztą nawet gdyby chciał to nie miał z kim o tym porozmawiać. Czy byłby w stanie otworzyć się przed Charlotte? Tą, która w jego oczach utożsamiana była z delikatną brzózką? Chybotała się na wiatrach, czepiwszy się mocno korzeniami ziemi.
Nie znał jej wcale, jednak artyści inaczej postrzegali otoczenie. Może jakiś zmysł podpowiadał mu o pokrewnej duszy, albo kierował się zwykłą, typową dla mężczyzn uprzejmością (no ładna była).
- To jedyne co mi po niej pozostało... - powiedział cicho patrząc na Charlotte. Niebieskie oczy straciły blask spowijając się w nostalgicznej pierzynce. Wyjął z tylnej kieszeni pogniecioną paczkę papierosów i odpalił jednego zaciągając się głęboko. Nieświadomie kontynuował: - Czasami mam wrażenie, że nie pamiętam już jak wygląda. Jakiego koloru ma oczy, ile piegów na nosie, w jaki sposób umykało jej rrr w zdaniach... Pewnie dlatego nie potrafię się go pozbyć.
I co ta zła kobieta narobiła? Przychodzi w gości i smutki sieje! Opanował się i nie wziął trzeciej dolewki. Zaciągnął się za to po raz kolejny papierosem patrząc na szkarłatną płachtę. Już jej nigdy nie zobaczy. Czy teraz, jako Val miał u niej szanse? Tego już się nie dowie.
Charlotte Moncreiff
Charlotte Moncreiff
Liczba postów : 1174
Re: Mieszkanie Quentina  Sro Paź 19, 2016 6:02 pm

Na moment zabrakło jej nie tylko słów. Oddech także gdzieś zaniknął, gdy słuchając artysty, zerknęła w dół, zastanawiając nad tym kiedy zapomni Patricka. Jego uśmmiech, to jak siedział skupiony nad dokumentami pacjentów, głupie miny, które stroił do Jensena.
Zamyśliła się, zaciągając papierosem, jakby to on był ważniejszy a nie tlen. Oddałaby wiele, żeby Patrick żył. Nawet u boku kogoś innego.
- Powiesi go pan kiedyś?
Zapytała, zamiast dzielić się jakimś mądrym tekstem. Nie było takich w czasie żałoby. Wszystko wydawało się bezsensowne i nie było lepszego jutra. Nawet jeśli minął miesiąc, dwa czy trzy.
Charlotte zacisnęła usta i czując zmęczenie, usiadła na krześle.
Tyrone MacDuff
Tyrone MacDuff
Liczba postów : 42
Re: Mieszkanie Quentina  Sro Paź 19, 2016 7:00 pm

Nie odpowiedział. Nie potrafił. Nie wiedział. Czy to coś by ułatwiło? Skrywany głęboko ból zelżał? Mogli pytać siebie, a nigdy nie otrzymując odpowiedzi. Quentin wątpił, aby widok rudowłosej kobiety już cokolwiek zmienił w jego życiu i nastawieniu. Źle było rozgrzebywać przeszłość. Radziłby to samo Charlotte, która zachowywała się dziwacznie. Powinien właśnie poprawiać jej zarysy na płótnie i zagadywać o ploteczki.
Widząc jak jego gość siada na krzesło z nietęgą miną zbliżył się do niej zaniepokojony. Wygląda tak mizernie.
- Wszystko w porządku? Przynieść wody? Może usiądzie pani na kanapie jest wygodniejsza. - brakowało tylko tego, aby zemdlała. Nie wiedziałby co robić. Wzywać pomocy?
Charlotte Moncreiff
Charlotte Moncreiff
Liczba postów : 1174
Re: Mieszkanie Quentina  Sro Paź 19, 2016 7:16 pm

Wyciągnęła ręką i wcisnęła papierosa w popielniczkę, czując nudności. Próbowała sobie przypomnieć, czy coś dziś jadła. Późno wstała, na pewno wypiła kawę i zapaliła przed wyjściem. Kolejny papieros najwyraźniej jej zaszkodził.
- Nie.. tak.
Odpowiedziała szybko, zbyt szybko. Przecież nie przyszła tu, żeby się żalić. Miała dać się namalować i zapłacić. Tymczasem trwoniła czas malarza, wyciągając z niego osobiste przeżycia.
- Przepraszam, nie na to się umawialiśmy. Obrazy były pomysłem mojego brata.. nawet ich nie chcę.
Kwaśna mina, wykrzywiła jej usta, gdy szansonistka popatrzyła na Valentine. Cóż mógł sobie o niej pomyśleć? Charlotte wpadła do głowy myśl o zapłacie za stracony czas. Dlatego podniosła się z tą myślą, gotowa sięgnąć po torebkę. Zanim jednak nawet o tym wspomniała, zakręciło się jej w głowie, popychając w stronę artysty.
Wczoraj chyba też nie jadła.
Tyrone MacDuff
Tyrone MacDuff
Liczba postów : 42
Re: Mieszkanie Quentina  Sro Paź 19, 2016 8:33 pm

Dziwaczka ot co! Cudy na kiju, sam nie wiedział już co ma myśleć o tej wizycie, jak i o Moncreiff. Wątłość ją charakteryzująca po części zaczynała go przerażać tak jak całe zachowanie kogoś będącego w jakimś amoku. Nie powinien wysyłać do niej żadnego listu. Uniósł brwi widząc kolejnego, odpalanego papierosa. Nie powinna...
- Rozumiem... - nie rozumiał, ale nie chciał wdawać się w dalsze dyskusje. A potem zrobiła brzydką, szpecącą minę. Dobrze, że stał blisko i pochwycił ją w ramiona zanim rąbnęłaby jakąś częścią ciała w stolik czy inny przedmiot.
- Ma'am?- zapytał niepewnie, biorąc ją ręce i kładąc na wysłużonej kanapie. Podłożył poduszkę pod głowę, gnając po szklankę wody. Miał nadzieję, że to zwykłe omdlenie, a nie nic poważnego. Uniósł delikatnie jej nogi, przysiadając na krawędzi.
- Charlotte? - nachylił się nad nią przykładając dłoń do czoła. - Napij się trochę wody. - starał się nie dać po sobie poznać jak bardzo jest przejęty. Był gotów ją podeprzeć, aby mogła zwilżyć gardło. Wyglądała teraz tak biednie i bezbronnie.
Charlotte Moncreiff
Charlotte Moncreiff
Liczba postów : 1174
Re: Mieszkanie Quentina  Sro Paź 19, 2016 9:10 pm

No przecież nie trzeba było! Charlotte oparła się na ramieniu mężczyzny, nawet nie wiedząc kiedy wylądowała na jego rękach. Podniesiona i szybko położona, znowu poczuła zawroty głowy, więc nawet nie oponowała.
Odetchnąwszy, przymknęła oczy, dłoń unosząc do zmarszczonego czoła.
Nie powinna był wychodzić.
Czując obecność malarza obok, otworzyła oczy, opuszczając dłoń. Dotknęła rozpalonego policzka i spojrzała na Valentine, którego dłoń wydawała się tak przyjemnie chłodna.
- To nic.. zaraz mi przejdzie.
Odezwała się, podnosząc na tyle, by móc złapać za szklankę i napić się wody, bez rozlewania jej na sukienkę i kanapę. Charlotte było tak strasznie wstyd. Pijąc wodę nie śmiała spojrzeć na gospodarza, który zdecydowanie zasługiwał na pochwałę
I rekompensatę!
- Dziękuję.
Dodała jeszcze, gdy wypiła wszystko co było w szklance i oddając ją, postanowiła podnieść się do pozycji siedzącej. Chociaż głowa ją bolała, a serducho biło zbyt szybko, Charlotte nie zamierzała się skarżyć.
Tyrone MacDuff
Tyrone MacDuff
Liczba postów : 42
Re: Mieszkanie Quentina  Sro Paź 19, 2016 10:09 pm

Na całe szczęście nie zemdlała, z całkowicie nieprzytomną kobietą nie wiedziałby co robić. Pewnie próbowałby ją ocucić rozpuszczalnikiem do mieszania farb i pobiegł po sąsiadkę. Martwiło go gorąco bijące z czoła i polików, które chwile po czole musnął palcami. Bladość ustępowała niezdrowym rumieńcom. Patrzył na nią z wyraźną troską.
Domyślał się, że coś ją trapi. Wspomnienia, a może jakaś choroba. Oby nie musiał wykonywać dla jej rodziny trumiennego portretu. Szkoda by było takiego końca dla tak ładnej kobiety, nawet wyglądającej jak przeżuta skarpeta.
- Proszę leżeć... - zaprotestował zabierając od niej szklankę. Postawił ją na podłodze przy kanapie. Delikatnie popychał ją z powrotem na miejsce.
- Nalegam - dodał z naciskiem wierząc, że chwila odpoczynku poprawi jej samopoczucie. - Otworzę okno, aby złapała pani trochę świeżego powietrza. Przynieść jeszcze wody? Czegoś pani potrzeba?
Był gotów spełnić jej każde życzenie, byleby tylko ozdrowiała i miał pewność, że bezpiecznie dotrze do domu. Nie, odwiezie ją pod same drzwi dla spokoju sumienia.
Charlotte Moncreiff
Charlotte Moncreiff
Liczba postów : 1174
Re: Mieszkanie Quentina  Czw Paź 20, 2016 11:37 pm

Uniosła oczy na mężczyznę i opadła na poduszkę, gdy naleganie zmieniło się w przymus. Bezsilna, dała za wygraną i westchnęła nieznaczne, zastanawiając się, kiedy zaczeła być tak słaba. Nie zamierzała kłopotać Valentine, chociaż ten postanowił przyjąć rolę pielęgniarki.
- Już mi lepiej, naprawdę.
Postanowiła obstawać przy swoim, tak jak artysta. Jakby jej stanowczość otworzyła jedno oko, budząc się po długim śnie. Chociaż zaspana, nie miała szans w starciu z upartym malarzem!
- To chyba przez ten upał.
Wytłumaczenie samo pojawiło się na języku, więc wyleciało z ust. Charlotte popatrzyła na Valentine a autorka zaczęła się zastanawiać, dlaczego szansonistka znajomości z mężczyznami rozpoczyna zawsze jako ofiara losu.
Tyrone MacDuff
Tyrone MacDuff
Liczba postów : 42
Re: Mieszkanie Quentina  Czw Paź 20, 2016 11:56 pm

Bo to ofiara losu? Otworzył okna jak tylko upewnił się, że posłusznie leży na kanapie. Miesiąc mieli zdecydowanie gorący. Nie powinna ciała męczyć tą czernią, która wydawała się pasożytem wysysającym z niej energię. Złapał za szklankę i tym razem nalał zimnej, może jakiś okład powinien zrobić?
Mogłaby mu trochę pomóc, a nie tak uparcie powtarzać zapewnienia będące kłamstwem. Gołym okiem ślepiec dostrzegłby, że coś jest nie tak. Może powinien wezwać lekarza? Przykucnął przy kanapie ze szklanką, patrząc na jej lekko uniesione, opuchnięte stopy. Starej baronowej pomagał masaż stóp i łydek, a woda odchodziła i nie trzeba było słuchać jej marudzenia. Czy wypadało jednak zdjąć te ładne buciki, ulżyć zgrabnym kosteczkom?
Charlotte Moncreiff
Charlotte Moncreiff
Liczba postów : 1174
Re: Mieszkanie Quentina  Nie Paź 23, 2016 9:24 pm

Zdawało się jej, że czuje się lepiej, ale tym razem zamierzała posłuchać malarza. Popatrzyła za nim, gdy znikał w kuchni i pokręciła głową, zamykając na moment oczy.
Tak bardzo nie chciała wyjść na ofiarę losu!
- Dziękuję.. zwykle nie mdleję w mieszkaniach... malowanie mnie takiej..
Coś chciała tłumaczyć, wyjaśniać może, ale gdy język się jej poplątał, po prostu sięgnęła znowu po szklankę, nie zauważając spojrzenia utkwionego w jej kostkach.
Och rany! Czy one były większe niż cycki?!
Tyrone MacDuff
Tyrone MacDuff
Liczba postów : 42
Re: Mieszkanie Quentina  Nie Paź 23, 2016 9:42 pm

Quentin, fetyszysta opuchniętych kostek. Uśmiechnął się do Charlotte uspokajająco. Nie było sensu przejmować się takimi głupstwami. Ani to jej nie oceniał, ani nie zamierzał potem obmawiać za plecami. Słabości bywały trudne do zaakceptowania. Omdlenie było zaledwie kropelką powód na które powinna narzekać jako kobieta.
- Uwieczniłbym samo piękno - odparł prostodusznie, nie do końca świadom iż flirtuje. Miał dodać coś jeszcze, ALE TE KOSTKI. NO.
- Zdejmę pani pantofelki, przez ten gorąc spuchły pani stopy. - oby tylko je myła! Przesunął się w dół kanapy delikatnie ujmując stopeczki. Jeden pantofelek zdjęty. Drugi też. Biedactwa. I jakie ładne pończoszki. Właściwie to stąd miał ciekawy wgląd na całość. Cycki się rozlazły na boki niczym Morze Czerwone przed Mojżeszem, nie było więc czego z tej pozycji podziwiać.
Zaczął delikatnie ugniatać to i owo.
- Próbowała pani kiedyś rysunku? - zagadnął.
Charlotte Moncreiff
Charlotte Moncreiff
Liczba postów : 1174
Re: Mieszkanie Quentina  Nie Paź 23, 2016 9:58 pm

Nawet nie zwróciła uwagę na flirt. Ani nie miała do tego sił ani ochoty. Od kilku miesięcy pogrążona w smutku, nie miała głowy do niczego. I tak oto wylądowała na kanapie.
Niemo zgodziła się na zdjęcie bucików, pijąc wodę małymi łykami. Męskie palce zgrabnie przynosiły ulgę i odprężały.
- Dawno temu. Nigdy mi nie wychodziło. Wolałam muzykę i śpiew.
Odpowiedziała, czując jak oczy jej się zamykają. Samoistnie. Rozluźniała się, a to przynosiło ze sobą senność. Charlotte zamknęła oczy, czując przyjemność, która już dawno jej nie towarzyszyła.
Tyrone MacDuff
Tyrone MacDuff
Liczba postów : 42
Re: Mieszkanie Quentina  Wto Paź 25, 2016 12:02 am

Ugniatał stopeczki, paluszki bardzo starannie dokładnie starając się nie sprawiać jej bólu. Czasami zgrabne palce wędrowały aż na smukłe łydki, ale tylko po to aby pobudzić krążenie.
- Śpiewa Pani? - zapytał zaciekawiony co świadczyło o tym, że kompletnie nie kojarzył kto leży na jego kanapie.
- Lubię muzykę, ale mojego śpiewu lepiej unikać. - uśmiechnął się sam do siebie, przypominając czasy, gdy z nielicznymi przyjaciółmi podśpiewywał w barze. Wszyscy fałszowali, niemniej zabawa była przednia!
Uginał, naciskał, pieścił aż Moncreiff odpłynęła. Poznał to po regularnym oddechu chudej piersi. Odstawił delikatnie stópki, zabrał szklankę i zasiadł w fotelu z szkicownikiem. Rysował tak jak spała, oddając z detalami jej pogodną, zrelaksowaną twarz. Ujął pozę jaką przybrała i jaką przybrać mogła gdyby tylko się poruszyła. Naszkicował również sylwetkę Lotty pośród strzelistych juk, twarz z mocno nakreślonymi brwiami. Miał talent ożywiać to co chciało pozostać martwe. Upał dopadł wkrótce i jego, przerzuciwszy nogi przez podłokietnik zasnął z rysikiem w dłoni oraz arkuszami na kolanach.
Sponsored content
Re: Mieszkanie Quentina 

Mieszkanie Quentina
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
Similar topics
-
» Mieszkanie Esme
» Mieszkanie Lennoxa
» Mieszkanie Diany
» Mieszkanie Kate
» Mieszkanie Nate'a

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Dzielnica 2-
Skocz do: