IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie Jamiego

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
Duże mieszkanie Frasera
Mieszkanie ma cztery pokoje: jeden duży, dwa średnie i jeden mały, a także dużą kuchnię z niewielką jadalnią i łazienkę z osobną toaletą.
Sprzęty:
- duża kuchnia węglowa
- duży bojler
- żelazko
- chłodziarka z eterem
- pralka
- kawiarka
- samowar
- kombiwar
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
<---- Esme

Przejście korytarzem zajęło może dwie sekundy i panna Grant znalazła się w mieszkaniu pułkownika. Nie było tutaj zbyt wiele sprzętów. Urządzone było raczej ascetycznie i widać było, że to mieszkanie faceta.
Zaprowadził ją do kuchni, gdzie wskazał by usiadła przy stole, w międzyczasie podpinał spodnie.
- Rozgość się a ja zaraz wracam.- podał jej przygotowaną kawę a sam polazł do sypialni by ubrać jakąś koszulę.
Po chwili wrócił, przyzwoicie odziany i mógł w końcu posłodzić swoją kawę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 678
avatar
Esme Grant
- Zaraz się przekonamy czy jest legendą - skwitowała Esme, nadal będąc myślami przy tej sprawie, która to dotyczyła tej przeprowadzki. Czy aby na pewno się przekona? Jasne, lepsze lokum, bliżej do pracy czy, olaboga, TELEFON. Esme jak tylko zobaczyła telefon to niczym upośledzone dziecko podnosiła słuchawkę, odkładała, podnosiła, zaraz obejrzała i jeszcze spoglądała niepewnie na ten przedmiot. Po prostu był ten skok, dzięki któremu miałaby szansę rozmawiać. Na odległość!
Ale faktycznie - nadal nie czuła się pewna tego czy to była dobra decyzja. Może naprawdę się przekona za jakiś czas i się przyzwyczai, o czym zresztą wspomniał James?
- Jasne - kiwnęła, gdy mężczyzna postawił przed nią filiżankę kawy. Też rzuciła nieufne spojrzenie, żeby zaraz upić niewielkiego łyka; może się obawiała, że się zatruje.
- Czyli... kiedy nie jesteś na służbie chodzisz po sąsiadach po cukier? I to do tego po nowych sąsiadach? - rzuciła żartobliwie i prawda to, w jej tonie nie dało się wyczuć złośliwości!
Przyjrzała się mu uważnie. Mógł zostać w niedopiętych spodniach. Jej to nie przeszkadzało. Jakżeby miało?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
Fraser naprawdę bardzo, bardzo mocno żałował, że tego nie widział. Byłoby to coś na pewno by go rozbawiło na bardzo, bardzo długo. Mógłby sobie to przypominać w przypływie złego humoru a na pewno by mu go to poprawiało.
Wszedł prawie do kuchni, kiedy Esmeralda nieufnie próbowała jego kawy. Wyglądała jakby podał jej móżdżek albo przegrzebki a nie zwykłą kawę. No może tylko ciut mocniejszą niż u przeciętnego śmiertelnika.
- Spokojnie nie otrujesz się.- stwierdził tylko i spokojnie zamieszał swoim napojem by później oprzeć się o blat mebli, choć powinien usiąść przy stole. Pewnie za chwilę to zrobi ale jeszcze chwilę sobie po góruje nad panną Grant.
- Właściwie to cukier stanowczo zbyt szybko mi się kończy.- przyznał, choć może prawda była taka, że nigdy go nie kupował.- Nawet nie wiedziałem, że mam nową sąsiadkę. Kiedy się wprowadziłaś?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 678
avatar
Esme Grant
Miejmy tylko nadzieję, że do czasu częstszych spotkań, Esme nie będzie zachowywać się jak idiotka i przyswoi się do czegoś takiego jak telefon.
Jak i miejmy nadzieję, że tyle co sobie Fraser nasypał cukru, to Grantówna tyle nie dostała. Nie chciałaby zemrzeć na cukrzycę i dostać nagle próchnicy od jednej filiżanki ponoć najlepszej kawy!
- Na pewno? Nie wiem, jakie możesz mieć hobby poza patrolowaniem - rzuciła żartobliwie i oparła się swobodniej o tył krzesła, spoglądając na Jamesa.
Zakładając, że mężczyzna pali, to pewnie była popielniczka na stole - albo Fraser po nią się pofatygował, kiedy Grantówna sięgnęła po papierosy i zapalniczkę, żeby odpalić jednego.
- Tak dużo słodzisz? - zapytała i zaraz popadła w niedługi namysł.
- Od około dwóch tygodni? Coś w tym stylu! Często mnie nie było od rana do nocy, więc nie mogłeś na mnie trafić.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
Pewnie gdyby zapytała Frasera ten zapewniłyby ją, że szybko się przyzwyczai do drugiej strefy, ale ona nie pytała więc i on nie odpowiadał a telefon wkrótce stanie się czymś normalnym.
- Trucie jest nudne.- stwierdził nonszalanckim tonem.- Lepiej rozciągnąć ofiarę na stojaku i użyć noża, obcęgów lub kilku innych ciekawych narzędzi.- nawet powieka mi nie drgnęła a oblicze pozostało spokojne. Kłamał czy mówił prawdę? To musiała ocenić sama.
Zaraz jednak lekko się uśmiechnął do Esmeraldy.
- Jest mocna ale dziury w żołądku ci nie wypali.
I sięgnął po swoje papierosy by odpalić jednego. Za chwilę kuchnia pewnie schowa się w kłębach dymu.
- O już tyle i ani razu cię nie spotkałem.- zdziwił się choć nie powinien, bo przecież zabijał czas w jednostce, siedząc tam do późnych godzin.
- Prawdę mówiąc zawsze zapominam kupić.- przyznał z rozbrajającą szczerością. Stołował się kantynie to co się dziwić.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 678
avatar
Esme Grant
Esmeralda może wyglądała na osobę, która zaraz miałaby uwierzyć w to, jaką torturę przedstawił James. Zaraz uniosła brew, spojrzała na niego poważniej.
— Szczerze? Wcale bym się nie zdziwiła — przyznała. Pewnie mogła mówić coś złego, absolutnie nieprawdziwego, ale znikąd taka opinia się nie brała. Coś w tym musiało być. Inną sprawą jest to, że Grantówna nieodpowiednia osobę podejrzewała.
Kto wie czy zaraz nie pożałowała słów.
— Mam nadzieję, szkoda by mi było — zaśmiała się, zaraz mając całkiem inne podejście, swobodniejsze. To na pewno. Na poranną kawę rozmowa o torturach - nie, to nie był przyjemny temat, zdecydowanie.
— Rozwijam umiejętność skrytobójcy — a jednak może uznała, że takie droczenie się będzie w porządku? Pokiwała głową z absolutną powagą i zaraz parsknęła. — Czekałeś na sąsiada lub sąsiadkę, która będzie ci pożyczać cukier? — bo kto wie, może to Dave byłby tym, który przynosiłby Jamesowi szklankę tego słodu?
— Skleroza nie boli lub czas na notatkę, by o tym pamiętać!
I zaciągnęła się papierosem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
James nie skomentował już tych słów. Dziewczyna najwyraźniej zdawała sobie z tego sprawę, że to jaki zawód wykonywał, który nawiasem mówiąc stanowił większą część jego życia. Oddzielanie jednego od drugiego było możliwe, choć nie do końca i zawsze życie zawodowe pozostawiało wpływ na prywatne. Cóż zrobić, przede wszystkim był żołnierzem.
- Tak i potem szpital, rekonwalescencja i leki. To żmudne i najzupełniej niepotrzebne. Jak jednak mówiłem, po mojej kawie ci to nie grozi.- co najwyżej będzie pod wpływem kofeiny nakręcona jak mały bączek.
Przesunął po niej spojrzeniem. Ot jak czasami przyglądamy się naszemu rozmówcy, bez jakiegoś konkretnego powodu ale jednak zapisując w pamięci wszystkie szczegóły.
- To jak już ją rozwiniesz dostatecznie to cię zatrudnimy.- roześmiał się choć prawdę mówiąc, wiedząc na jakiej pozycji są kobiety w wojsku to by jej nie zatrudnił.
- Nie, zbyt mało bywam w domu a czasami wychodzę tak wcześnie, że nawet kawy tutaj nie piję. Zresztą po co mam kupować skoro teraz mam ciebie za sąsiadkę.- proste stwierdzenie rozwiązujące jego problem z cukrem.
Dołączył do Esme i sam odpalił papierosa zaciągając się mocno.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 678
avatar
Esme Grant
Esme też sobie zdawała z tego sprawę jak kobiety mogą tam skończyć. I niektórzy mężczyźni - tak przynajmniej przypuszczała. Niby ciekawość swoje robiła, ale raczej wolała w to nie wnikać i nie dowiadywać się, jak faktycznie mają tam przewalone i co trzeba byłoby zrobić, by mieć szacunek. O ile to możliwe.
- Nie będę robić za twoją gosposię - odpowiedziała od razu. Nie jakoś złośliwie, ale jednak żeby James się nie przyzwyczajał. Bo co on... No co? - Chyba że będziesz się dokładać to wtedy mogę się zastanowić.
Ona, biedna, musiała teraz liczyć pieniądze i się pilnować z wydatkami. Uśmiechnęła się pięknie.
- W ogóle to... dlaczego wojsko?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
Upił kolejnych kilka łyków kawy a dym z jego papierosa uniósł się mieszkaniu, które nawiasem mówiąc było dosyć ascetycznie urządzone. Nie przebywał w nim jednak zbyt wiele więc mu to nie przeszkadzało a i zapędów dekoratorskich nie posiadał.
- Przecież nikt cię o to nie prosił.- zripostował szybko. Nie musiała mu sprzątać i prać a pożyczenie cukru to tylko przysługa sąsiedzka. W końcu on też jej może pożyczyć coś. Nie cukier bo tego nie miał ale na przykład fajki albo papier toaletowy.
- Dlaczego wojsko?- powtórzył za nią pytanie i zaciągnął się.- Niejako wybór rodzinny i kontynuacja tradycji. Mój ojciec jest wojskowym, jego ojciec również nim był logiczna ścieżka.- wyjaśnił jej z lekkim wzruszeniem ramion.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 678
avatar
Esme Grant
Przewróciła oczami i pokręciła głową nikle rozbawiona. Najwidoczniej żart jej się nie udał, a Esme nie miała siły, by go tłumaczyć!
Może pieniądze? Przydadzą jej się! Albo broń? Też by chciała strzelać, zrobić pew pew pew i heja!
Skinęła jak powtórzył pytanie, strzepnęła popiół do popielniczki i zaciągnęła się papierosem. Dym nikotynowy zaraz popiła kawą, spoglądając na Jamesa z wyraźnym zainteresowaniem; o dziwo uprzejmym!
- Może logiczna i zrozumiała, ale... nie myślałeś o czymś swoim? Znaczy, wiesz, co byś robił, gdybyś nie musiał iść do wojska? Czy może też poszedłeś, bo poczułeś powołanie, a nie presję od rodziny?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
Ta poczucie humoru Frasera ewidentnie kulało, mógł się przekonać o tym każdy, który się z nim zdawał. Potrafił czarować, flirtować jak trzeba było ale w zaciszu swojego własnego mieszkania był dosyć poważnym mężczyzną. Trochę też sprawdzał ile Esme zniesie ale ta radziła sobie całkiem nieźle.
- Ależ to jest moje. W tym wyrosłem, tym przesiąknąłem, nie wyobrażam sobie, że mógłbym zajmować się czymś innym. No bo co politykiem mam zostać.- skrzywił się na samą myśl o tym, choć matka pewnie byłaby zadowolona. On jednak był wojskowym z krwi i kości.
- A jak ty trafiłaś do gabinetu Granta?- pamiętał gdzie pracowała.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 678
avatar
Esme Grant
Grantówna najwidoczniej świetnie się bawiła. Może podjęła się tej zabawy, może zachowanie Frasera nie zaczęło jej, póki co, irytować. Trudno było powiedzieć. Z mowy jej ciała czy mimiki nie można było wyciągnąć wniosków, które traktowałyby o tym, że źle spędza się jej czas w towarzystwie wojskowego.
— N-nie… też mi się nie wydaje, że byłbyś dobrym politykiem — stwierdziła po chwili, choć jakiegoś konkretnego argumentu akurat nie miała.
Usłyszawszy jednak jego pytanie, Esme się poprawiła na krześle i strzepnęła popiół do popielniczki. Sięgnęła jeszcze wolną dłonią po kawę, aby móc upić łyka, zastanawiając się nad jego pytaniem i na tym, ile może powiedzieć.
— Um. Ogólnie to zaczęło się od tego, że najpierw miałam nieszczególnie przyjemne kontakty z Joshuą, ale z czasem zaczęło się polepszać. Tym bardziej że wyszło na to, że jesteśmy tylko dla siebie rodziną, nikogo więcej… — no, o ojcu nie wspominała, bo to luj i chuj, ok? — No i potem Josh miał asystentkę, która zginęła lub miała jakiś wypadek i zmarła, więc mi zaproponował. Uznał, że mi to pomoże… Tyle — pokiwała głową. Tak było.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
Dlaczego miałaby spędzać źle czas w towarzystwie Frasera? Był młody, przystojny, zabawny i skromny. Właściwie chodzący ideał.
Mężczyzna powoli pił swoją kawę i palił przy okazji papierosa. Najlepsze poranne połączenie każdy to wie. Kawa i pierwszy papieros, po czymś takim mógł dobrze funkcjonować przez resztę dnia.
- No właśnie.- zgodził się z Esme, bo taki był fakt. Polityka to jakby cały czas musiał pływać w szambie.- Choć muszę przyznać, że jestem ciekaw, dlaczego tak sądzisz?- przyjrzał się jej jakby szukając odpowiedzi w jej twarzy. On wiedział, dlaczego by się nie nadawał, ale był intrygowała go jej opinia.
- Czyli zakopaliście topór wojenny?- Nie znał Granta słyszał o nim tyle o ile ale nie miał wyrobionej oceny. Wolał to zrobić osobiście.
- Dobrze dla ciebie.- podsumował.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 678
avatar
Esme Grant
Oj, to na pewno. Tylko że Esme nie miała zamiaru tego przyznawać na głos, coby nie połechtać ego Frasera. Mógłby to wykorzystać w sposób nienajlepszy dla niej. Albo wręcz przeciwnie. Kto wie, kto wie (może ty?).
— Szczerze? Nie mam pojęcia — uśmiechnęła się pięknie do mężczyzny, kręcąc żarem papierosowym o ścianki popielniczki. — Nie wyglądasz na osobę, która lubiłaby siedzieć wśród papierów i przemawiać do ludu, by przekonać do siebie. Chyba za bardzo udzielałoby ci się bycie pułkownikiem i wydawanie poleceń? — przyjrzała mu się uważnie, trochę mrużąc oko.
— Powiedzmy, że jesteśmy na neutralnym gruncie, bardziej biegnącym do pozytywnych stron, ale to nie znaczy, że od razu przyjacielska, iście rodzinna relacja. Wiesz, trochę czasu potrzeba — to, że tak wytłumaczyła to nie dlatego, że uważała go za głupiego. Esme z namysłem starała się powiedzieć i pokazać Jamesowi, że nie ma tak stuprocentowego zaufania do wszystkiego, choć nie wykluczało to tego, że mogła być wdzięczna kuzynowi za pomoc.
— Ano, prawda. Chociaż wiadomo, że jednak Trzecia Strefa to, cóż, mój dom — westchnęła, zaciągając się papierosem i zgasiła niedopałek.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
- No cóż to można by rozważyć na dwa sposoby. W chwili obecnej najprawdopodobniej masz rację. Wydawanie rozkazów i wojskowe życie zbyt mocno we mnie siedzą bym mógł ślizgać się wśród polityków.- przytaknął, ale przecież dziewczyna nie wiedziała, czym sie zajmował podczas wojny i że zakładanie masek nie było mu obce. Nie był to etap znajomości, na którym mógłby się z nią tym podzielić. Zresztą nie wiadomo czy kiedykolwiek z kimkolwiek się tym podzieli.- Załóżmy jednak, że od młodości bym szedł w tym kierunku wtedy powinienem się nadawać?- na wpół stwierdził na wpół zapytał nadając rozmowie chyba nieco filozoficzny wydźwięk.
- Lepszy taki grunt niż topór wojenny.- skwitował i doskonale rozumiała, że przecież nikt rozsądny nie przeskakuje nagle od nienawiści do przyjaźni. Ostrożność zawsze była wskazana. We wszystkich relacjach.
- Teraz to jest twój dom.- odpowiedział jej z naciskiem w głosie i pewną surowością.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 678
avatar
Esme Grant
- To chyba ciężko musisz znosić to, jak ktoś ci sie przeciwstawia - to brzmiało jak gra wstępna, ale bez przesady, co nie.
Nie wiem, co prawda, ile Esme lat miała podczas wojny, nie pamiętam tego, ale jestem pewna, że to były momenty, kiedy albo jeszcze nie potrafiła odpowiednio się wysłowić, albo coś tam. Jestem logiczna, precyzuję wszystko, ja wiem!
- Nie wiem. Wtedy byłbyś innym człowiekiem, więc nie jestem w stanie powiedzieć - ha, a jednak potrafiła być dość błyskotliwa. Z kim przystajesz, takim się stajesz. A skoro pracuje w towarzystwie Josha...
Kiwnęła i objęła szklankę dłońmi, poprawiając się na krześle. Uniosła brew na słowa Jamesa.
- Nie - przyznała. - To nie jest mój dom. Mój dom jest za tymi drzwiami, po drugiej stronie korytarza - parsknęła.
- Ale nie zmienia to tego, skąd pochodzę, pułkowniku Fraser.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
Chciał w pierwszej chwili zaprzeczyć ale w sumie rzeczywiście tak było. Wzruszył więc tylko lekko ramionami jakby to był najbardziej oczywisty fakt pod słońcem.
- Ciężko to za dużo powiedziane, ale nie przepadam za niesubordynacją.- w życiu osobistym też lubił dominować i układać pod swoje dyktando. Jednak jak to jego matka lubiła mówić, był starym kawalerem więc mógł mieć swoje dziwactwa.
- Właśnie. W każdym razie w tym czy innym wcieleniu z polityką mi najzupełniej nie po drodze.- posłała jej uśmiech a następnie zgasił niedopałek w popielniczce. Pomyślał, że mógłby kolejną odpalić ale jednak tego nie zrobił.
- Precyzyjna do bólu.- kąciki ust Frasera lekko się uniosły w górę. - Miałem raczej na myśli ogólnie drugą strefę ale precyzując to ty masz rację.- wsadził nos w kubek z kawą ale zaraz podniósł głowę.
- To skąd pochodzisz nie determinuje wszystkiego panno Grant.- stwierdził nawet dosyć poważnie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 678
avatar
Esme Grant
Hohoho. Okej, James i Alex mogą sobie piątki przybić za Greyowe podejście do życia i dominacji, hehe.
— To dobrze — podsumowała. Polityka to było pierdolenie. Nie takie przyjemne, mogące dać korzyści - zależy, której stronie, ale jednak Esme nie dostrzegała w tym nic ciekawego. Widziała bunt i pretensje, to nie zachęcało do zapoznania się z tematem dogłębnie.
— Źle? — podpytała. — Myślałam, że jako wojskowy oczekujesz większej dokładności, James — rzuciła pół żartem, pół serio, ale kiwnęła krótko na jego wyjaśnienie. Wbrew pozorom, pewnej nieufności czy zalążka niepokoju, Grantównie dobrze się rozmawiało z mężczyzna. Może nawet za dobrze?
— Co determinuje zatem?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
W przeciwieństwie do Alexa, James nie miał asystentki o imieniu Andrea więc chyba powinien nadrobić to niedopatrzenie, choć mógłby sobie wziąć jakiegoś Andreasa i na jedno by wyszło.
Or również uważał, że to dobrze. Wojsko było jego życiem ba pewnie można by je i nazwać jego kochanką. W sumie to aż dziwne, że po tylu latach się nie wypalił. Powinien czyż nie? Zazwyczaj tak bywało.
Uśmiechnął się na to półżartem pół serio nie podejmując jednak szermierki słownej z Esme. Wiedział, że badała grunt i sprawdzała na ile może sobie pozwolić ale przecież nie będzie odkrywał wszystkich kart.
- To ile wysiłku w życiu cię kosztuje to co chcesz osiągnąć. To jak widzą cię ludzie, choć to niekoniecznie prawda.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 678
avatar
Esme Grant
Uniosła brew, wyraźnie zainteresowana.
— Niekoniecznie prawda? — powtórzyła za nim. — Brzmisz tak, jakby ludzie oceniali cię całkiem błędnie... Coś w tym jest czy usłyszałeś po prostu parę opinii, które wcale się nie pokrywają z twoim, nie wiem, charakterem, podejściem, he? — przechyliła głowę i rozejrzała się po kuchni.
— Która w ogóle godzina już? — spojrzała na niego. — Chyba będę musiała się zbierać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
James pokręcił tylko głową na słowa Esme, która być może w jakimś stopniu miała rację ale w chwili obecnej się o tym nie przekona. Być może kiedyś. Dołożył więc do swojego gestu lekki usmiech.
- Przecież rozmawiamy o tobie nie o mnie.- w końcu chodziło o jej miejsce zamieszkania i co z tego wychodziło.- Ale, że z reguły innych oceniamy przez pryzmat swoich doświadczeń to daje ciekawe pole do interpretacji ciebie Esme.
Odstawił pustą szklankę na blat a później podał jej godzinę. Zapewne chwilę pogawędzili nim wrócili do swoich zajęć.

zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Jamiego
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Mieszkanie Travisa
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Mieszkanie Adavieny, gdzie wtarabanił się Kaukaz
» Wciśnięte w kąt mieszkanie na poddaszu L. Davis
» Apartament nr 78 [Kira i Ryouma]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa :: Dzielnica 1-