Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.


 

Share

Mieszkanie pana Macleana

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
Hayden Maclean
Hayden Maclean
Liczba postów : 292
Mieszkanie pana Macleana  Pią Lip 10, 2015 9:50 am

First topic message reminder :

Małe mieszkanie// Hayden Maclean

Mieszkanie ma dwa pokoje, jeden większy, który może służyć za salon, i jeden mniejszy. Posiada również osobną kuchnię i łazienkę, z kanalizacją i ciepłą wodą z bojlera.

Sprzęty:
- mała kuchnia węglowa
- duży bojler
- żelazko
- chłodziarka z eterem

Łączne zużycie węgla to 9,89 jednostki.
Megan Mclean
Megan Mclean
Liczba postów : 508
Re: Mieszkanie pana Macleana  Sro Mar 20, 2019 8:45 pm

Megan jak powiedziała to zrobiła. Ułożyła się wygodnie na łóżku a pod nogi dała poduszkę by były nieco wyżej. Delikatnie dłonią gładziła się po napiętym brzuchu jakby chciała i siebie i dziecko nieco rozluźnić. Na twarzy pojawił się jej lekki uśmiech, kiedy widziała jak Hayden się zestresował i teraz siedział biedny, jak po dwunastokilometrowym biegu, a przecież największe atrakcje dopiero przed nimi.
- Jestem pewna. To tylko fałszywy alarm.-posłała mu uspokajające spojrzenie i pomyślała, że chyba poprosi go o wodę by przez chwilę miał zajęcie dla dłoni i głowy, ale jej mąż poruszył temat, którego unikała.
- Kochanie i co ja tam będę robić? Na oddział położniczy cię nie wpuszczą. Będę się tam czuła samotna. Teraz mam przy sobie Ciebie i Siriego więc czuję się bezpieczniejsza. Nawet jak mi wody odejdą, kiedy będziecie na spacerze to przecież wrócicie do domu. Nie chcę iść jeszcze do szpitala. Mam czas.-miała nadzieję, że przekonała męża i ten nie będzie się upierał przy swoim.
Hayden Maclean
Hayden Maclean
Liczba postów : 292
Re: Mieszkanie pana Macleana  Nie Mar 24, 2019 10:14 pm

Hayden oczywiście pomagał żonie w przyjęciu, jak najwygodniejszej pozycji. Widząc, jak gładzi brzuch, zapragnał również doświadczyć tego zaszczytu głaskania. Chciałby mieć drugą Megan obok siebie, tą która była dla niego tylko przyjaciółką. Chciałby z nią porozmawiać o Megan, którą miał przy sobie. Która nie tyle była kochanką, co matką jego dziecka. Żoną.
- Ale żadne z nas nie wie, kiedy to nastąpi. - protestował. - A jeśli coś ci się stanie, gdy mnie nie będzie? Nie wybaczyłbym sobie tego.
Z drugiej strony nie chciał narażać Megan na samotność, wiedział, że to będzie dla niej bardziej stresujące, niż czekanie w domu na właściwy czas. Jakby nie było z ich dwojga, to on się lepiej zaaklimatyzował w nowym miejscu. On nie miał do czego wracać. I nie chciał.
- Mogę się zgodzić na twój pobyt w domu, jeśli będziesz miała przy sobie telefon. Przeciągnę kabel, żeby sięgał do łóżka. I masz natychmiast zdzwonić po karetkę, jeśli mnie nie będie w pobliżu, zgoda?
Siri siedział obok kanapy i patrzył z uwagą na Megan, jakby sam chciał ją ratować, gdyby coś się działo.
- Będę musiał wyskoczy jutro na uczelnię. - dodał po chwili.
Megan Mclean
Megan Mclean
Liczba postów : 508
Re: Mieszkanie pana Macleana  Nie Kwi 07, 2019 10:55 am

Megan nie miałby nic przeciwko temu by Hayden gładził ją po brzuchu. Pragnęła takich gestów. Pokazania jej, że jest nadal godną pożądania kobietą a nie tylko inkubatorem, który nosi potomka Haydena. Czasami myślała, że zgoda na ten ślub była błędem. Ona w ciągu tych miesięcy pokochała swojego męża, ale on najwidoczniej nie podzielał jej uczuć. Och nigdy się z tym nie zdradzał, ale kobieta wiedziała swoje. Czekała na narodziny dziecka. Jeśli potem nie uda się jej wzbudzić w mężu uczuć to chyba będzie musiała odejść i go uwolnić, chociaż złamie jej to serce.
- Nic mi się nie stanie.- zapieniła zaraz męża, bo nie chciała przyciągać złych myśli. Wolała myśleć pozytywnie. W ostatecznym rozrachunku to i tak wola RA zadecyduje. Maclean nie był wierzący, ale kobieta nic ze swojej wiary nie straciła.
- Widzisz i znalazłeś idealne rozwiązanie.- Meg uśmiechnęła się do męża i chwyciła go za rękę by przyciągnąć do siebie i móc cmoknąć w policzek.
- Oczywiście.- uspokoiła go uśmiechem.- Może bym się z Joshem na kawę w takim wypadku umówiła?- posłała Haydenowi pytające spojrzenie.
Hayden Maclean
Hayden Maclean
Liczba postów : 292
Re: Mieszkanie pana Macleana  Pią Kwi 26, 2019 8:42 pm

Megan go kochała, a jego zżerały wyrzuty sumienia. W takich warunkach miłość nie ma dobrej pożywki, by rosnąć. Co najgorsze, kobieta przecież mogła się zorientować w każdej chwili, że za troską Haydena i miłością czysto przyjacielską nie kryje się nic więcej. Co wtedy? Właściwie w jego przypadku niczego to nie zmieniało - oddałby życie za Megan, nawet się nie zastanawiając. Była dla niego najważniejszą osobą pod słońcem.
- Po prostu się martwię. - skapitulował, ale wiedział już, że zgodzi się na zostawianie ciężarnej samej w domu. Nie mogli przecież się zachowywać, jakby oboje byli śmiertelnie chorzy i musieli się odizolować od towarzystwa.
Dał się pociągnąć, przyjął cmoknięcie w policzek. Nie cofnął się tylko dlatego, że żona wspomniała o Joshu. Ależ ten mężczyzna działał mu na nerwy! Oczywiście tylko wtedy, gdy pojawiał się w obecności Megan. Hayden nie miał teraz nawet powodu, by zabronić tego spotkania. Ale za to mógł swoją złość wykozystać w innym celu. Nachylił się nad żoną i pocałował ją lekko w kącik ust, po chwili trochę intensywnie, by w końcu wsunąć palce w ciemne włosy żony i zakończyć tę pieszczotę odrobiną namiętności. Mogła być zaskoczona, w końcu od dawna jej tak nie całował.
Położył delikatnie głowę przy brzuchu kobiety, musnął palcami piłkę wystającą z brzucha. Pomyślał przelotnie, że byłoby niezwykle niefortunnym zbiegiem okoliczności, gdyby Megan pomyślała, że wspomnienie o Grancie go podnieciło.
- Jeśli tylko masz taką ochotę. - odparł łagodnie, zadowolony, że Megan nie może widzieć jego twarzy.
Megan Mclean
Megan Mclean
Liczba postów : 508
Re: Mieszkanie pana Macleana  Nie Kwi 28, 2019 12:55 pm

- Wiem, że się martwisz.- ona też się trochę martwiła, poród ją przerażał, ale nie chciała mężowi dokładać kolejnych trosk. Wiedziała, że jest ostatnio nieco zestresowany i liczyła, że jak w końcu urodzi, to sytuacja się jakoś unormuje. Również ta pomiędzy nimi.- W końcu to nasze pierwsze dziecko.- dodała z uśmiechem i w sumie chyba mimowolnie zasugerowała, że nie ostatnie. Kochała Haydena i widziała się u jego boku, więc dlaczego by nie mieli mieć kolejnych dzieci, tym razem zaplanowanych. Pewnie po porodzie zmieni zdanie, ale teraz któż zabroni jej snuć plany.
Odwzajemniła pocałunek, można by rzec łapczywie, bo Hayden skąpił jej takich czułości. Składała to na karb swojego stanu i tego, że nie chciał by zapędzili się dalej, ale prawdę mówiąc brakowało jej tego, tak jak poczucia, że jest kobietą a nie tylko inkubatorem noszącym młodego Macleana.
W sumie gdyby wiedziała, że to imię Josha wywołało tą namiętną reakcję to albo paplałaby o doktorze cały czas, albo zastanawiałaby się nad prawdziwymi preferencjami seksualnymi własnego męża. Właściwie chwilę czasu zabrało jej odzyskanie oddechu. Gładziła Haydena po włosach, kiedy ten przytulał się do jej brzuszka.
- Tak, dawno się z nim nie widziałam, tęskni mi się za jego towarzystwem.- Meg wypowiadała te słowa bez jakiegokolwiek podtekstu, wszak męża kochała a Josh był tylko przyjacielem i nie wiedziała biedna, że dolewa oliwy do ognia.
Hayden Maclean
Hayden Maclean
Liczba postów : 292
Re: Mieszkanie pana Macleana  Pią Maj 03, 2019 6:24 pm

Na sugestię kolejnego dziecka, uśmiechnął się tylko, bo gardło zacisnęło mu się w geście kurczowej reakcji na życie. Żona. Drugie dziecko. Przyszłość. Nie do końca to chyba przemyślał. Znaczy - przemyślał, ale impulsywnie. Tak samo, gdy pomagał swojej siostrze i wziął winę na siebie, rujnując sobie karierę, relacje rodzinne i generalnie życie. Mógłby sobie chyba piątkę z Joshem przybić w posiadaniu fakultetów ze złych decyzji, gdyby tylko nie był o niego tak zazdrosny.
Reakcja Megan na pocałunek uświadomiła Haydenowi, jak bardzo kobieta jest spragniona pieszczot. Będzie musiał nad tym popracować po porodzie, bo na razie to raczej bałby się tknać w żonę w jakikolwiek sposób. Oczami wyobraźni zobaczyl, jak w trakcie igraszek łóżkowych pani McLean zaczyna rodzić. Dobrze, że leżał Megan na kolanach i nie mogła widzieć, jak hayden blednie. Poruszające się palce kobiety przynosiły na szczęście ukojenie.
- Uhm. - mruknął. - Dobrze się ze sobą dogadujecie. - powiedział neutralnie, nienawidząc siebie, że ciągnie ten temat dalej.
Megan Mclean
Megan Mclean
Liczba postów : 508
Re: Mieszkanie pana Macleana  Pon Maj 06, 2019 4:06 pm

Meg jak zawsze pozostawała wolna od rozterek, które tragały jej mężem. Zupełnie nieświadoma, żyła w swoim kokonie szczęścia niczym w bańce mydlanej. Wcześniej czy później ta cała otoczka pęknie i wtedy będzie się musiała zmierzyć z okrutną rzeczywistością, że dla męża, którego kochała była tylko i wyłącznie kolejnym obowiązkiem który wziął na barki. Nawet seks z nią był dla niego wypełnieniem tego obowiązku, a nie palącą potrzebą czy pragnieniem. W tej chwili jednak Megan była tego wszystkiego zupełnie nieświadoma. Odpowiadała jej ta chwila spokoju, kiedy Hayden leżał na jej brzuchu, a ona nadal palcami gładziła jego kędzierzawe włosy. Często się zastanawiała czy ich maleństwo odziedziczy tę niesforną fryzurę. Tak naprawdę do pełni szczęścia brakowało jej tylko możliwości powrotu do domu, lub choćby możliwości kontaktu z rodziną, by powiedzieć, że u niej wszystko w porządku.
- Też tak sądzę.- zgodziła się z mężem.- A jak tam twoje badania?- zapytała zmieniając temat, to że siedziała w domu z wielkim brzuchem, nie oznaczało iż nie interesuje  się niczym poza własną ciążą.
Hayden Maclean
Hayden Maclean
Liczba postów : 292
Re: Mieszkanie pana Macleana  Sro Maj 15, 2019 8:06 am

Hayden zdawał sobie sprawę z tego, jak bardzo Megan jest nieświadoma postawy i uczuć męża. Bał się momentu, kiedy kobieta zorientuje się, że nie żyje w bajce, a Maclean zdecydowanie nie jest księciem z bajki. Miał nadzieję, że zanim jednak to nastąpi, wszystko zdąży się jakoś ułożyć. Ustabilizować. Pomyślał, że przyjaźń z Joshem może nie jest takim złym pomysłem. Dając Megan więcej swobody, pozwoli jej zajmować się swoimi sprawami, sobą, więc może nie będzie tak bardzo wnikać co się między nimi dzieje, Będzie musiał schować zazdrość w najgłębsze czeluści umysłu.
- Na razie stoją w miejscu. Jak na razie mogę się skupiać tylko na zajęciach. - mruknął i po chwili zorientował się, jak to mogło zabrzmieć. Podniósł głowę, by zaraz potem usiąść i popatrzeć przepraszająco na żonę. - Przepraszam, nie chciałem, żeby to źle zabrzmiało. Jesteś ważniejsza od badań. - pocałował ją lekko, a potem spojrzał na zegarek. Mruknął. - Ale na uczelnię będę musiał na chwilę wyskoczyć. Poradzisz sobie sama?
Megan była złotą kobietą, więc Hayden zostawiał ją z ciężkim sercem. Niemniej jednak obowiązki też go wzywały. Pożegnał się z żoną tak czule, na ile było go stać i wyszedł do pracy.

zt
dr Joshua Grant
dr Joshua Grant
Liczba postów : 3749
Re: Mieszkanie pana Macleana  Sro Maj 15, 2019 2:01 pm

Joshowi nieco dłużej zeszła droga do przyjaciółki. Przechodząc przez park, wróciły wspomnienia. Mężczyzna, z nieco melancholijnym uśmiechem zatrzymał się,rozpamiętują chwile, które wydawały się minąć tak dawno temu. A przecież wcale tak nie było.
Zaszedł jeszcze po drodze w kilka miejsc i gdy wchodził na klatkę schodową kamienicy,w której mieszkali państwo Maclean, wyglądał jakby wracał z zakupów, a nie jakby udawał się na kawę do przyjaciółki.
On chyba nie był dobrym przyjacielem. Milczał tygodniami, próbując pogodzić się z kolejną stratą. Choć jego i Isabeli, nie łączyło żadne głębsze uczucie, to jednak cieszył się, że znów zostanie ojcem. Chyba nie byłby w stanie iść z tym do Megan, która przecież nie tak długo, sama miała powić dzieciątko.
Zapukał do drzwi i gdy ujrzał twarz Megan, powitał ją tak pogodnie, jak tylko potrafił.
- Dobrze cię widzieć, Meg. - uśmiechnął się i przywitał się, jak zazwyczaj, całusem w policzek. Do tego wręczył jej bukiecik kwiatów, a o tej ciężko było w ciężkim klimacie Zigguratu.
W siatach za to, kryło się sporo skarbów. W tym...
- Nadal masz nieprzemożną ochotę na pomidory? - zagadnął, bo w siatce było ich całkiem sporo - Na wszelki wypadek kupiłem też babeczki.
Położył gdzieś te zakupy, nie chcąc by Megan coś dźwigała, po czym uśmiechnął się do niej znowu.
- Wyglądasz zjawiskowo - powiedział szczerze.
Meg wyglądała cudownie w stanie błogosławionym on zaś się starzał. Zanotował u siebie kolejne kilka zmarszczek i siwych włosów. Może w Kaan-anie będzie się starzał ciut wolniej?
Megan Mclean
Megan Mclean
Liczba postów : 508
Re: Mieszkanie pana Macleana  Sro Maj 22, 2019 7:16 pm

Meg z jednej strony cieszyła się na spotkanie z Joshem a z drugiej się go obawiała. Oczywiście chodziło jej o ciążę, wiedziała że żona przyjaciela poroniła i choć za kobietą nie przepadała to nie życzyła nikomu takiego losu. Był czas, kiedy prawie się zakochała w Grancie, ale teraz był dla niej tylko przyjacielem, którego towarzystwo sprawiało jej przyjemność.
- Ciebie też.- uśmiechnęła się witając się z Joshem zwyczajowym buziakiem , apotem przyjęła kwiaty i wtuliła w nie buzię, wdychając ich zapach. To uświadomiło jej, że Haydem od tak dawna jej nie kupił kwiatka, ale przecież był mocno zajęty.
Kobieta ruszyła do kuchni by znaleźć jakiś wazonik na bukiet i postawić im wodę na herbatę. Miała też ciasto. Niestety nie domowe, bo przy tych upałach, które tutaj panowały nie było szans by coś samodzielnie upiekła, zresztą i tak nie była zbyt dobrą kucharką.
- Na pomidory mam zawsze chęć.- roześmiała się, kiedy wskazała na siatkę, bo taka była prawda. To był smak jej ciąży, który nie odpuszczał. Ciekawe czy po porodzie jej przejdzie.
- Och przestań kłamać, poruszam się jak kaczka i jestem wielka jak arbuz.- pokręciła głową na komplement Granta i zaczęła im przygotowywać herbatę.
dr Joshua Grant
dr Joshua Grant
Liczba postów : 3749
Re: Mieszkanie pana Macleana  Czw Maj 23, 2019 10:25 am

Był czas, że oboje czuli do siebie coś więcej, ale Grant niestety...stchórzył. Bał się znów zaangażować i rozczarować, więc wybrał opcję, która pozornie miała być łatwiejsza. Bo jak można się rozczarować, wiedząc, że druga osoba cię nie kocha? A jednak dostał kolejną, bolesną lekcje życia.
A czy czuł coś nadal do pani Maclean? Z pewnością nie miało to teraz znaczenia, więc zostawmy tą tajemnicę naszemu protetykowi.
Być może poukładałoby mu się z Isabelą i by żyli spokojnie, gdyby nie to, że żona opuściła go wtedy, gdy najbardziej jej potrzebował - gdy odnalazła się Mia. Do końca życia nie zapomni jej słów o "bękarcie" i wstydzie, jaki miało przynieść wychowanie nieślubnej córki Josha.
No cóż, sam sobie zgotował taki los, więc nie miał prawa na niego narzekać. Rozwód po pół roku małżeństwa, to nie koniec świata. Zwłaszcza, że miał dla kogo żyć.
- Jesteś wobec siebie strasznie krytyczna - powiedział z ciepłym uśmiechem. - Może i ciężko ci się poruszać, ale to naturalne w tej fazie ciąży. Jesteś większa, ale to tylko dodaje ci uroku, moja droga. Twoje włosy lśnią, oczy błyszczą, policzki masz rumiane i widać, że emanujesz szczęściem. - i jego to cieszyło. Nie był zawistną kutwą, która nie potrafiła się cieszyć z radości innych.
Jeżeli tylko Meg nie wygoniła go z kuchni, pomógł przy przygotowaniu herbaty, nałożeniu ciasta i mogli już zająć się ploteczkami.
- Byłem ostatnio okropnym przyjacielem, ufam, że mi to wybaczysz - uśmiechnął się dobrotliwie.
Megan Mclean
Megan Mclean
Liczba postów : 508
Re: Mieszkanie pana Macleana  Pią Sie 16, 2019 5:16 pm

Kto wie jakby potoczyła się ich przyszłość, gdyby Josh nie uciekł gdzie pieprz rośnie. Może obydwoje nie tkwiliby w małżeństwach, gdzie uczucie było tylko i wyłącznie jednostronne, chociaż Meg usilnie odpychała od siebie myśl, że Haden nie darzy jej niczym więcej niż tylko przyjaźnią. Obecnie nie była zbyt atrakcyjna a do tego poruszała się z trudem, opuchnięte nogi. Jak tylko urodzi i wróci do formy to Hayden też na pewno spojrzy na nią inaczej. Przynajmniej tak się łudziła. Jeśli kiedyś bańka jej złudzeń pęknie, to będzie dla niej naprawdę trudne do przełknięcia.
- Josh jesteś naprawdę kochany.- uśmiechnęła się do przyjaciela i nawet lekko się zarumieniła, bo komplementy, które usłyszała z jego ust naprawdę mile ją połaskotały, nawet jeśli uważała, że mężczyzna wypowiedział je tylko dlatego by poprawić jej humor i sprawić by się uśmiechnęła.
Oczywiście, że go nie wygoniła z kuchni. Zresztą spróbujecie Granta wypędzić z kuchni, gdy ten wbije sobie do głowy, że musi jej w tym czy tamtym pomóż. Nie było opcji. Pewnie nawet taran by go nie ruszył, a po prawdzie jego obecność Meg zupełnie nie przeszkadzała, wręcz przeciwnie.
W końcu herbata byłą gotowa. Ciasto rozłożone, owoce też a oni mogli się wygodnie rozsiąść na kanapie.
- Daj spokój Josh, każdy ma swoje problemy.- pokręciła tylko głową nad jego słowami.I tak podziwiała go za to, że potrafił na nią patrzeć, kiedy jego własna żona poroniła. To musiało być dosyć trudne, bo wiedziała jak Grant lubił dzieci i jak traktował swoją małą córeczkę. W sumie mógł ją zabrać ze sobą.- A wiesz, że tobie wszytko wybaczę.- uśmiechnęła się do mężczyzny.
dr Joshua Grant
dr Joshua Grant
Liczba postów : 3749
Re: Mieszkanie pana Macleana  Czw Wrz 05, 2019 6:20 pm

Och, ale przecież to najszczersza prawda była ! Nie przeszkadzały mu jej obrzęknięte nogi czy wielki brzuch. Wszak jej oczy błyszczały, włosy lśniły, piersi był pełniejsze a kobieta emanowała blaskiem rychłego macierzyństwa. Rzecz jasna, uwagi o biuście w życiu by nie wypowiedział na głos, ale jako zadeklarowany wielbiciel kobiecego piękna, nie mógł tego przeoczyć.
No i oczywiście, że wygonienie Granta z kuchni graniczyło z cudem. To tak jakby spróbować wyrwać mu butelkę lizolu z dłoni i zabrać ściereczkę do kurzu. Powodzenia !
- Sporo się ostatnio wydarzyło - uśmiechnął się przepraszająco. Rzecz jasna MUSIAŁ wypolerować widelczyk serwetką, bo inaczej by nie zdzierżył. Megan zresztą znała jego przypadłość i raczej nie miała mu tego za złe. No a kto tak ładnie wypoleruje srebra jak doktor Grant? Nikt ! - Dlatego cieszę się, że musiałbym sporo przeskrobać, by nie móc tu znaleźć azylu i Twojego ciepłego uśmiechu
A Isa dawała mu ostatnio ostro do wiwatu, oj tak. Tęsknił za tym uczuciem spokoju, jakiego doznawał w towarzystwie przyjaciółki.
- To opowiadaj jak się czujesz, a ja ci wymasuje obolałe stópki. I nie waż się podważać zaleceń lekarskich - uśmiechnął się szeroko
Kij, że był protetykiem. TO TEŻ LEKARZ DO CHOLERY, CO BY FANNY MARCHANT NIE TWIERDZIŁA !!
Sponsored content
Re: Mieszkanie pana Macleana 

Mieszkanie pana Macleana
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
Similar topics
-
» Mieszkanie Diany
» Listy pana Burtona
» Mieszkanie Sylvi
» Mieszkanie Esme
» Mieszkanie Silvertona

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Dzielnica 1-
Skocz do: